Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 112 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Debaty...

środa, 30 czerwca 2010 23:11

 Wybory...

 

Gorączka wyborcza ogarnęła nie kandydatów, czy  wyborców, lecz wszelkiej maści komentatorów, ekspertów, polityków, agitatorów, proroków i chyba jeszcze magów. Wsród nich wyróżnia się pewna dama wyciągnięta zapewne z muzeum figur woskowych a której " bełkot pseudonaukowy" zwala z nóg nawet najbardziej zatwardziałych i wytrzymałych kabarecistów.

Generalnym pytaniem które wszyscy oni  obrabiają (słownie) jest, kto zwyciężył w pojedynku dwóch kandydatów. Tymczasem ogólnikowe hasełka wyborcze powtarzane na okrągło niczego nowego nie wnoszą i nie wyjaśniają.  A o zdecydowanej przewadze nawet nie ma mowy. Bo też nie mogą wnieść i wyjaśnić, gdyż kandydaci jak ognia unikają tematów , które na co dzień nurtują Polaków tak w sferze materialnej jak i duchowej.

Choćby taki problem: dlaczego miliony młodych zdolnych i chętnych do pracy i działania Polaków wyjeżdża za granicę, tam pracuje, kupuje mieszkania i ani myśli o powrocie do kraju.

Trudno wyczuć co właściwie konkretnie chcą zrealizować kandydaci po wyborze na urząd prezydenta. Najłatwiej przewidzieć sposób realizowania prezydentury przez kandydata, który zapowiada kontynuację swojego poprzednika. Nazwijmy go umownie Kontynuatorem, choć jedna redaktorka z uporem osła arabskiego tytułowała go „premierem". Przy okazji przypomnę , że premierem jest Donald Tusk. Kontynuator jest byłym premierem. To jest jednak ważne. Pozostali prowadzący debatę jednak wiedzieli i mówili „prezesie" wykazując większą wiedzę polityczną.

Jak się rzekło, można z niejaką łatwością przyjąć do wiadomości, że kontynuacja będzie polegała:

Na wetowaniu ustaw( gdy jego spowiednik mu to podpowie). Najpierw oczywiście ten spowiednik zasięgnie rady wysokich rangą swoich przełożonych. Wszystkie ustawy przecież muszą być zgodne z nauką teologiczną, czyli bronić interesu tej wysokiej rady.

Armia i policja w pełnym bojowym rynsztunku będzie w dalszym ciągu brała udział we wszystkich kościelnych uroczystościach np. we mszach św. Formacje powołane do przemocy a nawet do zabijania, obecne w kościele, to polska tradycja, którą Kontynuator - jak sam powiedział - należy zachować. Na świecie co 4 minuty umiera dziecko od chorób czy głodu. U nas należy promować rodziny o licznym potomstwie. Broń Boże - nie antykoncepcja, na to nie zgadzają się "obroncy życia" a popierają ich bezgranicznie ci którzy nie uczestniczą w prokreacji i wychowaniu (vide: emeryci i duchowni ?). Zarodek to człowiek.  Do oszczędzania namawia się najbardziej zubożałą część społeczeństwa, natomiast powstają za pieniądze samorządów  tysiące nowych  kościołów i bazylik. Nie ma pieniędzy na przedszkola , szpitale czy leki specjalistyczne. Tak ma być, to należy kontynuować. Wymiar sprawiedliwości, konkretnie sądy są niewydolne, określenie zapaść jest tutaj najodpowiedniejsze. Prosta sprawa cywilna ciągnie się 5 - 8 lat. Pobłażanie  pedofilom, których w Polsce zindentyfikowano z imienia i nazwiska ponad sześćdziesięciu a których czyny obecny papież (poprzedni , nakazał ukrywać czyny i ich sprawców) nazwał haniebnymi. Wsród nich znajduje się nawet poznański biskup.
Rozboje samochodowe, podpalenia,  są zjawiskami którymi w Polsce wymierza się sprawiedliwość we własnym zakresie. To ma być kontynuowane? Umarzanie spraw przez prokuratury przybrały w Polsce rozmiary jakich nigdzie nie ma. Niektóre patologie próbowano ograniczyć, ale poprzednik , 'liberum weto" zablokował wszelkie te próby. Wiekszość parlamentarna wybrana przez naród okazała się bezsilna. I co - kontynuowac?

Co tydzień na polskich drogach  ginie  50 osób a 500 ulega kalectwu, państwo jest bezradne wobec sprawców, nikt nie ogłasza żałoby narodowej a przecież w obliczu śmierci i Boga jesteśmy wszyscy równi. Emeryci utrzymują swoimi opłatami telewizję publiczną, gdzie koterie towarzyskie wypłacają sobie krociowe sumy za każdą minutę obecności na wizji. Nie jest ważne co przedstawiają. Grupy, grupeczki rozprawiają, co było pierwsze: kura czy jajko. Gdyby nie abonamenty emerytów, czyli najuboższej warstwy społecznej, telewizja publiczna przestała by istnieć. Mogło być inaczej , ale „liberum veto" poprzednika zablokowało zmiany.

Hasło mówiące, że Polska jest najważniejsza, sugeruje iż może być najważnieszy dla tego kandydata jeszcze inny kraj!  Czyżby chodziło o Watykan?. Czy chcemy takiej kontynuacji?. Ja chcę zmian!. Zmiany zapowiada „liberał". W końcu kadencja trwa zaledwie 5 lat.
Mówiono również z wielkim współczuciem o polskich żołnierzach w Afganistanie. A który z nich został tam wysłany przymusowo? Oni pojechali tam walczyć za pieniądze. Zdawali sobie sprawę, że to nie będzie wycieczka krajoznawcza. Najemnicy wojenni walczą za pieniądze. Nie jest ważny cel. Obrona interesu narodowego występuje w kraju. Siły zbrojne bronią niepodległości i nienaruszalności granic własnej ojczyzny. Robienie z tego tematu politycznego świadczy o mizerii dyskutantów.

Zastanówmy się, czy do takiej Polski chcą wracać młodzi rodacy, którzy zasmakowali cywilizacji ( czytaj ładu europejskiego), który w niczym nie przypomina opisanego ( w skrócie) wyżej naszego krajowego.

Kabaretową zagrywką były również zapowiedzi dwóch biegaczy do fotela prezydenckiego, którzy przegrali: jeden na którego głosowała chyba najbliższa rodzina, drugi zaś uzyskał kilkanaście procent. Nie o procenty tutaj chodzi, lecz o to jak oni buńczucznie zapowiadali kogo też oni poprą. Można było odnieść wrażenie, że każdy kto oddał głos na niego, karnie i posłusznie odda głos według jego wskazań na jednego z dwóch pozostałych biegaczy. Zapomnieli o tym, że w polskiej rodzinie dwuosobowej funkcjonują trzy partie. Każdy ma własną i trzecią wspólną. Wyjątkowo zabawne pojmowanie własnej popularności i władzy.

Wszyscy ci , którzy chcą żyć z godnością i podniesionym czołem ( a nie na kolanach) niech głosują za zmianami.

 

 


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wakacje, wakacje...

sobota, 19 czerwca 2010 16:44

Wrażenia z podróży do Sandomierza

  Herb Sandomierza (Żródło: Internet Wikipedia).

 

Czas letni służy podróżowaniu. Nieważne, że straszy nas meteorolog potopem, nawałnicą,  czy też czymś innym grożnym. Do Sandomierza można się dostać suchą stopą, a dokładnie suchym asfaltem od właściwej nie zalanej strony. Stare tysiącletnie miasto, od XII wieku stolica księstwa i siedziba księcia Henryka Sandomierskiego, syna Bolesława Krzywoustego. Usytuowanie siedziby na wzgórzu zwanym Zamkowym miało zapewne na uwadze i powodzie, które przecież nie są współczesnym wynalazkiem. Piękne miasto pełne zabytków, pamiątek dawnych czasów, legend i wspaniałych ludzi. Oczywiście, pełne bogactwo oferty jaką to miasto prezentuje przybyszowi nie sposób zawrzeć w kilku linijkach tekstu wspomnieniowego. Tutaj trzeba przyjechać na kilka dni i przeżyć je razem z mieszkańcami - przyjaciółmi.

Właśnie przyjaciele, mieszkańcy Sandomierza tacy jak Zosia i Janek Świtalscy, którzy zwabili nas - mieszkańców z obrzeża Gdańska - do Sandomierza.                             Znajomość Zosi z Henią - moją żoną - trwa już  piędziesiąt lat, natomiast moja nieco krócej, ale w ich obecności również poczułem się jak dawny znajomy. Ci zakochani w swym mieście sandomierzanie, wiedzą wszystko czego oczekuje turysta, podróżnik , historyk.

Wykształceni, obecnie na emeryturze pedagodzy, nie przestali uczestniczyć w życiu społecznym swego grodu. Pełni energii, oraz  patriotyzmu lokalnego , są przykładem i skarbem miasta, co pozwala wierzyć, że Sandomierz nigdy nie przestanie być pięknym i przyciągającym turystów,  miastem nad Wisłą.

Na tym spotkaniu nie mogło zabraknąć również sandomierzanki  Grażyny Stasiak, która należy od pół wieku do naszej paczki. No... „paczką" byliśmy w Liceum Pedagogicznym w 1962 r. I...  pozostaliśmy do dzisiaj.

Zdjęcia  mówią same za siebie.

 

Wejście do Liceum takie same...

 

W drodze do szkoły...

 

Przed pożegnaniem odpocznijmy...

 

 

 Pozwolę sobie zacytować fragment z przedmowy autora do pięknego albumu artysty sandomierzanina Artura Orłowskiego;

„ Miasto Sandomierz jest takim miejscem, które zaskakuje swoją różnorodnością, malowniczymi widokami spiętrzonych nad skarpą kamieniczek Starego Miasta, wąskimi uliczkami, strzelistymi wieżami kościołów i innych zabytkowych budowli.

Piękno to emanuje siłą, skłania do zadumy i refleksji jak również do realizacji malarskich".

                                            *                    *                     *

Uzupełnieniem niech będą fragmenty poezji Wincentego Pola pod tytułem „Pieśń o ziemi".

   Gdy chcesz wiedzieć, co tam chowa

   Wielka przeszłość w starej chacie,

   Jedż na stare grody bracie,

   Gdzie z kamieni mówią słowa.

 

   Jeśli poznać chcesz zabawy,

   Miejskie ludzie, miejskie sprawy,

   Serca niewiast, świat ochoczy,

   Gładkie słówka, piękne oczy,

   I co ziębi i co patrzy:

   To stolica tem szafarzy.

 

   Jeśli zwątpisz w siebie, w ludzi,

   Patrz na cichą pracę w roli,

   A znów duszę twą obudzi

   Serce pełne dobrej woli,

   Co każdemu niby bratem,

   Co nas jedna z Bogiem, światem.

 

   [...] Ani ruchu, ani duchu,

   Woda stoi, wiatr nie wieje,

   Lud po puszczach mało sieje,

   Jedno lasem się zabawia:

   Dzięgięć pali, drzewo spławia,

   Drze dranice, gnie obody,

   I nałożon jest do wody,

   Jak tych bobrów leśne plemie,

   Co z nim na spół trzyma ziemie.

 

    Mnóstwo jezior, rzek nie mało

   Po kotlinach się rozlało;

   Miasto trawy - rokiciny,

   Miasto bydła - huk zwierzyny.

 

   Lud też strzelcem, póki lody;

   Lecz gdy z wiosną ruszą wody,

   A po puszczach wzbiorą kały:

   To pod wodą jest kraj cały,

   A bezpieczen lud na łodzi

   Pływa wszystek wśród powodzi.

 

   [...] Częste,  gęste, piaski, laski,

   Lecz głód rzadki, Bogu dzięki!

   Gdy się naród rzuci rojem,

   I dołoży silnej ręki,

   To nie darmo się i znojem:

   Gumna, stogi się postroją,

   I jest dosyć w potrzeb swoją,

   I świat karmim chlebem swoim.

   Głośno słyną te pszenice,

   I za morzem ziemie Młaskie:

   Sandomierskie i Kujawskie -

   I Proszowskie okolice!

 

   Choć im jedna zorza,

   Jednak różne znajdziesz kraje;

   Lecz po dworach aż po morza,

   Wszędzie jedne obyczaje:

   W stajni konik domorosły,

   W domu ściana modrzewiowa,

   Umysł hojny i wyniosły

   A cnota domowa!

                                 *                 *                     *

 

O Sandomierzu pisał  również Jan Chryzostom Pasek w swoim pamiętniku.

 

[...] „Pamiętacie, coście w sandomierskim zamku ( w r. 1656 Szwedzi ustępując z Sandomierza wysadzili zamek, przy czym zginęło paruset Polaków) zdradziecko prochy na Polaków podsadzili, a przecie i tam Pan Bóg obronił od śmierci , kogo miał obronić; wyrzuciły prochy pana Bobolę, szlachcica tamecznego, i z koniem aż za Wisłę na drugą stronę, a przecie zdrowy został. I teraz strzelaliście gęsto, a niewieleście nabili Polaków -czemuż ?. Bo ich aniołowie strzegą, a was - czarni, a toż macie ich usługę. Miły Boże , jakie to sprawiedliwe sądy Twoje! Szwedzi naszym Polakom tak wyrządzili w Sandomierzu zasadziwszy miny zdradziecko w zamku, a tu sami na się zbudowali samołówkę. Bo im to nasi nie z umysłu uczynili, ponieważ i samych tenże przypadek pożarł ze dwunastu. Nie wiedziano tedy, kto tam z naszych zginął, ale się tylko dorozumiewano, kiedy ani żywego, ani zabitego nie znaleziono.

Widzieli to spectaculum (widowisko) królowie oba : duński i szwedzki, widziały wszystkie wojska cesarskie i brandoburskie, ale rozumieli, że to Polacy tryumf jakiś czynią in laudem Domicae Nativitatis ( na chwałę Bożego Narodzenia) . Radziejowski tedy i Korycki powiedali królowi szwedzkiemu, przy którym jeszcze natenczas byli, że to coś inszego; nie masz tego u Polaków zwyczaju, tylko na Wielkanocne Święta.

Po owej szczęśliwej wiktoryjej (sic! - aut.) , zrobiwszy tę robotę prawie we trzech godzinach , zaraz tam osadził na tej fortecy Wojewoda kapitana Wąsowicza z ludżmi. Poszliśmy nazad, kożdy do swego stanowiska, bo trzeba było w tak wielką uroczystość mszej świetej słuchać. Mieliśmy księdza, ale nie było aparatu. Jeno cośmy w lasy weszli, aż ks. Piekarskiemu wiozą aparat, po który był nocą wyprawił. Tak tedy stanęło wojsko; nagotowano do mszej na pniaku ściętego dębu i tam odprawiło się nabożeństwo, napaliwszy ogień do rozgrzewania kielicha, bo mróz był tęgi.

Te Deum laudamus  (Ciebie Boże Chwalimy)  śpiewano, aż po lesie rozlegało. Klęknąłem ks. Piekarskiemu służyć do mszej; ujuszony ubieram księdza, aż Wojewoda rzecze: „Panie bracie, przynajmniej ręce umyć". Odpowie ksiądz: „Nie wadzi to nic, nie brzydzi się Bóg krwią rozlaną dla imienia swego (sic! - aut.) A potem naszych lużnych spotykaliśmy wiezących nam suplement różny. Gdzie kto swego zastał, tam siadł i jadł z owego wczorajszego głodu" [...].

                                      *                       *                      *

O mistrzu Wincentym Kadłubku, autorze Kroniki Polskiej wiedzą w Sandomierzu wszyscy i wszystko.

Kadłubek Wincenty  (1160 -1223).
                                                                                                                                                                                                                           Za prof. J. Topolskim, dodam, że był znakomitym stylistą, kronikarzem i „nadwornym filozofem' Kazimierza Sprawiedliwego. Napisał pierwsze dzieje Polski jako Polak, był to jednocześnie traktat polityczny , w którym odzwierciedlona została ideologia panów krakowskich i Kościoła w okresie walk o tron pryncypacki i przedstawiony model idealnego dla nich księcia, rządzącego „ sprawiedliwie" tj. zgodnie z żądaniami biskupa i możnych. W miejsce przekazanej wiek wcześniej przez Anonima Galla gnieżnieńskiej tradycji o Popielu i Piaście konstruował podanie o założycielu Krakowa eponimie Grakchu - Kraku, którego potomkowie walczyć mieli zwycięsko z Aleksandrem Macedońskim i Juliuszem Cezarem.   

 

 

Żrodło: reprodukcja z:  Mistrz Wincenty Kadłubek , Kronika Polska wyd. Ossolineum 2003





                                             
 *                                 *                            *


Mieszkańców Sandomierza zapraszamy do Pucka




Zapraszamy



Plaża, molo i tawerna korsarska zapraszają.


Przystań żeglarska - raj dla żeglarzy, zaprasza

                                                   *                                                       *                                                     *
 


oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  147 320  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości