Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 731 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nasze sprawy

niedziela, 29 maja 2011 11:20

Wójt nagrodził...

 

Notatka prasowa z dnia 10 kwietnia 2011 w Kurierze Kartuskim  opatrzona  zdjęciem spowodowała u mnie zainteresowanie zasadami – szczytnego nagradzania – wyróżniających się uczniów w nauce i sporcie.

W związku z tym w dniu 12 maja br. zwróciłem się do Urzędu Gminy - Referatu Oświaty w Przodkowie  z prośbą o następującej treści:

Proszę uprzejmie o podanie podstawy prawnej i żródeł finansowania stypendiów „za dobre wyniki w nauce i osiągnięcia sportowe”.

Ponadto:

- składu osobowego Komisji Stypendialnej

- czy zdarzył się przypadek nieprzyznania stypendium pomimo pozytywnego zaopiniowania  wniosku przez Komisję .

Podpis.[-]

Ponieważ nie piszę tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mieszkańców naszej gminy bez względu na ich wiek ( szczególnie zależy mi na Seniorach, którzy żywo się wszystkim interesują, - o czym wiem z kontaktów osobistych),  ustaliła się praktyka między nami ( autorem i UG) - zwięzłego i zrozumiałego pisania wyjaśnień ( ostatni dobry przykład: sprawa kształcenia zawodowego młodzieży).

 

Odpowiedż UG.


 

 

Serdeczne dzięki , ale tylko za drugą część informacji.

Pierwsza część, czyli polecana  Uchwała Rady Gminy przedstawia się następująca;

 

Myślę, że ta forma wyjaśnienia „ czytelnikom bez względu na ich wiek....” na nic się nie przyda. Za tą część informacji już nie dziękuję.

Jako badacz historii mający wstręt do wszelkich paragrafów, przemogłem się i w Google znalazłem przykłady innych szkół  związanych z tym tematem. Doszedłem – zapewne do błędnych wniosków, iż samorząd nagradza i finansuje jedynie osiągnięcia sportowe, zaś sukcesy w nauce finansuje minister a nagradza dyrektor szkoły. W tej sytuacji chyba wójt gminy  i dyrektorzy szkół w Komisji byliby w kolizji z prawem? .

 Powyżej - pomimo wątpliwości, które zawsze się pojawiają, sympatyczne zdjęcie wyróżnionych  stypendystów. Szkoda, że zabrakło na zdjęciu współtwórców tego sukcesu, którymi są niewątpliwie  nauczyciele i wychowawcy tych młodych ludzi. Przodkowski obyczaj nakazuje jednak fotografować tylko tego który „nagradza”. Niektórzy bez ogródek nazywają to „zawłaszczaniem” czyichś sukcesów.

 

 Z pewnością otrzymam uzupełnienie wyjaśnienia z UG , które niezwłocznie opublikuję.

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Głos mieszkańców

czwartek, 26 maja 2011 18:39

    

 

Urząd Gminy w Przodkowie - Urząd Stanu Cywilnego

 

Zwracam się z uprzejmą prośbą o informację o której uzyskanie poprosili mnie państwo Edmund i Teresa Makuratowie z Kłosowa.

Otóż, w 1999r. obchodzili jubileusz 50 – lecia zawarcia związku małżeńskiego. Oczekiwali uhonorowania ich – jak to co roku się odbywa podczas ‘Biesiady Seniorów”.

Niestety, nie doczekali się. Po pewnym czasie pan Edmund Makurat zapytał wójta – dlaczego?, wójt obiecał sprawdzić to. Minęły kolejne lata a to zacne małżeństwo nie doczekało się tego uhonorowania.

Proszę o wiarygodne wyjaśnienie tej bolesnej sprawy dla tych zacnych mieszkańców  naszej gminy,  na co czeka cała rodzina Makuratów.

 

Schroeder Jerzy

Odpowiedż:



oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wizyta i trochę historii...

środa, 25 maja 2011 11:48

O pewnej wizycie i muzeum poświęconym wysiedleniom Niemców.

 

 

 * * * „ Czy krępuje nas nieubłaganym prawem przeznaczenie, czy rozporządził wszystkim władca wszechświata Bóg, czy bez jakiegokolwiek porządku porusza i obraca sprawy ludzkie przypadek – winna nas podtrzymywać filozofia, to ona uczy nas odcyfrowania porządku świata, ona postępowania za Bogiem”.

* * * Seneka.          

 

Obecna wizyta  przewodniczącej niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV.) E. Steinbach oraz niedawny dzień 9 maja, jako dzień oficjalnego zakończenia drugiej wojny światowej w 1945 roku, przedstawiany, opisywany i komentowany jest na wiele sposobów. Przez 65 lat jakie upłynęły od tej daty, ukazały się na świecie tysiące różnych opracowań przedstawiających te wydarzenia. Najwięcej  wśród nich jest pisanych na zamówienia płynące z różnych stron.  Na końcu tej wyliczanki u mnie są - wspomnienia i relacje.

Tej właśnie grupie twórczości historycznej chciałbym poświęcić ten krótki artykuł. Tak, to jest również twórczość historyczna, pomimo , iż nie jest pisana przez zawodowych historyków. Jest pisana przez zwykłych prostych ludzi. Ich opisy i zwierzenia są ich prawdziwymi przeżyciami, przekazanymi subiektywnie , ale zawsze osobiste. Na tym polega ich historyczność i prawdziwość. Nie jest ważne, kto, gdzie i po jakiej stronie.

Do napisania kilku zdań skłoniła mnie dość szeroka dyskusja w naszych mediach i niemieckich, na temat muzeum poświęconemu wysiedleniu Niemców.

Oficjalnie dotyczy to Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” z siedzibą w Berlinie.

Dyskusja przyjęła dość nieoczekiwany rozmach i międzynarodowy zasięg, ogniskując wokół, w skrócie mówiąc - trzech kwestii:

Pierwsza – czy muzeum ma zawierać (eksponować) kontekst historyczny czyli taki, że Niemcy też są ofiarami, ale pozostają tymi, którzy ponoszą odpowiedzialność polityczną (B. Kerski).

Druga – czy współczucie i szacunek dla niemieckich ofiar ucieczek, wypędzeń, gwałtów, morderstw, deportacji i pracy przymusowej ma zejść na dalszy plan? (E. Steinbach).

...................................................................................................................................................

Trzeci - człon w tytule fundacji czyli „Pojednanie” z Niemcami już nastąpiło. „Kontekst historyczny” został dostatecznie dotąd wyjaśniony w tysiącach publikacji, (pod warunkiem, że wszyscy rozumieją go tak samo - co jest bardzo wątpliwe)  postanowiłem zatem  przyjrzeć się pokrótce dwom pierwszym członom nazwy fundacji.

....................................................................................................................................................

Bernadetta Nitschke , pracownik naukowy WSP w Zielonej Górze, której ważnym obszarem naukowym jest problematyka wypędzenia, [...] określana eufemistycznie po polskiej stronie terminem „wysiedlenie” lub „przesiedlenie” w stosunku do Niemców, zaś do własnych obywateli – „repatriacją’, do 1990 r. pozostawała w Polsce tematem tabu. W czasie drugiej wojny światowej ( pisze B. Nitschke w swej książce : Wysiedlenie czy wypędzenie? [...] Ludność niemiecka w Polsce w latach 1945 -1949) i w efekcie powojennej zmiany granic kilkadziesiąt milionów ludzi musiało opuścić rodzinną ziemię: Polacy, Rosjanie, Ukraińcy, o Żydach nie wspominając, a także ludność niemieckich ziem wschodnich Ostgebiete, tj. wschodnich kresów Niemiec, włączonych do Polski po konferencji w Poczdamie. Po roku 1944 swoje domy w krajach Europy Wschodniej opuściło 11- 14 milionów Niemców ( liczba zależy od tego, kto ją podaje). W Niemczech żyje dzisiaj kilka milionów ludzi określanych terminem „wypędzeni”. Podobnie jest w Polsce, w której także kilka milionów ludzi zaliczyć można do kategorii „repatriantów” z dawnych polskich Kresów Wschodnich.

W swej obszernej i wszechstronnie udokumentowanej żródłowo pracy , autorka zamieściła rozdział „Ewakuacja Prus Wschodnich”.

[...] Według danych z 1944 r. w Prusach Wschodnich (Ostpreussen) zamieszkiwało 2. 653 tys. ludności. Ewakuacja odbywała się w trzech falach. Pierwsza przypadła na przełom lipca i sierpnia 1944r. Druga w pażdzierniku tego samego roku. Trzecia – najtragiczniejsza w styczniu 1945 r. Najtragiczniejsza, ze względu na szybki marsz  Armii Czerwonej. Zapanował całkowity chaos. W dniach 18 do 26 stycznia udało się przekroczyć Wisłę i uciec 75 tys. z Królewca. Po 22 stycznia ucieczka została utrudniona ze względu na zablokowanie stacji kolejowych. 21  stycznia wojska radzieckie zajęły Olsztyn, połowa mieszkańców dostała się pod radziecką okupację. Po 21 stycznia pozostały tylko dwie drogi ucieczki. Z Pillau (Bałtijsk) morzem lub przez zamarznięty Zalew Wiślany.  

..............................................................................................                                               Nacierające wojska rosyjskie ostrzeliwały kolumny uciekinierów na lądzie bądż na lodzie Zalewu Wiślanego. Dantejskie sceny jakie tam się rozgrywały opisuje E. Kieser, uczestnik marszu w takiej kolumnie uciekinierów..

 

.......................................................................................................................................

B. Nitschke – [...] Stosunek żołnierzy radzieckich do ludności pomorsko – kaszubskiej.

Żołnierze ci byli uświadamiani przez oficerów ds. politycznych o tym, że na tutejszych terenach to wsje Germany, czyli wszyscy są Niemcami.

Autorka pisze: [...] „ Żołnierze Armii Czerwonej dopuścili się wielu morderstw...;

Aktom bezprawia sprzyjała atmosfera odwetu, podsycana przez radzieckie ośrodki decyzyjne, które lansowały  teorię , że należy odpłacić Niemcom  za wszelkie popełnione przez nich zbrodnie. Lansowano hasło : >>Wszyscy Niemcy najlepsi są Martwi<<, stąd żołnierze czuli  się bezkarni i dopuszczali się najbardziej okrutnych mordów. Według obliczeń historyków niemieckich na skutek mordów dokonywanych przez żołnierzy Armii Czerwonej na terenie Prus Wschodnich i Pomorza, śmierć poniosło około 75 – 100 tys. osób cywilnych (kobiet, dzieci i starców). Przestępstw dopuszczali się zarówno żołnierze walczący na pierwszej linii frontu, jak i służący w jednostkach uzupełniających. Najczęstszym zjawiskiem były indywidualne akty represji, do których należy zaliczyć: zabójstwa zatrzymanych Niemców, gwałty na kobietach oraz ograbianie z posiadanych dóbr osobistych. Kto chciał ratować gwałcone kobiety, płacił życiem. Niejedna matka ofiarowała się, by zaoszczędzić hańby swojej 12 lub 15 letnie córce. Gwałcone były 70 – letnie  staruszki czy zakonnice po kilka razy dziennie. Żołnierze dopuszczali się przestępstw pod wpływem alkoholu. Niektórzy starsi Niemcy tłumaczyli swoim: nadchodzący Rosjanie to też ludzie. Jacy to ludzie, okazało się niebawem, kiedy gwałcone przez nich dziewczynki umierały”.

.......................................................................................

Na konferencji poczdamskiej 20 listopada 1945 r. Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec ustaliła, że 3,5 miliona Niemców z Polski ma być wysiedlonych do dwóch stref okupacyjnych:

a) do strefy radzieckiej - 2 mln.

b) do strefy angielskiej – 1,5 mln

Wysiedleni miało się rozpocząć w grudniu, a zakończyć w maju 1946 r.

Podjęcie takich ustaleń było wynikiem istniejącego w tym okresie przekonania, jakoby przesiedlenia stanowiły „ mniejsze zło” w obliczu gwałtów i okrucieństw, które mogły nastąpić gdyby takich działań nie podjęto. Odwoływano się przy tym do doświadczeń, bałkańskich (1913). Powoływał się na nie często Churchill

..............................................................................................

                                                                                                                                                       Tym,  który przeżył  ucieczkę w 1945 r. jest  Ekbert Kieser, a który opublikował swoje przeżycia w książce „Danziger Bucht 1945” ( Zatoka Gdańska 1945). Pamiętać należy, że uciekali cywile, kobiety z dziećmi i starcy obojga płci. Mężczyżni pełnili służbę w Wermachcie. Najwięcej zginęło podczas przepraw przez zamarznięty Zalew Wiślany. Pod koniec stycznia zaczęła pękać pokrywa lodowa i coraz więcej ludzi zapadało do zimnej wody. Wpadały sanki z ludżmi i  końmi, wpadały matki wlokące sanki z małymi dziećmi , czy chorymi staruszkami do tej lodowatej wody. Inni siadali w rowie przydrożnym w zupełnej apatii czekając na swój koniec. Graf Eulenburg poświadczył, iż miało miejsce wydarzenie kiedy feldfebel zastrzelił na usilne błagania matki ją i siedmioro małych dzieci. Doznał szoku i chciał się zastrzelić , ale nie był w stanie tego zrobić. W innym miejscu,  pod pewnym wagonem ukryci przed zimnem znajdowali się :  jeniec francuski, który opiekował się dziewięciorgiem niemieckich dzieci, a których matkę zabił rosyjski pocisk artyleryjski. Następnie zmarło najmłodsze dziecko również od pocisku. Nie znane są dalsze losy tego francuza i dzieci. Matki nacierały zmarznięte dzieci jak mogły. Dwie noce i dzień pod kocem przy 30 st. mrozie wyniszczyły każdy organizm. W dzień nisko latające samoloty rosyjskie ostrzeliwały kolumny wlokących się ludzi. Rosyjskie czołgi doganiając znienacka kolumny uciekinierów gąsienicami miażdżyły  na drodze wszystko, co jeszcze się ruszało. Pomijam tutaj nazwiska ludzi - uczestników, którzy relacjonowali te wydarzenia. One są w wyżej cytowanej książce.

Na przełomie stycznia i lutego 45 r.  kolumna uciekinierów z kierunku Pruszcza Gdańskiego skierowała się do Kartuz. Stąd drogami polnymi w kierunku Wejherowa. Z dróg bitych spychało ich wojsko.                                                                                                                    

 

Trasa marszu uciekinierów  Pruszcz – Kartuzy- Wejherowo – Gdynia. Górna strzałka wskazuje wracających uciekinierów  po zajęciu Kołobrzegu przez Rosjan, a usiłujących zaokrętować się na Helu.( opr. E. Kieser,  Danziger Bucht 1945).

...........................................................................................................................

Również ja pamiętam dzień, kiedy do mojego rodzinnego domu w Masłowie zjechało się dużo furmanek pełnych pakunków , pierzyn, przedmiotów i wymizerowanych ludzi z dziećmi. Po ok. dwudniowym wypoczynku, skromnym gorącym  posiłku, a przede wszystkich ogrzaniu się wszyscy wyjechali w kierunku Wejherowa. Ci tragiczni ludzie mieli pewność, że uda im się dotrzeć do Odry. Pamiętajmy, że 2 Front białoruski dotarł 8 marca do Koszalina a 18 marca do Kołobrzegu,  odcinając drogę na zachód. Oni nie zdążyli do Odry. Wiadomo mi, że skierowali się do Gdyni, gdzie czekały na nich statki transportowe. Były również inne spóżnione kolumny, które zawróciły z powrotem  na wschód po zajęciu Kołobrzegu przez Rosjan.

...................................................................................................................................................

Niektórym bardzo łatwo dzisiaj mówić o „ kontekście historycznym”. Czy tym ludziom cywilom - matkom z dziećmi i starymi rodzicami - ofiarom okrutnej wojny nie należy się współczucie i pamięć? Wszak, nie jesteśmy zwierzętami! To, że naziści  byli zwierzętami, wcale nie zmusza nas do bycia nimi również.

Ludobójcy - zwierzęta spod nazistowskiego znaku SS byli pojętnymi uczniami twórcy terroru i metod,  który wymyślił i wprowadził w życie jeden z przywódców rewolucji bolszewickiej w 1917 r. Polak, niejaki Feliks Dzierżyński. To też należy do kontekstu historycznego. Rosjanom on jest bardzo dobrze znany. Dzierżyński osobiście strzelał do ludzi, czego nie można powiedzieć o arcyzbrodniarzach : Stalinie i Hitlerze.

Nie umniejsza to jednak w żaden sposób ich odpowiedzialności za zbrodnie dokonane przez stworzone przez nich zbrodnicze systemy.

.............................................................................

 

 

Zbrodnicza trójca.

 

Jeżeli długo spoglądasz w otchłań,

Otchłań spogląda również na ciebie

        Friedrich Nietzsche

............................................................................................................................................

 

 

   Sytuację pogarszała szerząca się dezynteria i głód. Zimny wiatr od morza i mróz, który sięgał 25 – 35 st. C. Kolumny te ostrzeliwane były przez rosyjską artylerię. Ostatecznie pod koniec lutego przeprawa stała się niemożliwa. Do tego czasu tą drogą uciekło ok. 450 tys. ludzi.

Wielu uciekinierom udało się ewakuować przez port w Piławie. Do 15 lutego przetransportowano 204 tys. ludzi, a dalszych 50 tys. odesłano pieszo. Duże straty powodowały rosyjskie naloty bombowe. Od końca stycznia do końca kwietnia z Piławy drogą morska odtransportowano 451 tys. ludzi, a drogą lądową skierowano 180-200 tys.  Spośród 2. 635 tys. ludności zamieszkującej Prusy Wschodnie jeszcze na początku 1944 r. aż 75% opuściło ten teren. Było to możliwe, gdyż jesienią  1944 roku ewakuowało się około 500 tys. osób. W 1945 roku uciekło jeszcze 1. 500 tys.  Pozostali wpadli w ręce Rosjan. Prusy Wschodnie po ucieczce Niemców przypominały więc „ziemię bezludną” (B. Nitschke).

................................................................................................................................................

Następnym wstrząsającym ludzki umysł dokumentem jest relacja osoby ocalałej z największej katastrofy morskiej w drugiej wojnie światowej, czyli Tragedia Gustloffa autorstwa Heinza Schón.  Ta 170 stronicowa książka jest relacją przede wszystkim osób, które zostały uratowane, oraz oparta na zasobach różnych międzynarodowych archiwów. W wydaniu pierwszym z 1951 roku liczba ofiar wynosiła sześć tysięcy. Natomiast w wydaniu piątym, o pogłębionych badaniach archiwalnych i świadków -  na którym wydaniu się opieram - tragedia pochłonęła 9343 ofiary. Uratowano 1252 rozbitków. Jest dużą trudnością podać skrócone fragmenty tej książki, gdyż cała ona jest jedną wielką ważną i przejmującą relacją. Ostatni kapitan motorowca M/s  Wilhelm Gustloff (uratowany) Friedrich Petersen, napisał w przedmowie pierwszej edycji m. in.: „Czytelnicy tej książki mają wrażenie, że przeżyli ją (katastrofę) osobiście . Heinz Schón przedstawia w sposób fascynujący rozpaczliwą walkę tysięcy osób o życie : krzyki, płacz, śmierć, lecz również gotowość do niesienia pomocy i ofiarne czyny marynarzy niemieckich. Wstrząsająco i dobitnie , rzeczowo i obiektywnie, zgodnie z prawdą i bez żadnej przesady autor opisuje katastrofę, która nigdy nie pójdzie w zapomnienie. Ta książka jest czymś więcej niż relacją faktów – to zaszczytny pomnik pamięci zmarłych w jednej z największych katastrof wszech czasów; jest wyrazem wdzięczności dla ratowników - ludzi morza - , którzy zdołali wyrwać śmierci tysiąc istnień ludzkich, jest częścią historii morza, ważnym rozdziałem czarnej plamy w historii Niemiec, z której naukę powinien wyciągnąć cały świat”.

.................................................................................................................................................

Wydana w 1998 r. dokumentacja fotograficzna „SOS Wilhelm Gustloff” zawiera sprawozdanie ze spotkania z mechanikiem torpedowym sowieckiego okrętu podwodnego, który wieczorem 30 stycznia 1945 r. zatopił Gustloffa.

Jak wyżej wspomniałem, ci uciekinierzy  którym Rosjanie odcięli drogę na zachód , oraz ci którzy przez  teren mojego siedliska udali się do Wejherowa,  skierowani zostali do Gdyni – portu nadziei.

Czytamy dalej [...] W Gdyni na placu przed dworcem zbierają się uciekinierzy i w kolumnach maszerują przez zaśnieżone ulice. W gospodach, szkołach, szopach i magazynach chronią się przed chłodem, stoją w bramach. Czerwony Krzyż stoi przed zadaniem nie do wykonania. Dziesięć tysięcy uciekinierów cierpi głód. Ucieczka trwa od wielu dni i od wyjazdu z domu nie mieli nic ciepłego w ustach.  Matki błagają o mleko dla niemowląt. Nie tylko uchodżcy – kobiety, dzieci i osoby starsze – znajdują się w mieście. Kilka tysięcy mężczyzn tworzy upiorny pochód szukający łóżek. To ranni w walce o Kurlandię. Wszyscy mają nadzieję, że skończy się ich ból. Czekają na statek, którym popłyną w bezpieczne miejsce. 21 stycznia Gustloff został wyznaczony jako statek uchodżców. 25 stycznia zaczął się napór uciekinierów na statek. Wszyscy chcą na Gustloffa.  

Dobiega końca dzień 29 stycznia 1945 roku. Na pokładzie panuje spokój. Oczekiwanie na wyjście statku z portu. Ludzie się niecierpliwią. Rosjanie są już w Gdyni, krąży plotka. Nadburmistrz Gdyni, Schlichting przybywa ze swoją 13 - osobową rodziną i otrzymuje najlepszą kabinę „kabinę Fuhrera”.  Burmistrz towarzyszy podczas kwaterowania żonie i dzieciom, dziadkom i służącym, potem opuszcza statek. „Muszę wziąć udział w obronie Gdyni”. Bierze udział w walce i ginie, jego rodzina ginie, gdy tonie Gustloff.

Nikt nie spodziewał się tragedii przed wypłynięciem.

...................................................................................................................................................

 

M/s Wilhelm Gustloff

Statek śmierci.

Bałtyk, 30 stycznia 1945 r.   godz. 19,00 – Wilhelm Gustloff znajduje się w drodze na zachód. Porty docelowe: Kilonia i Flemsburg

 

Eskorta; Torpedowiec Lówe

Godz. 21, 15 – Gustloff znajduje się 24 km od latarniowca Stillo. Głębokość 61 m.

Godz. 21, 16 – Trzy trafienia torped

Zaatakował sowiecki okret podwodny S-13. Dowódca : kapitan 3 rangi Aleksander Marinesko.

Godz. 21,17 – Gustloff zaczyna tonąć. Po trafieniu torped w część dziobową i maszynownię – zaczyna wdzierać się woda i statku nie można uratować.

Godz. 22,00 – Panika osiąga punkt kulminacyjny. Rozkaz z pomostu dowodzenia : Wszyscy z pokładu, ratuj się , kto może.

Godz. 22, 18 – Gustloff się przewraca i tonie. W momencie tonięcia zapalają się wszystkie światła.

Bilans katastrofy : 5348 dzieci, kobiet, matek, rannych mężczyzn znalazło śmierć wskutek zatonięcia statku Wilhelm Gustloff.

Ocalono 1252 osoby dzięki akcji ratowniczej członków załóg 9 jednostek marynarki wojennej i statków handlowych, które pospieszyły na miejsce wypadku. (opr.. H. Schón)

Opis tragedii i akcji ratowniczej w szczegółach - w cytowanej książce. W oparciu o książkę z pierwszego wydania, został zrobiony film przez reżysera Franka Wisbara w 1959 r.  pod tytułem: „ Nacht fiel uber Gotenhafen” ( „ Noc zapadła nad Gdynią”)

.......................................................................................................................................................

Autor H. Schón odbył rozmowy w Leningradzie i Kaliningradzie  m. in. z byłym inżynierem sowieckiego okrętu podwodnego S- 13, Władimirem Kowalenko, który relacjonował przebieg ataku  na Gustloffa.  Ponadto odwiedził bosmana okrętu podwodnego S-!3, który wystrzelił torpedy w kadłub Gustloffa. Mieszkał w okolicach St. Petersburga. Władimir Kuroczkin 78- letni samotnik mieszka w prostej chatce w małej wiosce.  Były bosman był bardzo zaskoczony odwiedzinami jednego z ocalałych pasażerów Gustloffa.  Podczas wielogodzinnej rozmowy przez tłumacza, nie udało się Schónowi przekonać bosmana Kuroczkina, że na Gustloffie były kobiety, dzieci starcy i ranni. Ciągle powtarzał ; „Faszyści,  tylko Faszyści”. Następnym razem podczas drugiego spotkania powiedział już  przyjażnie „ Wojna to okropna rzecz. Trzeba znależć inną drogę na rozwiązywanie problemów na świecie.” Spotkanie to utrwalone zostało na taśmie, następnie pokazane w Niemczech i Polsce.

Heinz Schón napisał wiele publikacji -  wszystkim dał nazwę :  „Książki przeciwko wojnie i zapomnieniu”.

 

 

Repr. z książki H. Schón, Tragedia Gustloffa.   (wyd. Replika 2006)

......................................................................................................................................................

Ten bosman Kuroczkin powtarzał faszyści, faszyści, gdyż tak go wychował, a właściwie zaprogramował system, którego wykonawcami  byli oficerowie polityczni tzw. „ politruki”. Ten prosty człowiek nie wiedział – nie miał prawa wiedzieć -  więcej o sprawie której służył.

...............................................................................................................................................

Wyrzucenie  Niemców z Gdańska i przyległych terenów w 1945 r.

 

Z chwilą zakończenia działań wojennych w 1945 r. polskie władze wojewódzkie przystąpiły do realizacji przesiedlenia ludności niemieckiej za Odrę. Chodziło o usunięcie wszystkiego co przypominało niemiecką obecność na tych terenach. Ponadto, należało przygotować miejsce dla masowo napływających osadników z różnych regionów Polski. Problem był wyjątkowo skomplikowany, gdyż wśród przedwojennych mieszkańców była liczna grupa autochtonów, kaszubsko-pomorskich, którzy identyfikowali się z narodem polskim od Kazimierza Jagiellończyka począwszy (1454).  Np. moja rodzina mieszka nieprzerwanie na tym terenie od  700 lat.  Grupę tą należało poddać weryfikacji i rehabilitacji. Do akcji tej, oprócz urzędu wojewódzkiego w zakresie administracyjnym zaangażowano nadzór policyjny i urzędu bezpieczeństwa. Skutkowało to wielu wykroczeniom natury kryminalnej, podobnej do opisanych wydarzeń powyżej. Najbardziej restrykcyjnym pomysłem popisał się - od 4 kwietnia 1945 r. -  Szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Gdańsku  płk. Grzegorz Korczyński, który przystąpił do reaktywowania obozu koncentracyjnego w Stutthofie z uruchomieniem pieców do palenia zwłok. Likwidowani tam mieli być Niemcy i Kaszubi.  Ten sam, już gen. broni Korczyński pojawił się ponownie na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. tłumiąc i masakrując robotników  w Gdańsku. To on wydał rozkaz strzelania do robotników. Nie trudno sobie wyobrazić jakich czynów dopuszczali się jego podwładni z różnych szczebli. Do wysiedleń władze Gdańska przystąpiły jeszcze przed  wejściem w życie postanowień poczdamskich. Działały zgodnie z wytycznymi płynącymi z centrali rządowej. Głównym promotorem był minister administracji  płk. E. Ochab. Pierwszy transport 60-wagonów pomieściło 3 tys. Niemców z Sopotu, Oliwy , Nowego  Portu. Następny transport pomieścił 5 tys. osób.

W rezultacie akcji przesiedleńczej pomiędzy lipcem 1945 r. a  pażdziernikiem 1947 r., z województwa gdańskiego wywieziono ok. 310 tys. Niemców. W tej liczbie mieści się również pewna liczba zweryfikowanych jako Polacy.

.................................................................................................................................

W. Stankowski w swej dobrze udokumentowanej pracy pod tytułem „Niemcy na Pomorzu Gdańskim i Kujawach 1944/45 -1950”  napisał: „Ostatnim etapem ucieczki  Niemców zgromadzonych w portach Pomorza Gdańskiego było ich odtransportowanie przez Morze Bałtyckie do miejsc oddalonych od bezpośrednich działań frontowych. Pomimo, że Bałtyk pochłonął 33 000 osób udało się wywieżć statkami floty wojennej i handlowej Niemców: z Gdyni – 406 818, gdańska – 181 310, Helu – 495 810 osób. Była to jedna z najlepiej przeprowadzonych akcji ratunkowych, która odbyła się w ekstremalnych warunkach działań frontowych”.

.................................................................................................................................

Stan bezpieczeństwa ludności niemieckiej i pozostałej ( znam to z własnych doświadczeń) był bardzo zły, trudny. Funkcjonariusze MO i UBP byli zwykłymi zbirami, którzy rabowali, bili, gwałcili, zabijali. Robili to przede wszystkim żołnierze Armii Czerwonej, również z jednostki Wojska Polskiego, oraz niektórzy cywile Polacy. Pojawiali się samorzutnie w mieszkaniach przed wyjazdem i w sposób brutalny zajmowali  mieszkania i mienie Niemców. Postępowanie to spowodowało protest wyrzucanych Niemców, który został brutalnie stłumiony. Wyzwoliciele  – pojęcie to obejmuje wszystkich wyżej wymienionych prześladowców -  pokazali swoje prawdziwe oblicze. Te wydarzenia mają również - kontekst historyczny, który nie podlega zapomnieniu.

Na koniec tylko wspomnę, że podobnie potraktowano księży katolickich - Niemców, przy odpowiednim udziale niektórych polskich księży katolickich. ( np. biskupa gdańskiego K.M. Splett). Osobliwe to zaiste zawołanie: „Umiłowani Bracia w Chrystusie”.

.......................................................................................................................................

 

 

Naziści – faszyści!

Laurence Rees , wybitny dziennikarz TV BBC, napisał książkę pod tytułem „ Naziści, ostrzeżenie historii”.

Przedmowę napisał profesor Ian Kershaw  w której m. in. czytamy :

[...] „Być może dla Boga wszystkie epoki historyczne są równie ważne, ale dla ludzi epoka nazizmu ma szczególne znaczenie. Narodowego socjalizmu nie można rozpatrywać z dystansu ani postrzegać go jedynie jako przedmiotu naukowych dyskusji. Historia należy do wszystkich i nauka płynąca z nazizmu również powinna być wzięta pod uwagę przez wszystkich. Nie tak dawno w Niemczech rządzili naziści i wielu ludzi pamięta ówczesne wydarzenia i to, co się stało pod rządami nazistów w Europie nie tak dawno temu.

Naród niemiecki, który tworzył ówczesne niezwykle kulturalne społeczeństwo, zrezygnował z demokracji, gdyż go zawiodła. Dopiero wtedy zakulisowe intrygi mogły postawić u steru władzy Adolfa Hitlera.

Gdy naziści przejęli kontrolę nad państwem, mogli znieść – przy szerokim poparciu społecznym – wszystkie gwarancje praw obywatelskich i szybciej doprowadzić do upadku wartości obowiązujących w cywilizowanych społeczeństwach, niż kiedykolwiek zdarzyło się to w historii”.

W książce tej autor przedstawił historię nazizmu, jego genezę, drogę do władzy i ludzkich umysłów, bezwzględną realizację założeń ideologicznych i kataklizmu upadku Trzeciej Rzeszy.

 

 

Repr. z okładki tej ksiązki.  ( wyd. Prószyński i S-ka)

..............................................................................................................................................................................

Przy tej okazji nie wolno pominąć choć w kilku zdaniach eksterminacji  Żydów zwaną Holokaustem. Właściwie jest to bardzo obszerny temat na oddzielny artykuł, który być może ukaże się.

Punktem wyjścia tej wzmianki jest książka amerykańskiego historyka  D.I. Kretzera pod tytułem „Papieże a Żydzi”. Książka jest odpowiedzią  na ogłoszony  w marcu 1998 r. raport watykańskiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem. „ Jedenaście lat wcześniej papież Jan Paweł II zwrócił się do Komisji, by orzekła, czy Kościół ponosi odpowiedzialność – a jeśli tak, to w jakim stopniu – za zagładę sześciu milionów europejskich Żydów w czasie drugiej wojny światowej”.

[...] Sedno sprawy, przyznają autorzy dokumentu, leży w tym , że do Zagłady doszło” w krajach o długiej tradycji chrześcijańskiej’. Czy unicestwienie europejskich Żydów może mieć zatem jakiś związek ze „sposobem odnoszenia się chrześcijan do Żydów na przestrzeni wieków”. Komisja orzekła że, Kościół w żadnej mierze nie ponosi odpowiedzialności za tę zbrodnię. Kościół obarcza winą dziewiętnastoletnie ideologie i filozofie.

Kretzer dalej pisze: „Po przeczytaniu materiałów ze wspomnianej konferencji prasowej i po lekturze dokumentu Komisji uświadomiłem sobie, że reprezentowana przez Kościół wizja historii jest z gruntu błędna”.

.......................................................................................................................................

Z tego „odkrycia”  Komisji można sądzić, że „getta żydowskie” pojawiły się w dziewiętnastym wieku.

Czy na pewno?. 

[...] Pierwsze wielkie „rozwiązanie ostateczne” wyprzedzające Hitlera o półtora tysiąca lat, było dziełem św. Cyryla z Aleksandrii, katolickiego księdza Kościoła i jego nauczyciela; że już wtedy płonęły synagogi , podpalane przez chrześcijan; że właśnie wielu z największych Ojców Kościoła było wściekłymi antyjudaistami. Potworne upokorzenia, upośledzenia, tortury i masakry ciągnące się przez całe katolickie średniowiecze i nowożytność jak krwawy ślad, prowadzący wprost do hitlerowskich komór gazowych, co przecież dziś już przyznaje nawet wielu teologów katolickich. Np. komendantem największego chorwackiego obozu koncentracyjnego jeszcze w połowie XX wieku był przez cztery miesiące franciszkanin Miroslav Filipović – Majstorović. Wspomagali go inni franciszkanie i duchowni: Brklanić, Matković, Matijević, Brekalo, Celina , Lipovic i inni. W tym obozie śmierci Jasenovac nad Sawą  w ciągu czterech miesięcy pod kierownictwem franciszkanina ojca Filipovicia, ścinano głowy, zlikwidowano około 40 tys. ludzi. Ówczesny chorwacki przewodniczący Konferencji Episkopatu arcybiskup Alojzije Stepinac , kolaborant hitlerowski,  który po wojnie został skazany za poparcie ludobójstwa Serbów przez chorwackich nacjonalistów, a którego z okazji dwudziestolecia swojego pontyfikatu Jan Paweł II , uczynił swietym! ( ob. K. Deschner, Polityka papieska w XX w. t.2, s.175 i nast.)

Jest to dla mnie niewiarygodne, ale..., żródła nie kłamią.

........................................................................................................................................                                                                                                                                              Papież Paweł IV , który zasiadał na tronie w latach 1555 - 1559 r. , wcześniej przewodniczący Świętego Oficjum (Inkwizycji) już w swej pierwszej bulli  zakazywał Żydom wykonywania wszelkich zawodów poza handlem szmatami, odbierała prawo posiadania ziemi i domów. Nakazywała osiedlania się w gettach. (Dla wielu , którzy są przekonani , że getto było pomysłem nazistów hitlerowskich, z pewnością będą zaskoczeni!)

Wtedy to, zgodnie z postanowieniem papieża, w miastach Państwa Kościelnego, w których mieszkała mniejszość żydowska, utworzono getta. Żydzi musieli przeprowadzić się do zatłoczonych dzielnic otoczonych murami, które oddzielały ich od społeczności chrześcijan.

Bramy do nich zamykano na noc. Papież ten tak był nielubiany, że jego śmierć przywitano z radością. Lud rzymski splądrował pałac inkwizycji. Zanim obalono posag papieża, jeden Żyd nałożył mu na głowę żółty kapelusz hańby, który Paweł IV nakazał nosić mieszkańcom getta.(Hitlerowcy nakazali nosić żółtą opaskę z literą „ J”).

Paweł IV odszedł, ale getto pozostało. Pozostało długo – do drugiej wojny światowej.

Komisja orzekła..., że Kościół nie ponosi odpowiedzialności.

 

....................................................................................................................................................

 

Paweł IV pontyfikat w latach 1555 – 1559.

Od 1542 r. stał na czele inkwizycji, kierował wysiłkami do fizycznej likwidacji protestantyzmu w Italii. Do opanowania herezji – jako papież -  rozszerzył kompetencje inkwizycji, w tym duchu powstał również indeks ksiąg zakazanych. 

 

 

 

W Rzymie przeprowadzał zarządzenia reformatorskie, stosując terror i nadzór policyjny. Wygnano ze Świętego Miasta 113 biskupów, którzy opuścili bezprawnie swe diecezje. Wyłowiono ze wszystkich domów i zaułków Rzymu setki mnichów wałęsających się poza macierzystymi klasztorami. Przepędzono również wszystkie prostytutki. Ludność żydowska została zamknięta w gettcie. Nie oszczędzono kardynałów oskarżonych o niemoralność i knowanie spisków. Jego doradcami byli jezuici i teatyni. Faworyzował swych krewnych, jego bratanek Carlo Farnese, słynny zawadiaka , otrzymał kapelusz kardynalski i wysoką godność, zastępcy papieża. Z tego wynika, że Paweł IV otrzymał w spadku po poprzedniku prawdziwą „Sodomę i Gomorę”. Był to spadek po Juliuszu III, który wznowił tradycję zabaw i karnawałów rzymskich. Mianował kardynałami nie tylko swych krewnych, ale nawet niezbyt rozgarniętego hodowcę małp, które papieże hodowali w swych ogrodach (J. K. Kowalski, Poczet papieży).                             

Na rycinie widzimy galerię powieszonych za nogi protestantów (heretyków).

„Umiłowani Bracia w Chrystusie” zapomnieli o przykazaniu Bożym „Nie zabijaj”.

............................................................................................................................................

 

 

Rodzaj ludzki [...] jest zdolny do wszystkiego. Neron płakał podpisując wyrok śmierci na zbrodniarza, grywał w farsach i zamordował swoją matkę.

 Wolter

...................................................................................................................................................................

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zwyczaje Kaszubów

piątek, 20 maja 2011 21:03

Wiadomość o Kaszubach  napisał również wrocławianin w 1847r. August Mosbach. We wstępie napisał: wiadomość niniejszą o Kaszubach ułożyłem po większej części według notatek przed kilku laty udzielonych mi przez Floriana Ceynowę rodem zpod Pucka, który zwiedził całą krainę kaszubską. Dzięki opracowaniu tego rękopisu przez J . Tredera, możemy poznać materiał opracowany przez Mosbacha. Ze zrozumiałych względów zamieszczam tylko wybrane fragmenty (w oryginale).

 

                                               Świętojanka

Rozpowszechnionym niegdyś po całej Słowiańszczyżnie , a obecnie coraz bardziej zanikającym obchodem ludowym , są ognie rozpalane w wilię Ś. Jana. Wybuchiwają one po dziś dzień jeszcze po siedzibach tak zwanych Kaszubów. Tam każda wioska, każde miasteczko ma swoją górę świętą, mniej więcej wysoką, mnie więcej przyjemnie położoną, która słynie w ustach ludu wielorakiemi baśniami o zaklętym zamku, o czarownicy, pustelniku, o bitwach, kościach poległych Krzyżaków, Szwedów, o grobach pogańskich, o suszeniu pieniędzy itd. Nadeszła Wilia Świetojańska : cała niemal wieś wysypuje się ku świętej górze. Bogaty i ubogi na wspólną spieszą zabawę. Wszyscy gotowi równej używać uciechy. Idą kobiety gburskie a dobrze się zaopatrzyły kiełbasami, kołaczami, serami; lezą za niemi służebnice z rydlami na ramionach, cieśla, stolarz, siekierą czy tam toporem wywija, a ruszy ku górze. Jużci wszystki , co żywo, krząta się koło Świetojańskiej roboty; kopią doły, wbijają potężne dragi omydlone, a szczyty ich kiełbaskami, serami, itd. Zawieszają, inne drągi słomą obwijają, a beczułki wysmolone u ich wierzchu przywięzują. Tymczasem coraz więcej ludu , wesoło sobie nucąc przybywa. Zmierzch zapada – gwiazdy na niebie się wysuwają- osmolone dragi podniósłszy się, stanęły w ziemi – w tem ze wszech stron zabrzmi okrzyk: „woegnia! woegnia!- aż się rozlega po sąsiednich dolinach. Otóż Świętojanka! Płomienie buchają – grzmią śpiewki - pukają na wiatr z pistoletów, fuzyj - tańce wiją się koło ogni - gwar wesoły huczy. No! Jużci zaprzestać chłopcom miłosnych ceregieli! Tedy przypuścić szturm do drągów omydlonych – ale ino zgrabnie, zwinno brać w objęcia, drzewa gładziuchne, bo nie lada suwać się po mydle – ale do kata! ino śmiałością nadrabiać, w chwacko drapać się do góry! do góry! wszak śmiałków , u szczytu uwieńczy suta nagroda! oj! bo też wysoko dyndają i gomoły żarnowskie i kiełbasy i szynki i bicze nowiuszeńkie, i...ale kto by tam policzył owe tam wabiła. Jaki taki dobrał do szczytu, hycnie jednym susem na dół , minę buńczuczną nastroił, a wywija że oby tem serem, a trzaska z nowego bicza, co go dopadł na mydlanej jeżdzie. Wszakże i niezgrabnego Pan Bóg stworzył. Wi1)c tedy owedy djabeł kusi sztywne jakieś nieboże, by się puścił na ową śliską wędrówkę. Ale o rety! Niedołęga się ześlizguje na dół, a pnie się na nowo. „Tuż w górę”! Wrzeszczą mu hurmem. Chi, chi, chi – wybuchnie jakiś z tamtej strony. A nieboże wyśmiewane, wyszydzane a zachęcane i popychane, sili się po mydlanej ślizgawce – a suwa – a wspina się – czy dojedzie? Szczęść Boże na drogę! Tak się tam bawili na Świętojance! Otóż Świętojanka kaszubska!

 

Ścinanie Kani w dzień Św. Jana (cd. Mosbach)

Zabawą ludową, li kaszubską, jednakże nie tak rozpowszechnionym po owej krainie, jak są szczodraki, wypędzanie Stare3go Roku, kolęda, chodzenie ze szopką , dyngus, świętojanka, jest Ścinanie Kani. Bo tylko w niektórych wioskach wejerowskich, starodawny święci się zwyczaj , że wszyscy chłopcy od paszenia bydła, w parę tygodni przed Św. Janem zszedłszy się na łące lub innej jakiej równinie, kapelusze swoje rzędem kładą , a każdemu z nich , zacząwszy od prawego końca , urząd jaki przeznaczają. Pierwszy kapelusz jest oznaką sołtysa, drugi przysiężnego, trzeci także przysiężnego , czwarty kata, piaty leśniczego itd. Przedostatni hycla, a ostatni pyskarza. Wtedy ci urzędnicy, obrani na mocy szybkości nóg i zwinności, przystępują do ważnej czynności. Otóż, zwyczaj starodawny każe, by każdy z nich dobrał sobie ładną towarzyszkę. Więc wszyscy kupką idą po domach włościańskich, zacząwszy od sołtysa wsi, , a wybierają najpiękniejsze dziewoje w równej sobie liczbie. Mając zaś krótkie okrągłe drewienka zwane kawlami , pierwszej wybrance na takim kawlu zarzynają jedną kreskę, drugiej wybrance na drugim kawlu dwie kreski itd., aż liczby dziewoj dobrali. Ukończywszy brankę, wrócą do sołtysa wsi, a wszystkie kawle wrzuciwszy w kapelusz, urzędnicy do ścinania kani wyjmują zeń po kawlu. Jaka na kogo przypadnie dziewoja, wyrznięta na kawlu, ta weżmie na siebie obowiązek, ustroić kapelusz swego pana w wstążki , kwiaty, sznurki itp. Sołtys i kat większych dostępują honorów , sołtysowi bowiem przybrana jego, pętlicę przypina do surduta , a katowi luba towarzyszka rękojeść pałasza przyozdabia wstążkami. Nażto dziewczęta wybrane , w wilię Św. Jana tańczyć ze swymi panami powinny. Dobrane pary mile przepędzają aż do dnia ścinania kani. Wqe wsi wszędzie ozdobno, domki umajone tatarakiem i klonem: ścieszki i drogi wysute piaskiem; wszędzie czysto i chędogo każdy ino mówi o ścinaniu kani. Za wsią na równinie szerokiej każdy pal rozczepany , tuż przy nim dołek wykopany. Po obiedzie młodzi i starzy idą na miejsce uroczystości; przybywa i leśniczy niosąc biedną kanię, a odda ją w ręce służącemu kata. Potem służący sołtysa zakreśla koło duże naokoło pala, a usuwając lud , wołają na głos:

Rum, rum z placu naszego

Aby się niestało nic złego

Gdy wszyscy urzędnicy stanęli w kole , sołtys przemawia do zgromadzonych:

A wy ludze ze wsi

Po co wy sę zeszli,

Wy ni nie wice,

Wy nic nie powice,

Ja wim,

Ja wam powim,

Jam jest syn karczmarski,

Kawaler dziarski

Mam trunki dwojakiego rodu,

Jeden dla zdrowia , a drugi dla głodu.

Kto te trunki zażywa,

Ten bogactwa miewa,

Ja je zażywam,

I bogactwa miewam.

A wy waćpaństwo za tę czorte mi talar dajcie.

Po nim kat odzywa się najprzód do kani:

Aby przyszły pod katowskie ręce,

Bo ja nie tracę, jeno prawo traci.

Tymczasem hycel kanię przywięzuje do pala , a kat zdobywszy pałasza, tnie ją w kark. Jezeli , raz, drugi i trzeci, nie utnie łba: sołtys albo jeszcze trzy razy ścinać mu dozwala, lub sam wykonywa wyrok śmierci. Poczem hycel kadłub ze łbem w dołku grzebie, a pal rzuci do pobliskiej wody. Po ukończonej ezekucye wszyscy ruszą na wspólną zabawę. Urzędnicy wybranki swe prowadzą do karczmy lub do domu jakiego gospodarza , a tam przy puckim piwie, gdańskiej wódce, wejerowskich kołaczach, wiejskiej muzyce cały wieczór i większą noc hulają sobie.

                                                                       *

                                                                
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zamach majowy

czwartek, 12 maja 2011 19:16

 

 

    Przewrót Majowy 1926 

 

Załamanie gospodarcze spowodowało wzrost bezrobocia, radykalizację nastrojów społecznych i kryzys w kołach rządowych.

W dniu 10 maja Józef Piłsudski przypuścił atak na rząd Witosa : „Pan Witos znany jest w historii naszego państwa głównie z bezceremonialnego stosunku do wszystkich funkcji państwowych”.                                                                                                                   

 Poprzednie gabinety ( Witosa i Grabskiego) oskarżał o „przekupstwa wewnętrzne i nadużycia rządowej władzy dla partyjnych i prywatnych korzyści’. Ministrom spraw wojskowych tych rządów Piłsudski zarzucał „uprawianie handlu posadami i rangami, przekupstwa, demoralizację wojska”.

Minister spraw wojskowych gen.  Żeligowski przygotował na 11 maja „ ćwiczenia” wojskowe w okolicy Rembertowa wyznaczając na ich kierownika Piłsudskiego. Bojówki „Strzelca” i b. legionistów urządzały manifestacje w obronie Piłsudskiego, rozsiewając informacje o rzekomym zamachu na jego dom w Sulejówku. Po stronie zamachowców opowiedziały się ugrupowania lewicy  od PPS i „Wyzwolenia” aż do KPP , które miały już dość rządów prawicy społecznej w Polsce.

12 maja Piłsudski wydał wiernym sobie oddziałom rozkaz do marszu na Warszawę. 7 pułk ułanów zajął Pragę, opanował most Poniatowskiego na którym ok. godz. 16.30 doszło do spotkania Piłsudskiego z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Prezydent nie ugiął się przed demonstracją siły, postanowił bronić legalnej władzy. 

Godzinę póżniej doszło do pierwszych bratobójczych starć na Placu Zamkowym.

13 maja na ulicach Warszawy rozpoczęły się walki. Wojskami wiernymi prezydentowi w liczbie ok. 3 000 żołnierzy dowodził gen. Tadeusz Rozwadowski.

Dowodzący lotnictwem gen. Włodzimierz Zagórski wydał rozkaz zbombardowania zamachowców. Oddziały rządowe maszerujące z Poznania na pomoc utknęły w drodze. Część dowódców zachowała neutralność. Pomocy Piłsudskiemu udzielił Rydz – Śmigły .Stare Miasto zostało zdobyte pod wieczór.

14 maja poszło natarcie na Belweder, skąd piechotą prezydent i rząd udali się do Wilanowa.

Belweder padł o godz. 17.00 , rząd Witosa złożył dymisję na ręce prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, natomiast prezydent zgłosił swoją dymisję na ręce marszałka sejmu Macieja Rataja.

15 maja walki w Warszawie zakończyły się. Śmierć poniosło ok. 400 osób, rannych zostało ok. 1000 osób.

Marszałek sejmu Maciej Rataj przejął tymczasowe obowiązki prezydenta i przekazał Piłsudskiemu władzę nad wojskiem.

Na wniosek Piłsudskiego desygnowano na premiera Kazimierza Bartla. Rząd miał charakter tymczasowy, miał urzędować do czasu wyboru nowego prezydenta.

25 maja nowy minister spraw  wojskowych  Piłsudski powiedział : „ miałem do wyboru: albo przeciągnąć dalej strunę i zakończyć tak  jak , zdaje się żądano ode mnie- jakąś próbą dyktatury i wzięciem władzy w swoje ręce, albo co mi się wydawało, jako droga możliwa, próba zalegalizowania faktu dokonanego , wybrałem drugą drogę...”

31 maja 1926 r. Zgromadzenie Narodowe wybrało Piłsudskiego na prezydenta.  Piłsudski wyboru tego nie przyjął, oświadczył jednak, że uznaje go za prawne usankcjonowanie zamachu. W dniu następnym wskazał kandydata na prezydenta profesora Ignacego Mościckiego (1867 – 1946).

Piłsudski krytykował system parlamentarny i posłów, ale nie dopuścił do rozwiązania sejmu i rozpisania nowych wyborów. Premier Bartel wyjaśniał Ratajowi : „ że rząd nie pójdzie na natychmiastowe rozwiązanie sejmu, czego domagała się lewica, bo wybory dałyby w tych warunkach radykalną hołotę. Trzeba przeciągnąć sejm do marca – kwietnia 1927 r. , aż się kraj uspokoi”.

Na pierwszy plan wysunięto projekt noweli do konstytucji. Odpowiedni projekt przedłożono 17 czerwca 1926 r.

Główne zarzuty Piłsudskiego pod adresem sejmu była korupcja.  Rząd oparty o Piłsudskiego wysunął hasło „sanacji” politycznej , moralnej i skarbowo – gospodarczej.  Jako na żródło zła , które w poprzednich latach podkopywało stanowisko Rzeczpospolitej, wskazywano na działalność stronnictw, opanowanie przez nie Sejmu, a przez Sejm wywieranie szkodliwego wpływu na rząd, ciągłe zmiany tego rządu, szkodliwe dla prawidłowej administracji kraju. Sejm pozostawał w ciągłej scysji z rządem.

Przeprowadzono czystkę wśród generałów, ponadto wśród wojewodów i starostów.

Ustabilizowanie się władzy w Polsce wpłynęło korzystnie na wizerunek Rzeczpospolitej na arenie międzynarodowej.

..................................................................................................................................................

Gdy mówimy o Piłsudskim to nie sposób pominąć bitwy warszawskiej w dniach 13 – 25 sierpnia 1920 roku, zwanej przez pewne środowiska nie mającym nic wspólnego z obronnością i sztuką wojenną - „cudem nad Wisłą”. Operacja ta według koncepcji Piłsudskiego opracowana została przez grupę polskich generałów z gen. Rozwadowskim na czele. Z pomocą pospieszyła również Francja. Oprócz znacznej ilości materiału wojennego przysłała znaczną ilość doskonałych oficerów z generałem Weygandem na czele, byłym szefem sztabu marszałka Focha, jednym z najświetniejszych reprezentantów armii francuskiej.

Ponieważ w wojsku po klęskach ducha brakło (S. Kutrzeba) wydano hasło stawania do armii ochotniczej, które sformowanie powierzono generałowi Józefowi Hallerowi; chciano zasilić wojsko przede wszystkim elementami ideowymi. Pośpieszyła do szeregów zwłaszcza  ucząca się młodzież szkół średnich i wyższych, oraz rzemieślnicza. Generał Haller powołał do życia Komitet Obrony Państwa. W całym kraju potworzyły się komitety agitujące wstępowanie do armii. Społeczeństwo zwarło się. Spieszono z pomocą armii poprzez Czerwony i Biały Krzyż. W grozie niebezpieczeństwa zwrócono się o pomoc do koalicji międzynarodowej. Stanowisko Polski w tej wojnie nie było podzielane przez państwa koalicyjne. Uważano ją za wojnę agresywną, imperialistyczną (premier Anglii Lloyd George, pamiętniki). Ze stanowiska koalicji wcale nie wynika, że zaakceptowałaby utratę państwowości przez Polskę w przypadku zajęcia Warszawy przez Rosjan. Kością niezgody były granice wschodnie pomiędzy Polską a Rosją, oraz granica z Litwą. Trudne rokowania dotyczące  przerwania wojny i naciski koalicji na rząd polski (linia Cursona) objaśniają to zagadnienie bardzo dokładnie. Nie ma to nic wspólnego z powielaniem płycizny historycznej o zagrożeniu komunizmem dla całej Europy. Rosja była zbyt słaba i rozbita, Lenin wcale nie chciał wojny (dekret o pokoju), miał zbyt poważne problemy wewnętrzne z utrzymaniem władzy. Żenującym jest słuchać pewnych teorii płynących z ust niektórych historyków legitymujących się najwyższymi stopniami naukowymi. Produkcja na zamówienie, a może wynikająca z niedouczenia?.

..............................................................................................................................................

Plan Piłsudskiego powiódł się, Armię Czerwoną powyżej Warszawy odcięto, kilkadziesiąt tysięcy ludzi wzięto do niewoli. Poddanie się tysięcy żołnierzy wrogiej armii ma wszakże swoje złożone przyczyny (o których się milczy)!. Nabór dobrowolny do tej armii dotyczył oficerów. Zwykłych żołnierzy wcielano siłą w drodze łapanki. Nocą obstawiano wieś, następnie zabierano wszystkich mężczyzn do koszar, zaprzysięgano. Był to koniec wolności i rozłąka z rodziną na wiele lat. Żołnierz rosyjski wolał niewolę polską niż głód i nieustanną wojnę. Od 1914 roku był ciągle na wojnie. W armii rosyjskiej służyło się przymusowo 10 i więcej lat. Pewna grupa jeńców rosyjskich i ukraińskich była ulokowana na naszym Pomorzu w wiejskich gospodarstwach rolnych . Ich pobyt trwał do dwóch lat . Pozostali we wdzięcznej pamięci, ci nieszczęśliwi, prości i serdeczni ludzie. Znam syna pewnego Ukraińca, który pozostał i ożenił się tutaj na Wybrzeżu.

Wracając zaś do „cudu”, to miał miejsce epizod 14 sierpnia pod Ossowem , którego bohaterem był kapelan wojskowy  ksiądz Ignacy Skorupka (ur. 1883), który z podniesionym krzyżem prowadził do boju II batalion  Legii Akademickiej  (młodzież akademicka z Sandomierza ) złożony ze studentów. Kapelan tam zginął.

Każdy ma prawo tracić życie jak chce. Każdy również ma prawo uznać taki czyn za niepotrzebny i absurdalny. Szerzej – polecam 360 stronicową pracę A. Bocheńskiego pod tytułem „ Dzieje głupoty w Polsce”. Każdy kto choć trochę rozumie z nauki Kościoła , wie że nie wolno dobrowolnie wystawić się na śmierć. Również  wtedy, gdy się chce zostać męczennikiem za dobrą sprawę. Wydarzenie to posłużyło kręgom duchowieństwa do rozpropagowania legendy o cudzie, który jakoby tam zastąpił siłę militarną. Były biskup Regensburga , Rudolf Graber tłumaczy jako zwycięstwo Maryi oraz „ocalenie Europy przed bolszewizmem”. Historia z poziomu przedszkola!. Gdyby tak było, to należało „cud” powtórzyć w 1939 r. w starciu z hitlerowskimi zagonami pancernymi generała Guderiana. Szkoda, wymachiwano tylko szabelką. Krzyża, księdza i cudu zabrakło.

Wspomniane w wielkim skrócie wydarzenia związane z Piłsudskim -  wielkim przywódcą i bohaterem narodowym, któremu do dzisiaj nikt nie dorównał - pomimo niektórych okrzyków krytyki i wyskoków jego adwersarzy wydobywających się z  zakamarków fundamentalistycznego ciemnogrodu.

Dla chcących poznać szerokie spektrum tych wydarzeń polecam opracowanie : S. Kutrzeba, Polska Odrodzona . Był autorem około 400 prac naukowych, poświeconych dziejom państwa i prawa polskiego. 

 

 

 

 

  

 

                                                                                                                                                G

 

Belweder padł o godz. 17.00 , rząd Witosa złożył dymisję na ręce prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, natomiast prezydent zgłosił swoją dymisję na ręce marszałka sejmu Macieja Rataja.

  

 

15 maja walki w Warszawie zakończyły się. Śmierć poniosło ok. 400 osób, rannych zostało ok. 1000 osób.

  

 

Marszałek sejmu Maciej Rataj przejął tymczasowe obowiązki prezydenta i przekazał Piłsudskiemu władzę nad wojskiem.

Na wniosek Piłsudskiego desygnowano na premiera Kazimierza Bartla. Rząd miał charakter tymczasowy, miał urzędować do czasu wyboru nowego prezydenta.

31 maja 1926 r. Zgromadzenie Narodowe wybrało Piłsudskiego na prezydenta.  Piłsudski wyboru tego nie przyjął, oświadczył jednak, że uznaje go za prawne usankcjonowanie zamachu. W dniu następnym wskazał kandydata na prezydenta profesora Ignacego Mościckiego (1867 - 1946).

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 30 maja 2017

Licznik odwiedzin:  143 381  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl