Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 731 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


W obronie krzyża...

poniedziałek, 28 grudnia 2009 16:21

 

 

 

Sejm niedawno podjął uchwałę specjalną o obronie krzyża w życiu społeczno- publicznym narodu polskiego. Była to inicjatywa bodaj kilku posłów wśród których znależli się również niektórzy  posłowie gdańscy, oraz kartuski, który jako jeden z pierwszych podpisał, deklarację przed jej uchwaleniem, o czym nie omieszkał poinformować swych wyborców. Oczywiście zaznaczając, że uczynił to wyłącznie z pobudek religijnych, nie wyborczych. Przewodniczył tej inicjatywie były minister kultury i dziedzictwa narodowego, co obwieścił publicznie z tak dumną  miną jakby odkrył, że „słońce świeci". Podkreślam to specjalnie, gdyż tekst deklaracji sejmowej przeznaczony jest dla osób, które nigdy nie słyszały historii o np. starożytnym Izraelu, Grecji czy Rzymu. Dlaczego? o tym za chwilę.  Czy taka uchwała rzeczywiście była potrzebna?, czy w Polsce kiedykolwiek był ktoś kto mógł zagrozić obecności krzyża w życiu społecznym?, czy w Polsce w ogóle ktoś poważny może powiedzieć, że takie zagrożenie może wystąpić?

Trzy pytania na które należy sobie odpowiedzieć, zanim podejmie się poważną kontrakcję przeciwko wyżej wymienionym rzekomym  zagrożeniom. W tym wielkim szumie jaki powstał po znanym wyroku Europejskiego Trybunału  Praw Człowieka -  który w Polsce prawdopodobnie nie zostanie wykonany - pewna grupa polityków poczuła wodę na swój „ młyn wyborczy", stając się rycerzami podobnymi do tych z okresu krucjat do Jerozolimy i Ziemi Świętej organizowanych przez papiestwo w pierwszych wiekach drugiego tysiąclecia.  Każdy kto trochę poczytał to wie jaki miały cel, przebieg i skutki. Do dzisiaj się mówi, że Jerozolima jest miastem gdzie ziemia jest nasiąknięta krwią jak żadne inne miejsce na świecie. Wiele poważnych znawców prawa międzynarodowego wyjaśniło, że wyrok nie dotyczy Polski, że nikt nie będzie usuwał krzyża z sali szkolnej nawet we Włoszech, tyle że państwo innowiercom umożliwi się naukę w salce obok - bez krzyża. Zatem, kto tutaj walczy z krzyżem, z wartościami chrześcijańskimi czy też z korzeniami Europy. Szczególną uwagę polecam zwrócić na słowo „walczyć". Używają go niektórzy hierarchowie Kościoła rzymskiego, i za nimi natychmiast niektórzy politycy. Aby walczyć z kimś lub z czymś, logicznie nasuwa się myśl o zaopatrzeniu w jakąś odpowiednią broń. Dotychczas - głosiciele krucjaty -  nie podali jakiego rodzaju broń zostanie użyta. Co do tych korzeni Europy , to może by jednak poczytali oni historię starożytnego Izraela J. Flaviusza, starożytnej Grecji  autorstwa prof. Marii Jaczynowskiej i jej zespołu, oraz Dzieje Imperium Romanum tej samej autorki , zanim zacznie się robić wodę z mózgu oświeconym wierzącym i czytelnikom. Przede wszystkim polecam im lekturę Starego Testamentu. Dowiedzą się , że chrześcijaństwo wyszło z judaizmu, a ta księga jest Świętą Księgą  Żydów i Chrześcijan .Była pisana przez wielu autorów i okres kilku tys. lat przed narodzeniem Jezusa. Jeżeli statystyki kościelne liczące uczestnictwo wierzących- regularnie praktykujących wykazują tendencję spadkową, szczególnie wśród młodego pokolenia środowisk miejskich ( 12%) i wiejskich (46%) to ta część znajdującą się po za regularnym uczestnictwem ( co wcale nie oznacza, że przestali wierzyć), oczekuje poważnego jej traktowania,  poczynając od przytaczania prawdziwych faktów historycznych. Dla chcących poszerzenia powyższych informacji polecam cenną książkę : T. Terlikowski, „Grzechy Kościoła  teraz w Polsce". Z dotychczasowych wielu - podkreślam wielu - publikacji pisanych na zamówienie szykujących się „do walki'  dowiadujemy się, że Europa zapuściła korzenie dziejowe dopiero po pojawieniu się Jezusa i Jego religii. Wolne żarty z poważnego tematu. Chrześcijaństwo uzyskało status religii panującej w Rzymie od cesarza Teodozjusza Wielkiego 28 lutego 380 roku na mocy edyktu podpisanego w Tesalonikach , a więc 380 lat po narodzeniu Jezusa, co powinno mieć znaczenie dla głosicieli początku korzeni Europy i wartości chrześcijańskich!. To on Teodozjusz  rozdawał „ karty „ skłóconym biskupom podczas soboru w Konstantynopolu w 381 roku. Nie czynił tego z nadgorliwości religijnej lecz czysto politycznych kalkulacji. Staram się zrozumieć niektórych polityków ( duchownych już nie) którzy głoszą to co usłyszeli z ambony, a co jest tam ogólnie uważane za słuszne i historycznie prawdziwe, bez względu na fakty, gwarantujące głosy wyborcze politykom, tych których nie interesuje historia ludzkości a jedynie to, co głoszą rzekomi obrońcy krzyża, wiary a nawet tolerancji religijnej. Z tymi tradycjami tolerancji i wolności religijnej w okresie I Rzeczpospolitej było może trochę lepiej niż gdzie indziej w Europie. W Polsce sądy inkwizycji straciły - spaliły na stosach i w wyniku tortur unicestwiły ok. 10 tysięcy istnień ludzkich, przeważnie niewinnych kobiet, natomiast w Europie ok. 200 tys..(sic!). Liczbowo rzeczywiście mniej, czyli lepiej? !. A co z przykazaniem Boskim „ nie zabijaj!". Czyżby wówczas nie obowiązywało?. Głosicieli bzdur historycznych o tolerancji religijnej odsyłam do opracowań: prof. B.  Baranowskiego, M. Polaszek, Baschewitz i innych autorów opisujących czary i stosy w Polsce. A do jakiego rodzaju tolerancji należy zaliczyć bierną postawę papieża Piusa XII w odniesieniu do hitlerowskich obozów zagłady w których ginęły miliony istnień ludzkich, dzieci Boga?. Papież ten wiedział o tych zbrodniach, pomimo tego nie zerwał stosunków dyplomatycznych Watykanu z Rzeszą hitlerowską. Zabrakło zdecydowanego i otwartego  potępienia zbrodni hitlerowskich. W okresie miedzywojennym był nuncjuszem papieskim w Niemczech, nazywał się Eugenio Pacelli. Obecnie toczy się w Watykanie proces beatyfikacyjny, zmierzający do uznania go świętym. Po wojnie obłożył ekskomuniką wszystkie publikacje i książki komunistyczne. (pomyśleć..., że ja się wychowałem i wykształciłem na wyklętych  publikacjach ! To się nadaje do kabaretu „moralnego niepokoju").

 

 

 Po tym akcie Hitler oświadczyl, że w chrześcijaństwie  widzi " niezachwiany fundament moralności" ; dlatego " obowiązkiem naszym jest utrzymanie i rozwijanie przyjaznych stosunków ze Stolicą Apostolską". Po podpisaniu konkordatu z Hitlerem, Pacelli napisał do papieża Benedykta XV : " Mój przjaciel przystał na wszelkie warunki Waszej Świątobliwości .  To wielki sukces".  Nazywa Hitlera " przyjacielem". Adolf przemawiając w Reichstagu - wygłasza identyczne zdanie: "To moje i kardynała (Pacellego) wielkie wspólne osiągnięcie".      



Pius XII w 1939


                                                                                  W podziemnej  prasie w 1943 r. pisano: 
Watykan, na który zwrócone były wszystkie  spojrzenia, milczał , udawał, że nie wie co się dzieje w Polsce, Danii, Belgii, Holandii, Francji, Norwegii, Grecji i Jugosławii. Watykan uparcie milczał. Niemiecki kler miał niebagatelną rolę w popieraniu działań wojennych. Popierał brunatną hałastrę i z błogoslawieństwem swoich biskupów zepchnieto miliony katolikow do zbiorowych mogił. A do tego jeszcze miliony niekatolików. Prałaci rzecz jasna nie działali bez przyzwolenia Rzymu. 
W tym miejscu godzi się wspomnieć trochę historii. Kiedy Hitler zajął 13 marca 1938 roku Austrię, we Wiedniu przyjął kardynała Kościoła austriackiego Innitzera zapewniając go o pozostawieniu kościołowi całkowitej niezależności. A więc, współpraca i zgodność interesów całkowita. O obozach koncentracyjnych i prześladowaniach kapłanów nie było mowy. 



Pius XII przyjmuje delegację hitlerowców w 1941


Innym przykładem próby porozumienia z okupantem za zagwarantowanie "całkowitej niezależności Kościołowi "( klasztorowi) który możemy odnotować miał miejsce podczas oblężenia Jasnej Góry przez Szwedów w 1655r. Otóż przeor Kordecki wystosowal list w dniu 21 listopada tegoż roku do oblegającego gen. Mullera oświadczając: " klasztor jasnogórski - za przykładem całego królestwa poddał się pod władzę Karola Gustawa i uznaje go za swego pana, oraz modli się do Boga o jego zdrowie".
Gdy Kordecki opisał te  wydarzenia dwa lata póżniej w 1657 roku pisząc swoją Nową Gigantomachię, zastąpił to sformułowanie ogólnikowym "że klasztor uznaje zawsze tego władcę, którego wybiorą - przedniejsi w narodzie.  Można i tak...


Minister spraw zagranicznych II R.P. Józef Beck powiedział: "Do głównych sprawców tragedii mojego kraju należy też Watykan. Zbyt póżno pojąłem, że nasza polityka zagraniczna służyła  interesom Kościoła katolickiego.

                                                                                                                                                                                                                              Dla pogłębienia wiedzy o tolerancji polecam wielkie dzieło o konfederacji barskiej prof. W. Konopczyńskiego i prace E.  Rostworowskiego, J. Michalskiego. Pomijam publikacje zagraniczne budzące osłupienie, o jezuitach - „oddziałach papieskich" zwalczających tzw. reformację protestancką i ich broni.

Posłowie - autorzy uchwały specjalnej sejmu - nawiązali do „tradycji wolnościowej I Rzeczpospolitej, która była w ówczesnej Europie wzorem tolerancji w sferze narodowościowej i religijnej „. Autorom tej części deklaracji polecam szczególnie wyżej wymienione publikacje. Nadto „ wskazują na zasadniczy i pozytywny wkład chrześcijaństwa w rozwój praw osoby ludzkiej" ( zgoda), „kulturę narodów Europy i jedność naszego kontynentu"? chyba w sensie geograficznym, dalej ... „jak i wspólnoty mają prawo do wyrażania własnej tożsamości religijnej i kulturowej, która nie ogranicza się do sfery prywatnej", rozumiem: Katolicy ,Żydzi, Muzułmanie, Protestanci, Ateiści i wszyscy inni na tych samych prawach. Inaczej w Polsce i Europie XXI wieku nie będzie. Czy na pewno tak?

Posłowie również : „ wyrażają zaniepokojenie decyzjami , które godzą w wolność wyznania, lekceważą prawa i uczucia ludzi wierzących oraz burzą pokój społeczny". Co do pokoju społecznego, to kto,  jak go burzył i dlaczego w Rzeczpospolitej, polecam... na początek historię walk Polaków (z popieranym aż do jego upadku  przez papiestwo) Zakonem Krzyżackim,  historię kontrreformacji w XVII i XVIII wieku, oraz burzenie prób  uratowania Rzeczpospolitej od rozbiorów, poprzez organizowanie różnych targowic i lokalnych wojen domowych.   

    
J. Wright,  misje i prawda: między hagiografią a czarną legendą. (ostatnia strona)                                                                                                                                                                                                                                 To „straż przednia" (jezuici) jej metody i styl wpływania na monarchów (jako spowiedników), szczególnie w Polsce od Jana  Kazimierza począwszy, doprowadzili do sytuacji, która zakończyła się zniknięciem Polski z mapy Europy. Tak oceniają ten okres historyczny polscy świeccy uczeni, którzy mieli odwagę głosić prawdę historyczną taką jaką ona rzeczywiście była. O miażdżących, niekiedy szyderczych ocenach zagranicznych obserwatorów i monarchów państw ościennych sytuacji w Rzeczpospolitej szlacheckiej wolę nie wspominać. Słowo„nierząd" było najłagodniejsze. Pamiętać należy, że krajem przecież nie rządził prosty ufny, i pobożny lud polski.(kto i jak rządził vide: art. niżej o biskupach XVIII w.)

Obecne hasła hierarchów i ich poglądy nie są niczym nowym w historii rozwoju społeczeństw, wyznania katolickiego czy innych religii. Wiadomo, że każda religia walczy o utrzymanie swego stanu posiadania. Dąży do tego różnymi drogami i środkami. Najskuteczniejszy- jak pokazał historyczny przypadek cesarza Teodozjusza- jest droga dominacji kleru określonej religii w orbicie władzy świeckiej. W obecnej Polsce mamy tego klasyczny przykład. Jak długo?, pokaże historia. Nieoceniony dla mnie śp. prof. Leszek Kołakowski w ostatniej swojej książce „Czy Pan Bóg jest szczęśliwy" napisał: „ Krzyż jest znakiem męczeństwa za wiarę i męczeństwa dla dobra ludzi. Ci, którzy używają krzyża jako pałki do bicia po głowie przeciwników politycznych, są wrogami krzyża".

W cytowanej uchwale sejmowej znajduje się werset: „znak krzyża jest nie tylko symbolem religijnym i znakiem miłości Boga do ludzi". Właśnie..., kto miłuje w imię Boga, nie nawołuje do „ walki". Współczesny oświecony człowiek nie potrzebuje walczyć o tolerancję. Wyposażony przez Boga w potęgę rozumu posiada cechy wśród których tolerancja zajmuje ważne miejsce. Tenże rozum nakazuje mu korzystać z niego, nakazuje mu nie wierzyć bezgranicznie i bezwzględnie we wszystko co się słyszy. Gdyby tak nie było, to ludzkość funkcjonowałaby jeszcze na drzewach. Na przykład proces i potępienie przez kościół genialnego myśliciela i uczonego Galileusza ( 1564 -1642) , odwołane zostało dopiero w 1965 r. Współczesny rozumny i oświecony człowiek ma obowiązek wskazywać obłudę i obłudników. Nie wolno iść na wojnę z miłością na ustach . Ludzie nie są głupcami i to widzą!


Kardynał Roberto Bellarmino w 1600 r. skazał na spalenie na stosie włoskiego filozofa  Giordana Bruno, zwolennika teorii o obrotach Ziemi w przestrzeni pozaziemskiej i o istnieniu nielicznych światów, który bronił systemu Kopernika i uogólnil go, czyniąc z każdej gwiazdy słońce i centrum planetarne. Kardynał ten w 1923 roku został ogłoszony błogosławionym, w 1930 roku świetym przez papieża Piusa XI. Doktorem Kościoła został w 1931r. Jako święty (sic) jest patronem kanonistów.



Współczesny krzyż jako symbol chrześcijan został wprowadzony dopiero w IV wieku.

Papieże w swych bullach domagali się od rycerzy - zakonników ( vide Krzyżacy w Polsce) wypełniania zadań, które znajdujemy w "Statutach" zakonu krzyzackiego : I zaprawdę zakon ten, jak wiadomo , został w szczególności powołany do walki z wrogami krzyża i winien walczyć różną bronią i sposobem według rozmaitych owych ziem nawyków i podstępów". Walka z poganami jest nie tylko obowiązkiem, ale i zaszczytem! ( M. Perlbach, Die Statuten ...s. 22). Tych, którzy zostali nawróceni (neofici) papież Innocenty III (1198- 1216) wziął " pod opieką św. Piotra i swoją". Również ten papież zwołał najwiekszy sobór sredniowiecza - IV sobór laterański na ktorym uchwalono 70 kanonów. Między innymi: uściślono obowiązek zachowania celibatu kapłańskiego. Dotychczas księża mieli żony i dzieci. Kościół mial problemy z przejmowaniem spadków przez ich rodziny. Wiernym nakazano spowiadać się , ale tylko u własnego proboszcza  " na ucho"i przyjmować komunię co najmniej raz w roku w okresie wielkiego postu. Na spowiedników nałożono obowiązek zachowania tajemnicy spowiedzi. Chodziło o udoskonalenie " wywiadu srodowiskowego".
Innocenty III zmarł w Perugii w 1216 r. Ciało papieża ubrane w szaty pontyfikalne wystawiono na katafalku w miejscowej katedrze. W nocy złodzieje wtargnęli do kościoła i skradli insygnia papieskie. Gdy nazajutrz kardynałowie zebrali się, by odspiewać egzekwie ujrzeli w trumnie tylko nagie zwłoki tego, który przez 18 lat dzierżyl władzę nad światem. Był autorem traktatu ascetyczno - moralnego pod tytułem " O nędzy losu ludzkiego". W czasie swego pontyfikatu napisał 600 listów i bulli. Tenże papież powiedział " Każdy kto próbuje stworzyć własny wizerunek Boga niezgodny z dogmatem Kościoła musi być bez litości spalony".


PS. Prześladowanych... - za wyznanie, których u nas obecnie coraz więcej, informuję, że przeżyłem 70 lat w różnych systemach politycznych, i żaden nie utrudniał mi praktyk religijnych!. Natomiast ci którzy doznali prześladowań, doznali ich na własne życzenie, z własnego wyboru, za mieszanie się do polityki, konkretnie... występowali przeciwko rządzącemu reżimowi. Bohaterów i męczenników w historii Polski nigdy nie brakowało. Jeżeli ktoś w poważny sposób wskaże mi - na przestrzeni historii - reżim będący u władzy, a który tolerował jednostki czy grupy społeczne zwalczające go w każdy dostępny sposób, będę wielce zobowiązany.

Kończąc, proszę o ponowne przeczytanie cytatu prof. Kołakowskiego.

                                                                                                    

 Wbrew temu co się powszechnie głosi, władza papieża rzymskiego nie obejmuje całego chrześcijaństwa.

 

W tej niezmiernie ważnej sprawie społecznej głos zabrała Halina Bortnowska filozof, publicystka, przewodnicząca rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, udzielając wywiadu Gazecie Wyborczej. Oto jej  wypowiedż: „Spodziewałam się głosu biskupów w sprawie wyroku w Strasburgu, ponieważ w Polsce rozpoczęła się publiczna debata na jego temat. Wyrok wprost Polski nie dotyczy, dotyczy tej konkretnej włoskiej szkoły i nie oznacza wcale, że Trybunał już coś nakazuje całej Europie, ale z pewnością daje jakieś wytyczne i wskazówki.

Dobrze, że ten głos biskupów jest relatywnie łagodny i spokojny. Nie jest jednak prawdziwym przyczynkiem do dialogu, który musi się w Polsce odbywać. Biskupi mówią jedynie o prawach większości, które są zagrożone przez mniejszość. Ale większość zawsze jest w jakimś sensie zagrożona przez mniejszość, bo nie może bezkarnie zgarniać dla siebie całej przestrzeni publicznej, a tym bardziej państwowej. Krzyże w instytucjach publicznych są dziś rodzajem państwowego mebla, fragmentem godła, a nie symbolem wolności.

Pamiętam doskonale czasy, gdy znak krzyża był symbolem obrony naszej tożsamości, różnicy między tym, kim chcemy być, a co się nam narzuca. Było jednak jasne, że gdy odzyskaliśmy wolność i prawo samostanowienia, ta era się skończy - będą w Polsce różni obywatele z równymi prawami.

Krzyże należy nosić, a nie zawieszać tam, gdzie będą komuś przeszkadzały czuć się jak u siebie w domu, gdy jest to również jego dom. Mają świecić sumieniom, ale nie krzywdzić nikogo swoją obecnością. Taką sytuację mieliśmy na Żwirowisku w Auschwitz. W pewnym sensie cała Polska jest takim Żwirowiskiem.

Biskupi powołują się na to, że krzyż jest elementem wielu odznaczeń. Niestety, Krzyża Żelaznego także, przypominając o napisie: „Got mit uns" na klamrach pasów niemieckich żołnierzy. Nie mówię, że trzeba zmieniać kształt odznaczeń, ale nie należy jednak używać tego przykładu jako argumentu w dyskusji. Takie zeświecczenie krzyża boli chrześcijan innych wyznań."



Intelektualistów, pomimo różnej skali i polotu łączy niewątpliwie wspólna postawa wobec życia, ciekawość i chęć poznania. Czują  po prostu swoją wyższość nad innymi, tymi którzy kroczą dalej szlakiem tradycji.

 

 

Ponieważ pojawia się co raz więcej głosów opinii publicznej o tym, że - Polska staje się, a niektórzy twierdzą, że już jest - państwem wyznaniowym postanowiłem przytoczyć kilka opinii zaczerpniętych z „Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów" zmieszczonych w internecie. Zapewne nie wszyscy czytelnicy orientują się kiedy stosuje się, określenie tzw. „państwo wyznaniowe". Oto opinie niektórych osób:

 

„ Dowodem na to, że żyjemy w państwie wyznaniowym, jest oczywiście podpisanie konkordatu, wprowadzenie do wszystkich uroczystości państwowych elementów religijnych i duchowych. Poza tym święcenie dosłownie wszystkiego, co się da, łącznie z poświęceniem tornistrów dla dzieci w jednej z warszawskich szkół. Kolejnym przejawem państwa wyznaniowego jest stosunek do homoseksualistów i lesbijek, czy też zgorszenie wprowadzenia w Polsce prawa do eutanazji. Odnoszę wrażenie, że za pomocą norm prawnych chce się zmusić wiernych do przestrzegania pewnej określonej moralności - poprzez na przykład utrudnianie rozwodów czy też wprowadzenie religii do szkół".

                Autor: Maria Szyszkowska

 

„Najbardziej wymiernym zjawiskiem społecznym występującym w państwie wyznaniowym jest materialne uprzywilejowanie kleru w porównaniu z innymi grupami społecznymi oraz instytucji wyznaniowej w porównaniu z innymi instytucjami działającymi w państwie. Indywidualne obciążenia finansowe ( podatkowe i inne) kleru wobec państwa są znikome, a liczne rodzaje działalności instytucji wyznaniowej służące jej przetrwaniu i umocnieniu, w tym autoreklama oraz szkolenie kadr i rozbudowa infrastruktury, są finansowane lub współfinansowane przez państwo. Odbywa się to zarówno w formie stałych i okazjonalnych nakładów pieniężnych , jak i przez obdarowywanie tej instytucji częścią państwowego majątku trwałego, głownie ziemi i budynków. Powstające w ten sposób niedobory w żródłach utrzymania państwa wyrównywane są kosztem reszty jego obywateli".

             Autor:  Barbara Stanosz

 

„Państwo wyznaniowe polega na uznawaniu i stosowaniu kryteriów religijnych w sferze działalności publicznej. Poczynania władz państwowych poddawane są kontroli organów religijnych. Wiele nakazów religijnych uzyskuje sankcje prawa państwowego".

                Autor: Michał Pietrzak

 

„Rządzących i pretendentów do rządów w państwie wyznaniowym nie musi cechować fanatyczna religijność, muszą oni jednak demonstrować swoje religijne zaangażowanie ( jeśli wcześniej było ono słabe lub żadne, doznają tzw. nawróceń). Systematycznie uczestniczą w obrzędach religijnych i chętnie łączą je z uroczystościami państwowymi. Zapewniają  wszechobecność symboli religijnych, a zwierzchnikom organizacji wyznaniowej okazują wyjątkowy respekt, wręcz czołobitność".

               Autor: Barbara Stanosz

 

„Państwo wyznaniowe tym różni się od państwa przechwyconego przez organizację gangsterska, że religijni dyktatorzy są zazwyczaj autentycznie przekonani o swej niezmierzonej uczciwości i dobroci". 

              Autor: Andrzej Koraszewski

 

„Państwo wyznaniowe może powstać tylko na fundamencie głupoty i ciemnoty jego obywateli".

                Autor:  Andrzej Szczypiorski

 

„Państwo staje się wyznaniowe na naszych oczach".

               Autor: Kazimierz Kutz


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wielcy Gdańszczanie

sobota, 26 grudnia 2009 18:25

 Lengnich   Gottfried   1689 - 1774

Portret pędzla J. Fabriciusa z XVIII w. ( ze zb. BG  PAN ) 
Urodził się 4. grudnia 1689 roku w Gdańsku w rodzinie kupieckiej. Nauki podstawowe - jak wielu jemu podobnych - odebrał w szkole kościoła mariackiego, którą ukończył w 1707 roku. Mając lat 13 rodzice wysłali go do szkoły w Gniewie, aby poznał język polski. Następnie studiował w słynnym Gdańskim Gimnazjum Akademickim. Od 1710 roku przebywał na studiach prawniczych, historycznych i retoryki w Halle. Specjalizował się w prawie publicznym pod kierownictwem prof. M.H. Grundlinga. Był tam współpracownikiem przy wydawaniu „Hallische Bibliothek". W 1712 roku został licencjatem prawa, a w 1713 r. doktorem obojga praw. Starał się o docenturę na tamtym uniwersytecie, co mu się nie udało. Wówczas wrócił do Gdańska z zamiarem podjęcia posady na dworze królewskim w Warszawie. Jednakże, syndyk gdański Albrecht Rosenberg przekonał go do pozostania w Gdańsku i podjęcia badań nad prawem Królestwa Polskiego i Prus Królewskich, oraz Gdańska. W latach 1718 /19 redagował i wydawał pierwszy periodyk historyczny na ziemiach polskich „Polnische Bibliothek", wzorując się zapewne na wydawnictwie w Halle. Dokonał pierwszych prób krytycznej oceny żródeł historycznych, obalając mity funkcjonujące w historiografii polskiej. Spotkało się to z niechęcią szlachty, która karmiona była często historią pisaną na zamówienie, czy to przez kręgi kościelne, czy magnackie. Obalał sądy o bajecznych początkach państwa polskiego.  W 1720 roku zebrał grupę naukową,  która założyła pierwsze w Gdańsku towarzystwo naukowe - Societas Litteraria, którego celem było pielęgnowanie cnoty i nauki, „ których brak jest żródłem nieszczęśliwych czasów". Lengnich referował historię państwa polskiego, w 1724r. dyskutowano temat „Czy prawdą jest, że Polska nierządem stoi". Siedmioletnia działalność Towarzystwa Literackiego obfitowała w ponad 200 referatów niemal ze wszystkich dziedzin wiedzy.  W 1721 roku Rada Gdańska zleciła Lengnichowi opracowanie dalszego ciągu dzieła Caspra Schutza, Historia Rerum Prussicanum. Wydał z rękopisów kroniki Galla i Wincentego Kadłubka, oraz rozprawę De Polonorum maioribus - O przodkach Polaków i podręcznik historii Polski - Historia Polona a Lecho ad Augusti II mortem . Historię tą napisał z inspiracji wojewody mazowieckiego Stanisława Poniatowskiego, który powierzył mu opiekę nad swymi trzema synami. Rodzina Poniatowskich przebywała w Gdańsku w latach 1733-34 wraz ze Stanisławem Leszczyńskim, któremu miasto Gdańsk udzieliło wszechstronnego poparcia i pomocy w staraniach o objęcie tronu. Z podręcznika tego korzystał w młodości król Stanisław August Poniatowski. ( Za to poparcie Gdańsk zapłacił bardzo wysokę cenę - o czym w poprzednim artykule - Gralath). Lengnich  zatrudniony był już  na stałej pensji Rady. Uzyskał zgodę na  korzystanie ze żródeł archiwalnych Gdańska. Nie wszystkim takie uprawnienie przysługiwało. W latach 1722 - 1755 napisał 9 tomów fundamentalnej historii Prus Królewskich - Geschichte der preussischer Lande, Kóniglich- polnischen Antheils. Dzieło to zawiera niezwykle cenny materiał dokumentacyjny, do którego jeszcze dzisiaj odwołują się historycy.                                                                                                                                                                  



W jednym z wystąpień napisał : „Jest już najwyższy czas, gdy inne narody omawiają dzieje swych przodków z największą pilnością, aby i Polacy wzięli się do pióra i naśladowali tak chwalebne przykłady [...] . Należy wreszcie zrozumieć, że uczeni obcy powinni mieć pewne wiadomości o naszych czynach, naszej formie rządów, gospodarstwie, kulturze [...]. Często rozmyślałem, że należy dzieje mojej ojczyzny oczyścić z oczywistych kłamstw i przedstawić je we właściwym świetle".

 

 W 1729 roku objął wykłady z retoryki , następnie prawa i historii w Gimnazjum Akademickim.                                                                   


W 1737 roku został honorowym członkiem Akademii Nauk w Petersburgu. Po rezygnacji z profesury w Gimnazjum, w 1750 roku objął funkcję syndyka miejskiego w Gdańsku. Przez cały czas trwania konfliktów społeczno - politycznych w Gdańsku, Lengnich skłanial sie do rozwiązań kompromisowych, tzn. opowiadał się za przyjęciem ordynacji królewskich, z zastrzeżeniem jednak nienaruszalności praw i przywilejów Gdańska. Lengnich czynnie angażował się w obronę praw  dysydentów ( inowierców), wystąpił przeciwko przyłączeniu się Gdańska do konfederacji barskiej. Dorobek naukowy tego najwybitniejszego uczonego gdańskiego XVIII wieku jest obszerny. Gotfryd Lengnich był żonaty z wdową po prof. K.L. Hoheisel, Florentyną Fischer z którą miał dwie córki i 2 pasierbice. Zmarł 28 kwietnia 1774 roku w Gdańsku.

  
Herb Lengnich

Ze zbiorów BG PAN w Gdańsku


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Złote myśli na nowy rok

sobota, 19 grudnia 2009 21:40

 

 

Na nowy rok przytoczę kilka złotych myśli mojego ulubionego rzymskiego retora, poety i filozofa Seneki (4 p.n.e. - 65 n.e.).



Wielki jest ten, kto naczyniami glinianymi posługuje się, tak jak i srebrną zastawą. Ale nie mniejszy jest i ten, kto ze srebrną zastawą obchodzi się tak, jak z glinianą. Niezdolność do zniesienia bogactwa - to oznaka płytkiego umysłu.


- Pomyślność jest dobrem wspólnym pospólstwa i ludzi gorszego gatunku. Ale wznieść się ponad wszelkie klęski i trwogi śmiertelnych jest wyłącznym przywilejem wielkiego człowieka.

- Uważasz się za wielkiego człowieka? Ale w jaki sposób przekonam się o tym, jeżeli los nie nadarzył ci sposobności, abyś pokazał swą cnotę (wielkość).

- Uważam cię za nędzarza, ponieważ nigdy nie byłeś nędzarzem. Szedłeś przez życie nie walcząc z żadnym przeciwnikiem. Nikt się nie dowie, co potrafisz, tak samo jak ty się nie dowiesz. Do poznania bowiem siebie samego konieczna jest próba.

- Dlaczego pytasz - tak wiele nieszczęść spada na ludzi dobrych? Otóż dobremu człowiekowi nie może się zdarzyć nic złego, przeciwieństwa wyłączają się wzajemnie.


- Najlżejszego ciosu nie zniesie szczęście nigdy nie zmącone. Ale ktoś kto się boryka z przeciwnościami, temu ciosy nadały hart stali, ten nie cofnie się przed żadnym niebezpieczeństwem, ten nawet powalony, na kolanach wojuje.


- Sprawiedliwość nie może doznać niczego niesprawiedliwego, ponieważ przeciwieństwa wzajemnie się wyłączają.


- Zły człowiek nie ma niczego do ofiarowania mądremu, z czego tenże mógłby się cieszyć.

- Kto obrał rozum za swego przewodnika, ten ożywiony duchem bożym, postępuje naprzód przez przeciwności ludzkie.


- Dwie rzeczy, które są najpiękniejsze, w którąkolwiek zwrócimy się stronę, tam wszędzie będą nam towarzyszyć; wspólna wszystkim natura i własna cnota. Sprawił to, wierz mi, Stwórca wszechświata, niezależnie od tego, kim jest; czy jest nim Bóg wszechmogący, czy bezcielesny rozum, mistrz - twórca przeogromnych arcydzieł, czy duch Boży, który z równym natężeniem przenika wszystkie największe, jak i najmniejsze rzeczy. Cudzej samowoli podlegają wyłącznie sprawy najbardziej błahe. Co natomiast człowiek posiada najlepszego, to leży poza zasięgiem potęgi ludzkiej i ani nie może być dane, ani zabrane.


- Zniewagi po większej części pochodzą od ludzi zuchwałych, pysznych i zaślepionych przez własną pomyślność, mądry znajduje sposób lekceważenia ich butnej pogardy przez najpiękniejszą ze wszystkich cnót - wspaniałomyślność.


- Bogactwo jest najobfitszym źródłem ludzkich niedoli. Jeśli wszystkie nieszczęścia i utrapienia, jak śmierć, choroby, lęki, pragnienia, cierpienia trudy, położysz na jednej szali, na drugiej te wszystkie nieszczęścia, które nam sprawiają pieniądze, wtedy ta druga szala stanowczo przeważy.


- Nic nie sprawia tak wielkiej radości, jak przyjaźń serdeczna i wierna. Wielkie to dobro, jeśli zjednasz sobie serca ludzi, którym śmiało i bez obawy możesz powierzyć najskrytsze tajemnice .


- Dawajmy dobrodziejstwa, ale nie uprawiajmy z nich lichwy. Zasłużył na to, aby się przeliczył w swoich nadziejach, kto myślał o zwrocie już chwili, gdy dawał.


- Dobrodziejstwo jest dobrym i życzliwym uczynkiem, który rodzi radość i czerpie ją z dawania. Jest nim dobra wola, sama z siebie skłonna, ochocza i gotowa do spełniania dobrych uczynków. I dlatego nieważne jest to, co się czyni lub daje, ale na dobrej i życzliwej woli tego, kto czyni lub daje.


- O pycho, największe zaślepienie i klęsko towarzyszące wielkiemu szczęściu i pomyślności! Jak żaden twój dar nie jest miły! Jak każde dobrodziejstwo zmieniasz w zniewagę! Jak się lubujesz w braku wszelkiego umiaru! Jak wszystko, co pochodzi od ciebie , jest wstrętne! Im bardziej się wywyższasz, tym bardziej się poniżasz i jasno dowodzisz, że nie potrafisz poznać rzeczywistej wartości tych dóbr, z powodu których się tak unosisz! Wszystko co dajesz, zatruwasz.


- Rodzice prawie zawsze mają nad nami przewagę w dobrodziejstwach. Tylko że , niestety, jak długo ich mamy tak długo uważamy ich surowych dla nas i nie rozumiemy pochodzących od nich dobrodziejstw. Ale kiedy z biegiem lat życie nam wreszcie otworzy oczy i zaczniemy jasno rozumieć, wtedy śmierć nam ich zabiera. Mało jest ojców, którym by dane było doczekać się tej chwili, kiedy by mogli zbierać prawdziwe zasłużone owoce ze strony swych dzieci. Wszyscy inni znają swe dzieci przez trud i ciężar wychowania.


- W niektórych krajach bezbożne życzenie karano na równi z faktycznym przestępstwem. W Atenach skazano grabarza, właściciela zakładu pogrzebowego, kiedy udowodniono mu, że pragnie więcej pogrzebów, a przecież tego rodzaju życzenie grabarza może się spełnić nie inaczej niż pod warunkiem, że będzie więcej umarłych. Na tej podstawie można potępić wszystkich grabarzy. Ale w ten sposób potępisz większą część rodzaju ludzkiego, gdzie bowiem na świecie jest człowiek, który bu z cudzej krzywdy nie wyciskał własnych korzyści? Napiętnowano życzenie jednego grabarza, ale co z tego, kiedy my wszyscy mamy takie same pragnienia.


- Dusza ludzka nie jest przecież w pełni boska. Z boskością złączy ją to, co aktywne ,energiczne, zwrócone ku dzialaniu i sprzeciwiające się obezwładniającym ją elementom, które ściagają ducha ku najcięższym partiom uniwersum, zagrażają jego energii, rwą nerwy i podporządkowują go nakazom rozkoszy. Takie ciążenie jest ciążeniem ciała, ciążeniem naszej zwierzęcości.  


    - Czym jest człowiek?                                                                                                                                                                             Naczyniem łatwym do rozbicia za najlżejszym wstrząśnięciem, za najlżejszym stuknięciem. Nie trzeba wielkiej burzy by cię zdruzgotać. W które miejsce zostaniesz rażona , w proch się rozpadniesz. Czym jest człowiek? Ułomnym i niedołężnym ciałem, nagim, ze swej natury bezbronnym, cudzej pomocy potrzebującym, rzuconym na wszelką poniewierkę losu, a choć nawet ma dobrze wyćwiczone muskuły, staje się pastwą pierwszej lepszej bestii ofiarą. Ze słabych i nietrwałych tworzyw ono utkane, na zimno, upał i trudy niewytrzymałe, przez leżenie i wypoczynek, na przekór działaniu spoczynku, ulega rozkładowi, przez własne środki żywności zagrożone, raz mdleje z ich niedostatku, raz znowu pęka z nadmiaru. Obarczone namiętnościami i nie na wiele przydatne, jest wiecznym źródłem samoudręki człowieka. Mamy dziwować się obecności śmierci w tym ciele śmierci, do której potrzeba jednego głębszego oddechu? Wśród płaczu do życia się rodzi, w ciągu życia ile wrzawy wszczyna to wzgardzone stworzenie! Jednak, zapominając o słabościach swojej natury, do jakich dumnych zamysłów się wzbija! Sprawy nieśmiertelne i wieczne snuje w swej myśli i wydaje rozporządzenia dotyczące wnuków i prawnuków. Tymczasem kiedy na daleką przyszłość układa swe plany, śmierć je porywa, a to co nazywa się starością, jest obrotem lat bardzo nielicznych.

 

Człowiek potrzebuje natury i musi żyć z nią w zgodzie, Seneka często o tym mówi!


oceń
0
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 30 maja 2017

Licznik odwiedzin:  143 378  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl