Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 112 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Noworocznie

piątek, 30 grudnia 2011 18:17

 

Noworocznie, z nadzieją na normalność!!!

 

Żegnamy stary rok , ach... co to był za rok. Praktycznie doznaliśmy i przeżyliśmy wszystko. Wszystkie stany emocjonalne i filozoficzne. Emocje i drgawki związane z wyborami. Plajty i wzrosty związane z kryzysem bankierów , bo przecież nie tych , którzy mają płótno w kieszeni. Prezesi banków zarabiający po pół miliona miesięcznie , nagle ujawnili, że nie mają na wypłatę sobie  swoich należności. To też natychmiast politycy uruchomili państwową - czyli naszą kasę, aby tych nieboraków utrzymać przy życiu . Naród podał im, bankierom rękę. I słusznie, gdyż ich „ strategiczne” myślenie powoduje, że i nam na chleb staje. Metoda jest wypróbowana np. już przez Hitlera, który bez poparcia finansjery zostałby wygnany  z kraju  po pół roku swoich rządów  przez kilkanaście milionów  bezrobotnych wówczas Niemców. Jeżeli kraj ma być dobrze rządzony a naród żyć dostatnio, to bankier nie może głodować, to chyba jest oczywiste. Drugą zaraz po bankierach grupą jest kler, który też nie może głodować – jakby niektórzy chcieli. Jest dowiedzione przez wieki, że te dwie grupy społeczne, aby nie zboczyć z kursu (filozoficznego) nie mogą głodować. Pełny brzuch gwarantuje prawomyślność.  Co prawda zanotowaliśmy wybryki natury, które i przed wiekami się zdarzały. Pewien milioner o błyskotliwym umyśle, przekonał i to w błyskawicznym tempie grupę rodaków, jakieś  kilka milionów, że słońce świeci , owszem ale od dołu do góry,  w kierunku niebios. To tam potrzeba oświecenia, a nie tutaj w rejonie,  gdzie bankierzy popadli w ciemność. Płynące stamtąd oświecenie okazało się iluzją. Dlatego też postanowili przystąpić do zmiany kierunku płynącego światła. Taka ingerencja w naturę nie mogła nie spotkać się z grożnymi pomrukami brytana koloru czarnego, strzegącego dotychczasowego kierunku. Ów brytan machnął swym grożnym  ogonem to w jedną , to w drugą stronę, przypominając trąbą jerychońską, „kto tu rządzi”. Jednakże, na dotychczasową obowiązującą filozofię reformatorzy z ruchu milionera nałożyli swoją, i ani myślą o powrocie do macierzy myślowej. Obrzucanie klątwami opanowali tak samo dobrze jak grę w pinponga. Wiadomo wszystkim że , w tej grze piłeczka wędruje tam i z powrotem. I co począć. Jakiś stosik pod „cztery litery” już w tych czasach nie przejdzie, a taki był skuteczny (sic!). Zabronić czytania różnych piśmideł z rysuneczkami poglądowymi powoduje zaraz zarzuty, och jakie brzydkie,  typu: wy też oglądacie i odwiedzacie przybytki uciech. Mało tego, jeszcze opublikują zdjęcie zrobione w komórce lub komórką albo pod łóżkiem. Doprawdy nie da się żyć ...po staremu. Do nowego stylu należą odkrycia typu: Prezydent i premier mają krew na rękach,  Polska jest obozem koncentracyjnym, wytępieni zostaną żłe Polaczki zapowiedział złowrogi mnich toruński w swoim radio,  sperma jest żywym człowiekiem, w sytuacji kiedy miliony  umierających dzieci z chorób i głodu na świecie - przeciętnie  co cztery minuty - wcale nie są zauważane. To tylko kilka przykładów nowego myślenia. W tym roku na pewno te nowatorskie i epokowe odkrycia zostaną ubrane w doktryny, które będą musiały przetrwać wieki.  Trwają zawody kto ma lepszą pamięć, tych co wprowadzali stan - i tymi, którzy stan przeżyli na styropianie. Zawody pomiędzy tymi którzy wiedzą co papież powiedział a czego nie powiedział. Tymczasem dziennikarze amerykańscy do spółki z włoskimi dokładnie opisali jak było w oparciu o archiwa Watykanu,  CIA i KGB. Trzeba umieć czytać. Jedni i drudzy - pełni zasług – urządzają cykliczne szopki tzw. patriotyczne. Ta nazwa patriotyczne, jest niezbędna, gdyż bez niej nie można zostać wybranym na sejmowego nieroba lub senatora o umyśle powiatowego radnego.  Dominującym tematem jednak jest kryzys. Dopadnie nas czy też nie. Najważniejszym jest w dobie tego kryzysu ocena własnej sytuacji. „Wyżywię się jakoś czy nie”. Oto jest pytanie na które każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Zapewniam Szanownych Czytelników, że ja jakoś się wyżywię i obiecuję w przyszłym roku jeszcze coś napisać, czego i Wam życzę. Przeżyjcie i czytajcie.

  Foto: internet


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Porady świąteczne

poniedziałek, 19 grudnia 2011 18:06

                            Jak pić i bawić się noworocznie!

 



   Pomyślnego i szczęśliwego Nowego Roku 2012

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx                                                                                                                                                                                                                Marni ludzie żyją, aby jeść i pić, zacni zaś jedzą i piją, aby żyć.

( Sokrates - według Plutarcha) 


Hmm...dobre sobie , jak pić, toć normalnie. A jak to się zaczęło.

  Platon z Sokratesem ułożyli się wygodnie. Posilili się , następnie odlali wina dla bogów w ofierze, zaśpiewali pieść na cześć  bogów, odprawili jeszcze inne obrzędy należne bogom, poczym przystąpili do picia wina. Wtedy jeden z uczestników spotkania niejaki Pausanias  odezwał się w ten sposób: - cóż, mężowie , w jaki sposób najłatwiej będziemy pić? Samo pytanie już sugeruje, że nie jest łatwo pić. [...] Ja z góry mówię, że mam kłopoty po piciu wczoraj i potrzebuję  oddechu. Sądzę , że wielu z was też go potrzebuje.

Na co Aristophanes: - pięknie mówisz , by wszelakim sposobem ułatwić picie. I ja należę do osób, które wczoraj nurzały się w wino. Zaiste pięknie mówicie, ale niech trzeci powie , czy ma ochotę pić. Nie mam zgoły ochoty , odparł. Dar Hermesa  dla nas , krzyknął Eryksimachos . Dla mnie i kilku innych, jeżeli wy nie macie ochoty pić. Wy mocarze w piciu nagle składacie broń. Naszym udziałem niemoc stała z wyjątkiem Sokratesa. Duże  czy małe picie Sokrates podołał zawsze, nawet  nadużywał wina. Z doświadczenia lekarskiego wynika, że odurzenie winem szkodzi ludziom. Wszyscy się zgodzili , by spotkanie minęło nie w odurzeniu się winem , lecz na piciu lekkim- dla przyjemności.

 Platon

Przystępując do picia Hellenowie odprawiali obrzęd, który miał odwrócić szkodę i sprowadzić zbawienie. Wyglądało to tak : lali wino w ofierze bóstwu domowemu jako dobry bożyc  agathos daimon , i wznosili prastarą pieśń chóralną pean . Tak czynili od wieków i tak czynią dalej.

                                                                          *

Aleksander Wielki sławny wódz macedoński też lubił tego pić tęgo. Jego pamiętnikarze nadworni zostawili nam opisy tych orgii pijackich. Po powrocie z wyprawy do Indii, w Babilonie zachorował na malarię, przypisywaną nadmiernym piciem wina.

   Aleksander Wielki

Ucztował wesoło u Mediosa, następnie wstał wykąpał się i usnął. Potem ponownie biesiadował aż do póżnej nocy. Oddaliwszy się z uczty wykąpał się, zjadł trochę i znów usnął, lecz już miał febrę. Przyniesiony w lektyce złożył ofiary , jak to miał zwyczaj czynić co dzień, potem przeleżał w komnacie do zmroku. Następnego dnia zaniesiono go z trudem do złożenia ofiary, rozkazał dowódcom przebywać w przedpokoju , dowódcom pododdziałów przed drzwiami. Gdy już poczuł się zupełnie żle , kazał przenieść się z parku do zamku królewskiego , wodzów którzy do niego przychodzili poznawał, ale już nic nie mówił, straciwszy już mowę. Żołnierze pragnęli go widzieć , jedni by zobaczyć go jeszcze przy życiu, inni na skutek pogłoski , że już umarł, sądzili, że straż ukrywa prawdę. Większość wywalczyła sobie zobaczenie Aleksandra z żalu i tęsknoty za królem. On zaś, leżąc nic nie mówiąc , podczas gdy wojsko przesuwało się przed nim , lecz podawał każdemu rękę z trudnością podnosząc głowę i dając znak oczyma. Zapytali go komu  zostawia królestwo, on odpowiedział: najdzielniejszemu. Znane są też opisy o podaniu Aleksandrowi trucizny. Ktoś nawet napisał, że Aleksander chciał się rzucić do Eufratu, aby usunąwszy się ze świata niepostrzeżenie , aby zostawić mniemanie, że pochodził od boga i wrócił do boga. Tak trochę to przypomina wydarzenia związane z Jezusem. Aleksander Wielki zmarł w Babilonie 11 czerwca 323 r. p.n. e.

                                                                    *

Cesarze rzymscy nie tylko byli wielkimi i doskonałymi wodzami, ale wypijali duże ilości wina. Wówczas najlepszą metodą pozbycia się cezara było poczęstowanie go winem z domieszką trucizny.

Rzymianie podczas picia i wypoczynku leżeli w pozycji półleżąc na sofach. Wśród  nich było wielu wybitnych, ale „najwybitniejszym” był Kaligula. Ten miał senatorów w takim głębokim  „poważaniu”, że konia nawet mianował senatorem. A może by tak w naszym senacie wymienić niektórych na mądre konie.

   Kaligula

W chwilach zabawy i uczty okazywał takie samo okrucieństwo w czynach i słowach. Często podczas hulanki przypatrywał się jak torturowano badanych , albo przyglądał się jak żołnierz ścinał głowy skazańcom wleczonym do więzienia  na chybił trafił – dla zabawy, na oczach dworu. Podczas poświęcenia mostu , pomysłu Kaliguli , zaprosił wszystkich na ten most następnie kazał wszystkich strącić do morza. Dla zabawy , między jednym a drugim wychyleniem kielicha wina. Podczas publicznej uczty , pewien niewolnik ukradł srebrne listwy u sof na których spoczywano. Kaligula natychmiast kazał obciąć mu dłonie i zawiesił mu je na szyi z przodu i oprowadzał wśród biesiadników. Ze wszystkim swoimi siostrami obcował fizycznie w czasie uczty, na oczach wszystkich biesiadników, każdą po kolei umieszczał poniżej siebie. Najbardziej kochał siostrę Druzyllę, którą często oddawał na uciechę swoim ulubieńcom. Wobec tych szaleństw i zbrodni niejednemu przyszło na myśl zamordować go. W teatrze jeden z spiskowców roztrzaskał mu głowę, następnie trzydziestu innych wbijali sztylety , najwięcej w organy męskie. Nadbiegająca gwardia ochronna Germanów zabiła kilku spiskowców w tym kilku senatorów. Wszyscy żywi i zabici byli pod „wpływem” wina.

Scena z filmu QUO VADIS, Uczta Cezara.  Fot. P. Liszkiewicz/Agencja SE/East News (internet).

                                                                      *

Jest jeszcze jedna grupa społeczna mająca codziennie kontakt z winem. Tą grupą jest kler, którego obowiązkiem podczas obrzędu  jest picie wina, ale... bez senatorów , zamachowców i  kobiet. Arystoteles powiedział: „ jeżeli żołnierze nie mają kobiet, wykorzystują mężczyzn”. Czy tak zupełnie bez kobiet – jak się rzekło na wstępie. W dziewiętnastym wieku we Francji prostytutki chciały ufundować nowy wspaniały witraż w katedrze Notre Dame. Zarządzający katedrą przedstawiciele kleru – niższego i wyższego - żyjącego w „celibacie”,  łamali sobie głowy, jak tu usprawiedliwić pieniądze pochodzące z takiego żródła. Że te pieniądze trzeba przyjąć, co do tego nie było żadnych wątpliwości. Tak tradycyjne..., wszyscy to znamy.  Wymyślono, że te pieniądze pochodzą z pracy, a nie z żądzy czy też rozpusty, gdyż wówczas tak uzyskane pieniądze byłyby godne pogardy. Ale tak nie jest i pieniądze można przyjąć. Pecunia non olet mówi stare łacińskie przysłowie. Mnie też pieniądze nie śmierdzą, ale już z innych niż tym z katedry powodów.  Zapewne skorzystano też  z argumentacji św Tomasza : „Jeżeli nawet sposób pozyskiwania (tutaj pieniędzy) jest sprzeczny z prawem boskim, to co się pozyskało, nie jest przez to niesłuszne; w przypadku prostytutki hańbiąca jest jej kondycja, nie zaś zarobek i jeśli nawet nie może ona uczynić daru ze swych dóbr na rzecz Kościoła . (Posiadłości  ziemskich  niestety prostytutki nie posiadały)  Kościół ma pełne prawo aby przyjmować od niej jałmużnę”. No proszę... to się nazywa właściwa  interpretacja  prawa! Sprawiedliwe wojny , czyli zabijanie też teologicznie uzasadniono. Gdy w Awinionie rezydowali papieże marszałek dworu pobierał opłaty od „kobiet podejrzanej konduity i ich towarzyszy”. Ciekawe jak ten kardynał to ewidencjonował?. Musiał być blisko, albo w środku tego środowiska. A może one przebywały w „obrębie dworu” papieskiego?. Tego żródło historyczne ( Archiwum Watykanu) nie wyjaśnia . Gdy w 1243 r. po 18 miesiącach obrad skończyło się konklawe, w mieście pozostał tylko jeden „dom uciech”, ale...  sięgał on od jednej bramy miejskiej do drugiej. W średniowieczu tam  gdzie odbywały się zgromadzenia biskupów, występowało duże zapotrzebowanie na „potrzeby i możliwości seksualne”. Na jednym takim soborze ( 1414 – 1418)  potępiono Jana XXIII za kazirodztwo i cudzołóstwo (i nie tylko). Ktoś może zapyta, a co to ma wspólnego z tytułem , jak pić? A ma , proszę mi wierzyć. Poczytajmy dalej.

                                                                        *

 Zajrzyjmy w gardło naszemu „narodowi”, czyli magnatom. biskupom i szlachcie. Gdyż tylko ta grupa społeczna stanowiąca ok. 10 % mieszkańców Polski szlacheckiej  była  uznawana jako naród. Reszta ..., była pańszczyżnianym bydłem. Takie określenia zostały użyte przez niektórych światłych obcokrajowców odwiedzających Polskę w tamtym okresie. I rzeczywiście była w ten sposób traktowana.

... Owo zgoła pijana Polska  zwać się może.

Piją wszyscy: biskupi i senatorowie.

A jak piją do umoru; piją i prałaci.

Żołnierze, szlachta, w miastach, we dworach i we wsiach.

                                                                            *

Pił pleban w wigilię z wikarym do świtu,

Więc gdy wedle starego na ambonę kwitu.

Iść przyszło, rzecze pleban: mój księże wikary,

Żal mi Pana Jezusa bez końca miary,

Że słowa rzec nie mogę , proszę miły panie,

Chciejżesz za mnie tak smutne powiedzieć kazanie.

Nie jednakie i wino w każdą leją beczkę:

Nie każdy zna i swoją  i winną naturę.


                                                                    *

Najbarwniejszy i najdokładniejszy opis pijaństwa zostawił nam pewien francuski podróżnik, który odwiedził Polskę pod koniec XVIII w.

Poczytajmy: Powszechnie jest znana niewstrzemiężliwość ludów północnych  w piciu trunków. Polacy powinni zajmować pierwsze miejsce. Gdy ambitny, mściwy i zawadiacki Polak chce zjednać sobie stronników, zdobywa tylu adherentów , ilu może utopić w potokach wina i wódki, którymi ich częstuje. Dla napitku Polak sprzedałby często rodzonego ojca, kobieta zaś nie poskąpiłaby swych wdzięków. Ujrzeć tu można próżniaków zjeżdżających się z daleka do jednego z kompanów, aby opróżnić jego piwnicę i spiżarnię, a następnie wraz z gospodarzem udać się do innego. Orgie takie byłyby jeszcze pospolitsze, gdyby nie stały im na przeszkodzie wielkie odległości między dworami i trudności komunikacyjne. W wykwintniejszym towarzystwie w połowie posiłku wznosi się toasty winem węgierskim, nie rozcieńczonym wodą. Piją wszyscy ze wspólnego pucharu, zmienianego po każdym toaście. Zaledwie puchar , który nie omija nikogo , został opróżniony, ukazuje się następny, w którym zmoczyło się już z dziesięć par wąsów (od tabaki!) . Należy go napełnić i wypić stojąc, by nie urazić gospodarza albo osoby, której zdrowie się spełnia, a która również przyjmuje toast na stojąco. W ten sposób trzeba kolejno wstawać, siadać, wstawać, siadać, i znów wstawać i siadać, aż do samego końca uczty. Za beczkę wybornego Tokaja marszałek Bieliński zapłacił 550 liwrów. Taką samą beczkę postawił Ludwikowi XIV . Spadkobiercy testatora wypili ją nad grobem na jego „zdrowie” będącego w grobie! Niejaki starosta Małachowski przepił milion złotych; jednym haustem wypróżniał puchar zawierający dwie butelki wina. Widziałem ( podróżnik) przez cztery dni z rzędu pewnego osobnika , bardzo tęgiego, jak pił i jadł bez przerwy od rana do wieczora nie omijając żadnego trunku, nie tracąc dobrego nastroju. Do kolacji rozebrany do koszuli , aby swobodnie mogły unosić się opary, które we wielkiej ilości wydzielało jego wielkie cielsko. Najwięcej pito w Małopolsce i na Rusi Czerwonej. Polacy lubią popisywać się wystawnością swych stołów. Wojewoda wileński książe Radziwiłł zauważył, że podany talerz jednej z dam nie był czysty, wyciągnął więc ze spodni rąbek koszuli i wytarł nim talerz, po czym z całą powagą postawił go przed sąsiadką.  Wojewoda brzeski Sapieha zakazał mycia swych srebrnych naczyń z obawy , by wskutek szorowania nie straciły na wadze. Tematem rozmów są zazwyczaj sprawy domowe, konie, psy, procesy i stroje. Gwałty magnatów i zamożniejszej szlachty w stosunku do księży a nawet biskupów nie były w owym czasie czymś wyjątkowym. Osławiony Mikołaj Potocki starosta kaniowski, kazał batogami wybić księdza jednego, za napomnienie go o grzechu. Książe  Radziwiłł Karol wysłał grupę zbójnicką do biskupa Massalskiego podczas nocy. Gdy dopadnięto go w łóżku , stojący obok książę usłyszał od jednego napastnika  z kijem w ręku,  stojącym nad biskupem : „Chce książe  pan, to w sztuki zasiekamy tego przeklętego popa”. Strzelaniem do chłopów zabawiał się sławetny Mikołaj Potocki. Jego postać opisał Niemcewicz: „wzrost prawie olbrzymi, twarz rumiana, zwiędła, zawiesisty wąs siwy, sieledziec na głowie zakręcony za ucho. Choć to było w lipcu, żupan siarczysty atłasowy pikowany bawełną, kontusz na opuszki oliwkowy krótki, ciężki niezmierny cybuch w ręku. Bił , zabijał, topił bezkarnie. Rozkazywał babom włazić na jabłoń i kukać jak kukawki, wtenczas strzelał do nich śrutem w tylec, baby spadały a on się śmiał do rozpuku.

Nie można tutaj pominąć największego pijaka spośród królów polskich Sasa Augusta II Mocnego. Był naprawdę mocny w piciu i w ... seksie - jak to się mówi obecnie. Zostawił kompanię synów nieślubnych. Gdy 1 lutego 1733 r. umierał w Pałacu Saskim w Warszawie na łożu śmierci dokonał spowiedzi generalnej wobec muszkieterów gwardii przybocznej tymi słowy: „ Całe moje życie było jednym nieustannym grzechem, Panie zmiłuj się nade mną”. Pełniący służbę zauważyli, że ciało czernieje na węgiel. Żaden z nich nie miał wątpliwości, że to od picia.

 August II Mocny

Przypomina mi się tutaj opowieść mojego dziadka. Gdy umierał jego sąsiad , który jakoś nie miał  czasu wytrzeżwieć, usłyszał od swojej żony Apolonii na łoży śmierci : Francku żałuj za grzechy, ależ... Apoloko, to wszystko było za mało.. za mało. Ta penka (penis) beła za krótko.

                                                                           *

  Czemu niektóre baby trunków zbyt nie pijają?

We wewnętrznej wątrobie defekt wielki mają.

Mąż –mówią, kiedy swej żony nie bije.

Wewnętrzna wątroba u jejmości gnije.

Nie dziwować się, że się upijają,

Kiedy od mężów tych lekarstw nie mają.

                                                                          *

Podczas wizytacji klasztoru żukowskiego w 1583 r. o prepozycie Wysockim wizytator zanotował: Niech więc pominę szkaradność obyczaju i życia , którą otwarcie uprawia poprzez codzienne upijanie się i różne swawole, wszelki odrzuciwszy wstyd. Tenże prepozyt klasztoru żukowskiego nie tylko, że wyznawał poglądy Lutra, to codziennie się upijał, msze profanował. Majątki klasztorne sprzedawał, pieniądze trwonił. Siostrom zakonnym nie dawał jedzenia, w końcu została jedna zakonnica. Takie " święte życie zakonne" znamy również z fraszek Krasickiego.

Foto: "F i M" Nr. 51/52 z 23 XII 2011

Ta sama wizytacja w parafii Kielno wystawiła opinię proboszczowi Grzegorzowi z Czerska: Mazowvita to homo inquiti capitis , czego w kontekście niniejszego artykułu specjalnie nie  trzeba wyjaśniać. Po wojnie(1945) zasłużony proboszcz pewnej parafii kartuskiej po libacji zwykł mawiać: ( tere zawiesta mie do mojej białki). Jak widać po dacie, było to dość dawno.  Współczesny ksiądz proboszcz nie musi być wożony do „swojej białki”, on po prostu z nią mieszka, i nie jak dawniej w proboszczówce obok kościoła , ale w sąsiednim mieście. Najlepiej mi znany pod pseudonimem Henryk artysta , za którym smród z poprzedniej parafii ciągnie śię jak wąż boa dusiciel   - właśnie tak się urządził, a do kościoła parafialnego przyjeżdża na „mszę”. Chcąc cokolwiek załatwić w biurze parafialnym, gdzie nie ma nawet stosownej wywieszki,  trzeba najpierw uczestniczyć we mszy, którą ten pobożny i bogobojny kapłan z "natchnienia" Ducha Świętego" odprawia. Radę parafialną trzyma w konspiracji aby mu nie zajrzała w jego tajemne papiery. Przyjeżdża eleganckim samochodem, wypachniony, wykarmiony, trochę przytłustawy - jak to oni mają. Na takie zachowanie mogą sobie pozwolić księża wiejscy (do czasu kiedy nie opublikuje się ich zdjęcia z inicjałami). W mieście przywołany zostałby natychmiast do porządku przez parafian. Na biskupa nie należy liczyć, gdyż to jest bardzo solidarna kasta nie liczaca się z ludżmi do czasu kiedy zostaną sami w świątyniach, jak to ma miejsce w Czechach i na Zachodzie Europy. Liczenie wiernych - co roczne w Polsce wykazuje również tą tendencję. Oczywiście większość z nich kapłaństwo i celibat traktują na serio i „ białki”  nie mają. Takich znam też i chyba stanowią większość w tym zawodzie.   Picie, jak wykazują teksty, zawsze powoduje te same skutki, nie wybierając profesji, stanu, czy też zajmowanego stanowiska. Obecnie na Wybrzeżu dużą popularnością cieszy się złotousty hierarcha o pseudonimie „flaszka”. Jego ulubionym zawołaniem jest : ty komuchu!. Budzi to wesołość, gdyż  odnosi się to najczęściej do młodych, i niepokornych , którzy tzw. komunizm znają z encyklopedii, albo wcale. To jego, flaszki kariera związana jest z komuchami, patrząc na jego wiek.  

       

Mnisi według Krasickiego 

                                                                                                                                                Społeczne  zainteresowanie pijącymi zależy od zajmowanych przez nich stanowisk, mówiąc dokładniej , od roli jaką w społeczeństwie odgrywają.  Inne zainteresowanie dotyczy zwykłego żura inaczej mówiąc menela ulicznego, a inne np. biskupa , proboszcza, czy też wójta,  marszałka jakiegoś gremium samorządowego czy społecznego. Najbardziej dystyngowanie pił wino - i to własne wino  - pewien wybrzeżowy prałat, samozwańczy hrabia i marszałek polny czy morski, tego dokładnie nie podano, a o którym dość dawno Wieczór Wybrzeża napisał, że pił , owszem w gdańskiej restauracji z namaszczeniem , ale... w towarzystwie swojej narzeczonej o imieniu  Janek, czy jakoś tak. On chyba ongiś sypiał z Lechem na styropianie, jeśli dobrze pamiętam. Obecnie na świecie ujawniane są przestępstwa kryminalne zwyrodnialców z tej grupy społecznej wobec małych dzieci. Nikomu nie wolno być obojętnym wobec tych wydarzeń. To co się wydarzyło np. w Irlandii, czy obecnie w Holandii, może się wydarzyć u nas. Kontrola społeczna jest najlepszym sędzią. W dobie internetu nikt nie jest i nie będzie anonimowy.  Najbardziej współcześnie  znany z tej pijackiej rozrywki jest świecki  przeterminowany rzecznik rządu, który kiedyś wsławił się odkryciem , że rząd jakoś się wyżywi. Jego spacery  w stroju naszego protoplasty Ojca Adama ( nie mylić z rzekomym „ojcem” Tadeuszem )  po pijaku korytarzem hotelowym  przestały być sensacją. Pomimo matuzalemowego wieku, trzyma się znakomicie. Ponoć z Moskwy otrzymuje specjalną jakąś miksturę. U nas podczas którychś dożynek obserwowałem pewnego olbrzyma wciśniętego w zbyt ciasny uniform strażaka, posługującego się językiem w którym pieciostopniowe  wulgaryzmy są  nie do przebicia do dnia dzisiejszego. U przechodzących obok matek z małymi dziećmi nie powodowały żadnych reakcji. Zapewne składnia tych komend i ów Szwejk były już wcześniej znane środowisku. Ta nacja przecież z obowiązku gasi... Ostatnio do radia w Toruniu podczas audycji zatelefonował jego właściciel - dla niektórych ojcem – oświadczając z zakonnym przekonaniem , że trwa właśnie „likwidacja narodu”. Kilka zatroskanych redakcji natychmiast radziły Polakom aby nie ruszać się z domu. Szef tego radia zaznaczył, że najpierw eliminowani  są „tępi Polaczkowie” . Zatem drodzy Rodacy, którzy należycie do tej kategorii, albo możecie zostać zaliczeni do tej kategorii, zalejcie się winem i ... leżeć w domu.  Zdaje się, że ci którzy 11 listopada 2011 maszerowali z napisem na sztandarach  Polska to "Konzetration Lager Auschwitz" byli spod tego samego koloru. Wychowawcom tych dwudziestolatków "Nowej Polski" chyba coś nie wyszło!. Czy sztandarowi mesjasze wpajanych wartości zdolni są do przyznania się do błędów wychowawczych. Najzacieklejsi przeciwnicy polityczni Polski powojennej (1945) z przywódcami Kościoła w osobach prymasa Wyszyńskiego i kardynała Wojtyły, póżniejszego papieża włącznie - nigdy nie nazwali Polski obozem koncentracyjnym. Kto spowoduje głębszą refleksję w tym narodzie. Ci, którzy wychowali szaleńców z tymi sztandarami stracili wiarygodność. Oni wychowują wrogów Państwa. Wszystko co zostało tutaj opisane ma związek z piciem wina i sznapsu.                                                                                                                                                                                Czytelniku ! wybierz sposób picia sam, ale pij tak, abym nie musiał o tobie pisać. Wszystkiego dobrego w nadchodzących ciężkich czasach ( ja się jakoś wyżywię).                                                                                                                                                                                     Na zdrowie!

 

Do wyboru, do koloru i ...do smaku!!!

 

 


oceń
0
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Obchodzy 30 lecia wprowadzenia stanu wojennego.

niedziela, 18 grudnia 2011 12:21

 

Tak i nie.


Zespól Szkół Ponadgimnazjalych w Przodkowie .

Nauczanie historii wymaga poważnego podejścia , gdy już do niego przystępujemy. Profesjonalny wykład podparty wszechstronną historyczną  bazą żródłową na którą się składają  np. : relacje świadków wydarzeń , dokumenty, fotografie, filmy itp. Ważne jest odwiedzanie historycznych miejsc związanych z konkretnymi wydarzeniami. Powód zasadniczy jest jeden – te fakty wymienione wyżej mówią same za siebie. One są wartościowsze od subiektywnego punku widzenia nauczyciela, czy kierownika placówki. Należy przyjąć, że w tej części  program upamiętniający  30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego spełnił zakładane cele dydaktyczno – wychowawcze. Natomiast , nie ma pewności , czy inscenizacja przedstawiająca zachowania ówczesnych organów przemocy, oddała cały tragizm tych wydarzeń. Wydaje się, że nie, gdyż jest to niemożliwe. Dlatego, że ginęli ludzie,  przedstawienie takiego faktu wymaga wyjątkowego taktu i powagi. Nie wydaje się, aby młodzież wyposażona  w kije na korytarzu szkolnym – szczególnie tam gdzie wzrok opiekuna nie sięgał -  zachowała oczekiwaną powagę chwili i wydarzeń. Na pewno nie było zamiarem dyrektora i jego zespołu odstawienie „szopki patriotycznej”, co byłoby niewątpliwie naganne. Ale, czy na pewno  w pewnych fragmentach tak nie było? Kolejna uwaga dotyczy odważnej i  jednoznacznie negatywnej oceny gen. Jaruzelskiego. Biorąc pod uwagę ukazujące się aktualnie ciągle nowe studia – krajowe i zagraniczne, na wschodzie, zachodzie i  w Watykanie  - dotyczące stanu wojennego i roli gen Jaruzelskiego zalecam bardziej profesjonalne i powściągliwe  podejście do tego wydarzenia i tej osoby. Żaden z poważnych uczonych dotychczas nie wypowiedział jednoznacznej opinii na ten temat. Z tego prostego powodu, iż  kolejne kraje otwierają kolejne archiwa. Uwaga ta nie dotyczy IPN, gdzie wszystko zostało już przesądzone przez "naukowców", którzy dawno utracili kontakt z rzeczywistością.  Do jednoznacznej decyzji nie doszedł najważniejszy organ w Polsce, mianowicie niezawisły sąd. Nie wydał wyroku pomimo upływu 30 lat. Rozumnym ludziom powyższe argumenty wystarczają, nierozumnym - nie muszą. Wydaje się, że środowisko historyków tej  szkoły zbytnio ufa informacjom publikowanym przez IPN.  Miłośnikom historii nieco szerszej  tymczasem polecam: C. Bermstein i M. Politti, Jego Świętobliwość Jan Paweł II i John O. Sulivan , Prezydent, Papież, Premie oraz P. Kengor, R. Regan i obalenie komunizmu . Dokładne zapoznanie się z treścią tych książek pozwoli obalić brednie twardogłowych "bojowników o wolność", których w Polsce namnożyło się na pęczki.


oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Boże Narodzenie

sobota, 10 grudnia 2011 18:02

Gdzie i kiedy  naprawdę urodził się Jezus?

 

Pytanie może wydawać się nieco dziwne a może nawet  zaskakujące. Nie jest natomiast to  takie jednoznaczne dla niektórych  świeckich biblistów, którzy nie kierują się teologicznymi czy też kanonicznymi ustaleniami. Oni próbują z tekstów ewangelicznych wydobyć fakty ściśle historyczne. Pomocne im są w tym sprzeczne często ze sobą teksty ewangelistów. Ernst Renan bez ogródek stwierdza, że Jezus urodził się w Nazarecie, małej mieścinie w Galilei. Przez całe życie Jezusa nazywano nazarejczykiem. Urodził się za panowania Oktawiana Augusta, około 750 od założenia Rzymu, czyli prawdopodobnie na kilka lat przed pierwszym rokiem n. e. , tj,  przed domniemaną datą jego urodzenia , przyjętą przez wszystkie narody cywilizowane. Nadane mu imię Jezus jest odmianą imienia Jozue ( Jeszua – Joszua, w skrócie: Jeszu). Było to imię powszechne; rozumie się , że potem dopatrywano się w tym imieniu treści mistycznej i aluzji do roli Jezusa jako Zbawiciela. Rodzice jego , Józef i Maria należeli do stanu rzemieślniczego, utrzymujących się z pracy swoich rąk. Jezus miał braci i siostry, był prawdopodobnie najstarszy. Znanym stał się jedyny brat Jakub zwany Sprawiedliwym. Bracia wymienieni w dwóch ewangeliach, byli w rzeczywistości kuzynami. Matka Jezusa Maria miała siostrę też Marię, która był żoną  Alfeusza czy Kleofasa. Jej synowie byli wielbicielami Jezusa i zwani są „Braćmi Pana”. Natomiast rodzeni bracia Jezusa z matką Marią uważali Jezusa za niezrównoważonego umysłowo. Matka Jezusa i jego bracia nabrali znaczenia dopiero po jego śmierci. Pierwotnie, gdy ludność Nazaretu miała wyliczyć braci Jezusa , to w pierwszej kolejności wymieniali  najpierw dwóch synów Kleofasa.

Tyle – tytułem wstępu u Renana - którego tym, którzy choć trochę interesują się historią chrześcijaństwa nie trzeba przedstawiać.

O narodzinach Jezusa pisali tylko Mateusz i Łukasz.

Według Mateusza , Jezus miał się urodzić za panowania Heroda, który umarł w 4r. p.n.e. Herod - wg. Mateusza,  nakazał rzeż niewiniątek, co spowodowało ucieczkę rodziny Jezusa do Egiptu. Czyli narodziny nastąpiły przed 4 rokiem starej ery, za życia Heroda, ok. 5 - 6 roku starej ery.

Według Łukasza spis ludności zarządzony przez namiestnika rzymskiego Kwiryniusza odbył się w Judei (wiarygodnie)  6 lub 7 roku naszej ery. Jezus miał wówczas około 12 lat. Nie mógł, więc Jezus leżeć w betlejemskim żłobku, jak to pięknie opisuje Łukasz. Chrześcijańscy bibliści wymyślili, że taki spis odbył się również w 6-7 roku starej ery , a przeprowadził go delegowany z Rzymu Kwiryniusz. Inni jeszcze głoszą, że to nie Kwiryniusz, ale namiestnik Syrii Gajusz Sencjusz Saturnius przeprowadził spis ludności w latach 8-6 p,n.e. Taka wersja pasuje do przekazu według Łukasza.  Problem w tym, że żródła historyczne absolutnie nie wspominają o takim spisie. Skrupulatny i współczesny  historyk żydowski Józef  Flaviusz , nienawidzący Heroda, nie przepuszczający mu żadnej zbrodni, nie wspomniał ani słowem o rzezi niewiniątek.

W 6 – 7 roku naszej ery,  po śmierci Heroda jego syn Archelaus pozbawiony został tronu, Judea była prowincją rzymską, okupanci zarządzili spis ludności dla celów podatkowych. Wiadomo, że Józef cieśla  prowadził „działalność gospodarczą” i miał dom ze stolarnią w Nazarecie. Rzymianie byli lepszymi poborcami podatkowymi od współczesnych Urzędów Skarbowych. Na tym polegała ówczesna  potęga Rzymu. Mieszkańcy byli spisywani tam gdzie mieszkali, a więc Jezus z rodziną mieszkali w Nazarecie i zostali spisani w tym miejscu i to w 6-7 roku n.e. Zatem powstaje pytanie, o co chodzi? Odpowiedż  biblistom świeckim wydaje się być prosta. Wszystkie przekazy ewangelistów są podporządkowane przepowiedniom Starego Testamentu, o czym przekonujemy się podczas czytania każdej  ewangelii w kościele.  Taki cel przyświecał ewangelistom i wypełnili go. Ponadto, jeszcze ważniejszym celem było wykazanie, że Maria porodzi Syna Bożego, który wybawi swój ( żydowski) lud  z grzechu. Tylko według Łukasza Marii ukazał się anioł i zwiastował jej narodzenie się Syna Bożego, natomiast Mateusz nic o tym nie wie. Według niego (Mateusza) anioł ukazał się we śnie tylko Józefowi i uprzedził go, że Maria porodzi syna , który wybawi swój lud od grzechu. Jemu też nakazał, aby z matką i dziecięciem uchodził do Egiptu.

Łukasz, natomiast opowiada o jej przeniesieniu się z Betlejem do Nazaretu po obrzezaniu ośmiodniowego Jezusa  oraz o wyprawie do świątyni Jerozolimskiej , gdzie według Prawa Mojżeszowego , Jezus będąc synem pierworodnym , został poświęcony Bogu. Nie ma w tej ewangelii ani słowa o ucieczce do Egiptu. Jeżeli wierzyć ( a powinno się wierzyć w każde słowo) obydwom ewangelistom, to Jezus wraz z rodzicami był równocześnie w Nazarecie i w odległym o 140 km Egipcie. Jak już wspomniałem poprzednio, opis ten dostosowany jest do przepowiedni Starego Testamentu: „I pozostał tam aż do śmierci Heroda, aby spełniło się , co powiedziane jest od Pana przez proroka mówiącego: Z Egiptu wezwałem syna mojego (Oz.11,1). Zaiste, trudno to wszystko zrozumieć według współczesnych kategorii wiarygodności, pamiętając o filozoficznej zasadzie,  że człowiek nie może wierzyć we wszystko w sposób bezwzględny i bezwarunkowy, wszak posiada rozum pochodzący od Boga. W tak poważnej sprawie chciałoby się wierzyć, a  fakty powinne się zgadzać.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  147 298  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości