Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 359 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wielcy Gdańszczanie

niedziela, 28 lutego 2010 20:18

 

Rodzina   Schopenhauer

 

Do dzierżawców wiejskich terenów należących do miasta Gdańska położonych na Mierzei Gdańskiej  w XVI wieku, należał  Johann Schopenhauer . Z opisu żródłowego wynika, że był to pierwszy Schopenhauer który tam się osiedlił, gdy przybył z Holandii uchodząc przed prześladowaniami religijnymi. Jego syn Andrzej ur. ok. 1720 r. zainteresował się kupiectwem i armatorstwem . W połowie XVIII w. zaliczano go do największych kupców gdańskich. Uczestniczył w spółkach handlowych. Najczęstszym towarem wywozowym było drewno i zboże. Zakres handlu firmy Schopenhauer był powiększany i poszerzany. Znajomości z dworem rosyjskim sprzyjały rozwojowi korzystnego handlu ze wschodem Dostatek, a z czasem bogactwo pozwalało na posiadanie domu przy ul. Św. Ducha 81, obecnie 114.



Ulica św. Ducha  (fot. E.Kupiecki)

 

 Ponadto posiadał dworki wiejskie w Oruni i Oliwie.

Wspaniały ogród otaczający rezydencję w Oruni ( Stare Szkoty)  21 maja 1636 roku ( wówczas w posiadaniu burmistrza Czirenberga) opisał członek poselstwa francuskiego Karol Ogier :

...Łagodne pagórki wznoszą się tam i opadają, strzelają w górę las, rozpościerają się łąki, kwitną drzewa i rośliny, a gdzieniegdzie spływają strumyki i zapełniają rozmaite stawy, jedne stosowniejsze do spłukiwania się i kąpieli, inne do rybołóstwa, a wokół tego pływają dwa bielusieńkie łabędzie. Nie brak ci i szczególnej sztuki w ukształtceniu owego wspaniałego ogrodu, ale ponieważ wszelką sztukę , skądkolwiek by ją zaczerpnąć można, natura przewyższa , dlatego głoszę ja chwałę naturalnego tego miejsca geniusza. Są tam bowiem osobne kwatery kwiatowe , są tarasa i dróżki pod sznur wymierzone, są ścieżynki i labirynty naturalne i pospolite, jest co niemiara drzew szczepionych i oczkowanych. Nie brak również studzien z ociosanego kamienia zbudowanych i ukrytych małych rur, które nieostrożnych wodą opryskują i zraszają. Ale wyższa przecież ponad wszystko jest moim zdaniem natura.  Wzdłuż długiego płotu drewnianego wystawionego na południowe słońce zasadzono krzaki winorośli.



Repr. J. Samp


 

 Fot. J. Samp

Fragment ogrodu oruńskiego


Park Schopenhauera w Oruni , stan obecny, (fot. J. Samp)


 Otwarte kaskady i wodospady, wodotryski, fontanny stanowiły kompozycje przestrzenne , świadczyły o mistrzostwie ich budowniczych.
Park założony został przez Andrzeja Schopenhauera w XVIII w. Pierwotnie urządzony w stylu francuaskim - co wyżej opisał K. Ogier. Schopenhauerowie mieli tutaj swoją siedzibę wiejską do czasu opuszczenoia Gdańska. Ich dworek stał w miejscu w którym obecnie stoi budynek domu kultury. Park Schopenhauera położony jest pomiedzy Traktem św. Wojciecha i stacją kolejową Gdańsk Orunia a ul. Dworcową (od południa.)

O tym parku, jaki i jego właścicielu Andrzeju Schopenhauerze podróżnik szwajcarski w 1777-78

 tak napisał: „ Około południa zabrał mię pan Rade do swego powozu, na obiad , który mieliśmy spożyć u jego associe pana Stadmuellera we wsi Oruni. Ma on tu miłą, wiejską siedzibę dla siebie i swej rodziny, a wielu bogatych kupców z miasta posiada też w tejże wsi piękne domy wiejskie. Jeden z nich oglądałem wieczorem, należy on do pana Schopenhauera, jednego z najczcigodniejszych kupców, który odznacza się tym pięknym rysem charakteru, że chce uważać swój ogród za otwarty i każdemu bez wyjątku pozwala przechadzać się po nim. Spotkaliśmy rzeczywiście sporo nawet najprostszych ludzi, którzy korzystali z dobroci właściciela. Ogród jest bardzo wielki, nieregularny, a ma niektóre nader piękne części".

Dalej... „ W domu wiejskim widziałem wiele obrazów, niektóre wybitne, jak widok morski, jakich tu jest wiele, portrety reformatorów najlepszych malarzy współczesnych, portret ze szkoły Rembrandta i inne. Był jeszcze jeden rosyjskiego władcy, Piotra III.




Inną posiadłością Schopenhauerów był dwór w Oliwie  (nr.III , ul. Polanki 122), który należał do tej rodziny w latach 1784 - 1793. Filozof Artur Schopenhauer urodził się i mieszkał tutaj w okresie dzieciństwa.

 

  

 O ogrodzie w tej posiadłości tenże Bernoulli pisze: „Ogród sam się chwali, ma tyle wspaniałych urządzeń, urozmaiceń, że trudno je opisać. Wiele, jeden nad drugim, leżących tarasów, dolinek, parterów ogrodowych, dużych małych, zakrytych i odkrytych alejek, gabinetów z kratek i kwiatów, tych miłych dla stóp szczytów i wzgórz , porośniętych różnymi drzewami, wszystko to jest pełne smaku".

O tym parku i domu jego właścicielka Joanna Schopenhauer w swoim pamiętniku mówi:



Po ślubie ( 16 maja 1785 r.)  pojechaliśmy do wiejskiego domku mego męża pod Oliwą. Dom ten należał do męża Joanny ( z domu Trosiner), Henryka Florisa Schopenhauera (1747 - 1806). Położony był między Oliwą a Strzyżą w miejscowości  Polanki.

Bez specjalnych zawiadomień, tylko zaproszeni na obiad , oczekiwali nas tam Jameson i wuj Lehmann, którzy pobiegli do naszego powozu i zanim pozwolili wysiąść, spytali o moje nazwisko, które ku wielkiej ich radości nie od razu umiałam wymienić

Z siedmiu domków wiejskich, położonych niewymownie pięknie między Strzyżem a Oliwą, sześć, a między nimi wspomniany właśnie jako nasza własność, rozpadły się opuszczone i samotne. W pewnej odległości od siebie zbudowane, stykały się ogrodami, nieraz okazałymi, ocienionymi wspaniałymi bukami i jaworami, opierając się o wyżynę tworząca krawędż lasu ciągnącego się w głąb ziemi kaszubskiej. Pole i las, półwysep Hel ze zwą latarnią morską, otwarte morze, reda z płynącymi z niebieskiej dali okrętami, port - upragniony cel, stojący dla nich otworem. Wisła uchodząca do Bałtyku z twierdzą Wisłóujściem na jej brzegu, cała bogato zabudowana okolica, ponad wysokie wały miejskie jeszcze wyżej strzelające wieże- wszystko to z okien tych nieco na wyniosłości postawionych domów tworzyło jeden z najbogatszych i najbardziej zachwycających widoków, jakie znam. Wszystkie te domy należały do rodzin wyróżniających się bogactwem.

Nikt, zwłaszcza w niedzielę nie przeszedł obok, aby przynajmniej kilka minut nie przyglądać się igraszce chyżych i pełnych życia wodotrysków, z których wiele rzucało obfity strumień wody na sześćdziesiąt do siedemdziesiąt stóp ku niebu, ażeby piękną tęcza, zamienioną w rubiny i diamenty, opaść z powrotem do swego zbiornika. Pluskanie ryb, śpiew ptaków, szum wiatru w lecie, uroczo miły koncert moich owiec, pasących się na łąkach, użyczały mi pięknego, pełnego odpoczynku, po kilku godzinach zajęć domowych.

 Dom Schopenhauera w mieście Gdańsku przy ul. Św. Ducha 81 był okazały.

Wytworne wnętrze w stylu angielskim wyposażone, jak: zbiór miedziorytów dobranych ze znawstwem i smakiem, zdobił ściany pięknych pokoi w pięknych złoconych ramach, a częściowo przechowywany w wielkich tekach. Udane odlewy starożytnych popiersi i posągów, nadających się do ozdoby mieszkania, były ustawione na odpowiednich do tego miejscach . Księgozbiór niezbyt duży, ale wyborowy i z wielka elegancją ustawiony.

Wspomniany Bernoulli tak opisał ten dom:  „Udałem się do pana Schopenhauera, który pokazał mi obrazy, jakie posiada w mieście, w swym pięknym domu. Są one bardzo liczne , a  tak samo w sieniach, jak na ścianach schodów, jak i między izby rozdzielone. Szczególnie godnych widzenia jest kilka obrazów, które pan Schopenhauer posiada w salonie: wielki oryginalny rysunek piórkiem z roku 1505 Albrechta Durera, z taką starannością i taką sztuką wykonany, że można by go przyjąć za miedzioryt, którym wcale nie jest. Wyobraża on całe dzieje Męki Pańskiej. Zbiór obrazów pana Schopenhauera w mieście składał się już wówczas z więcej niż 200 okazów, a wciąż nadal zbiera.

 

Joanna i Floris Schopenhauerowie  kilka godzin po zajęciu Gdańska przez Prusy w marcu 1793 roku opuścili rodzinne miasto wraz z 5 letnim synkiem Arturem. Udali się do Hamburga aby tam pozostać na zawsze. Powodem były skrajnie republikańskie poglądy Florisa. W 1806 roku zmarł Henryk Floris Schopenhauer.  Został znaleziony martwy po wyskoczeniu przez okno. Syn Artur wyrósł na światowej sławy filozofa.

 Wiktor Gomulicki w swej Pieśni o Gdańsku napisał o nim wiersz:

 Mistrz Schopenhauer, Gdańszczaninem

Zwą go, choć dziwny to gdańszczanin...

A on spowity w wieczne mroki,

Tylko z piołunów ciągnął soki...

Jednak duch jego mimo woli

Wchłonął blask gdański, gdańską ciszę;

Chodzi też w jasnej aureoli,

Rytmicznie w słowach się kołysze,

I pustkę życia, nicość ziemi

Kreśli barwami ponętnemi.

 

 Herb Schopenhauer

 Sławę jako filozof zdobył syn Joanny i Florisa , Artur Schopenhauer, który urodził się w domu w Gdańsku przy ulicy św. Ducha 81, 22 lutego 1788 roku. Imię to kazał nadać na chrzcie jego ojciec ze względu na przyszłą firmę kupiecką młodego obywatela, gdyż ma to samo brzmienie we wszystkich językach - tak wspomina to wydarzenie jego matka Joanna.

Zdobył miano najsmutniejszego z myślicieli; „ten, który do umysłów wprowadził pesymizm mówiąc: jeżeli istnieje Bóg , to nie chciałbym być Bogiem, gdyż jęk świata rozerwałby mi serce".


Prekursor filozofii życia, twórca teorii łączącej  woluntaryzm w metafizyce. Wydał: Świat jako wola i przedstawienie 1819, O wolności ludzkiej woli 1839, O podstawie moralności 1840.

 

 Brąz, Muzeum Miejskie w Gdańsku

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wielcy gdańszczanie

wtorek, 23 lutego 2010 20:32

 

 

Rodzina  Giese w Gdańsku

 Giese Tiedemann (1480 - 1550), biskup chełmiński i warmiński.

W 1457 roku odnotowany został w Gdańsku Albrecht Giese  pochodzący z westfalskiego miasteczka Unny. Małżenstwu  Albrechtowi i Elżbiecie z d. Langenbeck spokrewnioną z możnym rodem Ferberów. Pierwszego czerwca 1480 roku urodził się syn któremu nadali imię Tiedemann. W rodzinie miał jeszcze 4 braci, którzy obrali karierę kupiecką. Tiedemann  natomiast przeznaczony został do stanu duchownego. Jesienią 1492 roku podjął studia na uniwersytecie w Lipsku, gdzie w 1499 r. został magistrem sztuk wyzwolonych. Na uczelni tej przeszedł średniowieczny  kurs filozofii, fizyki i logiki Arystotelesa. Następnie udał się do Rzymu, gdzie zamierzał ubiegać się o kanonię we Fromborku. Przy Kurii Rzymskiej pełnił funkcję prokuratora i notariusza substytuta.  Jesienią 1507 r. przybył do Fromborka aby objąć godność kanonika warmińskiego.    

                                                                                          

 Biskup Tiedemann Giese  1480 - 1550

  Dzięki wpływowemu kurialiście Bernardowi Scultetiemu, który był jednocześnie dziekanem warmińskim i proboszczem kościoła Najświętszej Marii Panny w Gdańsku. W latach 1508 - 1509 był kanclerzem, potem administratorem. W okresie wojny z Krzyżakami w latach 1520 1521, należał obok Mikołaja Kopernika do najaktywniejszych członków kapituły. Organizował opór zbrojny zabiegając o pomoc stany pruskie i króla polskiego. W uznaniu król nobilitował go i rodzeństwo.

 

Herb Giese

  W czasie wojny przebywał Tiedemann przeważnie w Gdańsku. Po elekcji M. Ferbera w 1523 r. na biskupa warmińskiego, sprawował funkcję generalnego oficjała. Usiłował zwalczać nowinki religijne na Warmii i w Gdańsku, gdzie był proboszczem od 1515 r. przy kościele św. Piotra i Pawła. Giese wierzył w porozumienie z luteranami w owym okresie. Giese energicznie bronił liturgii i obrzędów Kościoła, które odrzucali protestanci. Nie widział roli sakramentów w zbawieniu, pomijał też znaczenie Eucharystii. Święcenia kapłańskie przyjął przed 1531r. Kanonicy nie głosili kazań. Od tego byli specjalni kaznodzieje, księża świeccy czy zakonni. Kanonicy pochodzący z Gdańska z Tiedemannem  Giese na czele wprowadzali do kapituły ton ostrej obrony przywilejów, które gwarantowały im stanowiska. Ich stosunek do reformacji był kompromisowy. Aleksander Sculteti był napewno jej skrytym zwolennikiem.  Ten Sculteti miał duże poparcie w Rzymie i był intrygantem bez skrupułów. W wyniku wielu intryg dotyczących sukcesji po umierającym  biskupie warmińskim M. Ferberze, Dantyszek dostał biskupstwo warmińskie, a Giese chełmińskie w 1538 r., po czym przeniósł się do Lubawy. W całej tej intrydze ( wciągnięty ) brał udział M. Kopernik, który był przyjacielem Giese.

 

 W maju 1539 r. Kopernik jako lekarz został wezwany do Lubawy do chorego przyjaciela biskupa chełminskiego Tiedemanna Giese. Biskup był świadkiem narodzin teorii heliocentrycznej, namawiał wielokrotnie Kopernika do opublikowania wyników badań. Wspierał go młody 26  letni student- profesor z Wittembergi  o nazwisku Retyk, który - przybył wraz  z Kopernikiem do Lubawy. Po tych rozmowach Kopernik i Retyk wrócili do Fromborka z postanowieniem ogłoszenia światu swoje odkrycie zatytułowane  De revolutionibus . Retyk pracę zawiózł do Gdańska z poleceniem Giesego do burmistrza Jana von Werdena , członka rady pruskiej. Druk  wykonał  drukarz gdański Rhode w  ilości 300 egzemplarzy. ,                                                                                                                                                                                                                                                               Giese został też właścicielem jednego z rękopisów Kopernika. Gdy Kopernik zmarł w 24 .V. 1543 r. jego portret posiadał przyjaciel i opiekun pod koniec życia biskup warmiński Tiedemann. Portret ten był podpisany nazwiskiem Kopernik. Badacze jednak są zdania iż on go tylko podpisał. Powstał w latach w 1503 - 1510.. Był w posiadaniu rodziny gdańskiej Giese.  Obecnie uważany za zaginiony. Zachowało się kilka innych portretów Kopernika

W ostatnich latach schorowanego Dantyszka zastępował Tiedemann w Radzie Pruskiej. Po śmierci Dantyszka w 1548 r. , Tiedemann Giese otrzymał godność biskupa warmińskiego zaakceptowaną przez króla Zygmunta Augusta w 1549r. Żył jeszcze dwa lata. Zmarł 23 .X. 1550 r. na zamku lidzbarskim, a pochowany został w katedrze we Fromborku.

 Tiedemann jako przyjaciel Mikołaja nie omieszkał zapoznać go z treścią listu - gdy Mikołaj był w Lubawie, a który Giese otrzymał od zwierzchnika Kopernika biskupa Dantyszka - w sprawie , która była powszechnie komentowana.

  „Dowiedziałem się, że do Waszej Przewielebności przybył znakomity mąż, pan doktor Mikołaj Kopernik, którego doprawdy nie inaczej jak brata rodzonego miłuję[...]'

Dalej Dantyszek pisał:

[...] mówią zaś, że w tej prawie bezsilnej starości przyjmuje swą nałożnice we wzajemnych tajnych schadzkach. Wasza Przewielebność spełniłby czyn wielkiej poczciwości, gdyby napomniał człowieka sekretnie i w najprzyjażniejszych słowach, ażeby zaprzestał tej obrzydliwości i nie pozwolił się dłużej zwodzić Aleksandrowi Scultetowi, a który mówi, że on przewyższa we wszystkim wszystkich naszych braci Prałatów i Kanoników[...] ( J. Repcheck, Sekret Kopernika ).                                                                                                     Giese jednak wzdragał się przed rozmową z Kopernikiem na ten temat, wolał go upomnieć z polecenia Dantyszka.

 Od autora a pro po obrzydliwości:

Dantyszek podczas studiów w Krakowie należał do klubu „ opilców i ożralców". Podczas pobytu z poselstwem królewskim w Hiszpanii miał romanse, po których została córka, która razem z matką szantażowały i wyłudzały poważne sumy (gdy był biskupem) od  Dantyszka przez wiele lat. Córka ta o imieniu Izabela de Alderete otrzymała staranne wykształcenie i przyjażniła się ze św. Teresą de Avilą. Urodziła 13 dzieci, wśród nich Łukasza Graciana, który używał po dziadku przydomku „Danisco'.

Jakby nie było, ale Kopernik nie płacił alimentów!

  

 Tablica genealogiczna rodu Giese


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kalwaria Wejherowska - Droga Krzyżowa

czwartek, 18 lutego 2010 10:16

 

 

„Kto za żecego nie obindze Kalwariów, ten je bądze  muszoł po smerce  obińc" -powiadają ludzie na Kaszubach, oczywiście po kaszubsku.

 

Fundatorem kalwarii był Jakub Wejher ( 1609 - 1657) wojewoda pomorski, wódz,  prawa ręka Władysława IV i  Jana Kazimierza.  Założyciel miasta Wejherowa ( 1650) i kościoła, przy którym osadził zakon reformatów franciszkanów.

 

 Portret Jakuba Wejhera 1657 r. Miedzioryt - Peter van Bucq

 

Podczas wyprawy smoleńskiej króla Władysława IV z lat 1632 - 1634, w końcowym etapie wziął udział Jakub Wejher. Kronika franciszkanina Grzegorza Gdańskiego ( zm. 1681) podaje:

W miesiącu marcu , podczas powrotu do ojczyzny pod Białą, miastem jakimś moskiewskim jeszcze nie zdobytym, zatrzymał się i wziął udział w jego oblężeniu. Nagle został zasypany , bo nieprzyjaciel zastosował miny. Widząc, że jest w ostatecznym niebezpieczeństwie życia i cały ratunek upatrując tylko w Bogu, przez zasługi św. Franciszka, umiłowanego opiekuna swego, wezwał pomocy ślubując, że jeżeli wyjdzie cało z tego krytycznego położenia, na wieczną pamiątkę tego dobrodziejstwa wybuduje w swoich dobrach kościół  na cześć Trójcy św. i św. Franciszka i wszelkimi siłami będzie szerzył chwałę bożą. Uczyniwszy ten ślub ocalał.

Do powstania kalwarii przyczynili się zapewne przyjaciele Jakuba Wejhera , którymi byli: archidiakon pomorski Mateusz Jan Judycki i opat oliwski Aleksander Kęsowski.

Sprawa wyboru miejsca do założenia kalwarii i wyznaczenia „dróżek kalwaryjskich" była w dokonana, w 1648 r. Geometra o. Robert z Werden cysters oliwski wyznaczył odległości między stacjami, a miejsca pod kaplice oznaczył drewnianymi krzyżami. Przypuszcza się, że na prośbę wojewody malborskiego ( Jakuba Wejhera) opat oliwski wysłał o. Roberta do Jerozolimy, aby na miejscu obejrzał prawdziwą Drogę Krzyżową i dokonał niezbędnych pomiarów. Sprawa tej podróży nie jest ostatecznie roztrzygnięta. Są przypuszczenia, że Werden oparł lokalizację kalwarii wejherowskiej na pracach znanego niderlandzkiego księdza Christiana Andrichominusa badającego geografię i topografię Jerozolimy.

Najwięcej kaplic ufundowali Jakub i Joanna Katarzyna Wejherowie.

 

 Kościół Trzech Krzyży- od lewej u góry, kaplica Spotkanie z Matką Bożą,  Pałac Piłata - u dołu.( Fot. J. Więckowiak)

 Kalwaria jako zespół zabytkowy składa się z 25 kaplic, z których ponad 10 to obiekty sztuki barokowej. Wewnątrz zdobne w liczne rzeżby i malowidła. Płynie tu rzeczka Biała, zwana od czasów Kalwarii - Cedronem. Poprzez Ogród Getsemański pielgrzymka wspina się aż na szczyt wzniesienia - Górę Oliwną.

 

 Zespół kaplic na zdjęciach sprzed 1939 r.

  

 Herb Jakuba Wejhera z 1657 r.

 

Henryk Chełchowski w1646 r. , poprzedził wydany zbiór kolęd epigramatem na herb Wejherów.

 

        Mało by, wonne Róże, osadzić was w złoto,

        Mało w najdroższe konchy! Bo nie dbają o to

        Przezacni Wejherowie, którzy jak kamienie

        Najkosztowniejsze dają wam swe zalecenie,

        Wy ich zaś wonną cerą ślicznie się błyszczycie,

        Tak oni was, a wy ich wzajemnie zdobicie.


 Wielki Post i krzyż

 Oficjalny Wielki Post był i nadal jest okresem wspólnych rekolekcji całej rodziny chrześcijańskiej w przygotowaniu do radości wielkanocnej. Już przy końcu IV wieku św. Chryzoston wyjaśnia, że Wielki Post daje wiernym okazję do głębszego i intensywniejszego życia religijnego. W tych tygodniach odbywa się intensywniejszą pokutę i gorliwe modlitwy. Modlitwy takie miały miejsce już w 330, 341 roku w Rzymie ( św. Atanazy, św. Cyryl). W połowie V wieku istniał już zwyczaj postu przez cały okres 40 dni; ażeby osiągnąć doskonałą cyfrę 40 dni postu efektywnego - ponieważ w niedziele nie poszczono - wliczono do samego Wielkiego Postu dwa pierwsze dni „Triduum Sacrum" , czyli Wielki Piątek i Wielką Sobotę.

Znak krzyża, jest symbolem wiary i odkupienia. Za czasów św. Augustyna (354 - 430) żegnanie się krzyżem uchodziło za zewnętrzne wyznanie wiary. W IV w. znak krzyża wprowadzono do liturgii jako stały zwyczaj.

.......................................................................................................................................................

Kalwaryjskie Pielgrzymki

 Wkrótce po powstaniu kalwarii przybywali coraz liczniej pielgrzymi z bliskich i dalszych miejscowości. Papieże udzielili wielu odpustów za udział w pielgrzymce na Kalwarię Wejherowską. Taki stan trwa do dnia dzisiejszego. Dzięki Kalwarii rosło również znaczenie Wejherowa w świecie. W każdy piątek Wielkiego Postu wyrusza procesja z klasztoru franciszkanów z wiernymi na historyczną drogę krzyżową , jak przed wiekami.

 

 Mapka Kalwarii, wyd. Agencja Reklamowa MANA

.........................................................................................................................................


Krajobrazowe drogi krzyżowe w  Europie  (J.Wieckowiak)                                                                                                                                                           

 Słusznie można wnosić, iż pierwsi chrześcijanie jerozolimscy otaczali czcią miejsca Drogi Krzyżowej Chrystusa i pamięć o nich przekazali potomnym, zabezpieczając miejsca uświęcone obecnością Chrystusa, gdy tylko było to możliwe, kaplicą lub kamieniem. Niszczycielska akcja cesarza Hadriana (r. 135), zamieniła teren Kalwarii i miejsce Grobu Chrystusa na Forum z ołtarzami Jowisza kapitolińskiego i Junony. Ustawienie znaków religii Imperium Romanum, przyczyniło się póżniej do ustalenia autentyczności miejsc historycznej Drogi Krzyżowej Chrystusa.

Od początku IV w. rozpoczęły się pielgrzymki do Ziemi Świętej. Praktyki te przybrały na sile podczas wypraw krzyżowych (w. XI - XIII). Wolna Jerozolima otwierała swobodny dostęp do pamiątek Chrystusowych. Wtedy też powstają początki zorganizowanego obchodzenia miejsc męki i śmierci Chrystusa. Równocześnie nabożeństwo to wraz z krzyżowcami przechodzi na Zachód i przyjmuje różne formy. Podłoże, na którym wyrosły polskie „kalwarie', zostało ideologicznie ukształtowane w zachodnio - europejskich tendencjach zakładania krajobrazowych dróg krzyżowych. Tendencje te wyrosły z zainteresowania na wielką skalę Grobem Chrystusa i miejscami uświęconymi Jego męką  w związku z wyprawami krzyżowymi. Panowało wtedy przekonanie, że ideałem chrześcijanina jest pielgrzymka do Grobu Chrystusa.

Drogi krzyżowe z poszczególnymi stacjami pojawiają się na Zachodzie dopiero w XV w. Za najstarszą uważa się drogę krzyżową założoną przez dominikanina Alvara w latach 1404 - 1420 w pobliżu hiszpańskiego miasta Kordoby. Nie wiadomo jednak, jaki był jej wygląd pierwotny i ile liczyła stacji. W 1468 r. Henryk Kostin zbudował w Lubece drogę krzyżową o czterech stacjach. W Dusenbach w Alzacji powstaje w 1484 r. inna droga krzyzowa o czterech lub pięciu stacjach, której fundatorem był hr. Maksymilian II von Rapollstein. W latach 1480 - 1490 nową fundację kalwaryjską zakłada mieszczanin Marcin Ketzel w Norymberdze. Prawie w tych samych ramach dat 1486, 1493 powstała droga krzyżowa przy klasztorze franciszkanów obserwantów w Monte Varallo koło Mediolanu. Założył ją kustosz Ziemi Świętej Bernardyn Caymi. Program ikonograficzny tej kalwarii przedstawiał nie tylko zdarzenia z Męki Zbawiciela, lecz także niektóre sceny z Jego życia. Chronologicznie kolejną  była kalwaria w Koblencji z 1495 r. , założona przez mieszczanina Piotra Fassenbendera. Kalwarię o sześciu stacjach założył Henryk von Rauhenbeck ok. 1500 r. w Bambergu. Lista innych powstałych kalwarii jest dość długa...

(...) W Polsce najstarszą wydaje się być kalwaria w Radzyniu Chełmińskim na Pomorzu Toruńskim, która początkami sięgała czasów krzyżackich. Krzyżacy również wyszli z Jerozolimy, niosąc ze sobą różne formy pobożności związanej z kultem Męki Chrystusa. Kalwaria w Radzyniu związana była z kaplicą zamkową św. Krzyża, skąd wychodziły procesje do figur Męki Pańskiej, stojącej poza zamkiem.

(...) Nowe czasy w dziedzinie rozwoju tematyki pasyjnej zapoczątkował przełożony klasztoru w Delft w Niderlandach ks. Christian Adriani  Cruys , znany też pod nazwiskiem Adrichomius (zm. 1585). Dzieła jego były owocem długich studiów autora  nad geografią i topografią Palestyny, dając możliwie dokładny opis wszystkich świętych miejsc z podaniem odległości między poszczególnymi stacjami. Zamierzeniem autora było zachęcenie wiernych do podjęcia pielgrzymek do Ziemi Świętej, a z drugiej strony do zakładania kalwarii poza Palestyną. Miarą popularności dzieł Adrichomiusza były liczne ich wydania i przekłady na języki obce. W Polsce przy końcu XVI w. powstały bractwa Męki Pańskiej, które urządzały procesje do tzw. ołtarzy z obrazami o tematyce pasyjnej. Szczególnie znane było arcybractwo założone z końcem XVI w. przy kościele franciszkanów konwentualnych w Krakowie.

W dalszym rozwoju nabożeństwa pasyjnego największą rolę odegrali bernardyni, którzy nakłonili dobrodzieja zakonu Mikołaja Zebrzydowskiego do podjęcia budowy pierwszej w Polsce drogi krzyżowej i to w formie kalwarii. Powstanie pierwszej, a potem następnych kalwarii w czasach nowożytnych jest wynikiem rosnącego od pocz. XVII w. nabożeństwa kalwaryjnego. Rozwijające się nabożeństwo kalwaryjne, wyrażało się w fundowaniu przez hojną magnaterię, licznych dróg krzyżowych tzw. „kalwarii".

...................................................................................................................................................

 Ustalenie kanonu Pisma Świętego

( E.Porter, G.L. Heath)

Termin „kanon' odnosi się do ksiąg, które Kościół uznał za obowiązujące w chrześcijańskiej wierze i praktyce religijnej. Proces, który ostatecznie doprowadził do ustalenia kanonu Nowego Testamentu, rozpoczął się już w czasach pierwszych wyznawców Chrystusa. W odpowiedzi na przemijające życie przesłanie Jezusa Jego uczniowie zaczęli pisać o życiu swego Mistrza, a także w pismach adresowanych do innych chrześcijan objaśniać znaczenie Jego życia, śmierci i zmartwychwstania.

Jednym z pierwszych autorów, których twórczość włączono póżniej do kanonu , był św. Paweł Apostoł. W swoich pismach - napisanych w okresie 50 do 65 r.n.e. , tuż przed swoją śmiercią - wyrażał troskę o założone przez siebie kościoły oraz wykładał znaczenie śmierci i zmartwychwstania Jezusa tamtejszym chrześcijanom. Być może św. Paweł uczestniczył nawet osobiście w komponowaniu kolekcji swoich listów - a wiemy na pewno, ze zostały one zebrane w całość pod koniec I w. n. e.

Tymczasem inni autorzy napisali relacje z życia Jezusa, które nazwano póżniej ewangeliami. Ewangelie to anonimowe dzieła - rodzaj chrześcijańskiej biografii - napisane w celu zrelacjonowania poszczególnych czynów i wypowiedzi Jezusa. Najwcześniejszą ewangelią , która przetrwała do naszych czasów, jest ewangelia wg. św. Marka, chociaż mogły istnieć również inne, jeszcze starsze opisy życia Jezusa. Z ewangelii wg. św. Marka korzystali św. Mateusz i św. Łukasz podczas tworzenia swoich ewangelii. Św. Łukasz przyznaje (Łk. 1,1-4) , że nie jest pierwszym autorem, który pisał o Jezusie, oraz że przed napisaniem swojego dzieła zbadał wcześniejsze pisma poświęcone postaci Chrystusa. Niektórzy datują Ewangelię wg. św. Marka już na 45 n. e., inni zaś na połowę lat 60, najpewniej tuż przed wybuchem wojny żydowskiej (66-70) n. e.). Pozostałe ewangelie datuje się na lata nieco póżniejsze niż tekst wg. św. Marka - aż - do 85, a najpóżniej  90 r. n. e. Zwykle Ewangelia wg. św. Jana uznawana jest za najmłodszą (ok. 90 r. n. e). Mogły też powstać inne dzieła, w których utrwalono słowa i uczynki Jezusa, lecz żadne z nich nie zasługuje na miano ewangelii.

................................................................................................................................................

 Ilustracje do Drogi Krzyżowej Jezusa, wykonane przez Gustave Dore ( 1832 - 1883) zamieszczone w Suur Pubel , Toronto 1972.

Pod każdą ilustracją podaję numery wersetów wg. poszczególnych ewangelistów.

                                                                                         Ostatnia Wieczerza Pańska, ( Marek 14: 22-24)

 

 Jezus modli się w ogrodzie, (Mateusz 26: 40-41)

 

 Pocałunek Judasza , (Marek 14; 45-46)

 

 Jezus ubiczowany, (Mateusz 27: 26)

 

 Korona cierniowa (Jan 19: 2-3)

 

 Jezus wyszydzony, (Mateusz 27: 29-30)

 

 Jezus przed tłumem, (Jan 19: 15)

 

 Jezus upada pod krzyżem, (Marek 15; 21)

 

 

 Przybijanie Jezusa do krzyża, (Jan 19: 18-19)

 

 Podniesienie krzyża, (Mateusz 27: 35)

 

 Ukrzyżowanie , (Łukasz 23: 34-35)

 

 Ciemność przy ukrzyżowaniu (Łukasz 23; 44-45)



Zdjęcie z krzyża  (Mateusz 27: 57 - 58)

 Śmierć Jezusa  ( Mateusz 27: 59)


Pogrzeb  Jezusa  ( Mateusz 27: 60 - 61)
 .......................................................................................................................................................

 

 Wielki Post , wspomnienia  Adama Moszczeńskiego 1838r.

 Przez cały Wielki Post widzieć można było po wszystkich parafialnych kościołach i klasztorach, na mszą wielką i na nieszporach wchodzącą procesyą kapników, na których czele jeden niósł krzyż z figurą Zbawiciela ukrzyżowanego, a kończyli procesyą dwaj kapnicy z laskami czarno malowanymi, ci wszedłszy do kościoła parami , w dwóch rzędach klęknąwszy, wzdłuż kościoła rozciągnęli się krzyżem, kładąc się na ziemi z dyscypliną w ręku.  Ci kapnicy okryci byli worem z grubego płótna różnego koloru, szeroko zrobionym, otwartość mającym  na plecach, dla łatwiejszego obnażenia  plec, za podniesieniem zasłony zakrywającej tej otwartości. Głowę nakrywali workiem kończatym u góry, z dziurami na oczy i prosto ust dla oddychania, z kołnierzem spadającym i przykrywającym ramiona. Ci kapnicy za uderzeniem laską na ziemię przez kapników kończących ich procesyą, kładli się na ziemie , wstawali podnosili zasłonę z pleców, zaczynali się biczować i przestawali.

Jedni mieli dyscypliny rzemienne z przypiekanemi końcami, drudzy mieli druciane, a niektórzy z przyprawionemi metalowemi gwiazdeczkami na końcu, co ciało rwało, tak się zaś mocno biczowali, że blisko ich w ławkach siedzących lub klęczących krwią pluskali, na co było przykro i obmierzle patrzeć. W Wielki Piątek takaż procesya z kapników obchodziła stacye ze śpiewaniem o męce pańskiej, biczując się przy każdej stacyi. Jednego z kapników ubierano w komżę i w kapę, której księża do procesyi używają , na głowę jego kładziono  velum od kielicha, a potem z ciernia uplecioną koronę. Ten kapnik miał wyobrażać naszego Zbawiciela, niosącego krzyż na górę Kalwaryi, dla czego z drzewa dosyć ciężkiego miał położony krzyż na ramieniu, z tym postępując krok za krokiem, przyklęka jednem kolanem, kapnik zaś unoszący koniec tego krzyża, łańcuchem przybitym bił weń, mówiąc za każdem uderzeniem: „postępuj Jezu". Tegoż dnia po wszystkich kościołach  w różne wzory, różnymi konceptami ubierano groby pańskie, co miało minę teatralnych reprezentacyi. Te groby od kościoła do kościoła, chodził odwiedzać lud obojej płci przez Wielką Sobotę aż do Rezurekcyi, w czem mało było nabożeństwa a romansów wiele.

Z życia Ślązaków wzięte...

W Szynwałdzie mieszkali kiedyś sami Niemcy pra? . No było tam też sporo katolików. Zachorował im ksiądz i poszli prosić księdza z drugiej wsi, coby im drogę krzyżowo odprawił. No i ten ksiądz się zgodził, ale to był Polok i nie umioł po niemiecku dobrze godać. No i teraz jest w kościele i pyto kościelnego jak się nazywo po niemiecku stacjo? No bo to przecież jest przy drodze krzyżowej 14 stacji nie?A ten kościelny pado, że stacjo to jest "Bahnhof" - a to jest dworzec pra!
No i ten księżoszek chodzą od stacji do stacji i rzykają głośno:
_ Erster Bahnhof, Zweiter Bahnhof itd.


oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Koniec karnawału!

czwartek, 11 lutego 2010 23:42

 

Jesteśmy lepsi?

 Na zakończenie karnawału przedstawię fragment tekstu , który  na pewno pobudzi nas do refleksji. Zabawy prostego ludu znajdują się w artykule poprzednim.

 K.H. Heykins luteranin opisując zachowanie się nauczyciela, który chciał nawrócić go na katolicyzm podczas lekcji w szkole warszawskiej do której uczęszczał w 1764 roku, w następujący sposób: „ kiedy pewnego razu rozprawiając o niepokalanym poczęciu spostrzegł nasze powątpiewanie, wpadł w taką wściekłość, że podniósł się blady, drżący z krzesła i chwytając duży scyzoryk leżący na stole wykrzyknął: Wiecie, że jestem - sodalis Marianus - i przysięgam przelać swą krew w obronie chwały Najświętszej Panny. Jeszcze jedno słowo przeciw temu dogmatowi, a wbiję wam ten nóż w piersi". Jego niesamowity wygląd przestraszył nas. Dalej..,  Heykins wymienia wszystkie zarzuty opozycji wysunięte  przeciwko królowi Stanisławowi Augustowi, również ten, iż był aresztowany w Paryżu za długi, gdyż karnawał trwał tam  nieprzerwanie!.

Wyższe duchowieństwo poziomem życia równe magnaterii; dochody swe czerpało z olbrzymich majątków biskupich i z zasobnej kasy kolejnych ambasadorów rosyjskich. Opisy życia wyższego kleru, który znajdujemy u podróżnych cudzoziemskich pokrywają się za spostrzeżeniami pamiętnikarzy. Dokładny obserwator życia Warszawy Antoni Magier napisał: „ Znaczna liczba prałatów pędziła życie swobodne i wytworne. Ubiór ich był krótki, głowy  wszystkie fryzowane z lokiem, czyli jak zwali fryzjerowie - obojczakiem, w tyle; niewiele wystrzegają się przed publicznością wolnego swojego trybu życia. Począwszy od najwyższego stopnia ich godności wszystko było lubieżne. Sami używali pięknych karet, które w oczach gminu wydawały się jak cyboria, czyli pogańskie almarie, w których chowano bożków. Karety zaś powszechnie znanych ich przyjaciółek równie były śliczne. Prałaci grą w karty bawili się przyjemnie. Bachus sprzyjał im również".

Alojzy Feliński opisał próżniacze życie duchownych:

       Wśród miękkich rozkoszy pędząc słodkie lata,

        Wiódłbym swobodne życie tłustego prałata,

        W spokojności bym duszę do nieba sposobił:

        W nocy bym odpoczywał, a w dzień nic nie robił.

Od magnaterii niewiele odbiegało wyższe duchowieństwo „ jednym okiem wpatrzone w niebo, drugim zaś w ziemię".

Widzieli również cudzoziemcy powszechnie wśród szlachty panującą powierzchowną religijność i bigoterię, oraz prawie pogański, obrzędowy katolicyzm polskiej wsi.

Nie wybaczyłby sobie, pisał Kausch o bigocie - szlachcicu, gdyby miał któregoś powszedniego dnia opuścić mszę; był kolatorem ( ów szlachcic) wielu kościołów.

Godzinami leżał krzyżem w kościele; prócz tego odmawiał on kilkakrotnie w ciągu dnia różaniec; w dnie postne krasił zawsze potrawy olejem; mimo to jego okrucieństwo w stosunku do poddanych, surowość dla służby, jego interesowność jako sędziego w grodzie ściągnęły na niego niechęć wszystkich jego znajomych, aczkolwiek i oni nie mogą być od tej strony stawiani za wzór. Postać żywcem jakby z satyr Krasickiego czy Naruszewicza.

               Słyszałem, jako sypie na klasztor jałmużny,

               A drzwi każe zamykać będąc kupcom dłużny,

               Na jednych liczy gałkach procent i pacierze:

               Dziesięć „ Zdrowych" , a sum po piętnaście bierze,

               Szarga sławę bliżniego zraz po koronce;

               Gorszy się, a sam w cudzej kwerenduje żonce.

               Piątek suszył o grzankach , pił jak byk w niedzielę;

               W wieczór był na Nalewkach, a rano w kościele.

    Pobożność ludu wyraził;

"Ludy nieszczęśliwe lokują zawsze swoje nadzieje w życiu pozagrobowym".

              


oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wielcy Gdańszczanie

czwartek, 11 lutego 2010 19:35

 

Dom Uphagena w Gdańsku

 

Pod koniec XVI wieku grupa kalwinów z Flandrii przybyła na Pomorze Gdańskie, gdzie mogli korzystać z tolerancji religijnej. Wśród nich był Arnold Uphagen, który był założycielem rodu. Jego synowie po otrzymaniu obywatelstwa miasta Gdańska, zamieszkali w nim i zajmowali się handlem, oraz operacjami finasowymi.

W 1635 roku K. Ogier, członek poselstwa francuskiego na rokowania polsko - szwedzkie w Sztumskiej Woli tak opisał spotkanie z bankierem Uphagenem w Gdańsku:

„ Z Baronem Avaugour odwiedziłem gdańskiego kupca Uphagena, który załatwia sprawy wekslarskie i w którego sieni oglądałem malowidła zgoła niekiepskie. Ten nas, którzy cieszyliśmy się najlepszym zdrowiem, częstował okowitą ( słynna gdańska wódka) - jakbyśmy byli jacy chorzy - cztery lub pięć razy w przeciągu półgodziny. Avaugour  potrzebował jego pieniędzy, musieliśmy je przeto przyjmować z taką lichwą. Trzeba jednak było, by poseł dał porękę całej tej pożyczonej sumy, a to stosownie do formuły prawa rzymskiego - Hoc si debitor". A więc i lichwa była przedmiotem działalności tychże szybko bogacących się mieszczan Uphagenów. W XVIII wieku należeli do najbogatszych rodzin w mieście.

Właścicielem dobrze działającej firmy handlowej był Piotr Uphagen, ożeniony w 1730 r. z Elżbietą  Forret.  




Piotr Uphagen (zm. w 1776r.)


 Rok po ślubie, w 1731 r. urodził się syn Jan, który okazał się wielkim bibliofilem i historykiem. Po studiach w Getyndze powrócił do Gdańska, gdzie doszedł do godności ławnika, następnie rajcy. W stosownym okresie pojął za żonę swoją krewną, Florentynę Uphagen. Jan prowadził nadal studia historyczne. Napisał i opublikował w 1774 pracę dotyczącą praw Polski do Pomorza. W 1782 r. opublikował drugą obszerną pracę będącą kroniką świata. Ożenił się drugi raz z Abigail Borckmann, która dzielnie pomagała mu w jego kolekcjonerskich pasjach. W 1776 roku zmarł jego ojciec Piotr, który w testamencie swoim rozporządził, aby dom pozostał w takim stanie, w jakim się znajdował w chwili jego śmierci.

 

  Herb Uphagenów (ze zbiorów BG  PAN)

                                                                                                                                                                    

 

Fasada i wejście do domu Uphagena od strony ul. Długiej 12 w Gdańsku. (widok obecny, fot. wł.)




W 1775 roku Johann Uphagen zawarł kontrakt z mistrzem  budowlanym na generalną przebudowę zakupionej działki z domem przy ul. Długiej 12. Prace budowlane wraz z wyposażeniem trwały 10 lat. Dom został przebudowany dokładnie według wskazówek Jana Uphagena. Wnętrze wyposażono w stylu rokokowym.

 

Salon , przed 1945r.

 

 Po zaborze Gdańska w 1793 roku przez Prusy, Jan Uphagen demonstracyjnie zdał mandat radnego odmawiając współpracy z Prusakami. Gdy wkraczali do Gdańska Prusacy, on zdzierał barwne stroje i złote łańcuchy, wdziewał czarną togę, i zamykał sie w domu. Po nim został dom i uliczka w parku, który założył.
Zmarł bezdzietnie w 1802 r.  Zgodnie z ostatnią wolą utworzył fundację, która dbała o utrzymanie domu i zbiorów w dotychczasowym stanie. Biblioteka prawie w całości została przekazana Bibliotece Rady Miejskiej w 1879 r. Zawierała ponad 10 tysięcy dzieł, 280 rękopisów, około 160 map i sztychów. Od 1909 roku dom udostępniono publiczności. W 1945 roku dom został zniszczony. Odbudowany, wiernie zrekonstruowana elewacja, natomiast wnętrza wg. pierwowzoru wyposażano przez wiele lat. Obecnie Towarzystwo Domu Uphagena, spełnia piękną tradycję ostatniego Uphagena.


oceń
5
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  145 250  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości