Bloog Wirtualna Polska
Są 1 202 624 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


O cudach

niedziela, 24 kwietnia 2016 10:01


 

 

                                                        O cudach

Ostatnio media szeroko - jak zwykle, doniosły o pewnym cudzie gdzieś tam w parafii. Dobrodziej miejscowy nie ukrywał zaszczyconego łaską Bożą z tego powodu.  Niedługo po tym  okazało się, że jakaś bakteria stanęła na przeszkodzie…

Według encyklopedii to” niezwykłe zjawisko widziane przez religię jako wyraz ingerencji sił nadprzyrodzonych; a szczególnie w zjawiskach nie dających się wyjaśnić znanymi prawami przyrody; sprawcami cudów byli najczęściej założyciele religii, prorocy, święci; w teologii chrześcijańskiej – znak Boga , przez który manifestuje on swoją obecność w świecie i zapowiada zbawienie ludzi”.

Wyjaśnienie to na wstępie jest konieczne do artykułu, który zrodził się w związku z cudem zauważonym wyżej.  Bądż co bądź żyjemy w XXI wieku i cuda współczesne nie od razu ( jeżeli w ogóle)  są poważnie traktowane. O cudzie słyszeliśmy również z okazji przygotowań do kanonizacji naszego papieża. Jest to rzecz, która nam co jakiś czas towarzyszy.

Wikipedia wyjaśnia krotko: zjawisko lub zdarzenie , o którym niewystarczająca wiedza o rzeczywistych przyczynach i przebiegu nie pozwala na jego naukowe wytłumaczenie. Wywołane jest nieznanymi prawami lub interwencją bóstwa.

W historii było wiele cudów np. gospodarczych , architektonicznych i innych. Zatrzymam się przy cudzie w chrześcijaństwie, pod nazwą „ Cud Eucharystyczny”.

W książce pod  tytułem „ Cuda Eucharystyczne” autorstwa J.C. Cruz znajdujemy:

Święty kościół katolicki naucza, że w czasie Mszy Świętej , w momencie Konsekracji, chleb i wino stają się prawdziwie Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa”. Zarówno ( czyt. dalej) chleb jak i wino przeistaczają się w Jezusa Chrystusa – Jego Ciało , Krew, Duszę i Boskość tak, że w Komunii Świętej Chrystus przychodzi do nas cały i prawdziwy. Co ważne, nawet najmniejsza cząstka konsekrowanej Hostii oraz najmniejsza kropla konsekrowanego „wina” jest Chrystusem; zawsze całym i niepodzielnym. Obecność Zbawiciela trwa tak długo jak długo utrzymują się postacie chleba i wina. Tak więc Pan nasz obecny jest w osobie przyjmującej Go w Komunii Świętej  przez około 15 minut i osoba ta powinna czcić Boga w sobie przez cały czas Jego sakramentalnej obecności.

Bardzo znane jest opowiadanie o św. Filipie Nereuszu, który zobaczył Kobietę wychodzącą z kościoła zaraz po przyjęciu Komunii Świętej, nie zważając na obecność Chrystusa w swoim sercu. Święty Filip natychmiast posłał za nią dwóch ministrantów ze świecami, by szli obok niej przypominając, że kobieta ta była ciągle jeszcze żywym tabernakulum Wszechmocnego Boga. Tyle przypomnienia eucharystii chrześcijańskiej, która jest przecież powszechnie znana wierzącym. W 1863 ukazało się dzieło Ernesta Renana pod tytułem „Vie de Jesus - Żywot Jezusa”.  Renan uważając chrześcijaństwo ( czytamy we wstępie) za zjawisko najbardziej doniosłe dla kultury, postanowił je zbadać z obowiązującego wówczas historycznego punktu widzenia, dotrzeć do jego źródeł. Renan przedstawił Jesusa jako najdoskonalszego z ludzi, wielkiego idealistę, twórcę „czystej” religii – bez praktyk, świątyń i kapłanów – głoszącej wspólnotę sprawiedliwych wszystkich ras i narodów, opartej na wolności i umiłowaniu Boga. Renan nieustannie podkreśla doniosłą rolę nauki Jezusa dla całej europejskiej kultury. Renan odniósł się również do cudów mówiąc: „ opowiadania te objaśniać, lub przedstawiać je jako legendy, to nie jest jeszcze okaleczenie faktów w imię teorii; wychodzi się właśnie z obserwacji samych faktów. Z wszystkich cudów, które nam podaje historia starożytna, ani jeden nie powtórzył się w warunkach naukowych. Postrzeżenie, które ani razu nie zostało zbite, poucza nas, że cuda zdarzają się tylko tam, gdzie się w nie wierzy. Nie zdarzyły się one nigdy wobec ludzi, którzy posiadali kwalifikacje stwierdzenia czegoś podobnego. A kwalifikacji na to nie posiada ani tłum, ani tak zwani „ludzie światowi”. Badanie naukowe wymaga wielkiej ostrożności i długich ćwiczeń. Ileż to razy w naszych czasach „ludzie światowi” dali się omamić czczymi i dziecinnymi kuglarstwami! Cudowne zdarzenia, których prawdziwość zaświadczyły całe miasteczka, zostały dzięki ścisłemu śledztwu skierowane do sądów. A jeżeli dziś żaden cud nie ostoi się przed skalpelem krytyki, czyż nie jest prawdopodobne, że to samo stałoby się z cudownymi relacjami gminnymi czasów ubiegłych, gdybyśmy tylko mogli zbadać je dokładnie.

A więc wypędzamy wszelki cud z historii nie w imię tej lub owej nauki, ale w imię odwiecznej prawdy. Nie powiadamy: „Cud jest rzeczą niemożliwą”; mówimy tylko: „ nie było cudu stwierdzonego naukowo”. Przypuśćmy, że w czasach teraźniejszych pojawi się jakiś cudotwórca i że będzie nam dana gwarancja, iż rzecz warto zbadać bliżej; przypuśćmy, że ów cudotwórca głośno oświadcza się z gotowością wskrzeszenia umarłego; cóż by tedy uczyniono? Wydelegowano by komisję, złożoną z fizjologów, fizyków, historyków. Komisja ta wybrałaby trupa, stwierdziłaby najpierw, że to istotnie trup; następnie wyznaczyłaby salę, w której miałoby się odbyć doświadczenie; wreszcie nie pominęłaby żadnej ostrożności, aby wszelka wątpliwość została usunięta. Gdyby w takich warunkach wskrzeszenie zostało dokonane, posiadałoby ono cechy prawdopodobieństwa, niemal pewności. Ale ponieważ cechą znamienną doświadczenia jest to, że trzeba je umieć powtórzyć, ponieważ zresztą powtórzyć można, co się już raz zrobiło zwłaszcza, że przecież cud nie może przychodzić z trudnością, przeto zażądano by od cudotwórcy, aby cud swój powtórzył w innych warunkach, w innym miejscu i z innym trupem. Gdyby i tym razem cud się udał, mielibyśmy przed sobą dwie ewentualności: pierwsza, że zdarzają się w świecie rzeczy nadprzyrodzone; druga, że niektóre osoby posiadają władzę czynienia czegoś podobnego. Ale każdy wie, że jeszcze się w takich warunkach cud nie zdarzył; że dotąd każdy cudotwórca sam obierał miejsce, przedmiot doświadczenia, środowisko i publiczność; że owe cuda przeważnie dotwarzał gmin a posteriori , który czul niepohamowaną żądzę dopatrywania się w wielkich czynach i w wielkich ludziach pierwiastka nadprzyrodzonego.

Krytyka historyczna misi tedy tymczasem przyjąć zasadę, że nie można relacji o cudach uznawać za prawdziwą, gdyż polega ona albo na łatwowierności, albo na oszustwie, a rzeczą historyka jest zbadać, co w tej relacji jest prawdą, a co kłamstwem.

Myślę, że lepiej od Renana, nie można wyjaśnić zjawiska cudów. Pozostaje nam „wierzyć lub nie”.

 

Ponieważ  obecnie zwolenników cudów w Polsce masowo przybywa, postanowiłem im ułatwić dostęp do cudownych łask podsuwając pięknie wydany album zawierający opis 169 cudów.

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

1050 rocznica chrztu...cd.

niedziela, 17 kwietnia 2016 9:59


 

1050 rocznica chrztu… cd.

 

Kto i gdzie dokonał aktu chrztu Mieszka I

Brak konkretnych informacji, które mogłyby odpowiedzieć  jednoznacznie na tak postawione pytania. Obecnie bardzo się chce aby był to Poznań a właściwie oddalona o kilka kilometrów jakaś wysepka na jeziorze. Jeżeli przyjmiemy wyniki badaczy,  którzy twierdzą, że Mieszko był władcą niemałego państwa, to na pewno stać go było na reprezentacyjną siedzibę. To jest logiczne. Również logiczne jest rozumowanie, iż cesarz rzymski Otton I , który dyrygował  papieżem Janem XIII (965-972, innymi też) jak chciał, zgodził się na chrzest w siedzibie w Rzymie, gdzie przebywał. To biskup Narni jako kandydat cesarza został Janem XIII. Było to miejsce buntów, przewrotów, morderstw, gdzie w tym wieku usuwano papieży jak przysłowiowe rękawiczki. Jedynym autorytetem (militarnym) był cesarz Otton I zwany póżniej Wielkim. Mieszko nie miał w Rzymie z kim pertraktować, gdyż w okresie od 961do 965 przewinęło się 5 papieży. Zatem chrzest mógł odbyć się w Ratyzbonie na dworze cesarza. Tam były warunki do odpowiedniej pompy do jakiej byli przyzwyczajeni książęta, dworzanie i prełaci „wikariusze Chrystusa” występujący w różnych kolorach sukienek. Uwarunkowania, kalkulacje o dużym znaczeniu dla  obu stron (cesarza i księcia Polan) w tym wydarzeniu są powszechnie znane i wiarygodne. Wymiar polityczny należy stawiać na pierwszym miejscu. Znaczenie religijne w sytuacji gdy władcy narodów,  patrycjusze rzymscy i papieże z ich nominacji walczyli o dobra doczesne dla siebie swoich rodzin i spadkobierców, praktycznie nie brane były pod uwagę. Wśród papieży znalazło się niewielu, którzy podejmowali rzeczywiste starania o kontynuację nauk Chrystusa. Rzym od edyktu Konstantyna (325) i Teodozjusza ( 381) stał się centrum, gdzie walka o władzę świecką nad światem stała się celem podstawowym. Scenariusz był zawsze ten sam. Najpierw Dagome Iudex, czyli przejęcie terenu ochrzczonego kraju -  tutaj Polski - w posiadanie św. Piotra, ale natychmiastowe świętopietrze w postaci worków złotych ciężkich florenów,   już płynęły do żyjących „namiestników Chrystusa” w Rzymie. Tak jest również obecnie. Można zrozumieć obecnych przedstawicieli najwyższej hierarchii kościoła katolickiego w Polsce, że pomijają milczeniem tą historię papiestwa, tak jakby wszyscy papieże byli „ świętymi” . Wszak duchowni składają przysięgę wierności kościołowi, którego są funkcjonariuszami. Natomiast nie do przyjęcia jest unikanie tych faktów historycznych przez badaczy mieniących się uczonymi świeckimi i niezależnymi. Ostatnio jesteśmy zalewani ich „odkryciami i ustaleniami naukowymi”. Zapewne nie dociera do ich świadomości to, iż w dobie masowej komunikacji niepodważalne fakty tak czy inaczej pojawią się.

Znamy naszego księcia Piasta, który wprowadził dzikich barbarzyńców Polan do Europy Zachodniej. Za co mu od tysiąca z górą lat bardzo jesteśmy wdzięczni. Tak przynajmniej wynika z sensu organizowanych z rozmachem  przez  Kościół katolicki uroczystości.

Czas  aby poznać pozostałych głównych aktorów tego historycznego wydarzenia. Zaznaczyć muszę, iż niechętnie o nich się mówi czy pisze. Wydarzenia te miały swoje drugie dno i  mroczną scenerię.

Ponieważ główne wydarzenia rozgrywają się z grubsza  w latach 960 -966, dobrane zostały główne persony kreujące te wydarzenia.

 

Papieże:

JAN XII   955-964, Oktawian , hrabia na Tuluscum, syn Alberyka II, laik?. Pierwszy papież, który wprowadził zmianę swego imienia świeckiego.

 

LEON VIII    963-965, syn papieskiego protoskrynarjusza (dyrektora archiwum) Jana, laik, Rzymianin.

 

BENEDYKT V   964-966, zwany „Gramatykiem” Rzymianin. Umarł na wygnaniu w Hamburgu.

 

JAN XIII  965-972 , Rzymianin z rodu Teofilakta. Został zamordowany.

 

BENEDYKT VI  973-974 , syn rzymskiego mieszczanina Hildebranda, został uwięziony przez Kresencjusza w zamku św. Anioła i uduszony.

 

Do roku 999 na stolicy Piotrowej – oprócz wyżej wymienionych – zasiadło  jeszcze 6 „Namiestników Chrystusa”. Kończyli w podobny sposób jak  pięciu pierwszych.

Informacje wg. ks. ks. Seppelt i Lóffeler. w Dzieje Papieży.

 

  Chrzest Mieszka I dokonany został w okresie pontyfikatu Jana XIII – przyjmując tą datę w dobrej wierze – dlatego poznajmy bliżej tą postać.

W 961 r. król niemiecki Otton I wkroczył z wojskiem do Rzymu i wziął do niewoli Berengara II króla Italii wroga papieża Jana XII. Ten król skończył żywot w więzieniu. Jan XII odwdzięczył się Ottonowi I koronują go 2 lutego 962 r. cesarzem. Koronacja odbyła się w starej Bazylice Świętego Piotra. Po tej koronacji już cesarz Otton I Wielki potwierdził wcześniejsze darowizny i nadał nowe ( a więc biznes) wydając tzw. Privilegium Ottonianum. Ale cesarz zastrzegł sobie obowiązek składania przysięgi na wierność cesarzom każdego następnego papieża. Jan XII okazał się rychło niewdzięcznikiem spiskując przeciwko cesarzowi. Otton zwołał synod na którym „zmieszano z błotem !” i wygnano Jana XII. Wybrano sprawnie nowego papieża Leona VIII.  Jan XII szybko wrócił i wygnał Leona. Ale 14 maja 964 Jan XII zmarł. Patrycjusz rzymscy wybrali uczonego diakona, który przybrał imię Benedykta V.  Cesarz wrócił do Italii i przywrócił na tron  papieski Leona VIII a Benedykta kazał  przewieżć do więzienia w  Hamburgu, gdzie nieszczęśnik zagłodzony zmarł 5 lipca 965 r. Nieco wcześniej  w marcu tego roku ( 965) zmarł Leon . Wówczas natychmiast papieżem został kandydat cesarza Ottona biskup Narni , który przyjął imię Jan XIII.  Panował  w latach 965-972. Ten papież też przeżył bunt patrycjuszy pod dowództwem prefekta Rzymu Piotra. Jan XIII  został  uwięziony w zamku św. Anioła następnie przewieziony pod strażą do Kampanii.  Przebywał tam od marca do grudnia 965 r. , kiedy do Italii przybył cesarz z armią uwalniając go na Boże Narodzenie tego roku. W ten skomplikowany sposób doszliśmy do papieża, który mógł zaakceptować chrzest Mieszka I. Na pewno nie uczynił tego będąc w odosobnieniu. Zatem tylko w 966 r. lub 967 r. Pojawia się pytanie: czy to wydarzenie mogło odbyć się bez akceptacji cesarza Ottona I ? Czy nie doszło do chrztu Mieszka w Ratyzbonie. Obecni byli tam wszyscy, którzy być powinni, ale cesarza przez najbliższe 6 lat tam nie było. Był nieprzerwanie w Italii.  Zatem, może chrzest odbył się w Rzymie ?. W końcu był to doniosły akt dotyczący władcy państwa Polan. Akt polityczny i religijny. Gdy poznamy tzw. „priorytety” władzy  cesarza Ottona I, wówczas wszystko będzie jasne. Jedno jest pewne, Mieszko jako biegły obserwator i polityk wiedział doskonale „co jest grane” w europejskiej polityce i nie omieszkał wykorzystać degrengolady papiestwa X wieku  z jednej strony i fanatycznej „misji chrystianizacji” obszarów Europy północnej i wschodniej, która to misja była priorytetem Ottona I. Oczywiście cesarz wykonywał  ją rękoma różnego rodzaju misjonarzy i władcami plemiennymi oraz męczennikami na własne życzenie. Siłę militarną potrzebował w Italii. Tam była realna władza i chwała nad światem w sferze świeckiej i religijnej. Łatwo to stwierdzić studiując czasy panowania Ottona I. Nigdy nie wahał się użyć miecza i krzyża. Zresztą,  Mieszko i jego następcy nie byli inni. Najpierw misa pełna krwi potem misa – chrzcielnica pełna święconej wody. Symbioza tronu z tiarą funkcjonowała idealnie. O tym współcześnie się nie mówi.

Otton Wielki prowadził swe wojny na wschodzie w duchu chrześcijańskiego imperializmu. Polityka i religia przenikały się tak dalece, że stanowiły „nierozerwalną jedność” (B. Naujoks).

Papież Jan XIII postawił go w 967 r. dzięki zasługom dla Kościoła rzymskiego w jednym szeregu z Konstantynem Wielkim i Karolem Wielkim. (H. Beumann).

Nie ma pasterza nad niego we władaniu królestwem. Nowych biskupstw zdołał wznieść sześć. Z wielką siłą zatriumfował nad haniebną pychą Berengara. Takoż zbuntowanym Lombardczykom zgiął karki aż do ziemi. Najdalsze prowincje (Mieszko, Czechy) płaciły mu trybuty. Zawsze książe pokoju!. ( Biskup Thietmar z Merseburga).

Otton I kazał namaścić się przez Kościół zaraz przy obejmowaniu tronu, udzielić sobie wyższego święcenia. Był tak pobożnym, wykonywanie królewskiej władzy stało się dla niego służbą kapłańską (Weitlauf).

Podczas wojny królewskim zabijakom towarzyszył sztandar Rzeszy z archaniołem Michałem . Towarzyszyła również „ święta włócznia”.

Otton I zapoczątkował chrystianizację Wenedów i „zaprowadzał porządek”. Otton za przykładem Karola Wielkiego kazał iść księżom za mieczem. To  kapelani polowi wojska byli założycielami pierwszych mini gmin chrześcijańskich. Najbardziej przekonywująco ujął sprawę K. Tymieniecki: " Stosunek Ottona I do Słowian był podobny do stosunku Karola Wielkiego do Sasów. Chodziło tu o eksterminację przeciwników wiary i zarazem przeciwników politycznych".  Mieszko został pobity w 963 r. „z wielką siłą” w dwu ciężkich bitwach między Odrą a prawym brzegiem Warty. Jego brat zginął, a kraj został ograbiony, on sam zmuszony do płacenia trybutu i uznania niemieckiej zwierzchności. Widukind  pisze o „zupełnym poddaństwie” (ultimatum serwitutem). Był to moment zwrotny w dziejach Mieszka i jego następców. Bardzo prawdopodobne , że jednocześnie z Geronem uderzył z Czech Bolesław I na południową część Polski opanowując Kraków. Interes polityczno-misyjny skończył się w ten sposób , że Mieszko – chcąc nie chcąc -  otrzymał niezbyt młodą i urodziwą córkę Bolesława Dobrawę za żonę, stając się jednocześnie rzymskim katolikiem. Swój lud Mieszko ochrzcił „odgórnie” mieczem i krzyżem. Oczywiście w tej  akcji chrystianizacji najbardziej aktywni byli duchowni czescy i bawarscy.

Bez względu na interpretacje tych wydarzeń  stu albo i więcej badaczy polskich i zagranicznych, faktem jest to, że zadecydował światopogląd religijny i siła oręża Ottona I. Duchowni dawni i współcześni funkcjonariusze Watykanu znajdują w tych wydarzeniach  działanie „sił nadprzyrodzonych”.  Pozostaje jednak pewien pomijany podstawowy problem. Chrześcijaństwo gdy się pojawiło - w pierwszych wiekach uzyskało akceptację masową prostego ludu z powodu dwóch zasadniczych założeń: okaż miłosierdzie i nie zabijaj. Zatem , co z dziesiątkami a może i setkami tysięcy zabitych niewinnych ludzi – dzieci Bożych. Czy na pewno Deus lo volt - Bóg tak chce?.

Posłowie !

 

Studiując dogłębniej styl sprawowania władzy państwowej i kościelnej przez króla niemieckiego i od 962 r. cesarza rzymskiego Ottona I,  nabrałem przeświadczenia, że to on zdecydował o przeprowadzeniu misji chrystianizacyjnej krainy Polan. To on wyznaczył biskupa Jordana z terenu Niemiec do realizacji tego zadania. To on przyznał jedno biskupstwo Mieszkowi zorganizowane przez Jordana, które pojawiło się na dobre w 968 r w Poznaniu.  Papież Jan XIII jako totumfacki cesarza tylko dopełnił spoczywającym na nim obowiązku powołania Jordana na biskupa misyjnego w Polsce. Była to praktyka stosowana na bieżąco przez  Karola Wielkiego i cesarzy rzymskich począwszy od Ottona I. Taki podział ról obowiązywał aż do Konkordatu Wormackiego  zawartego w 1123 r. Następnie Jordan udał się do Pragi, gdzie było już ustabilizowane środowisko katolickie. Tam w Pradze ustalono żonę dla Mieszka w osobie Dobrawy, też wg. scenariusza stosowanego wśród osób koronowanych. Mieszko, który zapewne chciał mieć „swoje zdanie” , ale pobity z wielką siłą był dla cesarza tylko chwostkem w krainie Polan. Nie pozostawiono mu wyboru. W tej atmosferze nie mogło być mowy o chrzcie w Rzymie czy Ratyzbonie z udziałem cesarza i jego książąt. Chrzest odbył się w Pradze, który został przygotowany pod kierownictwem Dobrawy. Nie wydaje się możliwy w grodzie Mieszka, który trzy lata wcześniej został splądrowany przez najazd Gerona. Głowy koronowane i ich otoczenie książęce i biskupie nie uczestniczyły by w uroczystości w grodzie kamiennym wymoszczonym skórami zwierzęcymi. Namawiam do porównania pałacu Mieszka I  w Ostrowiu Lednickim ze  starym pałacem królewskim w Pradze. Tu i tam X wiek. O przepychu na dworze cesarza czy papieży nie wspomnę. Mogę zrozumieć tych polskich badaczy, którzy bardzo chcieli i nadal chcą postrzegać Mieszka jako władcę mocarstwa leżącego między Odrą i Wisłą, ale rzeczywistość była inna. Pobożne życzenia mają zwykle krótkie nogi.

 

Cesarz Otton I przed grobem - kaplica Karola Wielkiego w Akwizgranie

Gród- palatium  Mieszka I w Ostrowiu Lednickim                Żrodlo: internet

Stary pałac królewski w Pradze. Od X  do XIV w. siedziba królów.  Żrodło: internet


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czy Europą rządzą durnie?

niedziela, 27 marca 2016 20:46

 Czy Europą rządzą durnie?

Dobre pytanie. Codziennie jesteśmy zlewani, bez przesady – zalewani od rana do wieczora relacjami o kolejnych zbrodniach dokonywanych przez pewnych ludzi, którzy wypełniają swój obowiązek wypływający z ich obowiązku religijnego. Tak przynajmniej motywują zabijanie niewinnych ludzi. Dlaczego to jest możliwe? A no dlatego, że są zapraszani do ludzi którzy mieszkają tam gdzie mieszkają, wyznają inną religię, która nakłada na nich obowiązek przyjmować ich z otwartym sercem. Co do religii to należy zastrzec, iż wierzą w tego samego Jedynego Boga, z tą różnicą , że mają obowiązek inaczej oddawać cześć temu samemu Bogu. Tak postanowili przed wiekami twórcy tych różnic. Każdy twórca religii zapewniał, iż jego sposób oddawania tej czci jest prawdziwy. Inne sposoby są błędne i niedobre. Kto odważy się sprzeciwić temu kanonowi ( nienaruszalna zasada wiary) , tego należy zabić. I tak zostało w niektórych rasach, narodach, obszarach globu, które nie zostały poddane bezwzględnej  indoktrynacji  zwanej „ kształtowaniem wartości”.  Postępy  tej indoktrynacji zależały od posiadanej siły oręża na przestrzeni wieków. Dla człowieka umiejącego czytać i słuchać nic odkrywczego nie obwieściłem, prawda?.  Zatem, wiadomo skąd i po co się pojawiło. Nagle obecnie w pewnych regionach świata wyznawcy tej samej ukształtowanej przez wieki religii, pokłócili się między sobą o to, który ich regionalny przywódca religijny miał dłuższą brodę. Spór rozgorzał do tego stopnia, że postanowili zniszczyć wszystko wokół siebie i zabić jak najwięcej adwersarzy - to tacy , którzy  się z nimi w tej zauważonej wyżej sprawie, nie zgadzali. Zabijają dzieci, dziewczyny ze szczególnym upodobaniem, kobiety też  a mężczyznom obcinają głowy – powód szerzej nieznany. Kiedy  miasta i ziemia, która ich żywiła  zamieniły się w popiół, powoli zaczynało brakować obiektów do kontynuacji zaleceń doktryny, poczęli stosując mojżeszowy falowy system przemieszczania się, zapukali u bram Europy. Europa będąc dobrze informowana na bieżąco o tym wszystkim –  zdębiała. Właściwie społeczeństwa poszczególnych państw nie zdębiały, ale przywódcy zdecydowanie tak. 

Oh! Teraz dopiero tęgie umysły przywódców rządzących nami  z naszego „demokratycznego wyboru” ujawniły swoje „wartości”, które pozwolą im opanować sytuację. O niebezpieczeństwie nie ma ani słowa. Nie dostrzegają. Oni mają wokół siebie kordon ochroniarzy, więc zagrożenia nie ma. A społeczeństwo, konkretni ufni ludzie, których wokół żyją miliony. Co z tymi milionami, gdy przybyszom z spopielonej ziemi przyjdzie do głowy realizacja misji wynikającej z ich kanonu. Najpierw zadbają o potrzeby żołądka, następnie o potrzeby wyższego rzędu. Niech jeno ktoś spróbuje im się sprzeciwić. I tak dokładnie już się dzieje w niektórych państwach, gdzie przywódcy okazali się naiwnymi durniami. Najpierw było „serdecznie witamy” a ci, którzy serdecznie nie witali byli określani barbarzyńcami Europy. Gdy wlały się dwa miliony biednych bez ziemi i dachu nad głową  i zaczęli zagospodarowywać ziemię europejską po swojemu, durnowaci przywódcy odkręcili „kota ogonem” wmawiając podejrzliwym europejczykom, ze nie chcą wziąć udziału w ich wyrzuceniu.  Główne skrzypce w tym idiotycznym spektaklu odgrywa pewna dama, której figura dawno powinna znajdować się w gabinecie figur woskowych a nie w świecie realnej polityki.

Ci durnowaci i cyniczni przywódcy nie zrozumieli i nie pojmują w dalszym ciągu , że już pięć lat temu należało przy pomocy poważnego kontygentu wojskowego w ramach ONZ –tu stworzyć enklawy bezpieczeństwa w ich krajach. Dla milionów tych biednych i nieszczęśliwych ludzi. Bo  to są nieszczęśliwi ludzie szukający pomocy. Stworzony system prawa międzynarodowego stworzony przez durniów od dziesiątków lat jest ich - hipokrytów „systemem wartości”.

 

Brama tryumfalna do kompleksu zabytkowego w Palmyrze (Syria) sięgającego historię sprzed dwóch tysięcy lat. Częściowo zniszczony w 2015 r. (zob. niżej)  przez realizatorów swojego kanonu religijnego.


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

1050 rocznica chrztu...

piątek, 18 marca 2016 14:16


No właśnie, czyjego chrztu?

Ostatnio słyszymy wypowiadane gromkim głosem następujące opinie: fakty można interpretować nawet na tysiąc sposobów. Hm… jest to dość osobliwe odkrycie. Spróbujmy podążyć tym tropem.

Na wstępie oddajmy głos najstarszemu i uważanemu za najbardziej wiarygodnemu  żródłu opowiadającym historię tego chrztu Polski  jakim jest najstarsza Kronika Thietmajera (obecnie Ditmar). Ów biskup diecezji w Merseburgu żyjący w latach 975 – 1018 był świadkiem i uczestnikiem wydarzeń rozgrywających się na styku królestwa cesarstwa  niemieckiego i zalążku państwowości polskiej.

Zacznijmy od cytatu z Niemcewicza:

Rzekli do Piasta…

„Z plemienia twego dzielni wojownicy

Pędząc przed sobą barbarzyńskie kupy,

Na wschód i zachód kres państwa granicy

Naznaczą w rzekach żelaznemi słupy”.

Z przeddziejowych opowieści o Leszku, Popielu, Piaście i Mieszku, z jedności polskiego plemienia, następnie jego podziału, spowodowało wyłonienie się jednego dominującego rodu Wielkopolan, który wprowadził chrześcijaństwo. Trzeba przyjąć z powodu braku innych dowodów, że dominację osiągnęło to plemię w drodze wojny. Pierwotną ojczyzną Piastów były okolice Kruszwicy, Gniezna i Poznania. Pierwszą urywkową informację o starciu zbrojnym w 963 r. Piasta Mieszka , który „panował nad swoim ludem, gdy w skutek zwycięstw Gerona (zwanego rzeżnikiem i pielgrzymem do Rzymu)  nad Słowianami nadodrzańskimi i nad elbiańskimi, oręż niemiecki zbliżył się do granic jego posiadłości. Gero pograniczny wschodni margrabia, pobił Łużyczan, Selpulów  i Mieszka z jego ludem pod zwierzchnictwem cesarza”. Zachodni świat chrześcijański zbliżył się do Polski. Dwa lata po tych wydarzeniach dowiadujemy się , że Mieszko jako książe z nadania niemieckiego uznał poddaństwo i płacił trybut ( ultimatum serwitutem - Widukind)  starał się o rękę Dubrawki (Dobrawy) , córki czeskiego księcia Bolesława (zwany okrutnym , on zamordował swego brata św. Wacława). Bolesław  już od dziesięciu lat uznawał zwierzchnictwo cesarza. W 965 r. Mieszko pojął za żonę Dubrawkę. W rok po ślubie w 966 r.(lub 967r.)  gorliwa we wierze chrześcijańskiej Dubrawka skłoniła Mieszka, do przyjęcia chrztu wraz ze swoim najbliższym otoczeniem. Wcześniej i w  międzyczasie Mieszko miał siedem nałożnic (Gall Anonim)  i zapewne oddział potomków o których kronikarze solidarnie milczą. Przecież nie były te dzieci ochrzczone, nie mogły zatem  być zaliczane do pełnoprawnych ludzi, wszak były poganami. A rodzice i dziadowie Mieszka kim byli? Jest to zgodne z tzw.  „wartościami chrześcijańskimi”. Z szeroko pojętą masową chrystianizacją poddanych Mieszka  była bardziej skomplikowana sprawa, nawet w następnych dwóch wiekach, kiedy dość dawno ochrzczony  prosty lud wymordował   biskupów i proboszczów plądrując  ich siedziby, nie mogąc znieść wyzysku i poddaństwa. Pamięć o wcześniejszej wspólnocie rodowej i plemiennej wśród ludu była wciąż żywa.  Ok. roku 1034: „Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów” - podaje Kronika ruska Nestora. Rzucili się na swych panów i sięgnęli po władzę… Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpoczęli bunt, jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali” – podaje Gall Anonim. Znane nam z imienia klasztory wszystkie bez wyjątku upadły. Z czterech stolic biskupich, to jest arcybiskupstwo w Gnieżnie i biskupstwo w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu, żadne nie przetrzymało burzy. W opustoszałych kościołach dzikie zwierzęta założyły swe legowiska” – Stanisław Kętrzyński, „Kazimierz Odnowiciel” Tak można cytować bez końca. W odwecie ludobójstwo  stosowane przez kler z wykorzystaniem siły zbrojnej książąt i królów, którego opis pominę, aby nie zohydzić przebiegu „ 1050 rocznicy chrztu (całej!) Polski”.                                                                                                                                              Za sprawą cesarza Ottona I Wielkiego biskup Jordan , zapewne Włoch, może Francuz z siedzibą w Poznaniu w 968 r. zorganizował  pierwsze polskie biskupstwo. Biskupstwo w Poznaniu było misyjne i podlegało bezpośrednio papieżowi.  Niebawem Mieszko odwiedza króla cesarza w Niemczech. Wydarzenia te spowodowały historyczne,  polityczne i religijne przemiany na ziemiach Słowian. Na ten temat napisano setki mądrych i mniej wartościowych książek tak przez badaczy polskich jak i niemieckich z którymi można się zgadzać lub nie. Obecnie lansuje się oficjalnie tylko te opracowania, które głoszą zasiane na całej ziemi Polan ziarno Słowa Bożego. Przypominają one język  kolejnego dziejopisa biskupa krakowskiego Wincentego Kadłubka. On formułował swoje historyczne pióro opierając się na Starym i Nowym Testamencie oraz na pismach Ojców Kościoła. Dla czytelnika dwudziestego pierwszego wieku brzmi to dość …infantylnie. Jego niewątpliwą zasługą są nieliczne ujawnione fakty historyczne, których inni badacze w tym okresie nie publikowali. Podobne bajki np. o fundowaniu 5-ciu diecezji przez Mieszka I powtarzanych często w następnych wiekach, znajdujemy w kronikach Długosza. Obszerne przedstawienie badań kilkudziesięciu największych uczonych wielu narodowości (często przeciwstawne np. G. Lengnich 1689-1774)  tej sfery wydarzeń związanych z powstaniem Organizacji Kościelnej na ziemiach Polan w X wieku znajdujemy w dziele niemieckiego historyka Richarda Roepell opublikowanej w 1840 r. a obecnie wydanej z cennymi objaśnieniami przez Wydawnictwo PTPN w Poznaniu pt. „Dzieje Polski do XIV stulecia”.

Ponieważ wszechstronne aspekty polityczne świeckie  i kościelne  - jak się rzekło, zostały opublikowane, przyjrzyjmy się trochę głównym aktorom, ich sylwetkom i  obyczajom

Kim był Mieszko przed poznaniem Dubrawki. Jak każdy ówczesny rycerz wiodący przywódca wojownik, był grabieżcą,  mordercą, gwałcicielem, po prostu barbarzyńcą według współczesnych kryteriów. Chrześcijaństwo zdobywało teren poprzez wojnę,  rzeż  i natychmiastowe tworzenie  struktury - sieci kościelnej w ścisłej współpracy ze świeckim władcą  (Thietmar). Najlepszym przykładem na naszej ziemi jest Zakon Krzyżacki. Wydarzenia X wieku w Europie są klasycznym tego przykładem, w czasie którego przewinęło się 25 papieży i antypapieży (mordy, otrucia, w walce o papiestwo i władzę świecką nad królami, cesarzami). Degrengolada Namiestników Chrystusa rozgrywała się na oczach chrześcijańskiej Europy. Biskupi i proboszczowie wstając rano nie wiedzieli kto jest ich aktualnym papieżem. Według Podręcznika historii Kościoła ( Handbuch der Kirchengeschichte ) Bolesław – książe czeski „ wytrwał w pełni przy chrześcijaństwie a nawet przyczynił się do jego umocnienia”. Dubrawka (zm. 977r.) -   pojawiła się z właściwym przygotowaniem światopoglądowym oddziedziczonym po ojcu. Towarzyszył jej liczny orszak darmozjadów ( możnowładcy, duchowni,  rycerze awanturnicy , tak już będzie zawsze do współczesności). Księciu kazała pościć – od łóżka, potem marsz do chrzcielnicy. Są tacy historycy, którzy powątpiewają w tą wstrzemięźliwość obojga. Mieszko bardzo chciał potomka  „chrześcijanina” spieszyło mu się.  Książe od  czasu Dubrawki gustował w dziewicach, gdyż następną żoną została wbrew przepisom kościelnym mniszka Oda z klasztoru w Calbe.

.

Ryc. Mieszko I u Marcina Miechowity w Kronice Polski


oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O wielu sprawach się nie mowi...

wtorek, 01 marca 2016 9:09

 

O wielu sprawach nie mówi się…

 

Wszyscy jesteśmy świadkami przerabiania najnowszej historii Polski w sposób o jakim niedawno nawet nie śniliśmy. Gdyby postąpiono tak jak nasi zachodni sąsiedzi, którzy rozliczyli niemal natychmiast okres związany z DDR, mielibyśmy ojczyznę zadowolonych obywateli budujących znakomitą przyszłość, nakierowaną przede wszystkim na własny rozwój i pomyślność swoich dzieci. Niestety, tradycyjnie wybiórczo tuszując wiele historycznych wydarzeń, sami znaleźliśmy się w ślepym historycznym zaułku. Rozgrywające się spóźnione rozliczenia z dużą dawką nienawiści wzajemnej, niosą ze sobą niebezpieczeństwo jakiejś rewolty, jeśli nie wojny domowej. Zwaśnieni zawodnicy z obu stron angażując do walki duże masy społeczeństwa, nie stronią nawet od chwytów „poniżej pasa”. Psychologia tłumu jest wykorzystywana z dużym natężeniem. Do tego doszło wykorzystywanie prawa państwowego w sposób, którego połowa narodu nie akceptuje. Stąd płynie jeszcze większe zagrożenie. Jądrem wydarzeń ma być współpraca polityczna przywódcy opozycji związkowej z rządzącym twardą ręką reżimem od 1945 r. Trudno zrozumieć pretensje, gdyż jedyną alternatywą dla tej współpracy politycznej była wojna domowa. Dlaczego tego nie są w stanie zrozumieć kreatorzy zastrzeżeń pod adresem przywódcy opozycji polityczno – związkowej. Bezkrwawe przejęcie władzy w drodze transformacji ustrojowej jest sukcesem, który zagości w historii Polski na następne wieki. Że tak wcale nie musiało być wiedzą o tym ci, którzy znają wydarzenia z choćby z Chin i innych państw gdzie kierownicza rola partii komunistycznej doskonale  funkcjonuje. Wiedzą również ci, którzy obserwowali zmiany na szczytach władzy w ZSRR. Gdyby na owym plenum KC KPZR wygrał twardogłowy Romanow a nie Gorbaczow, Polska by spłynęła krwią i pozostała by w „rodzinie”. Prasa amerykańska podała, że Gorbaczow uzyskał przewagę tylko jednego głosu. ZSRR miał dość siły militarnej aby uśmierzyć każdy sprzeciw w Pakcie Warszawskim. Potem ostrożnie grupa: Gorbaczow – Regan, Margaret Thatcher - Jan Paweł II, zaczęła budować nowy ład społeczno – polityczny w Europie Wschodniej. Rosję pomińmy w tej chwili. Na potwierdzenie moich słów polecam opracowania książkowe p.t.  „Ronald Regan i obalenie komunizmu, zbliżenie na Polskę”, oraz:  „Oni zmienili świat, Prezydent, Papież, Premier”.

Po gruntownym zapoznaniu się z tym opracowaniami źródłowymi, niejednemu „obalaczowi komunizmu ”wystąpią wypieki z wstydu na zadufanej twarzy.

Po tym wprowadzeniu jakby z górnej półki przejdżmy do naszych zasłużonych bojowników.

Prowadzenie walki opozycyjnej często w konspiracji , strajkowej, militarnej  mającej na celu obalenie panującego reżimu wymaga zaangażowania odważnych grup ludzi, którzy tak jak każdy z nas musi jeść, nakarmić dzieci, mieć dach nad głową. Do tego celu potrzebne są środki finansowe. To chyba jest oczywiste. Jak było w historii Polski dobrze wiedzą ci, którzy znają historię przed rozbiorową Polski  XVIII wieku. Czytając o zdradach, sprzedawczykowstwie, uposażeniach etatowych biskupów i polityków z kas sąsiednich wrogich państw itd. Carowie i cesarze szydząc np. z  I. Krasickiego płacili hojnie. Nasi rewolucjoniści też musieli żyć i żyli. Lechu, który przeskoczył płot, aby wbrew komitetowi strajkowemu kontynuować strajk uczynił to po spotkaniu z wysłannikiem Jana Pawła II o nazwisku Dziwisz. Zapewne nie skończyło się to na bardzo ważnym duchowym , ale nie jedynym wsparciu. Pewne informacje znajdziemy we  wspomnianych wyżej przeze mnie książkach. Kolejnym źródłem jest znakomite opracowanie dwóch autorów: C. Bernsteina i Marco Politti  pt. „Jego Świątobliwość Jan Paweł II i nieznana historia naszych czasów”. Książki te przytaczam aby uniknąć niesłusznych zarzutów o sprzyjanie jednej ze stron zmagających się  „o prawdę” . Tzw. prawdę ma każdy kto pisze na odpowiednie zamówienie za odpowiednie wynagrodzenie. Ja piszę bez zamówienia i bezpłatnie

.

Wałęsa zapowiada : stanę ponownie na czele strajku. Fot. A. Warżawa/zrodło PAP/Newsweek


oceń
5
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  135 398  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl