Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 730 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


O cudach

niedziela, 24 kwietnia 2016 10:01


 

 

                                                        O cudach

Ostatnio media szeroko - jak zwykle, doniosły o pewnym cudzie gdzieś tam w parafii. Dobrodziej miejscowy nie ukrywał zaszczyconego łaską Bożą z tego powodu.  Niedługo po tym  okazało się, że jakaś bakteria stanęła na przeszkodzie…

Według encyklopedii to” niezwykłe zjawisko widziane przez religię jako wyraz ingerencji sił nadprzyrodzonych; a szczególnie w zjawiskach nie dających się wyjaśnić znanymi prawami przyrody; sprawcami cudów byli najczęściej założyciele religii, prorocy, święci; w teologii chrześcijańskiej – znak Boga , przez który manifestuje on swoją obecność w świecie i zapowiada zbawienie ludzi”.

Wyjaśnienie to na wstępie jest konieczne do artykułu, który zrodził się w związku z cudem zauważonym wyżej.  Bądż co bądź żyjemy w XXI wieku i cuda współczesne nie od razu ( jeżeli w ogóle)  są poważnie traktowane. O cudzie słyszeliśmy również z okazji przygotowań do kanonizacji naszego papieża. Jest to rzecz, która nam co jakiś czas towarzyszy.

Wikipedia wyjaśnia krotko: zjawisko lub zdarzenie , o którym niewystarczająca wiedza o rzeczywistych przyczynach i przebiegu nie pozwala na jego naukowe wytłumaczenie. Wywołane jest nieznanymi prawami lub interwencją bóstwa.

W historii było wiele cudów np. gospodarczych , architektonicznych i innych. Zatrzymam się przy cudzie w chrześcijaństwie, pod nazwą „ Cud Eucharystyczny”.

W książce pod  tytułem „ Cuda Eucharystyczne” autorstwa J.C. Cruz znajdujemy:

Święty kościół katolicki naucza, że w czasie Mszy Świętej , w momencie Konsekracji, chleb i wino stają się prawdziwie Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa”. Zarówno ( czyt. dalej) chleb jak i wino przeistaczają się w Jezusa Chrystusa – Jego Ciało , Krew, Duszę i Boskość tak, że w Komunii Świętej Chrystus przychodzi do nas cały i prawdziwy. Co ważne, nawet najmniejsza cząstka konsekrowanej Hostii oraz najmniejsza kropla konsekrowanego „wina” jest Chrystusem; zawsze całym i niepodzielnym. Obecność Zbawiciela trwa tak długo jak długo utrzymują się postacie chleba i wina. Tak więc Pan nasz obecny jest w osobie przyjmującej Go w Komunii Świętej  przez około 15 minut i osoba ta powinna czcić Boga w sobie przez cały czas Jego sakramentalnej obecności.

Bardzo znane jest opowiadanie o św. Filipie Nereuszu, który zobaczył Kobietę wychodzącą z kościoła zaraz po przyjęciu Komunii Świętej, nie zważając na obecność Chrystusa w swoim sercu. Święty Filip natychmiast posłał za nią dwóch ministrantów ze świecami, by szli obok niej przypominając, że kobieta ta była ciągle jeszcze żywym tabernakulum Wszechmocnego Boga. Tyle przypomnienia eucharystii chrześcijańskiej, która jest przecież powszechnie znana wierzącym. W 1863 ukazało się dzieło Ernesta Renana pod tytułem „Vie de Jesus - Żywot Jezusa”.  Renan uważając chrześcijaństwo ( czytamy we wstępie) za zjawisko najbardziej doniosłe dla kultury, postanowił je zbadać z obowiązującego wówczas historycznego punktu widzenia, dotrzeć do jego źródeł. Renan przedstawił Jesusa jako najdoskonalszego z ludzi, wielkiego idealistę, twórcę „czystej” religii – bez praktyk, świątyń i kapłanów – głoszącej wspólnotę sprawiedliwych wszystkich ras i narodów, opartej na wolności i umiłowaniu Boga. Renan nieustannie podkreśla doniosłą rolę nauki Jezusa dla całej europejskiej kultury. Renan odniósł się również do cudów mówiąc: „ opowiadania te objaśniać, lub przedstawiać je jako legendy, to nie jest jeszcze okaleczenie faktów w imię teorii; wychodzi się właśnie z obserwacji samych faktów. Z wszystkich cudów, które nam podaje historia starożytna, ani jeden nie powtórzył się w warunkach naukowych. Postrzeżenie, które ani razu nie zostało zbite, poucza nas, że cuda zdarzają się tylko tam, gdzie się w nie wierzy. Nie zdarzyły się one nigdy wobec ludzi, którzy posiadali kwalifikacje stwierdzenia czegoś podobnego. A kwalifikacji na to nie posiada ani tłum, ani tak zwani „ludzie światowi”. Badanie naukowe wymaga wielkiej ostrożności i długich ćwiczeń. Ileż to razy w naszych czasach „ludzie światowi” dali się omamić czczymi i dziecinnymi kuglarstwami! Cudowne zdarzenia, których prawdziwość zaświadczyły całe miasteczka, zostały dzięki ścisłemu śledztwu skierowane do sądów. A jeżeli dziś żaden cud nie ostoi się przed skalpelem krytyki, czyż nie jest prawdopodobne, że to samo stałoby się z cudownymi relacjami gminnymi czasów ubiegłych, gdybyśmy tylko mogli zbadać je dokładnie.

A więc wypędzamy wszelki cud z historii nie w imię tej lub owej nauki, ale w imię odwiecznej prawdy. Nie powiadamy: „Cud jest rzeczą niemożliwą”; mówimy tylko: „ nie było cudu stwierdzonego naukowo”. Przypuśćmy, że w czasach teraźniejszych pojawi się jakiś cudotwórca i że będzie nam dana gwarancja, iż rzecz warto zbadać bliżej; przypuśćmy, że ów cudotwórca głośno oświadcza się z gotowością wskrzeszenia umarłego; cóż by tedy uczyniono? Wydelegowano by komisję, złożoną z fizjologów, fizyków, historyków. Komisja ta wybrałaby trupa, stwierdziłaby najpierw, że to istotnie trup; następnie wyznaczyłaby salę, w której miałoby się odbyć doświadczenie; wreszcie nie pominęłaby żadnej ostrożności, aby wszelka wątpliwość została usunięta. Gdyby w takich warunkach wskrzeszenie zostało dokonane, posiadałoby ono cechy prawdopodobieństwa, niemal pewności. Ale ponieważ cechą znamienną doświadczenia jest to, że trzeba je umieć powtórzyć, ponieważ zresztą powtórzyć można, co się już raz zrobiło zwłaszcza, że przecież cud nie może przychodzić z trudnością, przeto zażądano by od cudotwórcy, aby cud swój powtórzył w innych warunkach, w innym miejscu i z innym trupem. Gdyby i tym razem cud się udał, mielibyśmy przed sobą dwie ewentualności: pierwsza, że zdarzają się w świecie rzeczy nadprzyrodzone; druga, że niektóre osoby posiadają władzę czynienia czegoś podobnego. Ale każdy wie, że jeszcze się w takich warunkach cud nie zdarzył; że dotąd każdy cudotwórca sam obierał miejsce, przedmiot doświadczenia, środowisko i publiczność; że owe cuda przeważnie dotwarzał gmin a posteriori , który czul niepohamowaną żądzę dopatrywania się w wielkich czynach i w wielkich ludziach pierwiastka nadprzyrodzonego.

Krytyka historyczna misi tedy tymczasem przyjąć zasadę, że nie można relacji o cudach uznawać za prawdziwą, gdyż polega ona albo na łatwowierności, albo na oszustwie, a rzeczą historyka jest zbadać, co w tej relacji jest prawdą, a co kłamstwem.

Myślę, że lepiej od Renana, nie można wyjaśnić zjawiska cudów. Pozostaje nam „wierzyć lub nie”.

 

Ponieważ  obecnie zwolenników cudów w Polsce masowo przybywa, postanowiłem im ułatwić dostęp do cudownych łask podsuwając pięknie wydany album zawierający opis 169 cudów.

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

1050 rocznica chrztu...cd.

niedziela, 17 kwietnia 2016 9:59


 

1050 rocznica chrztu… cd.

 

Kto i gdzie dokonał aktu chrztu Mieszka I

Brak konkretnych informacji, które mogłyby odpowiedzieć  jednoznacznie na tak postawione pytania. Obecnie bardzo się chce aby był to Poznań a właściwie oddalona o kilka kilometrów jakaś wysepka na jeziorze. Jeżeli przyjmiemy wyniki badaczy,  którzy twierdzą, że Mieszko był władcą niemałego państwa, to na pewno stać go było na reprezentacyjną siedzibę. To jest logiczne. Również logiczne jest rozumowanie, iż cesarz rzymski Otton I , który dyrygował  papieżem Janem XIII (965-972, innymi też) jak chciał, zgodził się na chrzest w siedzibie w Rzymie, gdzie przebywał. To biskup Narni jako kandydat cesarza został Janem XIII. Było to miejsce buntów, przewrotów, morderstw, gdzie w tym wieku usuwano papieży jak przysłowiowe rękawiczki. Jedynym autorytetem (militarnym) był cesarz Otton I zwany póżniej Wielkim. Mieszko nie miał w Rzymie z kim pertraktować, gdyż w okresie od 961do 965 przewinęło się 5 papieży. Zatem chrzest mógł odbyć się w Ratyzbonie na dworze cesarza. Tam były warunki do odpowiedniej pompy do jakiej byli przyzwyczajeni książęta, dworzanie i prełaci „wikariusze Chrystusa” występujący w różnych kolorach sukienek. Uwarunkowania, kalkulacje o dużym znaczeniu dla  obu stron (cesarza i księcia Polan) w tym wydarzeniu są powszechnie znane i wiarygodne. Wymiar polityczny należy stawiać na pierwszym miejscu. Znaczenie religijne w sytuacji gdy władcy narodów,  patrycjusze rzymscy i papieże z ich nominacji walczyli o dobra doczesne dla siebie swoich rodzin i spadkobierców, praktycznie nie brane były pod uwagę. Wśród papieży znalazło się niewielu, którzy podejmowali rzeczywiste starania o kontynuację nauk Chrystusa. Rzym od edyktu Konstantyna (325) i Teodozjusza ( 381) stał się centrum, gdzie walka o władzę świecką nad światem stała się celem podstawowym. Scenariusz był zawsze ten sam. Najpierw Dagome Iudex, czyli przejęcie terenu ochrzczonego kraju -  tutaj Polski - w posiadanie św. Piotra, ale natychmiastowe świętopietrze w postaci worków złotych ciężkich florenów,   już płynęły do żyjących „namiestników Chrystusa” w Rzymie. Tak jest również obecnie. Można zrozumieć obecnych przedstawicieli najwyższej hierarchii kościoła katolickiego w Polsce, że pomijają milczeniem tą historię papiestwa, tak jakby wszyscy papieże byli „ świętymi” . Wszak duchowni składają przysięgę wierności kościołowi, którego są funkcjonariuszami. Natomiast nie do przyjęcia jest unikanie tych faktów historycznych przez badaczy mieniących się uczonymi świeckimi i niezależnymi. Ostatnio jesteśmy zalewani ich „odkryciami i ustaleniami naukowymi”. Zapewne nie dociera do ich świadomości to, iż w dobie masowej komunikacji niepodważalne fakty tak czy inaczej pojawią się.

Znamy naszego księcia Piasta, który wprowadził dzikich barbarzyńców Polan do Europy Zachodniej. Za co mu od tysiąca z górą lat bardzo jesteśmy wdzięczni. Tak przynajmniej wynika z sensu organizowanych z rozmachem  przez  Kościół katolicki uroczystości.

Czas  aby poznać pozostałych głównych aktorów tego historycznego wydarzenia. Zaznaczyć muszę, iż niechętnie o nich się mówi czy pisze. Wydarzenia te miały swoje drugie dno i  mroczną scenerię.

Ponieważ główne wydarzenia rozgrywają się z grubsza  w latach 960 -966, dobrane zostały główne persony kreujące te wydarzenia.

 

Papieże:

JAN XII   955-964, Oktawian , hrabia na Tuluscum, syn Alberyka II, laik?. Pierwszy papież, który wprowadził zmianę swego imienia świeckiego.

 

LEON VIII    963-965, syn papieskiego protoskrynarjusza (dyrektora archiwum) Jana, laik, Rzymianin.

 

BENEDYKT V   964-966, zwany „Gramatykiem” Rzymianin. Umarł na wygnaniu w Hamburgu.

 

JAN XIII  965-972 , Rzymianin z rodu Teofilakta. Został zamordowany.

 

BENEDYKT VI  973-974 , syn rzymskiego mieszczanina Hildebranda, został uwięziony przez Kresencjusza w zamku św. Anioła i uduszony.

 

Do roku 999 na stolicy Piotrowej – oprócz wyżej wymienionych – zasiadło  jeszcze 6 „Namiestników Chrystusa”. Kończyli w podobny sposób jak  pięciu pierwszych.

Informacje wg. ks. ks. Seppelt i Lóffeler. w Dzieje Papieży.

 

  Chrzest Mieszka I dokonany został w okresie pontyfikatu Jana XIII – przyjmując tą datę w dobrej wierze – dlatego poznajmy bliżej tą postać.

W 961 r. król niemiecki Otton I wkroczył z wojskiem do Rzymu i wziął do niewoli Berengara II króla Italii wroga papieża Jana XII. Ten król skończył żywot w więzieniu. Jan XII odwdzięczył się Ottonowi I koronują go 2 lutego 962 r. cesarzem. Koronacja odbyła się w starej Bazylice Świętego Piotra. Po tej koronacji już cesarz Otton I Wielki potwierdził wcześniejsze darowizny i nadał nowe ( a więc biznes) wydając tzw. Privilegium Ottonianum. Ale cesarz zastrzegł sobie obowiązek składania przysięgi na wierność cesarzom każdego następnego papieża. Jan XII okazał się rychło niewdzięcznikiem spiskując przeciwko cesarzowi. Otton zwołał synod na którym „zmieszano z błotem !” i wygnano Jana XII. Wybrano sprawnie nowego papieża Leona VIII.  Jan XII szybko wrócił i wygnał Leona. Ale 14 maja 964 Jan XII zmarł. Patrycjusz rzymscy wybrali uczonego diakona, który przybrał imię Benedykta V.  Cesarz wrócił do Italii i przywrócił na tron  papieski Leona VIII a Benedykta kazał  przewieżć do więzienia w  Hamburgu, gdzie nieszczęśnik zagłodzony zmarł 5 lipca 965 r. Nieco wcześniej  w marcu tego roku ( 965) zmarł Leon . Wówczas natychmiast papieżem został kandydat cesarza Ottona biskup Narni , który przyjął imię Jan XIII.  Panował  w latach 965-972. Ten papież też przeżył bunt patrycjuszy pod dowództwem prefekta Rzymu Piotra. Jan XIII  został  uwięziony w zamku św. Anioła następnie przewieziony pod strażą do Kampanii.  Przebywał tam od marca do grudnia 965 r. , kiedy do Italii przybył cesarz z armią uwalniając go na Boże Narodzenie tego roku. W ten skomplikowany sposób doszliśmy do papieża, który mógł zaakceptować chrzest Mieszka I. Na pewno nie uczynił tego będąc w odosobnieniu. Zatem tylko w 966 r. lub 967 r. Pojawia się pytanie: czy to wydarzenie mogło odbyć się bez akceptacji cesarza Ottona I ? Czy nie doszło do chrztu Mieszka w Ratyzbonie. Obecni byli tam wszyscy, którzy być powinni, ale cesarza przez najbliższe 6 lat tam nie było. Był nieprzerwanie w Italii.  Zatem, może chrzest odbył się w Rzymie ?. W końcu był to doniosły akt dotyczący władcy państwa Polan. Akt polityczny i religijny. Gdy poznamy tzw. „priorytety” władzy  cesarza Ottona I, wówczas wszystko będzie jasne. Jedno jest pewne, Mieszko jako biegły obserwator i polityk wiedział doskonale „co jest grane” w europejskiej polityce i nie omieszkał wykorzystać degrengolady papiestwa X wieku  z jednej strony i fanatycznej „misji chrystianizacji” obszarów Europy północnej i wschodniej, która to misja była priorytetem Ottona I. Oczywiście cesarz wykonywał  ją rękoma różnego rodzaju misjonarzy i władcami plemiennymi oraz męczennikami na własne życzenie. Siłę militarną potrzebował w Italii. Tam była realna władza i chwała nad światem w sferze świeckiej i religijnej. Łatwo to stwierdzić studiując czasy panowania Ottona I. Nigdy nie wahał się użyć miecza i krzyża. Zresztą,  Mieszko i jego następcy nie byli inni. Najpierw misa pełna krwi potem misa – chrzcielnica pełna święconej wody. Symbioza tronu z tiarą funkcjonowała idealnie. O tym współcześnie się nie mówi.

Otton Wielki prowadził swe wojny na wschodzie w duchu chrześcijańskiego imperializmu. Polityka i religia przenikały się tak dalece, że stanowiły „nierozerwalną jedność” (B. Naujoks).

Papież Jan XIII postawił go w 967 r. dzięki zasługom dla Kościoła rzymskiego w jednym szeregu z Konstantynem Wielkim i Karolem Wielkim. (H. Beumann).

Nie ma pasterza nad niego we władaniu królestwem. Nowych biskupstw zdołał wznieść sześć. Z wielką siłą zatriumfował nad haniebną pychą Berengara. Takoż zbuntowanym Lombardczykom zgiął karki aż do ziemi. Najdalsze prowincje (Mieszko, Czechy) płaciły mu trybuty. Zawsze książe pokoju!. ( Biskup Thietmar z Merseburga).

Otton I kazał namaścić się przez Kościół zaraz przy obejmowaniu tronu, udzielić sobie wyższego święcenia. Był tak pobożnym, wykonywanie królewskiej władzy stało się dla niego służbą kapłańską (Weitlauf).

Podczas wojny królewskim zabijakom towarzyszył sztandar Rzeszy z archaniołem Michałem . Towarzyszyła również „ święta włócznia”.

Otton I zapoczątkował chrystianizację Wenedów i „zaprowadzał porządek”. Otton za przykładem Karola Wielkiego kazał iść księżom za mieczem. To  kapelani polowi wojska byli założycielami pierwszych mini gmin chrześcijańskich. Najbardziej przekonywująco ujął sprawę K. Tymieniecki: " Stosunek Ottona I do Słowian był podobny do stosunku Karola Wielkiego do Sasów. Chodziło tu o eksterminację przeciwników wiary i zarazem przeciwników politycznych".  Mieszko został pobity w 963 r. „z wielką siłą” w dwu ciężkich bitwach między Odrą a prawym brzegiem Warty. Jego brat zginął, a kraj został ograbiony, on sam zmuszony do płacenia trybutu i uznania niemieckiej zwierzchności. Widukind  pisze o „zupełnym poddaństwie” (ultimatum serwitutem). Był to moment zwrotny w dziejach Mieszka i jego następców. Bardzo prawdopodobne , że jednocześnie z Geronem uderzył z Czech Bolesław I na południową część Polski opanowując Kraków. Interes polityczno-misyjny skończył się w ten sposób , że Mieszko – chcąc nie chcąc -  otrzymał niezbyt młodą i urodziwą córkę Bolesława Dobrawę za żonę, stając się jednocześnie rzymskim katolikiem. Swój lud Mieszko ochrzcił „odgórnie” mieczem i krzyżem. Oczywiście w tej  akcji chrystianizacji najbardziej aktywni byli duchowni czescy i bawarscy.

Bez względu na interpretacje tych wydarzeń  stu albo i więcej badaczy polskich i zagranicznych, faktem jest to, że zadecydował światopogląd religijny i siła oręża Ottona I. Duchowni dawni i współcześni funkcjonariusze Watykanu znajdują w tych wydarzeniach  działanie „sił nadprzyrodzonych”.  Pozostaje jednak pewien pomijany podstawowy problem. Chrześcijaństwo gdy się pojawiło - w pierwszych wiekach uzyskało akceptację masową prostego ludu z powodu dwóch zasadniczych założeń: okaż miłosierdzie i nie zabijaj. Zatem , co z dziesiątkami a może i setkami tysięcy zabitych niewinnych ludzi – dzieci Bożych. Czy na pewno Deus lo volt - Bóg tak chce?.

Posłowie !

 

Studiując dogłębniej styl sprawowania władzy państwowej i kościelnej przez króla niemieckiego i od 962 r. cesarza rzymskiego Ottona I,  nabrałem przeświadczenia, że to on zdecydował o przeprowadzeniu misji chrystianizacyjnej krainy Polan. To on wyznaczył biskupa Jordana z terenu Niemiec do realizacji tego zadania. To on przyznał jedno biskupstwo Mieszkowi zorganizowane przez Jordana, które pojawiło się na dobre w 968 r w Poznaniu.  Papież Jan XIII jako totumfacki cesarza tylko dopełnił spoczywającym na nim obowiązku powołania Jordana na biskupa misyjnego w Polsce. Była to praktyka stosowana na bieżąco przez  Karola Wielkiego i cesarzy rzymskich począwszy od Ottona I. Taki podział ról obowiązywał aż do Konkordatu Wormackiego  zawartego w 1123 r. Następnie Jordan udał się do Pragi, gdzie było już ustabilizowane środowisko katolickie. Tam w Pradze ustalono żonę dla Mieszka w osobie Dobrawy, też wg. scenariusza stosowanego wśród osób koronowanych. Mieszko, który zapewne chciał mieć „swoje zdanie” , ale pobity z wielką siłą był dla cesarza tylko chwostkem w krainie Polan. Nie pozostawiono mu wyboru. W tej atmosferze nie mogło być mowy o chrzcie w Rzymie czy Ratyzbonie z udziałem cesarza i jego książąt. Chrzest odbył się w Pradze, który został przygotowany pod kierownictwem Dobrawy. Nie wydaje się możliwy w grodzie Mieszka, który trzy lata wcześniej został splądrowany przez najazd Gerona. Głowy koronowane i ich otoczenie książęce i biskupie nie uczestniczyły by w uroczystości w grodzie kamiennym wymoszczonym skórami zwierzęcymi. Namawiam do porównania pałacu Mieszka I  w Ostrowiu Lednickim ze  starym pałacem królewskim w Pradze. Tu i tam X wiek. O przepychu na dworze cesarza czy papieży nie wspomnę. Mogę zrozumieć tych polskich badaczy, którzy bardzo chcieli i nadal chcą postrzegać Mieszka jako władcę mocarstwa leżącego między Odrą i Wisłą, ale rzeczywistość była inna. Pobożne życzenia mają zwykle krótkie nogi.

 

Cesarz Otton I przed grobem - kaplica Karola Wielkiego w Akwizgranie

Gród- palatium  Mieszka I w Ostrowiu Lednickim                Żrodlo: internet

Stary pałac królewski w Pradze. Od X  do XIV w. siedziba królów.  Żrodło: internet


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 30 maja 2017

Licznik odwiedzin:  143 327  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl