Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 122 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Obrona Jasnej Góry w 1655r.

wtorek, 03 listopada 2009 10:40
Skocz do komentarzy

W listopadzie i grudniu 1655 roku trwało oblężenie klasztoru Jasnogórskiego w Częstochowie przez Szwedów. Zatem, minęły 354 lata, wypada na krótkie wspomnienie tych historycznych wydarzeń w oparciu o opisy historyków Kościoła - powszechnie znane i świeckich - mniej znane.

Przeor Paulinów ks. Augustyn  Kordecki napisał Pamiętnik Oblężenia Częstochowy z 1655 r. , wydany przez O.O. Paulinów w Częstochowie w 1991 r. Tytuł oryginalny tłumaczenia z łaciny „Nova Gigantomachia", ( krótkie fragmenty).


Źródło: Pamiętnik Oblężenia Częstochowy, Nova Gigantomachia.

 

Zdjęcie pierwszego oprawnego w skórę egzemplarza z 1655 r. ze zbiorów Biblioteki na Jasnej Górze.

..........................................................................................

Gdy Bóg Najwyższy postanowił ukarać Polaków, w dobroci swej zesłał pierw ku upamiętaniu rozmaite przepowiednie i znaki przyszłą klęskę zwiastujące. Najbardziej przerazi cudowny znak na niebie, który się zdarzył tegoż samego roku 9 czerwca na twarzy zachodzącego słońca. Nad nosem słońca widziano krzyż, przemieniający się w serce, które mieczem



 Źródło: W. Bałuś, Malarstwo Sakralne

przeszyte chyląc się na stronę stanęło pod okiem. Roku więc następnego, niby bicz Boży przeciwko Polakom, wyruszył z północy Karol Gustaw, królem Szwedzkim wybrany, chociaż królestwo to prawem następstwa należało się Janowi Kazimierzowi Królowi Polskiemu. Po zajęciu Wielkopolski, umyślił aby napaść na klasztor Częstochowski. Wysłał jenerała Mullera z częścią wojska dla zajęcia klasztoru Częstochowskiego i zostawienia w nim załogi. Ojcowie odmawiając poddania klasztoru wojskom polskim współpracującymi ze Szwedami odpowiadali: Zapewne ta Matka Najwyższego Boga, która nas natchnęła szlachetną żądzą bronienia Jej czci przeciwko bezbożnym bluźnierstwom heretyków, przybędzie w pomoc pobożnym usiłowaniom sług swoich i sprawę słusznej obrony wesprze. Warunków szwedzkich kapitulacji zakonnicy nie przyjęli. W cztery dni potem, wzmocniony wojskiem załogi Krzesickiej, napadł na posiadłości klasztorne i przeszło czterysta rogacizny i trzody uprowadził. Oczywiście był to „pobożny" Polak Jaśnie Wielmożny Pan Jan Wejchard hrabia  Wrzeszczewicz. Dalej nie hamując w swoje zapalczywości zabiega drogę Millerowi i radzi mu przyśpieszenie na klasztor. Bez trudności też zwolennik kalwińskiego zabobonu usłuchał katolika, szczególniej gdy  tenże ciągle mu prawił o ogromnych bogactwach klasztoru,

 

Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w 1655r. Żródło: Nova Gigantomachia

i złożonych tamże potajemnie bogactwach szlachty. Przełożony zwoławszy więc na wspólną naradę Ojców i zapytawszy każdego o zdanie, gdy wszyscy jednomyślnie sądzili, ażeby bez wszelkiej trwogi, poruczywszy się Panu Bogu i obronie Najświętszej Dziewicy Matki (w której szczególniejszej opiece miejsce zostawało), bronić klasztoru. Dalej ksiądz Przeor przedstawia uniżoną prośbę Najjaśniejszemu Królowi Janowi Kazimierzowi, który natenczas wstąpił dla zebrania wojska do Księstwa Opolskiego.  

  Wkrótce Miller w dziewięć tysięcy wojska i z dziewiętnastoma działami większego kalibru, jako też z innym przyrządem wojennym ruszył z Wielunia ku Częstochowie z posiłkowymi hufcami hrabiego Wrzeszczewicza, Wacława Sadowskiego, księcia Heskiego i dwóch pułkowników Polaków i że tu z wszelką pewnością dnia 18 bm. przybędzie.                      

 
Szwedzi w Polsce (obraz Henryka Pillatiego)

  Tak wiec 18 listopada zwołuje wszystkich Ojców Zgromadzenia zakonnego oraz tych, którzykolwiek za świeckich osób schronili się do Częstochowy, zachęca ich pobożnie, ażeby byli uczestnikami Mszy Świętej przed ołtarzem Najświętszej Maryi Panny - rozkazuje obnosić Najświętszy Sakrament około murów i warowni wśród publicznych modłów - błogosławi działa większe i mniejsze, kule ołowiane, żelazne i naczynia z prochem. 

 

           

Obraz : Leszek Piasecki 1955                                                                                                                                                                      Wówczas nadciągnął jenerał Burchard Miller, było to 18 listopada 1655r. pod Częstochowę i w specjalnym liście wezwał załogę do kapitulacji używając słów; Wielebni i Szlachetni Ojcowie i inni twierdzy i klasztoru mieszkańcy, Panowie i przyjaciele czcigodni!. Tutaj wymieniono warunki Kapitulacji i grożba spalenia klasztoru i zmuszenia wszystkich do posłuszeństwa królowi Szwedzkiemu. Wcześniej Szwedzi zdobyli przyległą wieś Częstochówkę.

 

 

 Oblężenie Częstochowy przez Szwedów w 1655 r., wg. sztychu niemieckiego z XVII w., G. Bodenehr 



Fot. M. Machay


Jan Kazimierz przewodniczy obradom sejmu na Jasnej Górze, malowidło w Sali Rycerskiej, fot. M. Machay



     

Stefan Czarniecki. Portret B. Matthiesena z 1659r.                                                                                                                                   

  (...)26 grudnia 1655 r. w głębokiej nocy pozdejmowano ciężkie działa ze stanowisk i wyprawiono. O świcie zaś wodzowie tak licznego wojska odeszli, każdy w inną stronę. Miller do Piotrkowa, hrabia Wrzeszczewicz do Wielunia, Sadowski do Sieradza, książe Heski do Krakowa, inni zaś dowódcy Polskiego wojska do Wielkopolski. Przyszedł przecie dla Ojców szczęśliwy dzień w którym złożyli Bogu dziękczynne modły, otwarłszy nazajutrz bramę klasztoru po przykrych oblężenia mozołach, zaczęli pod otwartym niebem swobodniejszym i zdrowszym oddychać powietrzem. Zaiste, do cudownych dzieł Wszechmocnej prawicy Boga policzyć należy to tak wielkie dobrodziejstwo Jasnej Góry. Bo jakżeby się to stać mogło, żeby ledwo siedemdziesięciu zakonników ( wcale nie żołnierzy) taką siłę w sobie uczuli, iżby z pięcią szlachty Polskiej i ich nieliczna służbą, oraz 160 załogi pieszej, po większej części z wieśniaków złożonej, ośmielili się stawić opór tak licznemu wojsku, gdyby sam Bóg , opiekując się tym Miejscem ku czci Matki poświeconym, nie natchnął tą myślą Zakonników i nie dodawał odwagi wśród powszechnej trwogi.

                                                                              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 Dnia 1 kwietnia 1656 roku w kościele katedralnym Lwowskim i wśród uroczystej ( którą natenczas  Najprzewielebniejszy  Piotr Vidoni biskup Laudański a Nuncjusz w Polsce odprawiał), uczynił z przyzwoleniem Senatu i wszystek dwór Królewski słuchał:

   „Wielka Boga  - Człowieka Matko i Przeczysta Panno! Ja Jan Kazimierz, z łaski Twego Syna Króla Królów, Pana mojego i z Twojej łaski Król, u stóp Twoich najświętszych na kolana padając, obieram Cię dzisiaj za Patronkę moją i moich państw Królowę, i poleca, Twojej szczególnej opiece a obronie siebie samego i moje Królestwo Polskie z Księstwami" Litewskim, Ruskim, Pruskim, Mazowieckim, Żmudzkim, Finlandzkim, Czernichowskim, jako też wojska obydwu narodów wszystek mój lud. Wzywam pokornie w tym opłakanym i zamieszanym Królestwa mego stanie Twego miłosierdzia i pomocy przeciw nieprzyjaciołom świętego Rzymskiego Kościoła. A ponieważ największymi dobrodziejstwy Twymi zobowiązany, czuję w sobie gorącą żadzę służenia Ci gorliwie z narodem, przyrzekam więc moim, rządców i ludu imieniem Tobie i Twemu Synowi, Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi, że cześć Twoją wszędzie po krajach mego Królestwa rozszerzać będę. Przyrzekam wreszcie i ślubuję wyjednać u Stolicy Apostolskiej, skoro tylko za przemożnym Twoim pośrednictwem i wielkim Syna Twego miłosierdziem zwycięsko nad nieprzyjaciołami a szczególniej nad Szwedami odniosę, aby dzień ten corocznie dla Ciebie i Syna Twojego, na zawdzięczenie łask wiecznymi czasy obchodzono i ochoczo świecono i dołożę z Biskupami Królestwa starania, ażeby moje obietnice przez ludy moje wypełnione były. Ponieważ zaś z wielką boleścią mego serca widzę, że wszystkie klęski, jakie w ostatnich siedmiu latach na moje Królestwo spadły, jak to: zaraza, wojny i inne nieszczęścia, zesłane zostały przez Najwyższego Sędziego jako chłosta za jęki i uciemiężenie chłopów, przyrzekam więc i ślubuję, że po odzyskaniu pokoju użyję ze wszystkimi Stanami wszelkich sposobów, ażeby lud mego Królestwa od wszelkich niesprawiedliwych ciężarów i uciśnienia uwolnionym został. Spraw to, Najmiłosierniejsza Królowo i Pani, abym do wykonania moich przedsięwzięć, którymiś mnie Sama natchnęła, łaskę Twojego Syna otrzymał".

    

Jan Kazimierz, obraz: Daniel Schulz, Gdańsk 1615 - 1683




Rozpłakał się lud słuchając słów Króla i sam się przykładem jego do czczenia Bogarodzicy z wielką gotowością zobowiązał, niezmiernie się radując, że Najświętsza Panna Królową Polską nazwana zostaje. Wysłuchał Najwyższy wszech rzeczy Władca ślubów pobożnego Króla, albowiem wkrótce potem nieprzyjaciel zaczął się chwiać na duchu, a poniósłszy znaczne porażki na rozmaitych miejscach, zmuszony był do Prus powrócić.


 Herb króla szwedzkiego

 

Karol X Gustaw (1622 - 1660), władca Szwecji w latach 1654 - 1660

 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Z obietnic - ślubowania -  ulżeniu doli chłopa pańszczyźnianego nie uczyniono nic, zarówno w dobrach królewskich jak i kościelnych.  Uwłaszczenia chłopstwo doczekało się od - rzekomo - znienawidzonych zaborców. W 1807 roku (początek procesu) w zaborze pruskim, 1864 r. w zaborze rosyjskim.

                                                                     ..................................................................

Rzetelność historyczna wymaga od świeckiego badacza - nie zajmującego się teologią - zaznaczenia, iż w sierpniu 1665 roku pod murami Jasnej Góry miała miejsce bitwa wojsk Jana Kazimierza z rokoszanami Jerzego Lubomirskiego (starosty olsztyńskiego), która okazała się zwycięska dla wojsk rokoszan. Paulini z Jasnej Góry w czasie bitwy zamknęli bramy, aby uniknąć angażowania się w konflikt między dwoma dobrodziejami (Polakami) klasztoru!

(...) Po stronie najeźdźcy szwedzkiego brali udział znakomici ( z racji urodzenia) Polacy.  W historii Polaków, w ich bohaterskich walkach o wolność, towarzyszy zawsze zdrada, prywata, nieudolność, niemoralność, przemoc wobec rodaków, to one wypisały największe klęski i upadek Polski. Miłość, wolność i bohaterstwo to potężne siły, które tkwiły i tkwią prostym ludzie polskim.( T. Nowak).



W okresie od 10 września 1770 do sierpnia 1772 członkowie konfederacji barskiej, w tym do maja 1772 pod wodzą Kazimierza Pułaskiego, skutecznie bronili klasztoru przed wojskami rosyjskimi. Gdy w sierpniu 1772 roku konfederacja upadła , król Stanisław August Poniatowski ogłosił kapitulację Jasnej Góry i oddał ją w ręce Rosjan.


 NAJŚW. PANNY   MARYI   CZĘSTOCHOWSKIEJ

                            (Wincenty Pol)

                           OFIAROWANIE

 Królowo Nieba! Pani dobrej wieści!

Matko miłości i matko boleści!

Oto się ciskam do stóp Twoich w prochu,

Przyjm moją żałość i mą miłość w szlochu!

I niech to wdzięczna będzie ci ofiara,

Co na mnie padło jak łaska i kara,

Oboje składam na Twoje ołtarze -

Coś dać raczyła, racz to przyjąć w darze -

 Oboje składam Tobie jako jeniec

To polskie pióro i ślubny pierścieniec!

Tu - gdzie królowie składali koronę,

Tu - gdzie hetmani składali buławę,

Ja się uciekam pod Twoją obronę

Życiem złamany i boleścią  krwawy...

Przyjm moje pióro i pierścionek żony -

I niech po stracie łaska Twa posili

I silna wiara: Że pod Twe obrony

Przyjmiesz mnie Pani w tej skonania chwili

Długom się błąkał za sprawą bez ceny -

Dziś  w mej boleści - dziś pojmuję Ciebie

A więc i modły i żałosne treny,

Pióro i i pierścień składam w mej potrzebie!

Niech tu świadczą nieszczęściu i wierze

Onej niebieskiej i ziemskiej miłości

A kto odmawiać tu będzie pacierze

Niech za nas westchnie - bo kość idzie z kości!

                      Gloria  in  excelsis  Deo!



 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 Tadeusz Nowak, Obrona Klasztoru Jasnogórskiego w roku 1655, Warszawa 1957

(odbitka z dzieła : Polska w okresie drugiej wojny północnej 1665 - 1660).

 

Trwające 40 dni oblężenie forteczki na Jasnej Górze częstochowskiej przez generała szwedzkiego Mullera w r. 1655 obrosło w ciągu wieków tak wielkim gąszczem legendarnych zniekształceń, że trudno jest dziś bezstronnemu badaczowi dotrzeć do rdzenia tych wydarzeń dziejowych, zwłaszcza, że kultywowanie legendy uchodziło - mocą milczącego zgodnego werdyktu naszych przedwojennych historyków - za sprawdzian patriotyzmu i poszanowania dla tradycji narodowej. Legenda cudownej obrony Jasnej Góry poczęła się rodzić już w czasie samego oblężenia , gdy wyolbrzymione stugębną famą wieści o tym wydarzeniu jęły zataczać coraz szersze kręgi po okupowanym kraju, głównym jednak jej źródłem stał się niewątpliwie, wydany w 2 lata po wypadkach, pamiętnik dowodzącego obroną twierdzy klasztornej przeora Paulinów , O. Augustyna Kordeckiego, zatytułowany Nova Gigantomachia. Już w samym tytule łacińskiego dziełka wyraża się chęć wyolbrzymienia skali wydarzeń, przedstawienia ich jako jakichś ogromnych zapasów mocy z dobrymi - gigantów z bogami! W opisie roi się o bezpośredniej cudownej interwencji Matki Boskiej, osobiście odpierającej ataki Szwedów na klasztor, siły oblegających przesadzone są czterokrotnie z 2 na 9000!, siły zaś oblężonych odpowiednio pomniejszone do kilkudziesięciu zakonników, garść szlachty i 160 chłopów, „ wziętych wprost od pługa", tak by cudowność obrony rzekomego „kurnika" częstochowskiego biła wprost w oczy czytelnika. Według Nowej Gigantomachii właśnie obrona Częstochowy stała się momentem zwrotnym tej wojny i ona to pchnęła rzekomo wojsko, szlachtę i lud do bezwzględnej walki z najeżdżcą po stronie wracającego do kraju ze śląskiego wygnania Jana Kazimierza. Przedstawiony wyżej obraz wydarzeń, mimo że odbiegający w znacznym stopniu od rzeczywistości historycznej, odpowiadał przecież na ogół nastrojom ówczesnego społeczeństwa polskiego, tak że w latach następnych znalazło się wielu kompilatorów, przerabiaczy i amplifikatorów, którzy - prozą i wierszem, po polsku i po łacinie, z dodatkiem rozmaitych nieistotnych szczegółów - powtarzali posłusznie za księdzem Kordeckim jego wersję obrony Częstochowy. Podsycana tylu piórami fanatycznych wyznawców legenda utrwaliła się w polskiej opinii publicznej i panowała tak okrągło przez dwa i pół wieku, znajdując odbicie we współczesnych kronikach, w literaturze pięknej i historiografii naukowej. Adam Mickiewicz w wykładach w „College de France" o literaturze słowiańskiej - apoteozował wprost Kordeckiego jako narodowego geniusza, uosabiającego najlepsze cechy polskie. Powieści o Kordeckim i obronie Jasnej Góry napisało między innymi J.I. Kraszewski i J. Szujski, najwspanialszy zaś opis artystyczny dziejów  jej oblężenia dał Henryk Sienkiewicz w Potopie, wzbogacając faktografię Nowej Gigantomachii własną fantazją twórczą. Naukowcy XIX  wieku jakby nie śmieli brać tego tematu na swój warsztat krytyczny i ograniczali się do podawania tradycyjnych „ faktów" w bardziej pseudorzeczowej szacie. Ani Lelewel, ani historycy „ szkoły krakowskiej', jak Szujski, czy Bobrzyński, ani pierwszy monograf tego okresu dziejów Antoni Walewski, nie kwestionowali w ogóle wiarygodności Nowej Gigantomachii, nie wkraczając w swych opisach poza nią. Jedynie wszechstronny historyk kultury, Aleksander Bruckner, zwrócił w roku 1899 uwagę na dość dziwny fakt, że odkryta przezeń w bibliotece dzikowskiej Tarnowskich wierszowana kronika wojny szwedzkiej Gabriela Krasińskiego pt. Taniec Rzeczypospolitej Polskiej nie wspomina ani słowem o obronie Jasnej Góry i wyprowadził z tego prosty wniosek, że widocznie „legenda częstochowska urosła póżniej", skoro nie wiedzieli o niej współcześni. W 5 lat póżniej , w roku 1904 ukazała się w szwedzkim czasopiśmie historycznym „Historisk Tidskrift" żródłowa rozprawa Teodora Westrina pt. „O oblężeniu klasztoru częstochowskiego przez wojska Karola X Gustawa w r. 1655", wydana następnego roku w osobnej odbitce. Jest to pierwsze ze strony szwedzkiej - i pierwsze w ogóle prawdziwie naukowe - opracowanie oblężenia Jasnej Góry. W oparciu o pierwszorzędne materiały przechowane w Riksarkivet w Sztokholmie - rozkazy i instrukcje Karola Gustawa, raporty Wittenberga, Mullera, Wrzesowicza i Sadowskiego, oryginalny list Kordeckiego do Mullera. Westrin przedstawił w zwięzły i bezstronny sposób genezę, przebieg i przyczyny zakończenia tego oblężenia. Następnie zaś skonfrontował ze źródłami szwedzkimi Nową Gigantomachię, stwierdzając zwłaszcza jej wielką przesadę w ocenie sił szwedzkich, zabarwienie „ cudownością" opisu wydarzeń i zatajenie faktu uznania przez klasztor władzy Karola Gustawa. W dodatku do swej pracy historyk szwedzki opublikował list księdza Kordeckiego do gen. Mullera z 21 XI 1655 roku w podwójnej wersji: 1. według oryginału zachowanego w zbiorach Riksarkivet, oraz 2. według kopii zawartej w Nowej Gigantomachii. Przy porównaniu tekstów wyszło na jaw, że Kordecki usunął ze swego listu ustępy mówiące, ze klasztor jasnogórski - za przykładem całego królestwa - poddał się pod władzę Karola Gustawa i uznaje go za swego pana, oraz modli się do Boga o jego zdrowie, zastępując je ogólnikowym stwierdzeniem, że klasztor  uznaje zawsze tego władcę, którego wybiorą „przedniejsi w narodzie". Ów fakt niewątpliwie częściowego sfałszowania tekstu listu przez samego autora potraktował Westrin - odnoszący się do osoby Kordeckiego z szacunkiem - wyrozumiale, przypuszczając, że albo przeor  jasnogórski nie pamiętał już w roku 1657 dokładniej treści swego listu, albo też uważał w danej sytuacji za właściwe odpowiednio go „zretuszować". Mimo to rewelacje szwedzkiego historyka, podważające radykalnie prawdziwość panującej dotychczas wszechwładnie legendy jasnogórskiej, wstrząsnęły polską opinią publiczną która z początku nie chciała wprost uwierzyć w rzetelność naukową Westrina, tak że „Przewodnik Bibliograficzny" z roku 1905 domagał się urzędowego sprawdzenia autentyczności ogłoszonego przezeń listu Kordeckiego przypuszczając, że ów rzekomy oryginał jest być może tylko konceptem, albo nawet falsyfikatem. Dotknięty tego rodzaju podejrzeniami , Westrin wystosował do redakcji „Przewodnika" obszerny list, w którym podał dokładny opis zakwestionowanego dokumentu, udowodniając ponad wszelką wątpliwość jego autentyczność , między innymi na podstawie znaków wodnych; różnice zachodzące między wersją oryginału Nowej Gigantomachii próbował jeszcze raz wyjaśnić albo zapomnieniem przeora, albo wywołaną jego oportunizmem umyślną zmianą tekstu. „ Można też wyrazić zdanie - pisał, że w czasie, w którym ukazała się Nowa Gigantomachia, było niebezpiecznie dla pozycji klasztoru i samego Kordeckiego wydobywać na światło dzienne ten dokument w formie oryginału. Kordecki naraziłby się przez to na niebezpieczeństwo, że jego współobywatele, tak przejęci entuzjazmem dla sprawy ojczyzny i religii katolickiej, staliby się jego wrogami. Z sądem Westrina zgodził się recenzent W. Nowodworski, który wyraził w „Przeglądzie Historycznym" zdanie, ze „Kordecki drukując swój pamiętnik, zmienił ton, a nieco i treść listu umyślnie, pragnąc podnieść sławę klasztoru, jako twierdzy, która ani na chwilę nie zawahała się w wierności dla Jana Kazimierza, nie skalała więc „honoru narodowego", gdy „ w rzeczywistości ...Kordecki i zakonnicy gotowi byli uznać władzę Karola Gustawa pod warunkiem, że załoga heretycka nie stanie w murach klasztornych...Ponieważ warunku tego nie przyjęto, klasztor postanowił bronić się do upadłego i „obronił mury swoje od zarazy kacerstwa". Inny historyk w 1911 roku napisał: Zdobycze historyka Westrina obaliły legendę o „cudownej" obronie klasztoru częstochowskiego przez zakonników pod wodzą przeora Kordeckiego, całkiem słusznie podkreślając, że obrona była tylko jednym z wielu epizodów wojny szwedzko - polskiej, że jej celem było ochronienie skarbów klasztornych przed zachłannością najeźdźców i ze wzajemny stosunek sił był tego rodzaju, że prawdziwym „cudem" byłoby zdobycie Jasnej Góry przez gen. Mullera.

 Z uwagi na to, że ufortyfikowany klasztor Paulinów, który był oblężony przez Szwedów, nie leżał w samym mieście Częstochowie, ale na zachód od niego , na wzgórzu zwanym Jasną Góra, na południe zaś od twierdzy klasztornej znajdował się jeszcze przy kościele św. Barbary drugi klasztor, mieszczący nowicjat pauliński, który oblężony nie był, lecz od razu zajęty bez walki przez nieprzyjaciela - słuszniejszą jest rzeczą mówić o oblężeniu klasztoru jasnogórskiego niż częstochowskiego. Pierwszym terminem posługują się na ogół źródła i literatura polskie, drugim - raczej szwedzkie. W 30 lat po Westrinie ksiądz Ludwik Frąś w monografii pt. Obrona Jasnej Góry w r. 1655, wydanej w r. 1935 w Częstochowie nakładem O.O. Paulinów, wyzyskał wprawdzie i uwzględnił wyniki naukowe Westrina, a w dodatku opublikował przeważną część odkrytych przez niego szwedzkich materiałów źródłowych, ale mimo to uznał oblężenie za  punkt zwrotny wojny, przeceniając wartość żródłową Nowej Gigantomachii i jej póżniejszych amplifikacyj i bezkrytycznie rozwodząc się nad wypadkami „cudownej" ingerencji potęg  niebieskich w działania wojenne. Frąś nie wziął pod uwagę, że już w połowie listopada, a więc jeszcze przed rozpoczęciem przez Mullera oblężenia klasztoru, rozgorzało pełnym ogniem powstanie chłopów sądeckich, że już nawet wcześniej, bo od października stali pod bronią górale żywieccy, a już od września działali partyzanci wielkopolscy, że od października szerzył się już ferment w wojsku hetmańskim, a król Jan Kazimierz, zachęcony przez Czarnieckiego, marszałka Lubomirskiego i innych lojalnych magnatów, wydał już 20 listopada z Opola znany uniwersał wzywający cały naród do powstania. Nie obrona Częstochowy zapoczątkowała więc lawinę klęsk szwedzkich, lecz raczej była ona tylko jednym z kamieni tej lawiny.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

 Klasztor na Jasnej Górze

 

OPOWIEŚĆ DZIADKOWA

O CUDACH  JASNOGÓRSKICH (Boy)

 

Niekze to syćke pierony zatrzasnom:

Wybrał się dziadek aż pod Góre Jasnom,

Myślał, że grosik uzbira, tymczasem

                         Wrócił ciupasem

Tego widoku dożył dziadek stary,

W całym klasztorze nic, jeno dziandary,

Sytkie osoby duchowne a świente

              Pod klucz zamknięte.

Dziwne tu rzeczy bajom sobie ludy,

Że się tam działy straśne jakieś  cudy:

Niby że ojce porobiły świeństwa

            Gwoli męczeństwa

Żył jeden z drugim piknie, bez turbacji,

Świątek czy piątek przy godny kolacji

Bluźnił Imieniu Tego, co go stworzył,

                  I cudzołożył.

Jeden najgorszy - patrzcie wymyślnika !-

Chował pod sobą w sofie nieboszczyka,

Że jak tego na ty sofie grzeszy,

               To go nie ucieszy.

Przeor też, mówiom, jucha jest morowa,

Ponoś co tydzień ziżdżał do Krakowa,

Jako że tu miał styry konkubiny,

                 Same hrabiny.

Co jaki grosik na tackę się wśliźnie,

To go dzieliły ojce po starszyżnie,

A zaś do skarbca każdy za swe grzechy

             Miał dwa wytrychy.

Jak przyszło Księdzu dla dobra klasztoru

Zatłamsić kogo, to mu bez jankoru,

Póki ta zipie, własną dłonią leje...

                        Świente oleje...

Codziennie rano nabożnym zwyczajem

Spowiadały się ojcaszki nawzajem,

By chtóry trafił, jak przyńdzie potrzeba,

                      Prosto do nieba.

Różnie dopuszcza Bóg w mędrości swojej,

Ale to jakoś bardzo nie przystoi,

Iżby siedziały w takiem świentem gronie

                          Same Pochronie...

Mnie złość już bierze, chockie dziadek świecki,

Cóż ta dopiro w grobie Xiądz Kordecki:

Musi go skręca od straśnej tertury

                        Zadkiem do góry.

Kogo Bóg kocha, tego i doświadcza,

Módlmy się, bracia, by nasz zakon miły

                Znów porósł w siły.

Alegoria pokoju w Oliwie

oceń
4
2


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 18 listopada 2009 15:14

    elo to jest prawziwa historia

    autor problem

    blog: asfj

  • dodano: 04 listopada 2009 21:13

    Piękne opracowanie, takiej historii oblężenia Jasnej Góry nie znałam.
    Przyznam, że moi Rodzice często wędrowali na Jasną Górę i jeden jedyny raz byłam tam z nimi.
    Po 50-ciu latach pojechałam ich śladem do Częstochowy - to była bardzo osobista pielgrzymka do Czarnej Madonny.
    Pozostaję z szacunkiem dla Pańskiego Forum.

    autor klaudia

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 22 października 2014

Licznik odwiedzin:  106 983  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl