Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 356 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Szkodnik ?

wtorek, 28 maja 2013 13:29

Uwaga... szkodnik na horyzoncie!

 

 Media ochoczo zajmują się pewnym indiwiduum, które bardzo lubi i stara się o to wszelkimi sposobami aby o nim mówiono i pisano. Ponieważ mądrościami nie grzeszy, to też ucieka się do najbardziej absurdalnych i głupkowatych wypowiedzi. Powszechnie wiadomo, że funkcjonuje pewna grupa społeczna , która uwierzyła, że to indywiduum jest jej ojcem wspólnym i każdego z osobna. Ciekawe jak zachowują się ojcowie biologiczni, kiedy dowiadują się, że zostali wykastrowani przez tego sprytnego rydzia. Mało tego, dowiadują się, że nie są Polakami. Facet nadziany publicznymi milionami unijnymi oraz naiwnych i zarazem pobożnych uznał, że nie są jego rodakami. Najgorsze to, że nie ogłosił kim są w jego oczach. Ubrany w strój tych (dla kamuflażu)  którym od wieków zawsze za mało kasy,  zapożyczył ideologię z wyznania którego fundamentów w ogóle nie zna. Jeżeli nawet zna to udaje , że jego nie dotyczą. Może sobie na to pozwolić, gdyż ma grożnie pomrukującą gwardię przyboczną, gotową zawsze życie oddać za swojego „ojca”. Sprzyja mu również demokracja, którą w Polsce wywalczyli i ustanowili – ponoć -  nie Polacy. No bo od 1939 r. wg. niego Polską nie rządzą Polacy. Ja pamiętam kilka rządów które pełnili tylko Polacy, nawet wybitni Polacy,  wspierani przez największego z tych Polaków, mianowicie papieża Jana Pawła II. Ten facet widocznie o tym nie wie a może miliony sprytnie zgarniane od naiwnych i łatwowiernych  przesłoniły mu wzrok i wysuszyły mózg. A miliony płynące do niego – jego prywatnej uczelni -  również z wspólnego budżetu obywateli tego kraju nie zobowiązują do szacunku wobec obywateli tego kraju?. Kraju rzekomo nie rządzonym przez Polaków. Od kogo wobec tego on otrzymuje pieniądze?  Ten sprytny faryzeusz i cynik o fizjonomii przypominającej fizjonomię Hermana Góringa, usiłuje zgodnie z porzekadłem „łap złodzieja” odwrócić uwagę tych, którzy rozpoznają „farbowane lisy „ na kilometr. Wstrętny antysemita, dla którego nie wszyscy ludzie są braćmi.  Niezrozumiałym wydaje się być to, że przełożeni, hierarchowie tolerują taką antynarodową i antypaństwową działalność tego guru. Ci  ludzie żyjący w tym kraju w luksusie. Ci  ludzie wykształceni i światowi aspirujący do przywództwa duchowego narodu udają , że plucie na demokratycznie wybrane władze jest stosowne – nie reagują, że  można znieważać te władze  publicznie kiedy się chce. Nazywanie ich mordercami – jak się ma do chrześcijańskiej doktryny „nie wydawaj fałszywego świadectwa o swoim bracie”. Czyżby ten kanon religijny nie był hierarchom znany, skoro nie reagują na takie zniewagi głoszone przez chorego biznesmena w sutannie. Na pewno sobie tym nie wystawiają wiarygodnego świadectwa. Gdyby żył Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński, natychmiast wskazałby gdzie jest właściwe miejsce tego duchownego. Spadający procent uczestniczących  katolików niedzielnych nabożeństwach jest skutkiem „politykowania” w świątyniach. Czyżby taka refleksja  hierarchom  była obca?. Tak wyglądają „wartości chrześcijańskie” w wydaniu polskiej czołówki duchowej. Na szczęście pobożny prosty lud polski nie idzie do kościoła aby słuchać politycznego jadu i bełkotu płynącego z ambony, lecz idzie na spotkanie z Bogiem, do czego mu nie jest potrzebny zły ojciec - kapłan. Tak było i będzie. Tak uczy historia, wbrew głupkowatym prorokom.

Niezależnie od stanowiska jego religijnych przełożonych, władze państwowe w oparciu o prawodawstwo - obowiązujące w każdym cywilizowanym kraju – przywołają   do cywilizowanego zachowywania się tego nawiedzonego szkodnika Polsce. Tego oczekują Polacy mieszkający w swoim kraju – Polsce.


oceń
4
7

komentarze (1) | dodaj komentarz

O religijności naszych przodków...

wtorek, 28 maja 2013 13:11

O pobożności szlachty.

 

Nadchodzący okres skłania do spojrzenia wstecz na przykład  na zwyczaje jakie panowały w XVIII wieku. Jak zachowywali się nasi znakomici przodkowie noszący nazwę narodu, czyli szlachta. Współcześnie, dzięki wszędobylskim mediom elektronicznym, których nie trzeba wymieniać wiemy o sobie wszystko, a może prawie wszystko. Dlatego dowiedzmy się coś niecoś więcej o czasach kiedy tych wymienionych wyżej  mediów nie było. Ale byli pisarze, podróżnicy i kronikarze, którzy wykorzystując słowo drukowane, przyczyniali się do jego pomnażania. Jednym z takich podróżników był lekarz śląski J.J. Kausch , który w 1793 r. wydał opis pod tytułem „Wizerunek Narodu Polskiego”. Książka  Kauscha zawiera wiele trafnych i głębokich spostrzeżeń o Polsce, jej układzie społecznym i charakterze narodowym.

Przedstawię fragment dotyczący spostrzeżeniom religijności czyli pobożności szlachty polskiej

„ Pobożność starego szlachcica jest tak wielka, że nie wybaczyłby sobie , gdyby miał któregoś powszedniego dnia opuścić mszę; jest kolatorem (opiekunem , darczyńczą) wielu kościołów, godzinami leży krzyżem w kościele; prócz tego odmawia on kilkakrotnie  w ciągu dnia różaniec; w dnie postne zawsze krasi potrawy olejem; mimom tego jego okrucieństwo w stosunku do poddanych , surowość dla służby, jego interesowność jako sędziego (był sędzią) w grodzie ściągnęły na niego niechęć wszystkich jego znajomych, aczkolwiek i oni nie mogą być od tej strony stawiani być za wzór”. Kto choć trochę zna Polskę, musi przyznać rację , że właśnie wady zarzucane temu bigotowi są powszechne w tym kraju i wśród tej klasy ludności.

Ta pobożność jest zwykłą hipokryzją , jest wynikiem klerykalnych zasad , skutkiem opacznie rozumianej pobożności, wynikiem despotycznych zasad wpajanych przez kler, przede wszystkim jezuitów, którzy trzymali szkolnictwo w swoim reku.  Kausch pisze dalej: trzeba się oburzyć na kler, który religię tak wypaczył, że czasem podobna jest  do bachicznej naśladowczyni fanatycznych fakirów , czasami do furii ze żmijami miast włosów.

Wytworne panie leżą godzinami w kościele na brudnej posadzce i kiedy się taką pobożnisię poprosi o kilka groszy na lekarza dla jednego z poddanych , to najczęściej trzeba poświęcić wiele trudu , aby ją do tego namówić. Zdarza się często, że nawet młody Polak wielokrotnie w ciągu dnia staje przed oknem z małą (taki który umiał czytać) łacińską książeczką do nabożeństwa i pośpiesznie odmawia długie modlitwy. Gdy obcy to widzi po raz pierwszy, sądzi, że naród tak często wznoszący modły do Boga winien pod względem religijnym znacznie przodować w Europie. Ale gdy obcy przeczyta te modlitwy i pozna ich nieprzydatność, albo spostrzeże, że modlący się nie zna na tyle łaciny, żeby zrozumieć tę czy inną kantyczke, to zdanie  obcego o tej pobożności się zmienia. Spotyka się  Polaków, którzy grając w karty  odrywają się pośpiesznie aby odklepać psalmy i za chwilę wrócić do zielonego stolika.

Z jednej strony gorszyć się można widokiem poniżonego chrześcijaństwa, a z drugiej żal jest tych biedaków , którzy od młodości byli utrzymywani w mylnym przeświadczeniu, iż służą swemu Bogu, gdy mechanicznie klepią pacierze.

Kto ma właściwy pogląd na istotę prawdziwej, pobożnej modlitwy, nie zgodzi się oczywiście tak łatwo na złożenie ślubowania, że codzienne odklepie tyle a tyle pacierzy.

Młody Polak, który odbył podróże za granicę, sam maturalnie kpi ze swego rodaka, gdy spostrzega jak bardzo pozwala się wodzić na pasku mnichom jezuickim. Do znamion polskiej bigoterii można zaliczyć rozmaite wisiorki z wizerunkiem Marii Panny, a często ponadto płaski krzyżyk metalowy lub inny produkt spekulacyjnych pomysłów duchowieństwa.

Do głównych wad narodu polskiego zaliczam: nieczułość wobec poddanych, która przechodzi często w nieludzkość i okrucieństwo, wady sadownictwa i brak wierności.

To, że wpływ kleru przyczynił się do nieczułości , braku sprawiedliwości i braku wierności u polskiej szlachty, było możliwe tylko dlatego, iż półgłówki i zapamiętali fanatycy uczynili sobie z jezuickich nauk moralnych fałszywy, dla siebie dogodny system.

Klerykalne wychowanie narodu, handel odpustami i propagowanie żle rozumianej pobożności przyczyniło się w dużej mierze do zaniku sprawiedliwości i prawdziwej wiary. Tyle Kausch. Niedawno w Polsce wydobyto po 30 latach zwłoki pewnego kapłana, pokawałkowano go w celu rozprowadzenia (podobno odpłatnie)  w formie relikwii.

Zastanowienia wymaga porównanie opisanych sytuacji występujących  pod koniec XVIII wieku , do sytuacji dzisiejszej po upływie ok. 200 lat.

 

*                                            *                                        *

A teraz poczytajmy pamiętnik A. Moszczeńskiego szambelana Stanisława Augusta.

Dotyczy warstwy szlacheckiej , która wybrała stan duchowny.

[...] Za panowania Jana III i Augustów obydwu Sasów, nie masz śladu aby któren świecki lub zakonnik napisał książkę, w której by była prawdziwa moralna nauka lub uczącej rzeczy jakiej pożytecznej w społeczeństwie. Biskupi zaniedbywali edukacyą księży świeckich, kleryków, którzy wyszli ze szkół od Jezuitów, nic nie umiejąc, seminariów mało było i te bez dozoru. Ci księża lepiej uczeni byli, którzy słuchali teologii u księży Misjonarzy i Teatynów w Warszawie. Księża grecko-unici tem ciemniejsi byli, to jest popi czyli parochowie. Ci ledwie że umieli czytać psałterz i mszał, ni moralnej teologii, ni zasad wiary bynajmniej nie znali, pełni zabobonności i przesądów. Edukowani na popów wyświęcani byli tak dalece, że miedzy popem, diakiem i chłopem w nauce religijnej i w obyczajach widomej różnicy nie było.

Pisali księża panegiryki pełne pochlebstw, książki dziwaczne do nabożeństwa i śmieszne , żywota świętych Polaków , a świętych dlatego, że klasztory fundowali, ogłaszali cuda i zjawienia, np. jakoby  jednej figurze Pana Jezusa w Kcyni w Wielkopolsce włosy rosły i że je co rok ustrzygać muszą, u Dominikanów w Poznaniu , że zęby rosną , a w innych miejscach, że płacze.W Gosławicach w województwie gnieżnieńskim mając proboszcz kollatora mało oświeconego pana Łąckiego, skomponował historię jakoby Lubrański, zmarły dziedzic Gosławic , na koniu ognistym w nocy przez sufit w izbie stanął i mówił , żeby powiedział dziedzicowi, by fundusz (sic!) wrócił na utrzymanie pięciu księży do jego kościoła, bo inaczej Lubrański za zaniedbanie tego funduszu w czyśćcu zostaje.

Nie było domu magnatów lub majętnego obywatela, żeby po śmierci dusza nie pokazywała się to księżom, to zakonnikom bawiącym w tym domu. Częstokroć te dusze zostawiały znaki wypalonej na stołach ręki (oczekującej mamony) i straszyły swem pokazywaniem ludzi i kobiety łatwowierne i bojażliwe.

Na każdym odpuście w kościele  można było widzieć było opętanych, krzyczących głosem przerażliwym i po kilka słów mówiących różnymi językami, napastujących kobiety, które postraszone mdlały lub dostawały słabości; tu znowu księży egzorcystów, zaklinających czartów opętanych do milczenia, a kiedy na nich kładli relikwie lub wodą święconą kropili, niesłychany krzyk  i jęk i ryk wydawali w ciele kontorsye i łamaniny robili.

Na Boże Narodzenie , Nowy Rok, i Trzech króli, stawiano w kościele różne figury, które miały prezentować tajemnicę narodzenia, obrzezania i przybycia trzech królów z darami do Betleem.; w tych widzieć można było budowane szopy, stojące w nich muły, osły, woły, tamże i pastuszki w różnych ubiorach i osoby do tych tajemnic należące z aniołami i zwali to jasełki, które odwiedzał lud i obywatele, tak jak groby które w Wielki Piątek i Wielką Sobotę , a księża, zakonnicy i zakonnice, sadzili się na przepych tych jasełek, przywiązując chlubę stąd dla siebie, czyje ładniejsze były. Widziałem te jasełki otoczone  ludem klęczącym i modlącym się, nie zważając na Najświętszy Sakrament na ołtarzu wielkim wystawiony.

Wszystkie miasteczka prawem Magdeburii rządziły się. Sędziowie nie umiejący ani czytać ani pisać (sic!) , sądzili sprawy czarodziejstwa, brali na tortury oskarżonych i to tak było powszechne, że choćby winny przyznał się do występku i był skazany na śmierć, zawsze wprzódy na tortury był brany dla wydania wspólników; palono czarownice publicznie pod pręgierzem ; dzieci i mąż musieli być obecni podczas palenia matki i żony,  matki bezżenne, stąd poszło, że wiele dzieci tracono (usuwano ciążę), a wszystko to zarządzał duch fanatyzmu , wpajany przez zakonników i księży. ( To też jest historia chrześcijaństwa. Przypominanie tych faktów historycznych ma być przestrogą , aby nikt nie zabijał drugiego człowieka  z powodu jakiegokolwiek fanatyzmu - a religijnego, w imię Boga -  przede wszystkim). Można było spostrzegać pielgrzymów w właściwych ich sukniach , przynoszących z sobą dostatek relikwiarzy, agnus Dei, paciorków i medalików.

Był pan Komornicki, obywatel podolski, który wyuczył kozy do ciągnienia wózka, które doił i nigdy nie jadał jeno pił ich mleko. Udawał proroka i człowieka świętego, bałamucił pospólstwo, ale przymusił biskupa kamienieckiego Krasińskiego, że mu włóczyć się zakazał , kozy odebrał i nastraszył zamknięciem.

Znałem podkomorzynę poznańską, pozostałą wdowę ostatniego z domu Czartoryskich, panią bardzo majętną , którą opanowali Jezuici i wszystkie intraty jej zabierali. Mimo wielu pochlebstw , które jej czynili, wyperswadowali jej, że chodząc po pokoju , może odbyć pielgrzymkę do grobu Pańskiego do Jerozolimy, z rzetelnym odpustem przeznaczonym dla tych, którzy pieszo tę podróż odbywają i wyrachowali, na wiele mil jej dom od Jerozolimy jest odległy, ile ta podróż zabierze czasu aż do godzin wyliczono. W Rzymie wyrobili dla niej   odpusty , jak gdyby istotnie tę podróż odbywała. W Poznaniu ulice całe zamieszkałe były przez dewotki jezuickie, wdowy bogate. Przypominam, cały czas tekst mówi o pobożności polskiej szlachty w XVIII wieku.

 


oceń
1
5

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  145 210  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości