Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 731 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Druga wojna światowa zaczęła się w Gdańsku

środa, 19 sierpnia 2009 21:57

 

Miesiąc wrzesień jest Miesiącem Pamięci Narodowej, co związane jest z wybuchem drugiej wojny światowej w dniu 1 września 1939r. W tym roku przypada 70 rocznica tamtych - jak się okazało tragicznych - dla Polski, Europy i świata wydarzęń . Pierwszy strzał, który zapowiedział II wojnę światową , padł o godz. 4.17. O godzinie 4.48 otworzył ogień pancernik „Schleswig - Holstein", w sześć minut póżniej ruszyła do szturmu niemiecka piechota.

                                             Pancernik „Schleswig - Holstein" wpłynął do portu gdańskiego z wizytą kurtuazyjną . Pretekstem wejścia była przygotowywana w mieście uroczystość oddania hołdu marynarzom krążownika „Magdeburg", którzy zginęli w czasie działań wojennych 26 sierpnia 1914r. i zostali pochowani w Gdańsku. Salwa ogniowa z tego pancernika skierowana na Westerplatte rozpoczęła drugą wojnę światową.

 


Salwy z pancernika Schleswig-Holstein


Westerplatte płonie

 W Gdańsku niemieckie oddziały składały się:   
                                                                                                                                                                                                                        Brygada Landespolizei licząca 6 tys. żołnierzy, dowodzona przez gen. E.G. Eberhardta,  Danziger SS - Heimwehr liczące 1500 esesmanów i paramilitarne oddziały SA. Siły te przekroczyły granicę Wolnego Miasta Gdańska z Polską, rozpoczynając walki o Gdynię, Tczew i Kartuzy.              
Albert Forster - gauleiter Gdańska, mający od Hitlera szerokie pełnomocnictwa i jemu bezpośrednio podlegał, o godz. 5.05 , 1 września  ze swojego pokoju służbowego w domu NSDAP  przy Jopengasse 11 ustwę o przyłączeniu Gdańska do Rzeszy, a następnie manifest do mieszkańców Gdańska . Tekst ustawy został telegraficznie przekazany Hitlerowi. Równocześnie na ulicach miasta ukazali się funkcjonariusze partyjni, którzy rozlepiali żółte afisze z tekstem ustawy i czerwone z proklamacją.


 O tej chwili rozpoczęła się siedmiodniowa bohaterska  walka około dwustu osobowej załogi stanowiącej oddział obrony Westerplatte.

                                                                                                Major Henryk Sucharski dowódca Westerplatte
                                                                                                                                         
Nikt nie przybył na pomoc tej załodze, która osamotniona podjęła opór pomimo otoczenia siłami wroga od strony lądu i morza, oraz zagrożona z powietrza. Obok zbiorowego bohaterstwa załóg wartowni i placówek , dowszło męstwo osobiste poszczególnych ludzi.

Według planu pod nazwą "interwencja gdańska" w połowie lipca 1939r. szef Sztabu Głównego Wojska Polskiego generał dywizji Wacław Stachiewicz wprowadził ostatnie poprawki do planu uderzenia na Gdańsk dwiema dywizjami z rejonu Tczewa - Skarszewy przy wsparciu floty od północy. Dowódca korpusu generał Władyslaw Bortnowski wziął udział w naradzie w Komisariacie Rządu w Gdyni. Przyszpieszono fortyfikacje na Westerplatte i Pomorzu. Kiedy 31 sierpnia było już zupełnie oczywiste, że wybuch wojny, a nie tylko puczu gdanskiego jest kwestią godzin , zrezygnowano z wykonania planu "interwencji gdańskiej". Sytuacja załogi Westerplatte stala się wówczas tragiczna. Na Westerplatte przybył po południu 31. VIII podpułkownik Wincenty Sobociński, szef wydziału wojskowego Komisariatu RP w Gdańsku, który jednak nie zdradził załodze, że zarządzono wycofanie 27 dywizji polskiej ulokowanej w rejonie Starogardu i innych jednostek wchodzących w skład korpusu interwencyjnego. Flota również nie podejmie żadnych dzialań wojennych z uwagi na wielką przewagę niemiecką. Sobociński powiedział, że załoga ma się trzymać nie 6 godzin a 12. W tej sytuacji Westerplatte skazane zostało na samotną walkę przeciw ogromnej , przygniatającej przewagi wroga.

                                                 Załoga Westerplatte


5 kwietnia1939r. przybyła ostatnia grupa żołnierzy z 2 Dywizji Piechoty Legionów. Było zakończenie ostatniej przed wojną wymiany załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej.Stan załogi : 6 oficerów w tym 1 lekarz, 174 szeregowych i 22 pracowników cywilnych zatrudnionych stale na Westerplatte ( byli to przeważnie podoficerowie i żołnierze rezerwy). Razem załoga wynosiła 201 ludzi obsady. Uzbrojenie: 1 działo (ros. 3 cal.), 4 możdzierze Brandta kal. 81mm, 2 działka p.panc. 37mm, 16 cekaemów wz. 30, 17 erkaemów, 8 elkaemów 08/15, 160 karabinów, 40 pistoletów i po 10 jednostek ognia na każdą sztukę broni. Ponadto 1000 granatów  ręcznych. 2,5 tony materiałów wybuchowych.     



Armata westerplattczyków



Armata pancernika
                                                                                                                                                                 Przebieg działań bojowych w skrótowych fragmentach przedstawię w oparcju o relację mjr Henryka Sucharskiego, którą napisał w niewoli, nastepnie uzupełnił w oparcju o żródla niemieckie. Zostały opublikowane w Londynie w 1957r. Po wojnie mjr H. Sucharski był dowódcą 6 baonu Strzelców Karpackich we Włoszech. Zmarł w Neapolu 30.VIII. 1946r. Pochowany został na cmentarzu Casamassima.

 1 września, dzialnia wojenne rozpoczęli Niemcy na Westerplatte dnia 1.IX.!939r. o swicie o godz. 4.45. Pancernik "Schleswig -Holstein" rozpoczął ogień z zakrętu kanału przy forcie "Weichsemunde" odl. 500m. Równocześnie od strony wschodniej tj. od lądowego połączenia Westerplatte z terenem Gdańska , prze wysadzoną w powietrze bramę kolejową i wyrwy w przyleglym murze wtargneły pierwsze fale nacierających Niemców.
2 września, o godz. 17.00 następuje silny nalot bombowy nurkowców, trwajacy z małą przerwą 3/4 godziny. Celem nalotu był budynek koszar i wartownie.
3 września, w nocy i o świcie tego dnia zostały przeprowadzone przez nieprzyjaciela dwa natarcia . Zamiast Sa i SS wszedł tym razem do akcji Baon Podchorążych marynarki niemieckiej i z pancernika.
4 września, oprócz ostrzału z pancernika, doszedl ostrzał z dwóch kontrtorpedowcówz Brzeżna i baterii możdzierzy z Jelitkowa. zatem ostrzał ze wszystkich stron.
5 września, cały rejon Westerplatte a wszczegolności koszary były ostrzeliwane gwałtownymi nawałami artylerii. Dało się odczuć wybitne nasilenie i zagęszczenie ognia artylerii.                                                                                                                                                 6 września, w ciągu całego dnia ogień nękający, bądż  silne nawały ogniowe.
7 września, od godziny 4.30 - 7.00 znalazło się Westerplatte pod huraganowym ogniem artylerii i możdzierzy, o niespotykanym dotąd nasileniu. Amunicja na wyczerpaniu. Ranni z braku najniezbędniejszych środków leczniczych , bez należytej opieki. Zupełna bierność i bezsilność wobec coraz to silniejszego ognia artylerii i możdzierzy, na który nie było od 5 dni czym odpowiadać. W tych warunkach i wobec znanego mi częściowo położenia w kraju zdecydowałem się na kapitulację. O decyzji zawiadomiłem oficerów i szeregowych. poleciłem wywiesić białą flagę, w następstwie czego ogień ze strony nieprzyjaciela po pewnym czasie ustał.






Podziękowałem wszystkim za spełnienie obowiązków. Modlitwa za poległych i piosenka "Śpij, kolego"zakończyły tę tragiczną ceremonię. trwało to do godz. 10.00
 Przekazując tymczasowo dowództwo memu zastępcy udałem się z konieczności osobiście wraz ze st. ogniomistrzem Piotrowskim na linie niemieckie celem omówienia z kompetentnym dowodcą kapitulacji. Mimo iż występowałem w charakterze parlamentarza, zostałem mimo moich protestów zrewidowany przez młodszego oficera niemieckiego, przy czym zabrano mi moją legitymację oficerską i VM.



Chwila zadumy majora H.Sucharskiego

Z dużym respektem zostałem dopiero potraktowany przez dowódcę  natarcia podpułkownika Henke - dowódcę "Pionier- Lehrbatallion Dessau - Rosslau", który mnie doprowadził do dowódcy całości generała Eberhardta. Po zgłoszeniu mu mojego celu przybycia otrzymałem od niego , a następnie od dowódcy "Schleswig -Holsteina" komandora Wenigera gratulacje i uslyszałem wyrazy uznania od przeciwnika z powodu obrony Westerplatte, a jako dowód tego uznania ze strony niemieckiego dowództwa wręczył mi w pół godziny póżniej moją szable " z prawem noszenia jej w niewoli", zatwierdzonym następnie przez OKW.(Oberkommando der Wermacht)




W tym czasie załoga pod dowództwem kapitana Dąbrowskiego opuściła na zarządzenie Niemców teren Westerplatte, a ranni zostali przewiezieni do szpitala. Mnie polecono przekazać teren Westerplatte specjalnej komisji wojskowej pod przewodnictwem podpułkownika Henkego. W godzinach popołudniowych podstawiono w pewnej odległości autobusy, którymi już jako jeńcy mieliśmy odjechać do Gdańska. W chwili gdy załoga z oficerami na czele ruszała z miejsca , padła komenda "Achtung" i biwakujace wokoło oddzialy wojska i marynarki oddały nam przez przyjęcie "postawy zasadniczej' honory wojskowe. Nas oficerów, umieszczono w Hotelu Centralnym obok dworca, szregowych w forcie "Bischofsberg", skąd na dalszą niewolę zostaliśmy dnia 10.IX, a szeregowi 12.IX , przewiezieni do "Stalag I" w Stablak (poligon wojsk. pod Królewcem.

 

               
Hitler w Gdańsku u Forstera                                                 

 

 Wizyta Hitlera po zdobyciu Wersterplatte, z prawej dowódca pancernika "Schleswig - Holstein" kmdr Gustav Kleikamp



 Natychmiast po przedpołudniowym zwiedzeniu Westerplatte, Hitler udał się do Gdyni. W czasie swego pobytu w tym mięście Hitler zmienił jego  nazwę z niemieckiego "Gdingen" na "Gotenhafen"

WYKAZ POLEGŁYCH OBROŃCÓW WESTERPLATTE

W bohaterskiej walce o Polskie Morze, pamiętnych dni września 1939r. , zginęli na Polu Chwały:
1. Plutonowy Petzelt
2. Kapral Gębura
3. Kapral Kowalczyk
4. Kapral Perucki
5. St. strzelec Zatorski
6. St. strzelec Okraszewski
7. St.strzelec Jezierski
8. St. strzelec Ziemba
9. Strzelec Jakubiak
10. Strzelec Krzak
11. Strzelec Ciwil
12. Strzelec Pirog
13. Zaw. stacji Najsarek
14. Strzelec Kita
15. Strzelec Uss
Pozostałe straty w ludziach obejmowały ciężko rannych i kontuzjowanych, których bylo 13, wśród  nich porucznik Pająk, dowódca placówki "Prom", strzelec Łakomiec z wartowni nr.6, zgnieciony przez ścianę koszar, kapral Szamlewski, kontuzjowany na wartowni nr.5 podczas nalotu. Ludzi ci nie mogli już kontynuować walki, podobnie jak kilkunastu żołnierzy i pracowników cywilnych, którzy w wyniku ostrzeliwań artyleryjskich lub bombardowania doznali ciżkich szoków nerwowych. umieszczeni zostali niedaleko kanału portowego w schronie obok wartowni nr.2.
Żródło: Z. Flisowski, Westerplatte.

 









 

 

  

Pomnik Bohaterów Westerplatte odsłonięty 9 pażdziernika 1966r.
Żródło: opracowanie i (niektóre )zdjęcia  A. Drzycimski i S. Górnikiewicz, Wojna zaczęła się na Westerplatte.

21 sierpnia 1971 roku szczątki majora Henryka Sucharskiego zostały ekshumowane i przewiezione do Polski.                                                                                                                                                                                                                  1 września 1971 roku urnę z prochami udekorowno Krzyżem Komandorskim Orderu Virtuti Militari i złożono na Westerplatte. 

 

  Akt dekoracji                                                             

                                      Wiecznie żywa karta

"Westerplatte" -słowo to brzmi na chwałę tym, którzy oddzli swe życie w obronie skrawka polskiego wybrzeża. Miejsce to przeszło do historii jako symbol męstwa i waleczności polskiego żołnierza. Każdy Polak na dżwięk tego słowa prostuje się na baczność i chociaż na parę chwil oddaje się wspomnieniom o tamtych tragicznych dniach, kiedy to na osamotnioną Polskę napadły zdradzieckie wojska hitlerowskie i rozpętały II wojnę światową.
                                                     Ewa Zaorska 

Wielka jest moc narodu niemieckiego. To - spiż i brąz dawniej, beton i stal obecnie, to żelazny porządek, to potężna machina zniszczenia, przysposobiona do miażdżenia słowiańskiej ziemi. Ale cóż zrobi , kiedy spod zgniotu odrasta wiecznie żywa, wiecznie zielona łąka polska, łąka polska kwitnąca kwieciem nieustannej ofiary.
                              
Melchior Wańkowicz

Łotrostw, które uprawiają poza granicami państwa, nie poczytują za hańbę, przeciwnie , chwalą się, że czynią to dla ćwiczenia i zahartowania młodzieży.
                               Gaius Julius Caesar o Germanach

 

 

 

  

                                                                                                   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                               

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

  


oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Najstarszy zapis Gdańska

czwartek, 13 sierpnia 2009 21:05




Św. Wojciech w Gdańsku

Z Węgier przez Polskę do Gniezna podróżował św. Wojciech w okresie zimy 996/97. W marcu udał się na Pomorze i Gdańska, gdzie ochrzcił "gromady ludu". Z Gdańska drogą morską udał się do kraju Prusów, gdzie 23 kwietnia 997 r. poniósł męczeńską śmieć. Kanonizowany w 999r. Pierwszy patrn Polski.
Żródło: P. Dzianisz i A. Kościelecka, Najpierw do miasta Gdańska.


Żródło; jak wyżej

Gród gdański






Najstarsza Pieczęć Gdańska



Dekretum Civitatis Danceke - gdański kodeks prawa lubeckiego z 1263 roku (fragment)

W 1263 roku książe gdański Świętopełk II zwrocił się do rady miejskiej Lubeki z prośbą o sporządzenie dla jego miasta odpisu prawa lubeckiego. Rękopis kodeksu prawa lubeckiego sporządzono dla Gdańska w 1263 roku w odpowiedzi na " życzliwość i prośbę przesławnego władcy Świętopełka księcia Pomorzan i dla jego chwały, a nie tylko ze względu na sympatię i zabiegi mieszczan".
Żródło: T. Domagała, Dekretum Civitatis Danceke

Przywileje krzyżackie





Wielki przywilej Kazimierza Jagiellończyka

 Apoteoza wielkości i bogactwa Gdańska
Wierny Gdańsk

Dobrzeć Polszcze ze Gdańskiem, a z nią
                zaś Gdańskowi
Jako złotej koronie, w niej diamentowi.
Wiem, że gdyżeś ślub wzięło raz z Polską
                          Koroną
Nic Cię odtąd do końca nie rozwiedzie
                           z Oną
(D. Kałaj, Klimakteryk heroiczny Gdańsk 1673)



oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

zabawy gdańszczan

niedziela, 09 sierpnia 2009 13:48

 

Zabawy Gdańszczan...

Bawić się, lubili mieszkańcy dawnego Gdańska często i przy każdej okazji. Opis takiej zabawy tym razem weselnej zostawił nam francuski dyplomata K. Ogier z roku 1625. Oto opis:

na kwaterze u naszego gospodarza obchodzono wesele na które nas zaproszono. Ceremonia tak się odbyła. Koło południa schodzą się niewiasty po jednej do domu weselnego. Następnie mężczyźni, wszyscy idąc parami, przyprowadzają pana młodego i stają w sieni czy przedsionku domu. W środku ustawiają ławę. Wchodzi do sieni pastor i staje z obnażoną głową, nie otwierając ust. Przywołują potem z głębi domu dziewczęta, które wchodzą parami; na końcu między dwiema starszymi, idzie panna młoda w czarne sukni, podczas gdy wszystkie insze wyróżniają się sukniami barwistymi. Otaczają tam stojącego bez ruch pastora, a panna i pan młody stoją przed nim po drugiej stronie lawy. Wtedy minister otwarłszy księgę czyta im weselną ewangelię, a następnie, po krótkiej nauce, wypowiada uroczystą formułę. Wtedy dopiero odzywają się muzyczne instrumenty i śpiewy. Następnie ustawiają pannę młodą koło drzwi i tam jej obecni i nowo wchodzący składają życzenia i podarunki. Daliśmy jej złote dukaty, owinięte, jak jest obyczajem, w papier, wraz z życzeniami i wesołymi wróżbami. Zasiedliśmy następnie do stołu, niedługo po godzinie drugiej po południu; jedliśmy tak i pili do samej siódmej. Te ich stoły są takiej szerokości, że gdyby je ujrzeć przed nakryciem ich obrusami, można by przypuszczać, że to są sceny teatrów, na których raczej należy oczekiwać teatralnego przedstawienia, niż zastawy do uczty. A kiedy wniosą potrawy i kompania się rozochoci, to tak ci łacno usłyszeć twego sąsiada przy stole, jakby was przedzielała rzeka, choć tam nijakiej nie masz miedzy wami wody tylko strugi czystego wina i piwa w wodospadach się spiętrzają. Tak wielka jest tu nienawiść do wody, że nie podają nawet żadnych polewek ani zup. Co jakiś czas obchodzą stoły drużbowie i pytają biesiadników, czy sobie czego nie życzą. Wtedy także znaczniejsi goście w różnych konceptach słownych wróżą szczęście przyszłego małżeństwa i przypijają  do naczelnego  biesiadnika (spośród gości). Oni też póżniej rozdzielają wiersze i gdy ody ułożone na cześć pary młodej, w których pannę młodą, choćby nie wiem jak była szpetna, nazywają piękniejszą od Wenery albo Heleny, pana młodego zasię roztropniejszym i mądrzejszym od Merkurego i Sokratesa, choć to często tylko karczmarz albo stajenny albo przynajmniej kupczyk „ co za zżółkłe w siarce nici szczerby szklane rad wymienia". Wszyscy jednak stroją się w czarne jedwabne suknie i pod tym względem nie można ich odróżnić od samych rajców poza tym chyba, że plebejusze ci nie zwykli nosić białych manszetów, gdy insi, bardziej znaczni je noszą. Całą biesiadę rozweselała ciągła muzyka instrumentów i głosów. Nareszcie, gdy była siódma godzina, jedna z e znaczniejszych niewiast, niby że to od wszystkich inszych bardziej wstrzęmiężliwa ( trzeżwiejsza)  spowodowała powstanie od stołu, zaczem pozbyliśmy się jarzma tak długiego biesiadowania. Zaczęły się następnie tańce na ich modłę wcale nietrudną, do których i myśmy się przyłączyli. Tańcowaliśmy do póżnej nocy, nie bez odnawiania kielichów, które podczas pląsów grzeczni zalotnicy podają miłym swym paniom. Gdyby zasię kto spytał, co się potem stało z panną młodą - to mniemam, to samo, co się dzieje we Francji i gdzie indziej.

 


Po powstaniu od stołu rozpoczęto tańce zarówno poważne jaki i żartobliwe. A żartobliwe, to takie były: mężczyzna po kilku pląsach i obrotach wybiera sobie niewiastę, czynią razem kilka poważnych i powolnych kroków, po czym mężczyzna stawia w środku swą niewiastę, która tam stoi nieruchomo, a sam dokoła niej tańcząc i śmieszne czyniąc ruchy do śmiechu ją pobudzić usiłuje. Górą są te niewiasty, które zachowują powagę i niby to surowość a śmiech przez dłuższy czas powstrzymują. Gdy się uśmiechną, mężczyzna - że to niby zwyciężył- chwyta niewiastę za rękę i razem tak pląsają w kilkakrotnych zwrotach i obrotach. Teraz ta sama niewiasta wybiera sobie inszego mężczyznę, którego chce do śmiechu pobudzić. Równocześnie koło tego, co tak pod spojrzeniami wszystkich stoi, zjawia się któryś ze swobodniej się poruszających dworzan ze świecą w lichtarzu, którą coraz to podsuwa do twarzy owej osoby na sztych wystawionej, aby tym prędzej śmiech jej wywołać; kto dowcipny, kto ogładzony, kto śmielej sobie poczynający, ten się do tej komedii najlepiej nadaje. Wielce to ucieszne było patrzeć, jak owe dziewczątka gdańskie i niewiasty, które doprawdy z rodu królewskiego zgoła nie pochodzą, bawiły się z owymi wojewodami, częstokroć ludżmi starszymi, i jak poufale się do nich odzywały, i jak ich głaskały. Nawet kanclerza litewskiego pogłaskiwały. Potem drugą zabawę urządzono: rozściela się na ziemi kobierzec, kładzie na nim piórko, które zarówno mężczyźni i niewiasty, nawzajem się do tego wybierający, wargami chwytając podnoszą, przy czym ręce mają na plecach związane. Następnie przeszło się do innej zabawy. Wpada ktoś jakby go nagle opętało, kto wielki kloc ciągnie na powrozie i ten powróz z pętlicą na końcu zarzuca na szyje pierwszemu spotkanemu nieżonatemu, który ma z tym ciężarem tańcować. Potem się go zarzuca wszystkim dziewczętom i młodzieńcom, i to tak, że dziewczyna powinna go przejmować od młodzieńca, młodzieniec od dziewczyny. Taki też jest podobno polski obyczaj, że kiedy jakiemu nieżonatemu powróz ten choćby i w obecności samego króla zrzucono, to, jeśli go od niego nie uwolni jaka dziewczyna, musi nieborak aż do dnia następnego dźwigać to brzemię.

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jarmark dominikanski trwa...

czwartek, 06 sierpnia 2009 20:41
Pomimo upałów odwiedzających Gdańsk turystów ciągle przybywa. Coroczny bogaty program przygotowany przez organizatorów, oraz historyczne piekne miasto są atrakcją, ktorej wielu nie ominie. Świat handlowców też ma powody do zdowolenia.
Oto kilka fotek z jarmarku.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jarmark św. Dominika w Gdańsku

sobota, 01 sierpnia 2009 13:37

 

W roku 1260 papież Aleksander IV (pontyfikat 1254-1261)   

                                                                   

 Aleksander IV w potrójnej tiarze.    
                                                                                                                                            
ustanowił bullę(urzędowy dokument papieski wydany w języku łacińskim w sprawach wielkiej wagi) w której nadał Zakonowi Dominikanów gdańskich przywilej organizowania jarmarku w dzień patrona - św. Dominika, przypadający obecnie 8 sierpnia. Dominik Guzman - kaznodzieja hiszpański- był założycielem zakonu , nazywanego od jego imienia Zakonem Dominikanów. Regułę tego zakonu papież Honoriusz III zatwierdził w roku 1216. W Gdańsku dominikanów osadził przy kościele św. Mikołaja, książę pomorski Świętopełk(1195 - 1266) w roku 1227. Świętopełk włączył się do misji przeciw Prusom, za uzyskał dla siebie, swojej rodziny i księstwa protekcję papieską w 1231r.Oczywiście, aktywnie włączyli się do tej misji Dominikanie.



Zakon Dominikanów otrzymał od papieża Grzegorza

IX (1227-1241) zwierzchnictwo nad działalnością inkwizycji. Inkwizytorzy zostali wyłączeni spod władzy biskupów i poddani bezpośrednio kontroli Stolicy apostolskiej. Początkowo jarmark odbywał się w Gdańsku na Placu Dominikańskim, potem rozlewał się na ulice: Wałów Jagiellońskich, Długiej, oraz następne im przyległe. Początek jarmarku obwieszczały w Gdańsku wszystkie dzwony kościelne donośnym biciem w samo południe.

 

Klasztor Dominikanów Anno 1494, wg. R.Curicke 1686


Dla gdańszczan jarmark ten był zawsze i jest - ważnym wydarzeniem i świętem. Pojawiało się wielu gości: czasami królowie, szlachta, kupcy z całej Europy, setki statków różnych bander, okolicznych mieszkańców nie wspominając. O ruchu panującym w Gdańsku w połowie XVI wieku uczestnik Włoch Ruggieri napisał: „w miesiącu sierpniu odbywa się tutaj wielki jarmark, od św. Dominika czternaście dni i dłużej trwający, na który zbierają się Niemcy, Francuzi, Flamandy, Anglicy, Hiszpanie, Portugalczycy i wtedy zawija do portu przeszło 400 okrętów naładowanych winem francuskim i hiszpańskim jedwabiem, oliwą, cytrynami, konfiturami i innymi płodami hiszpańskimi, korzeniami portugalskimi, cyną i suknem angielskim. Zastają w Gdańsku magazyny pełne pszenicy, żyta i innego zboża, lnu, konopi, wosku, miodu, potażu, drzewa do budowy, solonej wołowiny i innych drobniejszych rzeczy, którymi kupcy rozładowane swoje okręty na powrót ładują, co się odbywa w pierwszych 8 dniach jarmarku, a w ostatnich 8 i przez cały rok przybywają do tego miasta nie tylko kupcy krajowi, ale wiele innych osób dla opatrzenia swych sklepów lub domów w wino, sukna, korzenie i inne potrzebne rzeczy". Tłumnie ściągała corocznie nad Motławę szlachta z całej Polski wioząc na sprzedaż płody swych folwarków.  Na Jarmarku dawniej jak i dzisiaj można kupić wszystko - przysłowiowe mydło i powidło.                                                                                                                 

Okres ten był i jest czasem szampańskiej zabawy w której biorą udział prawie wszyscy - sprzedający i kupujący. 






Wieczór w karczmie był wesoły. Gdańsk jako miasto portowe, pełne było marynarzy i innych niespokojnych ptaków. Po kilku lub kilkunastu kuflach piwa wybuchały kłótnie i bijatyki. Oto  krótki fragment: do kłótni wtrącił się Andrzej Tesmer, który Michała „zdzielił konwią przez głowę, na co Michał ułapił go wpół i obaj obalili się na ziemie". Wybuchła ogólna bójka , w czasie której poszły w ruch noże i zydle. Była to nie lada uciecha dla gapiów, wtykających głowy z ulicy przez drzwi i okna karczmy. Bawiono się również w salonach, ale zdecydowanie inaczej.



tańcząca para







Ta tradycja handlowa i zabawa trwa tyle wieków, z krótką  33 letnią przerwą w latach wojny i po niej do 1971r. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić sierpniowy Gdańsk bez Jarmarku św. Dominika.
Fragment " Pieśni o Gdańsku" W. Gomulickiego
A Gdańsk tak piękny! - i tak cichy!
Gdy słuch wytężę zmrokiem, słyszę
Jak dzwonią pieśni i kielichy
I pocałunki...Za tę ciszę.
W której się żywiej i goręcej
Czuje, ja kocham Gdańsk najwięcej.

Ów Krzyżak chmurny na obrazie
Kładzie węgielny kamień Gdańska -
A ja na wielkim, szarym głazie
Czytam: "Przechodniu, tu słowiańska
Spoczywa przeszłość, z żywych grona
Pędzlem i farbą wykreślona".

Jednak nie zmarła pod pokostem!
I nie wyzionie ducha, póki
Mowa kaszubska będzie mostem,
Co z gniazdem dziadów łączy wnuki...
O tej przeszłości Bałtyk śpiewa
I gwarzą w lasach stare drzewa. [...]

Kurant!... Od wieków co godzina,
Spod chmur, Gdańskowi żyjącemu
Gdańsk  się umarły przypomina.
A gdy go wszyscy wielbią - czemu
Pieśni, płynącej z wiatru jękiem,
Prusak ze skrytym słucha lękiem?

O Jarmarku można dużo i długo, ale przede wszystkim na Jarmarku trzeba po prostu być - corocznie - aby dostrzec jego niewątpliwy rozwój, przy zachowaniu wielowiekowej tradycji.


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 30 maja 2017

Licznik odwiedzin:  143 397  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl