Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 730 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Przeciwko wojnie, obłudzie i zapomnieniu.

niedziela, 11 kwietnia 2010 10:17

 

 

  * * * „ Czy krępuje nas nieubłaganym prawem przeznaczenie, czy rozporządził wszystkim władca wszechświata Bóg, czy bez jakiegokolwiek porządku porusza i obraca sprawy ludzkie przypadek - winna nas podtrzymywać filozofia, to ona uczy nas odcyfrowania porządku świata, ona postępowania za Bogiem".

* * * Seneka.          

 

Dzień 9 maja, jako dzień oficjalnego zakończenia drugiej wojny światowej w 1945 roku, przedstawiany, opisywany i komentowany jest na wiele sposobów. Przez 65 lat jakie upłynęły od tej daty, ukazały się na świecie tysiące różnych opracowań przedstawiających te wydarzenia. Najwięcej  wśród nich jest pisanych na zamówienia płynące z różnych stron.  Na końcu tej wyliczanki u mnie są - wspomnienia i relacje.

Tej właśnie grupie twórczości historycznej chciałbym poświęcić ten krótki artykuł. Tak, to jest również twórczość historyczna, pomimo , iż nie jest pisana przez zawodowych historyków. Jest pisana przez zwykłych prostych ludzi. Ich opisy i zwierzenia są ich prawdziwymi przeżyciami, przekazanymi subiektywnie , ale zawsze osobiste. Na tym polega ich historyczność i prawdziwość. Nie jest ważne, kto, gdzie i po jakiej stronie.

Do napisania kilku zdań skłoniła mnie dość szeroka dyskusja w naszych mediach i niemieckich, na temat muzeum poświęconemu wysiedleniu Niemców.

Oficjalnie dotyczy to Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" z siedzibą w Berlinie.

Dyskusja przyjęła dość nieoczekiwany rozmach i międzynarodowy zasięg, ogniskując wokół, w skrócie mówiąc - trzech kwestii:

Pierwsza - czy muzeum ma zawierać (eksponować) kontekst historyczny czyli taki, że Niemcy też są ofiarami, ale pozostają tymi, którzy ponoszą odpowiedzialność polityczną (B. Kerski).

Druga - czy współczucie i szacunek dla niemieckich ofiar ucieczek, wypędzeń, gwałtów, morderstw, deportacji i pracy przymusowej ma zejść na dalszy plan? (E. Steinbach).

...................................................................................................................................................

Trzeci - człon w tytule fundacji czyli „Pojednanie" z Niemcami już nastąpiło. „Kontekst historyczny" został dostatecznie dotąd wyjaśniony w tysiącach publikacji, (pod warunkiem, że wszyscy rozumieją go tak samo - co jest bardzo wątpliwe)  postanowiłem zatem  przyjrzeć się pokrótce dwom pierwszym członom nazwy fundacji.

....................................................................................................................................................

Bernadetta Nitschke , pracownik naukowy WSP w Zielonej Górze, której ważnym obszarem naukowym jest problematyka wypędzenia, [...] określana eufemistycznie po polskiej stronie terminem „wysiedlenie" lub „przesiedlenie" w stosunku do Niemców, zaś do własnych obywateli - „repatriacją', do 1990 r. pozostawała w Polsce tematem tabu. W czasie drugiej wojny światowej ( pisze B. Nitschke w swej książce : Wysiedlenie czy wypędzenie? [...] Ludność niemiecka w Polsce w latach 1945 -1949) i w efekcie powojennej zmiany granic kilkadziesiąt milionów ludzi musiało opuścić rodzinną ziemię: Polacy, Rosjanie, Ukraińcy, o Żydach nie wspominając, a także ludność niemieckich ziem wschodnich Ostgebiete, tj. wschodnich kresów Niemiec, włączonych do Polski po konferencji w Poczdamie. Po roku 1944 swoje domy w krajach Europy Wschodniej opuściło 11- 14 milionów Niemców ( liczba zależy od tego, kto ją podaje). W Niemczech żyje dzisiaj kilka milionów ludzi określanych terminem „wypędzeni". Podobnie jest w Polsce, w której także kilka milionów ludzi zaliczyć można do kategorii „repatriantów" z dawnych polskich Kresów Wschodnich.

W swej obszernej i wszechstronnie udokumentowanej żródłowo pracy , autorka zamieściła rozdział „Ewakuacja Prus Wschodnich".

[...] Według danych z 1944 r. w Prusach Wschodnich (Ostpreussen) zamieszkiwało 2. 653 tys. ludności. Ewakuacja odbywała się w trzech falach. Pierwsza przypadła na przełom lipca i sierpnia 1944r. Druga w pażdzierniku tego samego roku. Trzecia - najtragiczniejsza w styczniu 1945 r. Najtragiczniejsza, ze względu na szybki marsz  Armii Czerwonej. Zapanował całkowity chaos. W dniach 18 do 26 stycznia udało się przekroczyć Wisłę i uciec 75 tys. z Królewca. Po 22 stycznia ucieczka została utrudniona ze względu na zablokowanie stacji kolejowych. 21  stycznia wojska radzieckie zajęły Olsztyn, połowa mieszkańców dostała się pod radziecką okupację. Po 21 stycznia pozostały tylko dwie drogi ucieczki. Z Pillau (Bałtijsk) morzem lub przez zamarznięty Zalew Wiślany.  

..............................................................................................                                                                                                                       Nacierające wojska rosyjskie ostrzeliwały kolumny uciekinierów na lądzie bądż na lodzie Zalewu Wiślanego. Dantejskie sceny jakie tam się rozgrywały opisuje E. Kieser, uczestnik marszu w takiej kolumnie uciekinierów..

.......................................................................................................................................

B. Nitschke - [...] Stosunek żołnierzy radzieckich do ludności pomorsko - kaszubskiej.

Żołnierze ci byli uświadamiani przez oficerów ds. politycznych o tym, że na tutejszych terenach to wsje Germany, czyli wszyscy są Niemcami.

Autorka pisze: [...] „ Żołnierze Armii Czerwonej dopuścili się wielu morderstw...;

Aktom bezprawia sprzyjała atmosfera odwetu, podsycana przez radzieckie ośrodki decyzyjne, które lansowały  teorię , że należy odpłacić Niemcom  za wszelkie popełnione przez nich zbrodnie. Lansowano hasło : >>Wszyscy Niemcy najlepsi są Martwi<<, stąd żołnierze czuli  się bezkarni i dopuszczali się najbardziej okrutnych mordów. Według obliczeń historyków niemieckich na skutek mordów dokonywanych przez żołnierzy Armii Czerwonej na terenie Prus Wschodnich i Pomorza, śmierć poniosło około 75 - 100 tys. osób cywilnych (kobiet, dzieci i starców). Przestępstw dopuszczali się zarówno żołnierze walczący na pierwszej linii frontu, jak i służący w jednostkach uzupełniających. Najczęstszym zjawiskiem były indywidualne akty represji, do których należy zaliczyć: zabójstwa zatrzymanych Niemców, gwałty na kobietach oraz ograbianie z posiadanych dóbr osobistych. Kto chciał ratować gwałcone kobiety, płacił życiem. Niejedna matka ofiarowała się, by zaoszczędzić hańby swojej 12 lub 15 letnie córce. Gwałcone były 70 - letnie  staruszki czy zakonnice po kilka razy dziennie. Żołnierze dopuszczali się przestępstw pod wpływem alkoholu. Niektórzy starsi Niemcy tłumaczyli swoim: nadchodzący Rosjanie to też ludzie. Jacy to ludzie, okazało się niebawem, kiedy gwałcone przez nich dziewczynki umierały".

.......................................................................................

Na konferencji poczdamskiej 20 listopada 1945 r. Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec ustaliła, że 3,5 miliona Niemców z Polski ma być wysiedlonych do dwóch stref okupacyjnych:

a) do strefy radzieckiej - 2 mln.

b) do strefy angielskiej - 1,5 mln

Wysiedleni miało się rozpocząć w grudniu, a zakończyć w maju 1946 r.

Podjęcie takich ustaleń było wynikiem istniejącego w tym okresie przekonania, jakoby przesiedlenia stanowiły „ mniejsze zło" w obliczu gwałtów i okrucieństw, które mogły nastąpić gdyby takich działań nie podjęto. Odwoływano się przy tym do doświadczeń, bałkańskich (1913). Powoływał się na nie często Churchill

..............................................................................................

                                                                                                                                                                                                                            Tym,  który przeżył  ucieczkę w 1945 r. jest  Ekbert Kieser, a który opublikował swoje przeżycia w książce „Danziger Bucht 1945" ( Zatoka Gdańska 1945). Pamiętać należy, że uciekali cywile, kobiety z dziećmi i starcy obojga płci. Mężczyżni pełnili służbę w Wermachcie. Najwięcej zginęło podczas przepraw przez zamarznięty Zalew Wiślany. Pod koniec stycznia zaczęła pękać pokrywa lodowa i coraz więcej ludzi zapadało do zimnej wody. Wpadały sanki z ludżmi i  końmi, wpadały matki wlokące sanki z małymi dziećmi , czy chorymi staruszkami do tej lodowatej wody. Inni siadali w rowie przydrożnym w zupełnej apatii czekając na swój koniec. Graf Eulenburg poświadczył, iż miało miejsce wydarzenie kiedy feldfebel zastrzelił na usilne błagania matki ją i siedmioro małych dzieci. Doznał szoku i chciał się zastrzelić , ale nie był w stanie tego zrobić. W innym miejscu,  pod pewnym wagonem ukryci przed zimnem znajdowali się :  jeniec francuski, który opiekował się dziewięciorgiem niemieckich dzieci, a których matkę zabił rosyjski pocisk artyleryjski. Następnie zmarło najmłodsze dziecko również od pocisku. Nie znane są dalsze losy tego francuza i dzieci. Matki nacierały zmarznięte dzieci jak mogły. Dwie noce i dzień pod kocem przy 30 st. mrozie wyniszczyły każdy organizm. W dzień nisko latające samoloty rosyjskie ostrzeliwały kolumny wlokących się ludzi. Rosyjskie czołgi doganiając znienacka kolumny uciekinierów gąsienicami miażdżyły  na drodze wszystko, co jeszcze się ruszało. Pomijam tutaj nazwiska ludzi - uczestników, którzy relacjonowali te wydarzenia. One są w wyżej cytowanej książce.

Na przełomie stycznia i lutego 45 r.  kolumna uciekinierów z kierunku Pruszcza Gdańskiego skierowała się do Kartuz. Stąd drogami polnymi w kierunku Wejherowa. Z dróg bitych spychało ich wojsko.    
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         Trasa Trasa marszu uciekinierów  Pruszcz - Kartuzy- Wejherowo - Gdynia. Górna strzałka wskazuje wracających uciekinierów  po zajęciu Kołobrzegu przez Rosjan, a usiłujących zaokrętować się na Helu.( opr. E. Kieser,  Danziger Bucht 1945).

...........................................................................................................................

Również ja pamiętam dzień, kiedy do mojego rodzinnego domu w Masłowie zjechało się dużo furmanek pełnych pakunków , pierzyn, przedmiotów i wymizerowanych ludzi z dziećmi. Po ok. dwudniowym wypoczynku, skromnym gorącym  posiłku, a przede wszystkich ogrzaniu się wszyscy wyjechali w kierunku Wejherowa. Ci tragiczni ludzie mieli pewność, że uda im się dotrzeć do Odry. Pamiętajmy, że 2 Front białoruski dotarł 8 marca do Koszalina a 18 marca do Kołobrzegu,  odcinając drogę na zachód. Oni nie zdążyli do Odry. Wiadomo mi, że skierowali się do Gdyni, gdzie czekały na nich statki transportowe. Były również inne spóżnione kolumny, które zawróciły z powrotem  na wschód po zajęciu Kołobrzegu przez Rosjan.

...................................................................................................................................................

Niektórym bardzo łatwo dzisiaj mówić o „ kontekście historycznym". Czy tym ludziom cywilom - matkom z dziećmi i starymi rodzicami - ofiarom okrutnej wojny nie należy się współczucie i pamięć? Wszak, nie jesteśmy zwierzętami! To, że naziści  byli zwierzętami, wcale nie zmusza nas do bycia nimi również.

Ludobójcy - zwierzęta spod nazistowskiego znaku SS byli pojętnymi uczniami twórcy terroru i jego metod,  który wymyślił i wprowadził w życie jeden z przywódców rewolucji bolszewickiej w 1917 r. Polak, niejaki Feliks Dzierżyński. To też należy do kontekstu historycznego. Rosjanom on jest bardzo dobrze znany. Dzierżyński osobiście strzelał do ludzi, czego nie można powiedzieć o arcyzbrodniarzach : Stalinie i Hitlerze.

Nie umniejsza to jednak w żaden sposób ich odpowiedzialności za zbrodnie dokonane przez stworzone przez nich zbrodnicze systemy.

.............................................................................

 

Zbrodnicza trójca.

 

Jeżeli długo spoglądasz w otchłań,

Otchłań spogląda również na ciebie

        Friedrich Nietzsche

............................................................................................................................................

      Sytuację pogarszała szerząca się dezynteria i głód. Zimny wiatr od morza i mróz, który sięgał 25 - 35 st. C. Kolumny te ostrzeliwane były przez rosyjską artylerię. Ostatecznie pod koniec lutego przeprawa stała się niemożliwa. Do tego czasu tą drogą uciekło ok. 450 tys. ludzi.

Wielu uciekinierom udało się ewakuować przez port w Piławie. Do 15 lutego przetransportowano 204 tys. ludzi, a dalszych 50 tys. odesłano pieszo. Duże straty powodowały rosyjskie naloty bombowe. Od końca stycznia do końca kwietnia z Piławy drogą morska odtransportowano 451 tys. ludzi, a drogą lądową skierowano 180-200 tys.  Spośród 2. 635 tys. ludności zamieszkującej Prusy Wschodnie jeszcze na początku 1944 r. aż 75% opuściło ten teren. Było to możliwe, gdyż jesienią  1944 roku ewakuowało się około 500 tys. osób. W 1945 roku uciekło jeszcze 1. 500 tys.  Pozostali wpadli w ręce Rosjan. Prusy Wschodnie po ucieczce Niemców przypominały więc „ziemię bezludną" (B. Nitschke).

................................................................................................................................................

Następnym wstrząsającym ludzki umysł dokumentem jest relacja osoby ocalałej z największej katastrofy morskiej w drugiej wojnie światowej, czyli Tragedia Gustloffa autorstwa Heinza Schón.  Ta 170 stronicowa książka jest relacją przede wszystkim osób, które zostały uratowane, oraz oparta na zasobach różnych międzynarodowych archiwów. W wydaniu pierwszym z 1951 roku liczba ofiar wynosiła sześć tysięcy. Natomiast w wydaniu piątym, o pogłębionych badaniach archiwalnych i świadków -  na którym wydaniu się opieram - tragedia pochłonęła 9343 ofiary. Uratowano 1252 rozbitków. Jest dużą trudnością podać skrócone fragmenty tej książki, gdyż cała ona jest jedną wielką ważną i przejmującą relacją. Ostatni kapitan motorowca M/s  Wilhelm Gustloff (uratowany) Friedrich Petersen, napisał w przedmowie pierwszej edycji m. in.: „Czytelnicy tej książki mają wrażenie, że przeżyli ją (katastrofę) osobiście . Heinz Schón przedstawia w sposób fascynujący rozpaczliwą walkę tysięcy osób o życie : krzyki, płacz, śmierć, lecz również gotowość do niesienia pomocy i ofiarne czyny marynarzy niemieckich. Wstrząsająco i dobitnie , rzeczowo i obiektywnie, zgodnie z prawdą i bez żadnej przesady autor opisuje katastrofę, która nigdy nie pójdzie w zapomnienie. Ta książka jest czymś więcej niż relacją faktów - to zaszczytny pomnik pamięci zmarłych w jednej z największych katastrof wszech czasów; jest wyrazem wdzięczności dla ratowników - ludzi morza - , którzy zdołali wyrwać śmierci tysiąc istnień ludzkich, jest częścią historii morza, ważnym rozdziałem czarnej plamy w historii Niemiec, z której naukę powinien wyciągnąć cały świat".

.................................................................................................................................................

Wydana w 1998 r. dokumentacja fotograficzna „SOS Wilhelm Gustloff" zawiera sprawozdanie ze spotkania z mechanikiem torpedowym sowieckiego okrętu podwodnego, który wieczorem 30 stycznia 1945 r. zatopił Gustloffa.

Jak wyżej wspomniałem, ci uciekinierzy  którym Rosjanie odcięli drogę na zachód , oraz ci którzy przez  teren mojego siedliska udali się do Wejherowa,  skierowani zostali do Gdyni - portu nadziei.

Czytamy dalej [...] W Gdyni na placu przed dworcem zbierają się uciekinierzy i w kolumnach maszerują przez zaśnieżone ulice. W gospodach, szkołach, szopach i magazynach chronią się przed chłodem, stoją w bramach. Czerwony Krzyż stoi przed zadaniem nie do wykonania. Dziesięć tysięcy uciekinierów cierpi głód. Ucieczka trwa od wielu dni i od wyjazdu z domu nie mieli nic ciepłego w ustach.  Matki błagają o mleko dla niemowląt. Nie tylko uchodżcy - kobiety, dzieci i osoby starsze - znajdują się w mieście. Kilka tysięcy mężczyzn tworzy upiorny pochód szukający łóżek. To ranni w walce o Kurlandię. Wszyscy mają nadzieję, że skończy się ich ból. Czekają na statek, którym popłyną w bezpieczne miejsce. 21 stycznia Gustloff został wyznaczony jako statek uchodżców. 25 stycznia zaczął się napór uciekinierów na statek. Wszyscy chcą na Gustloffa.  

Dobiega końca dzień 29 stycznia 1945 roku. Na pokładzie panuje spokój. Oczekiwanie na wyjście statku z portu. Ludzie się niecierpliwią. Rosjanie są już w Gdyni, krąży plotka. Nadburmistrz Gdyni, Schlichting przybywa ze swoją 13 - osobową rodziną i otrzymuje najlepszą kabinę „kabinę Fuhrera".  Burmistrz towarzyszy podczas kwaterowania żonie i dzieciom, dziadkom i służącym, potem opuszcza statek. „Muszę wziąć udział w obronie Gdyni". Bierze udział w walce i ginie, jego rodzina ginie, gdy tonie Gustloff.

Nikt nie spodziewał się tragedii przed wypłynięciem.

...................................................................................................................................................

 

M/s Wilhelm Gustloff

Statek śmierci.

Bałtyk, 30 stycznia 1945 r.   godz. 19,00 - Wilhelm Gustloff znajduje się w drodze na zachód. Porty docelowe: Kilonia i Flemsburg

 

Eskorta; Torpedowiec Lówe

Godz. 21, 15 - Gustloff znajduje się 24 km od latarniowca Stillo. Głębokość 61 m.

Godz. 21, 16 - Trzy trafienia torped

Zaatakował sowiecki okret podwodny S-13. Dowódca : kapitan 3 rangi Aleksander Marinesko.

Godz. 21,17 - Gustloff zaczyna tonąć. Po trafieniu torped w część dziobową i maszynownię - zaczyna wdzierać się woda i statku nie można uratować.

Godz. 22,00 - Panika osiąga punkt kulminacyjny. Rozkaz z pomostu dowodzenia : Wszyscy z pokładu, ratuj się , kto może.

Godz. 22, 18 - Gustloff się przewraca i tonie. W momencie tonięcia zapalają się wszystkie światła.

Bilans katastrofy : 5348 dzieci, kobiet, matek, rannych mężczyzn znalazło śmierć wskutek zatonięcia statku Wilhelm Gustloff.

Ocalono 1252 osoby dzięki akcji ratowniczej członków załóg 9 jednostek marynarki wojennej i statków handlowych, które pospieszyły na miejsce wypadku. (opr.. H. Schón)

Opis tragedii i akcji ratowniczej w szczegółach - w cytowanej książce. W oparciu o książkę z pierwszego wydania, został zrobiony film przez reżysera Franka Wisbara w 1959 r.  pod tytułem: „ Nacht fiel uber Gotenhafen" ( „ Noc zapadła nad Gdynią")

.......................................................................................................................................................

Autor H. Schón odbył rozmowy w Leningradzie i Kaliningradzie  m. in. z byłym inżynierem sowieckiego okrętu podwodnego S- 13, Władimirem Kowalenko, który relacjonował przebieg ataku  na Gustloffa.  Ponadto odwiedził bosmana okrętu podwodnego S-!3, który wystrzelił torpedy w kadłub Gustloffa. Mieszkał w okolicach St. Petersburga. Władimir Kuroczkin 78- letni samotnik mieszka w prostej chatce w małej wiosce.  Były bosman był bardzo zaskoczony odwiedzinami jednego z ocalałych pasażerów Gustloffa.  Podczas wielogodzinnej rozmowy przez tłumacza, nie udało się Schónowi przekonać bosmana Kuroczkina, że na Gustloffie były kobiety, dzieci starcy i ranni. Ciągle powtarzał ; „Faszyści,  tylko Faszyści". Następnym razem podczas drugiego spotkania powiedział już  przyjażnie „ Wojna to okropna rzecz. Trzeba znależć inną drogę na rozwiązywanie problemów na świecie." Spotkanie to utrwalone zostało na taśmie, następnie pokazane w Niemczech i Polsce.

Heinz Schón napisał wiele publikacji -  wszystkim dał nazwę :                                                                                                                 „Książki przeciwko wojnie i zapomnieniu".

 

Repr. z książki H. Schón, Tragedia Gustloffa.   (wyd. Replika 2006)

......................................................................................................................................................

Ten bosman Kuroczkin powtarzał faszyści, faszyści, gdyż tak go wychował, a właściwie zaprogramował system, którego wykonawcami  byli oficerowie polityczni tzw. „ politruki". Ten prosty człowiek nie wiedział - nie miał prawa wiedzieć -  więcej o sprawie której służył.

...............................................................................................................................................

Wyrzucenie  Niemców z Gdańska i przyległych terenów w 1945 r.

 

Z chwilą zakończenia działań wojennych w 1945 r. polskie władze wojewódzkie przystąpiły do realizacji przesiedlenia ludności niemieckiej za Odrę. Chodziło o usunięcie wszystkiego co przypominało niemiecką obecność na tych terenach. Ponadto, należało przygotować miejsce dla masowo napływających osadników z różnych regionów Polski. Problem był wyjątkowo skomplikowany, gdyż wśród przedwojennych mieszkańców była liczna grupa autochtonów, kaszubsko-pomorskich, którzy identyfikowali się z narodem polskim od Kazimierza Jagiellończyka począwszy (1454).  Np. moja rodzina mieszka nieprzerwanie na tym terenie od  700 lat.  Grupę tą należało poddać weryfikacji i rehabilitacji. Do akcji tej, oprócz urzędu wojewódzkiego w zakresie administracyjnym zaangażowano nadzór policyjny i urzędu bezpieczeństwa. Skutkowało to wielu wykroczeniom natury kryminalnej, podobnej do opisanych wydarzeń powyżej. Najbardziej restrykcyjnym pomysłem popisał się - od 4 kwietnia 1945 r. -  Szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Gdańsku  płk. Grzegorz Korczyński, który przystąpił do reaktywowania obozu koncentracyjnego w Stutthofie z uruchomieniem pieców do palenia zwłok. Likwidowani tam mieli być Niemcy i Kaszubi.  Ten sam, już gen. broni Korczyński pojawił się ponownie na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. tłumiąc i masakrując robotników  w Gdańsku. To on wydał rozkaz strzelania do robotników. Nie trudno sobie wyobrazić jakich czynów dopuszczali się jego podwładni z różnych szczebli. Do wysiedleń władze Gdańska przystąpiły jeszcze przed  wejściem w życie postanowień poczdamskich. Działały zgodnie z wytycznymi płynącymi z centrali rządowej. Głównym promotorem był minister administracji  płk. E. Ochab. Pierwszy transport 60-wagonów pomieściło 3 tys. Niemców z Sopotu, Oliwy , Nowego  Portu. Następny transport pomieścił 5 tys. osób.

W rezultacie akcji przesiedleńczej pomiędzy lipcem 1945 r. a  pażdziernikiem 1947 r., z województwa gdańskiego wywieziono ok. 310 tys. Niemców. W tej liczbie mieści się również pewna liczba zweryfikowanych jako Polacy.

.................................................................................................................................

W. Stankowski w swej dobrze udokumentowanej pracy pod tytułem „Niemcy na Pomorzu Gdańskim i Kujawach 1944/45 -1950"  napisał: „Ostatnim etapem ucieczki  Niemców zgromadzonych w portach Pomorza Gdańskiego było ich odtransportowanie przez Morze Bałtyckie do miejsc oddalonych od bezpośrednich działań frontowych. Pomimo, że Bałtyk pochłonął 33 000 osób udało się wywieżć statkami floty wojennej i handlowej Niemców: z Gdyni - 406 818, gdańska - 181 310, Helu - 495 810 osób. Była to jedna z najlepiej przeprowadzonych akcji ratunkowych, która odbyła się w ekstremalnych warunkach działań frontowych".

.................................................................................................................................

Stan bezpieczeństwa ludności niemieckiej i pozostałej ( znam to z własnych doświadczeń) był bardzo zły, trudny. Funkcjonariusze MO i UBP byli zwykłymi zbirami, którzy rabowali, bili, gwałcili, zabijali. Robili to przede wszystkim żołnierze Armii Czerwonej, również z jednostki Wojska Polskiego, oraz niektórzy cywile Polacy. Pojawiali się samorzutnie w mieszkaniach przed wyjazdem i w sposób brutalny zajmowali  mieszkania i mienie Niemców. Postępowanie to spowodowało protest wyrzucanych Niemców, który został brutalnie stłumiony. Wyzwoliciele  - pojęcie to obejmuje wszystkich wyżej wymienionych prześladowców -  pokazali swoje prawdziwe oblicze. Te wydarzenia mają również - kontekst historyczny, który nie podlega zapomnieniu.

Na koniec tylko wspomnę, że podobnie potraktowano księży katolickich - Niemców, przy odpowiednim udziale niektórych polskich księży katolickich. ( np. biskupa gdańskiego K.M. Splett). Osobliwe to zaiste zawołanie: „Umiłowani Bracia w Chrystusie".

.......................................................................................................................................

 Naziści - faszyści!

Laurence Rees , wybitny dziennikarz TV BBC, napisał książkę pod tytułem „ Naziści, ostrzeżenie historii".

Przedmowę napisał profesor Ian Kershaw  w której m. in. czytamy :

[...] „Być może dla Boga wszystkie epoki historyczne są równie ważne, ale dla ludzi epoka nazizmu ma szczególne znaczenie. Narodowego socjalizmu nie można rozpatrywać z dystansu ani postrzegać go jedynie jako przedmiotu naukowych dyskusji. Historia należy do wszystkich i nauka płynąca z nazizmu również powinna być wzięta pod uwagę przez wszystkich. Nie tak dawno w Niemczech rządzili naziści i wielu ludzi pamięta ówczesne wydarzenia i to, co się stało pod rządami nazistów w Europie nie tak dawno temu.

Naród niemiecki, który tworzył ówczesne niezwykle kulturalne społeczeństwo, zrezygnował z demokracji, gdyż go zawiodła. Dopiero wtedy zakulisowe intrygi mogły postawić u steru władzy Adolfa Hitlera.

Gdy naziści przejęli kontrolę nad państwem, mogli znieść - przy szerokim poparciu społecznym - wszystkie gwarancje praw obywatelskich i szybciej doprowadzić do upadku wartości obowiązujących w cywilizowanych społeczeństwach, niż kiedykolwiek zdarzyło się to w historii".

W książce tej autor przedstawił historię nazizmu, jego genezę, drogę do władzy i ludzkich umysłów, bezwzględną realizację założeń ideologicznych i kataklizmu upadku Trzeciej Rzeszy.

 

 Repr. z okładki tej ksiązki.  ( wyd. Prószyński i S-ka)

..............................................................................................................................................................................

Przy tej okazji nie wolno pominąć choć w kilku zdaniach eksterminacji  Żydów zwaną Holokaustem. Właściwie jest to bardzo obszerny temat na oddzielny artykuł, który być może ukaże się.

Punktem wyjścia tej wzmianki jest książka amerykańskiego historyka  D.I. Kretzera pod tytułem „Papieże a Żydzi". Książka jest odpowiedzią  na ogłoszony  w marcu 1998 r. raport watykańskiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem. „ Jedenaście lat wcześniej papież Jan Paweł II zwrócił się do Komisji, by orzekła, czy Kościół ponosi odpowiedzialność - a jeśli tak, to w jakim stopniu - za zagładę sześciu milionów europejskich Żydów w czasie drugiej wojny światowej".

[...] Sedno sprawy, przyznają autorzy dokumentu, leży w tym , że do Zagłady doszło" w krajach o długiej tradycji chrześcijańskiej'. Czy unicestwienie europejskich Żydów może mieć zatem jakiś związek ze „sposobem odnoszenia się chrześcijan do Żydów na przestrzeni wieków". Komisja orzekła że, Kościół w żadnej mierze nie ponosi odpowiedzialności za tę zbrodnię. Kościół obarcza winą dziewiętnastoletnie ideologie i filozofie.

Kretzer dalej pisze: „Po przeczytaniu materiałów ze wspomnianej konferencji prasowej i po lekturze dokumentu Komisji uświadomiłem sobie, że reprezentowana przez Kościół wizja historii jest z gruntu błędna".

.......................................................................................................................................

Z tego „odkrycia"  Komisji można sądzić, że „getta żydowskie" pojawiły się w dziewiętnastym wieku.

Czy na pewno?. 

[...] Pierwsze wielkie „rozwiązanie ostateczne" wyprzedzające Hitlera o półtora tysiąca lat, było dziełem św. Cyryla z Aleksandrii, katolickiego księdza Kościoła i jego nauczyciela; że już wtedy płonęły synagogi , podpalane przez chrześcijan; że właśnie wielu z największych Ojców Kościoła było wściekłymi antyjudaistami. Potworne upokorzenia, upośledzenia, tortury i masakry ciągnące się przez całe katolickie średniowiecze i nowożytność jak krwawy ślad, prowadzący wprost do hitlerowskich komór gazowych, co przecież dziś już przyznaje nawet wielu teologów katolickich. Np. komendantem największego chorwackiego obozu koncentracyjnego jeszcze w połowie XX wieku był przez cztery miesiące franciszkanin Miroslav Filipović - Majstorović. Wspomagali go inni franciszkanie i duchowni: Brklanić, Matković, Matijević, Brekalo, Celina , Lipovic i inni. W tym obozie śmierci Jasenovac nad Sawą  w ciągu czterech miesięcy pod kierownictwem franciszkanina ojca Filipovicia, ścinano głowy, zlikwidowano około 40 tys. ludzi. Ówczesny chorwacki przewodniczący Konferencji Episkopatu arcybiskup Alojzije Stepinac , kolaborant hitlerowski,  który po wojnie został skazany na 16 lat więzienia za poparcie ludobójstwa Serbów przez chorwackich nacjonalistów. Po odsiadce 6 lat, Pius XII mianował go kardynałem. Z okazji dwudziestolecia swojego pontyfikatu Jan Paweł II , uczynił go świętym 2 pazdziernika 1998 r.! ( ob. K. Deschner, Polityka papieska w XX w. t.2, s.175 i nast.)

Jest to dla mnie niewiarygodne, szokujące  ale..., żródła nie kłamią.

........................................................................................................................................                                                                                                                                              Papież Paweł IV , który zasiadał na tronie w latach 1555 - 1559 r. , wcześniej przewodniczący Świętego Oficjum (Inkwizycji) już w swej pierwszej bulli  zakazywał Żydom wykonywania wszelkich zawodów poza handlem szmatami, odbierała prawo posiadania ziemi i domów. Nakazywała osiedlania się w gettach. (Dla wielu , którzy są przekonani , że getto było pomysłem nazistów hitlerowskich, z pewnością będą zaskoczeni!)

Wtedy to, zgodnie z postanowieniem papieża, w miastach Państwa Kościelnego, w których mieszkała mniejszość żydowska, utworzono getta. Żydzi musieli przeprowadzić się do zatłoczonych dzielnic otoczonych murami, które oddzielały ich od społeczności chrześcijan.

Bramy do nich zamykano na noc. Papież ten tak był nielubiany, że jego śmierć przywitano z radością. Lud rzymski splądrował pałac inkwizycji. Zanim obalono posag papieża, jeden Żyd nałożył mu na głowę żółty kapelusz hańby, który Paweł IV nakazał nosić mieszkańcom getta.(Hitlerowcy nakazali nosić żółtą opaskę z literą „ J").

Paweł IV odszedł, ale getto pozostało. Pozostało długo - do drugiej wojny światowej.

Komisja orzekła..., że Kościół nie ponosi odpowiedzialności.

 

....................................................................................................................................................

 

Paweł IV pontyfikat w latach 1555 - 1559.

Od 1542 r. stał na czele inkwizycji, kierował wysiłkami do fizycznej likwidacji protestantyzmu w Italii. Do opanowania herezji - jako papież -  rozszerzył kompetencje inkwizycji, w tym duchu powstał również indeks ksiąg zakazanych. 

 W Rzymie przeprowadzał zarządzenia reformatorskie, stosując terror i nadzór policyjny. Wygnano ze Świętego Miasta 113 biskupów, którzy opuścili bezprawnie swe diecezje. Wyłowiono ze wszystkich domów i zaułków Rzymu setki mnichów wałęsających się poza macierzystymi klasztorami. Przepędzono również wszystkie prostytutki. Ludność żydowska została zamknięta w gettcie. Nie oszczędzono kardynałów oskarżonych o niemoralność i knowanie spisków. Jego doradcami byli jezuici i teatyni. Faworyzował swych krewnych, jego bratanek Carlo Farnese, słynny zawadiaka , otrzymał kapelusz kardynalski i wysoką godność, zastępcy papieża. Z tego wynika, że Paweł IV otrzymał w spadku po poprzedniku prawdziwą „Sodomę i Gomorę". Był to spadek po Juliuszu III, który wznowił tradycję zabaw i karnawałów rzymskich. Mianował kardynałami nie tylko swych krewnych, ale nawet niezbyt rozgarniętego hodowcę małp, które papieże hodowali w swych ogrodach (J. K. Kowalski, Poczet papieży).                             

    

Na rycinie widzimy galerię powieszonych za nogi protestantów (heretyków).

„Umiłowani Bracia w Chrystusie" zapomnieli o przykazaniu Bożym „Nie zabijaj".

............................................................................................................................................

 Rodzaj ludzki [...] jest zdolny do wszystkiego. Neron płakał podpisując wyrok śmierci na zbrodniarza, grywał w farsach i zamordował swoją matkę.

 Wolter

...................................................................................................................................................................

 Tekst powyższy napisałem przeciwko wojnie, obłudzie i zapomnieniu w „ Niedzielę Miłosierdzia Bożego" 11 kwietnia 2010


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zmartwychwstanie

sobota, 03 kwietnia 2010 15:35

 

 

                        Zmartwychwstanie  

 

 Neithardt  M.G. 1480 - 1528

 

 Pod wieczór, gdy Jezus już skonał, „przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef",  (Mt.27. 570, „poważny członek Rady" (Mk. 15.43), (Sanhedrynu - składający się z siedemdziesięciu członków : kapłanów, uczonych w Piśmie i członków zasłużonych rodzin)" , „ dobry sprawiedliwy"( Łk. 23.50), „ który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami" udał się do Piłata , ( ludzie bogaci mają łatwy dostęp do możnych) i poprosił o ciało Jezusa. ( Roux  J-P ). Potrzebna była interwencja osoby wpływowej. Święty Paweł stwierdza wyrażnie : „Chrystus [...] został pogrzebany" (1 Kor.15.4 ). A przecież skazańcom, zwłaszcza ukrzyżowanym,  nie przysługiwał  zgodny ze zwyczajem pogrzeb.  Piłat przywołał setnika, aby się upewnić, czy Jezus rzeczywiście skonał.  Upewniony kazał wydać ciało Józefowi. Przybył również Nikodem i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. O jego obecności mówi tylko św. Jan. Nikodem był wysoko postawionym sędzią i znajomym Marii Magdaleny. Nikodem próbował ratować Jezusa, mając nadzieję, że Piłat odrzuci wszelkie ewentualne zarzuty, gdyż Kajfasz na ich poparcie nie będzie miał żadnych dowodów wymaganych przez kodeks cesarstwa. Nikodem powiedział Marii Magdalenie, że jednak nie jest w stanie zrobić nic więcej, ona zaś powinna wrócić do Betanii, zabierając ze sobą Matkę Jezusa oraz obie siostry Łazarza. Teraz każdemu, w kim rozpoznają zwolennika Jezusa, może grozić aresztowanie.

....................................................................................................................................................

Oficjalny akt oskarżenia zarzucał Jezusowi z Nazaretu (G. Thomas) :

 

„ Wielokrotnie próbował zmienić, naruszyć i obalić wyznaczoną konstytucję Świątyni i jej sług. Swoimi  czynami i słowami usiłował wzniecić rebelie przeciwko Jego Wysokości Tetrarsze, a wszystkimi swoimi czynami sprowadził niebezpieczeństwo na naród, próbując doprowadzić do bezpośredniego starcia z cesarską władzą Rzymu. I w obliczu najświętszego z miast próbował dokonać tego wszystkiego, ogłaszając się fałszywie tym, na którego czekają  Żydzi".

......................................................................................................................................................

W tym zbiorczym akcie oskarżenia zawarto szereg zarzutów zagrożonych karą śmierci - która jednak mogła zostać wykonana wyłącznie za przyzwoleniem władz rzymskich.

Jezus odmówił zabrania głosu w swojej obronie.

Zwrócił się jedynie do sądu tymi słowami:

„ Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie gromadzą się wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedza, co powiedziałem" (J 18. 20).


.....................................................................................................................................................

Religia chrześcijańska jest zamierzoną rewolucją polityczną, która wskutek niepowodzenia przekształciła się w moralną.

     Goethe

Dążenie Jezusa do zreformowanego judaizmu, wypełnienie go nową, znacznie głębszą treścią religijną, zapowiadanie nadejścia Królestwa Bożego, nieortodoksyjny stosunek do szabatu i nakazów Tory naraziły go na ostry konflikt ( M. Jaczynowska, Historia starożytna s.566) z Sanhedrynem, zarówno z sadyceuszami , jak i faryzeuszami. Aresztowany z polecenia Sanhedrynu oddany został władzom rzymskim w Jerozolimie, które miały go osądzić za przestępstwa polityczne - dążenie do władzy królewskiej czyli do przywrócenia Judei, która od 6 r.n.e. była prowincją rzymską. Na mocy prokuratorskiego wyroku Jezus został ukrzyżowany jako polityczny buntownik ( gdyby Żydzi uznali go za przestępcę religijnego, winien być przez nich ukamienowany). Pierwsi wyznawcy nadali Jezusowi drugie imię Chrystus (gr. christos -namaszczony, pomazaniec), uznając go za Mesjasza. Od tego tytułu - imienia powstała w Antiochii nazwa dla wyznawców nowej religii- chrześcijanie (łac. christiani). Uznali oni, że Jezus Chrystus był jednocześnie Bogiem - Synem Bożym i człowiekiem , synem Maryi. W okresie upadku niezależnego państwa żydowskiego idea przyjścia  Mesjasza - Zbawcy, wybawiciela ludu żydowskiego, cieszyła się ogromną popularnością. Interpretowano ją jednak głównie jako wybawienie polityczne i społeczne  wczasach zależności od Rzymu.

.................................................................................................................................................

 

Zbliżał się wieczór. Niebawem miał rozpocząć się szabat. Należało się spieszyć. Józef   „kupił płótno, zdjął Jezusa z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień". Nie mógł tego zrobić sam, lecz wspólnie z Nikodemem, który przyniósł wonności. A więc złożeniem Jezusa do grobu zajęli się możni. Nie było tam uczniów. „ Maria Magdalena i druga Maria (?)  pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu" (Mt. 27.61).  „ przyglądały się , gdzie Go złożono" (Mk. 15.47). 

„ Nazajutrz [...] zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili:  

 Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia , żeby przypadkiem Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: „Powstał z martwych". I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze. Rzekł im Piłat: „Macie straż: idżcie , zabezpieczcie grób, jak umiecie". Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż ( Mt. 27. 62-66).                                                                                                                                              

............................................................................................................................................

„Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego;

powstał, nie ma Go tu.

Oto miejsce, gdzie Go złożyli.

Lecz idżcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi:

Idzie przed wami do Galilei,

Tam Go ujrzycie, jak wam powiedział".

         Ewangelia według św. Marka.

 

O świcie w niedzielę rano kobiety „ poszły [...] do grobu, niosąc przygotowane wonności" (Łk. 24.1), aby Go namaścić (Mk. 16.10). Idąc zastanawiały się, kto im odsunie kamień zamykający grób. Lecz kiedy przybyły, ujrzały kamień odsunięty, a na kamieniu siedzącego anioła ( Łukasz mówi o dwóch aniołach). Grób był pusty, całun leżał na ziemi, a chusta oddzielnie zwinięta, na innym miejscu ( J 20. 7. Ta złożona chusta pozwoliła Janowi odgadnąć , że ciało Jezusa nie zostało zabrane,( Roux J-P..)

 Kobiety wróciły do miasta, aby powtórzyć uczniom słowa anioła. Udajcie się do Galilei. On was tam uprzedzi. Uczniowie nie uwierzyli kobietom. Jednak wkrótce mieli się przekonać, że Jezus powstał z martwych.

..............................................................................................................................................

 

Kto został wskrzeszony z martwych?

 Biblia opowiada nam o kilku ludziach, nie tylko o Jezusie i Łazarzu, którzy powrócili do życia po swojej śmierci.

  • Syn wdowy, wskrzeszony przez proroka Eliasza (1 Krl 17, 17 - 24)
  • Syn Szunemitki wskrzeszony przez proroka Elizeusza ( Krl 4, 8-37)
  • Człowiek, którego martwe ciało dotknęło kości Elizeusza w grobie ( 2 Krl  13,21)
  • Córka Jaira wskrzeszona przez Jezusa (Łk 8, 40-56)
  • Syn wdowy z Nain wskrzeszony przez Jezusa (Łk 7, 11-170
  • Łazarz, wskrzeszony słowem Jezusa ( J 11, 1-44)
  • Wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało z grobów w dniu , w którym Jezus zwyciężył śmierć ( Mt 27, 51-53)
  • Sam Jezus własną mocą powstał z martwych i ukazał się w  „ciele uwielbionym" (Mt 28,1-10; Mk16, 1-18; Łk 24, 1-8; Łk 24, 13-35; J 20, 1-29; J 21, 1-14).
  • Tabita, znana jako Dorkas, wskrzeszona przez Piotra (Dz 9, 36-43).
  • Eutyches, wskrzeszony przez Pawła po jego upadku z okna na trzecim piętrze (Dz 20, 7-12)

 

Przyjrzyjmy się teraz świadectwom Zmartwychwstania  (J. Duquesne, Jezus).

Podobnie jak relacja Marii Magdaleny, także i pozostałe świadectwa przeczą sobie wzajemnie: Mateusz i Marek piszą, że Jezus pojawił się w Paschę w Galilei, Łukasz i Jan, że w Jerozolimie . Uczniowie Jezusa nie mogą równocześnie znajdować się w miejscach odległych od siebie o cztery dni drogi. Jak wiadomo, redaktorzy Ewangelii chcą udowadniać -  nie zaś relacjonować wydarzenia, jak to robi współczesny historyk czy dziennikarz. Według  Łukasza  np. wszystkie spotkania ze  Zmartwychwstałym odbywają się w Jerozolimie lub okolicach (Emaus) w tym samym dniu; ten niewątpliwie autor w Dziejach Apostolskich zapewnia: „Im [uczniom] po swojej męce[...] ukazywał się [...] przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym (1.3). Już sama liczba „czterdzieści" budzi podejrzenia, jako że w Biblii jest to symbol obfitości.

Inny świadek, który nie był towarzyszem  Jezusa, św. Paweł w pierwszym liście do Koryntian (napisany w 51 r. czyli 20 lat po śmierci Jezusa) napisał: „ Przekazałem wam na początku, to co przejąłem: że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, póżniej zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd , niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, póżniej wszystkim apostołom. W końcu już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi (1 Kor.15. 3-8) . Mamy więc człowieka, który zaświadcza o tym, co działo się zaledwie dwadzieścia lat wcześniej i co odmieniło jego życie. To ważne świadectwo. Przypomnijmy, Paweł zanim doznał Jezusa w drodze do Damaszku, „ siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich". (Dz.9.1)

Najpowszechniejsza wśród Żydów była w pierwszych wiekach opinia, że zwłoki Jezusa wykradli jego uczniowie. Arcykapłani, ani Rzymianie nawet nie kiwnęli palcem, by je odnależć.

Na zakończenie tenże wyżej cytowany historyk świecki napisał;

„Historia nie ma dowodu, że Jezus żyje, czy przeciwnie, że siódmego kwietnia trzydziestego roku umarł i został pochowany. Może tylko twierdzić, że tego dnia zdarzyło się coś, co wstrząsnęło nie tylko ludżmi. Wstrząsnęło światem.

O życiu i osobowości Jezusa nie potrafimy powiedzieć nic, bo cząstkowe i legendarne żródła chrześcijańskie , które posiadamy, ostentacyjnie lekceważą tę sprawę, a poza nimi inne żródła mało mówią o Jezusie.

 

Żródła niechrześcijańskie:

 

W pierwszym rzędzie żydowski historyk Józef Flawiusz. Urodził się w roku 37, w rodzinie kapłańskiej w Jerozolimie; walczył przeciw Rzymianom, wzięty przez nich do niewoli, resztę życia spędził w Rzymie, gdzie napisał historię swego narodu. Wspomina w niej Jezusa (18, 3:3).

 

 Izraelski uczony , profesor Szloma Pines, odkrył w syryjskich dokumentach chyba autentyczny tekst Flawiusza. Tekst ten jest bardzo zwięzły:

„ W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe. Poszło za nim wielu Żydów, jako też pogan. A gdy wskutek doniesienia najznamienitszych u nas mężów, Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali bo miłować. I odtąd, aż po dzień dzisiejszy, istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę".

Ten sam autor opisuje także, jak z wyroku najwyższego kapłana ukamienowano „ Jakuba , brata Jezusa, którego zwą Chrystusem".

............................................................................................

 

Pisarz rzymski Tacyt w swoich Rocznikach ( XV, 44) wspomina pożar Rzymu w 64 r., za który odpowiedzialnością obarczono chrześcijan:

[...] Neron [...] „dotknął najbardziej wyszukanymi każniami tych, których znienawidził dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus , który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa, a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz w naszej stolicy, dokąd wszystko co, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników". Wydarzenia te miały miejsce w Judei za namiestnictwa Poncjusza Piłata, co określa w przybliżeniu datę śmierci Chrystusa.

Jest to najważniejszy tzw. pogański przekaz żródłowy, który wspomina bezpośrednio osobę Chrystusa.

 

 Tacyt - legiony rzymskie w Palestynie i Syrii w czasach Jezusa

....................................................................................................................................................

    Korespondencja Pliniusza  Młodszego, namiestnika Bitynii i Pontu (ok. 112r.) , z cesarzem Trajanem zawiera list stanowiący cenne żródło do poznania zasad postępowania władzy cesarskiej wobec chrześcijan w Azji Mniejszej. List ten nie mówi jednak nic o samej genezie chrześcijaństwa i jego założycielu.

 Pliniusz Młodszy w 112 r. , który był gubernatorem prowincji Pontu i Bitynii,  wspomina o jakiejś sekcie, której członkowie „nie modlą się w świątyniach, nie składają ofiar ze zwierząt i czczą jakiegoś Chrystusa, którego uważają za Boga".

.........................................................................................................................................

 

..............................................................................................................................................

Swetoniusz ( 70-160) w swoich Żywotach Cezarów , wydanych około roku 120, pisze, że w roku 40 „Klaudiusz Żydów wypędził z Rzymu za to, że bezustannie wichrzyli podżegani przez Chrestosa".

Zapisane imię „Chrestos" nie musi odnosić się do Jezusa z Nazaretu, gdyż nie jest tożsame z greckim tytułem „Christos". Ponadto na pewno nie mógł być Jezus w Rzymie w tym czasie. Dzisiaj żaden poważny historyk nie kwestionuje istnienia Jezusa.

Oprócz tych niechrześcijańskich żródeł istnieją znane wszystkim żródła chrześcijańskie.

Co do wiarygodności jednych i drugich , można postawić następujące  pytania: Jaki jest stopień ich niezawodności i w jaki sposób były sporządzane?

Dyskusje na  ten temat zapewne nigdy się nie skończą.

.............................................................................................................................................

                                       WIELKANOC

                                         Oskar Kolberg (1875r.)

W drugie i trzecie święto Wielkiejnocy na Ziemi Chełmińskiej jest dyngus tj. biją rózgami - naprzód mężczyżni kobiety, a potem kobiety mężczyzn. Na Ziemi Michałowskiej i Dobrzyńskiej czynią to samo, a nadto oblewają się wodą. Każden wspólny pasterz wiejskiego bydła idzie po chałupach i bije rózgami, prawiąc oracją - za co się wykupują święconką.

 

                       O REZUREKCYI   ZA   AUGUSTA III ( 1733 -1763)

                                    Kitowicz   Jędrzej

 

Rezurekcyja albo procesyja  w Dzień Wielkanocy cum Sancttissimo z grobu wyjętego bywała taka, jaka jest i dzisiaj, trzy razy obchodząca dokoła po kościele wewnątrz albo dokoła kościoła po cmentarzu lub krużgankach kościelnych, według sposobności, jaka gdzie była. Zaczynała się ta procesyja w miastach wielkich zazwyczaj o godzinie północnej z soboty na niedzielę. Gdzie atoli były katedry, zaczynała się w wieczór w sobotę o godzinie dziewiątej. Po wsiach i miasteczkach małych, do których parochij należały wsie, zaczynała się do dnia w niedzielę albo też na wschodzie słońca. Niemal wszędzie po wsiach i małych miasteczkach podczas tej uroczystej procesyi strzelano z możdzierzów, z harmatek, z organków, tj. kilku lub kilkunastu rur w jedno łoże osadzonych, w jednym rzędzie żłobkowatym zapały mających, lontem jak harmatki i możdzierze zapalanych, albo też z ręcznej strzelby, pod którą w niektórych miejscach stawali żołnierze, gdzie mieli konsystencyje, a gdzie nie było żołnierzy mieszczankowie z różnych cechów lub na wsiach parobcy. A że ci ludzie nie wyćwiczeni w taktyce częstokroć nie razem, lecz po jednemu lub kilku wydali ognia, co się czasem i żołnierzom trafiało, przeto urosło przysłowie między myśliwymi, kiedy w kniej gęsto do zwierza strzelano; strzelają jak na rezurekcyją. W Warszawie , kiedy król mieszkał , który zawsze asystował rezurekcyi z królową, lub sam jak kiedy znajdował się w kraju, zaczynała się rezurekcyja o godzinie ósmej wieczorem. Drabanci jego we dwa rzędy uszykowani, tył królewski sobą zasłaniając szli wraz z procesyją obok Sanctissimum , nad którym baldekin nieśli senatorowie lub urzędnicy koronni orderowi. Skoro się ruszyła w kościele procesyja, artyleria koronna w tyle kościoła farnego z harmat - na Gnojowej Górze zatoczonych - wydała ognia sto razy wciąż. Że król August był wzrostu wielkiego i otyły, a ku końcu panowania swego już był w podeszłym wieku, przeto ażeby się nie nadto mordował troistym kościoła obchodzeniem, w obecności jego procesyja obchodziła tylko raz; po innych kościołach warszawskich zaczęta rezurekcyja o godz. jedenastej przed północkiem w kościele misjonarskim - ciągnęła się po kolei kościołów  aż do świtania. Wielu z pospólstwa, którzy mieli sobie za  nabożeństwa biegać od kościoła do kościoła z jednej rezurekcyji na drugą.

Najpunktualniejsi zaś byli w tym rodzaju dewocyi rzemieszkowie, którzy mieszając się w ciżbę, kieszenie z pieniędzmi wyrzynali albo z nich zegarki, tabakierki lub chustki ludowi wyciągali. I choć kto poczuł takowe plądrowanie w swojej kieszeni, będąc niesiony ciżbą i ściśniony jak w prasie albo się mu nie mógł odjąć, albo też dosyć dokazał, kiedy krzykiem gwałtownym i wcześnym swojej kalety zachwyceniem złodzieja odstraszył.


 August III Sas  król Polski 1733 -1763

.................................................................................................................................................

Spostrzeżenia Inflandczyka Fryderyka Schultza, który podróżował po Polsce w latach 1791 -1793.  

Niech mi będzie wolno - zaczął podróżnik- niektóre przytoczyć uwagi o stanie religii i wyznań:

[...] Gruntowniejszego religijnego wykształcenia w młodzieży mało się znajdować może. Uczą pospolicie mechanicznego odprawowywania ceremonii katolickich, słuchania mszy świętej, różańców, pieśni itp., nie przywiązując do nich myśli. Wiadomo, iż katolicy zwyczaj mają tego tylko za prawowiernego i dobrego chrześcijanina poczytywać, który zwyczaje powszechne , modlitwy pilno i spokojnie powtarza , a potępiać tych , co przy modlitwie myślą , mają wątpliwości chcą ich rozwiązania. Taki już jest w mocy diabelskiej i bliskim bezpowrotnej zguby. Te prawidła , tak ciężkie dla rozumu, podobają się i przypadają do smaku włościanom w Polsce, pospolitemu mieszczaństwu , niższej szlachcie, która z większym światem nie ma stosunków; w tych klasach panuje dotąd pod pozorem religii jak najopłakańsza ciemnota.

Obrzędy katolickiego kościoła są w Warszawie tak różne, z taką wspaniałością i tak głośno obchodzone, jak w najbardziej katolickich krajach. Klasy niższe tym wszystkim obchodom z wielką pobożnością są przytomne, to jest z tymi gestami i z tą postawą, które w oczach ich uchodzą za pobożność, wyższe też ubiec się w tym nie dają, ale jawnie potem okazują, dlaczego to czynią. Kobiety zwłaszcza przychodzą na te religijne widowiska, na których widziane być i widzieć drugich mogą, tak starannie(tylko ciemno lub czarno) poubierane, tak samo zdobywcze rzucają wejrzenia, jak w teatrach i asamblach. Dzwonek, który się niekiedy słyszeć daje, zmusza do pochylenia i dozwala wejrzeć nie bez wdzięku pewnego na stronę, a razem wejrzenie czyjeś napotkać. Słowem , w kościele dwie płcie są tym , czym i gdzie indziej w Polsce. W Wielkim Tygodniu odwiedzają groby. Jest to rodzaj rozrywki dla klas wyższych. Towarzystwa umawiają się tam a tam spotykać, dowiedziawszy wprzódy, w których kościołach wystawa, najwspanialsza. Jadą powozami i konno, przy wnijściu zachowują pozory, klękają lub schylają przed jaśniejszym grobem i zasiadają zaraz na krzesłach wpatrując się w przechodzące tłumy, zaczepiając znajomych, rozmawiając o wielu niepobożnych przedmiotach itp. Powtarza się to w wielu kościołach i tak się pobożna pielgrzymka  do grobów odbywa. Przy tych odwiedzinach miejsc świętych młodzież i panienki swobodne jeszcze sobie mniej przyzwoicie postępują. Młodzież krąży chciwa zdobyczy, panny pragnąc, aby zdobytymi zostały. Przy wyjściu z kościołów, w drodze do nich, mrok świątyń ułatwia rozmowy, a pielgrzymka kończy się, jak - łatwo odgadnąć.

Tylko lud sam odbywa ją wedle formy wspomnianej.

To samo dzieje się z odpustem i przejażdżką na Bielany. Rzymskokatolickie wyznanie było od najdawniejszych czasów podstawą polskiego prawa politycznego i płynących zeń korzyści duchowych i materialnych.

 

 Przedstawiciele społeczeństwa, których podglądał podróżnik Schultz..                                                            


oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 30 maja 2017

Licznik odwiedzin:  0  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl