Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 359 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Powódż na Żuławach

wtorek, 25 maja 2010 20:23

 

9 kwietnia 1829 r. nad ranem wały ochronne obok Steblewa, Ptasznik i Giemlic uległy przerwaniu na odcinku ponad 300m . Przyczyną był zator lodowy na wysokości Twierdzy Wisłoujście. Po około czterech godzinach woda zalała wieś Trutnowy na wysokość 1,5 m. Pod wieczór fala powodziowa dotarła do Gdańska zalewając po drodze Stogi, Nowy Port, Brzeżno. Woda dotarła aż do dzisiejszej dzielnicy Zaspa, gdzie wówczas było jeszcze jezioro.  Zalane zostały cale Żuławy Gdańskie oraz miasto Gdańsk do poziomu I piętra. Kroniki określają ją jako największą powódż w historii Gdańska.

Kolejną poważną powódż zanotowano na wiosnę  w 1888 r. Gwałtowna odwilż marcowa spowodowała ruch lodów . Z powodu zatoru na Wiśle w okolicy Kłosowa , lód spłynął do Nogatu. Wały ochronne w godz. popołudniowych puściły ogromną masę lodu i wody w okolicy wsi Janówka. Zalane zostały cale Żuławy Elbląskie aż po Zalew Wiślany. Odwadnianie trwało ponad pół roku. W tym samym czasie uległy zalaniu północne Żuławy Gdańskie i miasto Gdańsk.

Powodzie Żuław jak i miasta Gdańska występowały wielokrotnie. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1328 r. Ludzie tych terenów zawsze czynili wszystko co było w ich mocy aby zabezpieczyć się przed powodzią a przecież nie dysponowali takim sprzętem jak dzisiaj.

Najlepszymi fachowcami od  zagospodarowywania terenów bagnistych, podmokłych byli Holendrzy. Stworzyli służby dozoru i ochrony wałów. Wykorzystywali wiatraki do do pompowania - regulowania poziomu wód w rowach melioracyjnych.  Ze względu na ich wyznanie nazywano ich mennonitami, byli wygnańcami religijnymi. Osadnictwo tychże Holendrów - niderlandczyków rozwinęło się w XVI wieku. Najpierw na Żuławach, następnie na wielu innych podmokłych regionach Polski i Ukrainy. Byli ludżmi wolnymi, mieli swój samorząd. Cechowały ich skromny styl życia, czystość i pracowitość. Polscy królowie i starostowie wypełniali i przestrzegali podpisanych z nimi kontraktów, przeważnie na 30 lat z możliwością przedłużenia. Kontrakty były korzystne dla obu stron. Na żadną pańszczyznę się nie zgadzali. Dorabiali się bogactwa na Żuławach. Podróżnicy często opisywali piękne, zagospodarowane sady, ukwiecone obejścia domów.                                                                                                                                                                          Ludoznawca Zygmunt Gloger napisał:                                                                                                                                                                 po obydwu stronach kanałów znajdują się domy gościnne, tu pospolicie nazwane budy, rozmaitymi kolorami malowane, co prześliczny robi widok. W tych budach podróżny wszystkiego dla swojej potrzeby i wygody dostanie. [...] w żadnej okolicy w naszym kraju, ani nawet w slawnym z myszów i szczurów mieście Czyżewie, nigdzie tyle nie widziałem, ile się ich tutaj znajduje. Myszy polne w czasie zalewów rejterują się na wierzby i sam się przekonałem, że w każdym drzewie wierzbowym mają swoje gniazda i stolice. Żuławy malborskie szczególnie budziły powszechną zazdrość polskiej szlachty.


Inny fragment opisu:      [...]  Brzegi Wisły od Bydgoszczy są bardzo piasczyste; lecz gdzie nie ma piasku, najurodzajniejsze są żuławy (Niederungen) . Pastwiska są tam tak piekne, bujność paszy tak wielka, iż nie dziw, ze gospodarze wielkie posagi swoim dają córkom. Ogrody te z urodzajnym drzewem rozciągają się do Wisły a każdego mienie porządnie jest ogrodzone i topolami obsadzone. Aby Wisła wylewem swoim gruntom nie szkodziła , wzniosła dobroczynna dawniejsza ręka wał ogromny, który widok rzeki zupełnie zasłania. Po tym wale można chodzić i jeżdzić, a widok z niego na Wisłę, na przeciwne brzegi przyjemne czyni wrażenie.


Tadeusz Krępowiecki w pamiętniku napisał:
[...] przeprawiwszy się przez Wisłę, piekne zobaczysz Żuławy; wszędzie postrzeżesz groble, kanały z których wodę umyślnie stawiane wiatraki popedzają do Wisły. Pasza dookoła bujna, a chodzące po niej bydło rosłe i piekne, wymiona krów ogromne, konie silne i miernego wzrostu. Miło tu jest okiem na życiodawcze rzucić okolice. Ten, któremu byt dobry radość jest mila, jego miano spokojne i malujaca na twarzach radość jest miła, nie moze przytłumić wzruszenia i powtórzyć musi słowa: " tu poczciwi, tu spokojni i szcześliwi zamieszkują ludzie".


Klementyna Hofmanowa wspomina za K. Leitnerem:
Wedrowałem przez Żuławy , a lubo ta kraina tak żyzna i urodzajna, iść przez nią samemu wcale nie zabawnie. Może to być, żem już był kilkudniową przechadzką strudzony, może niedobrej myśli i dlatego Żuławy mi się nie podobały. Ale bo też Żuławy są tak jednostajne;
jest to równa płaszczyzna od zalewu bliskiego Zalewu Wiślanego groblą osłoniona, rowami porżnięta; nie ma na niej pagórka, na którym by oko przyjemnie spocząć mogło; gościńce nie proste, nie ujeżdżone, wielka na nich pustynia igłuchość; wrony tylko krakały po polach śniegiem okrytych i odbywały swoje sejmy. Niekiedy rozerwał mnie gbur wożący nawóz na rolę, a raczej konie jego, bo są, tak jak bydło, rosłe, mocne i piekne.  [...] wsie wszystkie murowane. Gbury ( bo tak Polacy nazywaja tamecznych i w ogólności wszystkich pruskich chłopów) mają się dobrze, piją kawe [...] .Żniwa są u nich nad wyraz obfite, lecz wielki niedostatek robotnika; z Polski wychodzą do nich ludzie na zarobek. Z mojej wedrówki przez Żuławy kilka tylko pamietam rozsądnych słów, chociaż rozmawialem z każdym , co mi się nawinął. [...] Dochodząc do wsi jednej wpadł mi w oczy dom piekny, na dwa pietra wysokości, z nim stykajace się obszerne i porzadne zabudowania, ogród dosyć wielki, przed domem czerwono pomalowane sztachety i czerwone okiennice. Napotkawszy kobietę z szaflem śniegu idącą pytałem się: " Jak się zowie ten pan, co tu mieszka?" - "Pan? Tu pana nie ma" - "A do kogoż ten dom należy?" - " Do gbura i w całej tej wsi mieszkają jedni gburzy". - " A wieleż on ma pola?" - " Włók dwadzieścia cztery, a inni różnie, po cztery, osiem, dziesięć'.
Taka zamożność chłopa w Polsce teraz dziwną sie wydaje; w Prusiech tak jest zwyczajna, że oswoić się z nią można. Ale bo też tu włościanin jest zupełnie od poddaństwa uwolniony i albo zupełnie właścicielem gruntu, alboli też wypłaca się z niego.  Jednak i tu widzialem ubogich, bo gdzież ich nie ma?


( tekst ten polecam dzisiejszym żenującym specjalistom od GADANIA o wałach ochronnych i szkodach po powodzi).

 

Wisła była kapryśna i kochana.

Wincenty Pol napisał o niej piękny wiersz:

 

                                                       Do Wisły

 

Śpiewał Klonowicz niegdyś twoje wdzięki,

Kiedy na twoich falach się kołysał,

I mówił kreśląc o „Flisie' piosenki:

„By to być mogło, radbym złotem pisał

„Twoje pożytki, porty a i wstręty"

A ile razy patrzę na twe wody,

I na te stare po twych brzegach grody,

A po przylądkach widzę krzyż zatknięty,

Stają przed duszą starzy gospodarze,

Wielcy dziedzice twojego porzecza...

I z Klonowiczem o tym „Flisie" marzę,

I o oraczach od krzyża i miecza.

 

 

Miło spoglądać Wisło na twe nurty,

Na te ładowne złotym darem burty...

Lecz jam cię poznał, gdzieś u żródła trysła,

Gdzie cię „Wisełką" góral zwie z miłości;

Toś też mi miłą niby dziecię Wisła,

Bom ja ukochał, co kochają prości,

I tak rozumiem, gdy na ciebie patrzę,

Że to i dobrze i znamy się dawno...

I lica Twoje - dużo dla mnie gładsze,

Bo znam  Cię dzieckiem i niewiastą sławną.

 

 

Gdym u kolebki tego dziecka marzył,

Orzeł tatrzański nad głową się warzył,

I rzekł mi góral : „W naszej tutaj stronie

Zwą ją „Wisełką", bo wesoła, młoda,

I jest „Wisełką" , nim minie Ustronie;

Tak ją nazwano tu w górach i rano,

A co nam dalej jej na wiano dano,

To pono lepiej Wy panoczku wiecie,

Co tam szeroko chodzicie po świecie".



Najlepszy opis Żuław w polskiej literaturze przedstawil Wincenty Pol w obrazku pod tytułem "Na groblach".

Jeżeli Wenecja jest miastem na wodzie, to mozna by tu o Żuławach powiedzieć, że Żuławy są krajem na wodzie i w głąb każdej własności zachodzą lub przechodzą statki po wodnym gościńcu: czółnem płynie kazdy na targ do miasta i miasteczka, czółnem do swego ogrodu, na swoją łąkę, na czółnie przenosi się bydło na paszę, statkiem zwożą się snopy do stodoły, statkiem , który kanałem pod dach zachodzi, gdzie się wprost ze statku po zapolach składa zboże.  Wysokie groble chronią kanały od wiatru. Są też przez cały rok Żuławy jako ruta zielone - prześliczną , pasznistą łąką.   [...] Najrozkoszniejsze łąki przegradzają znowu sady szlachetnych drzew owocowych i wierzbniki dające opał.
Lada wietrzyk, który po równym , zielonym krajobrazie przeciągnie, czy to od morza , czy to od lądu, wprawia w ruch skrzydła tysiąca wiatraków, wszystkie kolorowe chorągiewki i  flagi, wszystkie żagle na kanałach - i pomiędzy wiatrakami przesuwają sie żaglowne statki, których zrębu nie widać, tak że statki zdają sie sunąć po suszy, bo zrąb statku zakrywaja groble oku...
W oku tych grobli pasą się spokojnie krowy, a z każdej strony dolatuje furkotanie skrzydeł wiatraków...szum kamieni młyńkich ...huk młocarni i tartaków wiatrakami pędzonych, w koncu ciężkie , przykre jakby sapanie i jęczenie pomp olbrzymich wprawione w ruch szaloną siłą wiatraków... Zdaje się , że tu ziemia znikła, że człowiek reguluje tylko stan wody, a wiatr pracuje za niego. Miło to patrzeć rzeczywiście na dostatek i stateczną pracę całego tego kraju.
Zamożność  też tu wielka i przy obyczajach kmiecych bogactwo niezwykłe. Czystość budynków i domów holenderska. Cala dolna część domu jest obszerną i starożytnym ladem urządzoną na gospodarski warsztat, gdzie się wszystko przyrządza i ładzi. Czeladż trzymana w dostatku i karności pracuje dzien cały, ale nikt ani jest przeciążony pracą, ani nie trapi się pracując; bo praca nagradza się tutaj, a dłużej i lepiej pracuje ten, co nie jest upokorzony i udręczony przy pracy!.
Jeżeli dół mieszkalnego domu jest rządnym warsztatem , w którym gospodarz i gospodyni krzątają się wiecznie, jeżeli tu wszystko mieści: obok kuchni wielkie sypialnie, jadalne i robocze, to pietro kazdego domu, oddzielone osobnym wchodem i drzwiami, jest mieszkaniem zamożnego człowieka: tu już i kosztowne posadzki i obicia i najwytworniejsze meble, tu już rzeżbione starożytne szafy, zbiory porcelany i naczyń srebrnych, okazałe zwierciadla, kosztowne zegary, drzwi z palisandru i mahonie, firanki i pokrycia mebli z ciężkich, jedwabnych materii, na posadzkach kosztowne angielskie dywany, po ścianach obrazy i złocone brązy.
Mają wszakże i Żuławy straszne dla nich lata i chwile: są to wielkie wezbrania dolnej Wisły, które zagrażając przerwaniem grobel grożą zniszczeniem krainie! Zniszczenia te byłyby daleko dotkliwsze, gdyby się po wodzie nie było czym dżwignąć z upadku.
Gdy wody opadać poczęły na Wiśle , Żuławianie poczuli się bezpiecznie. Zapleśniałymi talarami , które z piwnic teraz wydobywać musieli, nietrudno było im zatkać dziury w groblach.

Przełom Wisły w 1840 r. koło Gdańskich Górek


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  145 242  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości