Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 356 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wybory Wybory

niedziela, 07 września 2014 18:02

 

 

Wybory polityczne, czy tylko…?

 

Niby lato, ciepło i leniwie, ale nie w światku , który szykuje się w kierunku wielu przywilejów i dobrej kasy. Oczywiście niezawodnej i zawsze pełnej dla nich publicznej  budżetowej kasy. Pierwszy z brzegu powiedziałby zapewne, każdy by tak chciał. Tymczasem bracie i siostro razem mili, trzeba być wyjątkowym, aby tam póżniej będąc wybranym  tworzyć mądre i przyjazne prawo dla czterdziestu milionów mieszkających w tym kraju obywateli. Dotychczas udaje się niektórym  tylko to pierwsze, czyli przebrnąć wybór. Z tworzeniem mądrego i dobrego prawa nie udało się. Dowód : każda kadencja tworzy około 400 nowych ustaw. Prosty z tego wniosek -  taki, że to prawo z poprzedniej kadencji było do kitu. Dopiero teraz zaczyna się główkowanie – dlaczego tak się dzieje? Każdy  zapytany z tych czterdziestu milionów ma swoje, czyli inne zdanie. Każdy ma do tego prawo, gwarantuje mu to ostoja demokracji czyli konstytucja demokratyczna. W ten mało skomplikowany sposób doszliśmy do sedna sprawy i odkryliśmy – dlaczego się tworzy złe prawo tzn. takie , które każda następna izba musi zmieniać. Ktoś powie, że świat się zmienia tylko czy aż w takim tempie? A co ten ktoś powie gdy się dowie, że np. w Anglii funkcjonują jeszcze niektóre  przepisy uchwalone(wdrożone) 400 lat temu. Przykładów może trochę młodszych np. w Stanach Zjednoczonych znalazło by się i więcej. Rzecz polega na tym kto tworzy to dobre prawo. W dzisiejszym świecie funkcjonują niezliczone przykłady dobrych rozwiązań prawnych  godnych naśladowania. Właśnie – kto tworzy to prawo jest najważniejsze. Przyjrzyjmy się zatem naszym twórcom prawa. Że ono jest złe , to już wykazałem wyżej. Że nie potrafią skopiować dobrych  rozwiązań innych nacji, o tym też  świadczy cokadencyjna dłubanina w ilości wykazanej wyżej.

Kogo my tam widzimy? Otóż, wszyscy są genialnymi mówcami. Co mówią i o czym mówią tego sami nie wiedzą, a wyborcy w ogóle nie rozumieją o co chodzi. Komunikacja miedzy ludzka jest możliwa i skuteczna gdy stosują ją ludzie zdrowi na umysłach, potocznie mówiąc normalni. Jeżeli zaś nie wiadomo co przekazują publicznie, to kwalifikacja powyższa  nie występuje. Praktyka społeczna wykazuje jednak, że pewna grupa społeczna nawet nie wiedząc o co chodzi, ufa im bezgranicznie co się przekłada na ich wybór. Zajmuje się tym zjawiskiem dziedzina - ponoć naukowa - pod nazwą „ przydatność bezmózgowia w polskim systemie demokratycznym”. Naukowcy z tego obszaru pochwalają np. przechodzenie i zmienianie partii jak rękawiczki spracowane w ogrodzie. O programie działania skierowanym do wyborców  i świadomości tzw. politycznej nic się nie mówi. Czyli nie potrzeba żadnej. O przygotowanie merytoryczne i ewentualne doświadczenie do tworzenia prawa nikt nikogo też nie pyta. O dotychczasowe dokonania tych , którzy już przyrośli do foteli z tabliczkami nikt też nie pyta. Pamiętam czasy gdy krytykowano towarzyszy przyrośniętych do foteli. Na czym polega obecna różnica? Amnezja nie jest chorobą społeczną lecz stosowanym wygodnictwem obliczonym na ludzką naiwność. Ostatnio podano do wiadomości, że będzie lepiej. Chorzy po kuracjach mistycznych i tabletkowych będą wiedzieli co mówią. Ma się im poprawić również wzrok i pamięć. Będą ponoć rozróżniać wyroki  Wszechmogącego (katastrofa smoleńska) od podszeptów Diabła.  Nastąpi ponoć również zastrzyk nowej krwi z kręgów ćwiczonych od dziecka w rozwoju mięśni – nie mylić z mięśniami i ilością tkanki mózgowej pod czaszką -  lecz w pozostałych partiach body. Obawiam się (chyba przesadnie), że po tej kadencji będzie nie 400 a 800 ustaw do poprawki. (Przy okazji podaję, że u wróbla zważono 2 gramy mózgu). Należy się bacznie przyglądać kształtom  czaszek naszych kandydatów. Kieruję to szczególnie do wyborców młodego i średniego pokolenia. Problem w tym, że młode pokolenie wybiera opuszczenie Ojczyzny,  niby w celach zarobkowych, ale... nie tylko. Wszyscy o tym dobrze wiedzą. To jest poważny sygnał, ale dla tej grupy kandydatów, którzy mają właściwą wagę rozumu - człowiekowi normalnemu, tolerancyjnemu, mądremu, wyznającemu wartości humanistyczne i demokratyczne. Tacy są wśród kandydatów. Rzecz w tym , aby była ich większość. Wybierajmy tych. Zdecydowanie przeciwstawiajmy się podpalaczom Ojczyzny, którzy dążą do wojny domowej według scenariusza Konfederatów barskich z lat 1768 – 1772. Zresztą dowodzonych obecnie przez te same środowiska fundamentalistów religijnych i ich popleczników, pod tymi samymi hasłami i posługującymi się – jak tamci – symbolami religijnymi. Ówczesna wojna domowa mająca za glebę nienawiść do wszystkich i wszystkiego co było niezgodne z ich nietolerancyjną  wizją Polski, doprowadziła do wymazania naszego kraju z mapy Europy. Ci dzisiejsi bezmózgowcy powinni przejść najpierw podstawowy kurs historii narodów a w szczególności historii Polski, zanim publicznie otworzą usta.

Im kompromitacja Ojczyzny na arenie międzynarodowej już nie wystarcza. Trzeba ją podpalić wewnątrz. Musimy wyciągnąć wnioski z wpadek jakie miały miejsce podczas ostatnich wyborów samorządowych. Wybrano – oprócz ludzi godnych i zdolnych do poświęcenia się „sprawie publicznej”, również ludzi maluczkich charakterem, karłów politycznych lubujących się w sesjach zdjęciowych i propagandowych opłacanych z kasy samorządu (vide wójt przodkowski i minister).  Ci kabareciarze otoczyli się nowymi parweniuszami „ maszynkami do głosowania”- radnymi marionetkami bez własnej woli , tucząc się  przekonaniem o swoim geniuszu. 

Najbliższe wybory wykażą w jakim stopniu Polacy korzystają z wzorców cywilizacyjnych krajów przodujących w tej przestrzeni społecznej. Kontaktów bezpośrednich  przecież nie brak O wszystkim jednak decyduje pojemność mózgu u każdego z osobna.

 


oceń
4
3

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mój felieton

środa, 25 czerwca 2014 15:10

 

 

                                  JEST  JESZCZE GORZEJ!!!

 

     Mieliśmy odetchnąć od bagna w jakim nurza się polski świat polityki, a w szczególności ekipa rządząca. Naród dowiedział się nieoficjalnie od sterowników narodem i państwem, że  nie jesteśmy jednym ani drugim. Chłopcy zebrani w łapance  liberalno – aferałowej z solidarnościowym rodowodem pokazali Polakom na czym polega ich „troska” o naród i państwo. Najpierw spieprzyli wszystko co się dało spieprzyć, następnie, resztę  podzielili między siebie i zagranicznych kapitalistów.  Narodowi zostawili elegancko i łaskawie  JP II. Ci ludzie dzierżący władzę z naszym regionalnym posłem  Stanisławem L. włącznie, mają czelność przekonywać nas, że ujawnianie ich przestępstw jest destabilizacją państwa. Jest na pewno czynnikiem destabilizującym ich pewną siebie  arogancką sitwę. Zestaw praw jakie ta sitwa uchwaliła na przestrzeni ich rządów stał się porównywalną zapaścią systemowo– prawną do czasów rozbiorów. Ich nie bije po oczach bezprawie oparte na ich ustawodawstwie ukazywane w mediach np. red. Jaworowicz. Są ludzie w tym kraju, którzy wiedzą i widzą doskonale dlaczego ten stan trwa. Ba, jest nadal udoskonalany i konserwowany. Zachłyśnięci gromadzeniem bogactwa zapomnieli o tym, że ani pokój ani władza nie są dane na zawsze. Przyjdą wybory, prokuratora generalnego podporządkuje się z powrotem ministrowi sprawiedliwości tak jak jest np.. w USA, i skończą się taśmowe umorzenia prokuratur zastępujące de facto sądy powszechne. Aferałom ta sytuacja sprzyja i dlatego ją utrzymują pod pretekstem niezależności prokuratury. Żarty i owszem, ale nie kosztem narodu. To nie przejdzie. Powoli wyziera na powierzchnię system wielomilionowych kradzieży, oszustw, ustawianych przetargów i czego tam jeszcze …Deficyt budżetu państwa osiąga dno. Ciekawe dokąd uciekną ci liberałowie – aferałowie, kiedy nadejdzie ich dzień sądny. Sitwa porozumiewająca się językiem z rynsztoka aspirowała do niedawna do najwyższych stanowisk europejskich. Z czym do salonu !, najpierw poradniczek poprawnych słówek, potem manier. W Brukseli cham chamem nie popycha. Dziwię się, że o tym się nie wie. Ostatnie wybory wykazały, że zaledwie 8 % z 28 milionów uprawnionych Polaków głosowało na liberałów – aferałów. Świadczy to o tym, że ich wybierają własne rodziny i rodziny partyjne ustawione w instytucjach, samorządach i wszelkiego rodzaju szemranych spółkach. 90 % narodu nie chce z nimi mieć nic wspólnego, nawet głosować przeciw nim, co jest największym błędem Polaków. Kolejną sferą - niekiedy nawet mafijną, są samorządy wszystkich szczebli. Aby to rozwalić, wystarczy wprowadzić kadencyjność w samorządach. Tyle, że rozwaliłoby to natychmiast bazę rządzenia liberałów – aferałów.  Na to nigdy się nie zgodzą. Samobójstwa nie popełnią. W ten sposób weszliśmy na teren tzw. chłopów współrządzących. Farbowani na zielono, ponoć reprezentują interesy polskiej wsi. Tymczasem uczepieni niczym „rzep końskiego ogona” wcale nie zraża ich smród wydobywający się z spod tego ogona. Jako chłopi  przyzwyczajeni są do tego smrodu, gdyż zaliczyli już w przeszłości niejeden ogon. Ta troska o interesy polskiego rolnika spełniana przez nich nieustannie całą dobę , zmusza ich do znoszenia tego nieprzyjemnego środowiska. Jak wspomniałem wyżej, nic nie trwa wiecznie - jak w piosence. Dlatego w Polsce wypływają nowe siły społeczne, które nie będą chciały tkwić pod czyimś ogonem. Zmobilizują tych, którzy odmawiają pójścia do urn, oczywiście odpowiednimi obietnicami, których spełnią może 5 %, ale na tym polega polaryzacja nastrojów społecznych, szczególnie tych niezadowolonych, których jest zawsze większość. Ta większość nie uaktywnia się. Zdarza się to w chwilach bez wyjścia, ale zdarza. W Polsce obserwujemy ruchawkę, która jest pewną polityczną niewiadomą. Na pewno będą zmiany.


oceń
4
4

komentarze (0) | dodaj komentarz

Po burzy !

środa, 30 kwietnia 2014 11:00

  Odetchnijmy !

Burza medialna towarzysząca kampanii wyborczej a jeszcze większa burza wręcz tornado skłaniające do obrzydzenia typu : analizy kto, dlaczego i co z tego wyniknie, skłania umęczonego telewidza do  przenosin w otchłań dziejów aby przypomnieć sobie  choć w skrócie drogę Kaszubów do wolnego Pomorza i Polski. Skłania również do tej refleksji 77 % uprawnionych do głosowania, którzy mówiąc nieładnie , aczkolwiek współcześnie - „olali” ten ważny akt ludowładztwa. Należy pamiętać, że każde wybory są ważne społecznie. Dopóki społeczeństwo polskie tego nie zrozumie, dopóty 23 % zainteresowanych wyborami w różny partykularny sposób będzie decydować za cały naród. Koniecznie należy zamienić „polityczny bełkot”  na wychowanie obywatelskie, pro ogólnopaństwowe, już od dziecka. Legendy, tradycje, zasługi, magiczne zaklęcia a nawet popularne w niektórych kręgach „jaja” z wyborów - mają współcześnie krótki żywot.  

 

 

 

   Walka Kaszubów o polskie Pomorze

 

 Udział Kaszubów w walce o wolność Pomorza i przynależność do Polski nie skończyła się w 1462 r. pod Świecinem. Cesarze niemieccy wkrótce, bo już 1497 r. chcieli zmusić miasta Prus Królewskich do składania opłat cele ogólne Rzeszy niemieckiej i do stawania na sądy. Maksymilian I w tym roku obłożył Gdańsk banicją za nieposłuszeństwo, a w Niemczech sekwestrowano towary gdańskie. W 1498 r. wybrano mistrzem krzyżackim księcia saskiego Fryderyka , który zaczął domagać się zwrotu Malborka, Elbląga Sztumu a nawet całych Prus Królewskich. W 1510 r. wybrano ostatnim mistrzem krzyżackim margrabiego Albrechta z rodziny Hohenzollernów panujących w sąsiedniej Pomorskiej Brandenburgii. Odmawiał składania hołdu królowi polskiemu Zygmuntowi I Staremu, do czego w końcu został przymuszony przez króla. W 1519 r. król powiedział, że „wolałby raczej stracić kawałek Litwy niż odstąpić Gdańska”. W czasie tej wojny flota gdańska walczyła z krzyżakami i ich sojusznikiem Szwecją. W 1520 r. zwerbowane wojska niemieckie pod dowództwem Wolfa Ysenburga i Wolfa von Schonburga przedarły się pod Gdańsk, którego nie udało się zdobyć. Zdobyły i splądrowały Puck. Kaszubi broniąc swej ojcowizny pobili najeźdźcę „włościanie Kaszubowie Pomorczycy rzucili się na tych żołdaków, Hohenzollerna i ich pobili tak, że ich mało uszło do Niemiec”( M. Stryjkowski). Zygmunt Stary powołując „kaprów” będących zalążkiem marynarki wojennej z portem Pucku , rekrutował ludzi najpierw mieszkańców Gdańska, następnie rybacy kaszubscy zamieniali się w zdobywców nie gardzących łupami w postaci statków i ich zawartości. Gdańsk, dokładnie rada miejska nienawidziła kaprów królewskich widząc w nich zagrożenie dla swoich interesów. Pamiętajmy, iż Puck był jedynym portem wojennym Rzeczypospolitej. Przeciętnie rocznie na służbie królewskiej było 20 do 30 okrętów po 50 marynarzy każdy. Wojny morskie na Bałtyku w XVI w. mają bogatą literaturę, np. (S. Bodniak). Udział w nich Kaszubów był znaczny. Od początku XVII w. toczyła się z małymi przerwami prawie trzydzieści lat wojna polsko – szwedzka. Okręty szwedzkie wiele razy próbowały wysadzić desant w Pucku. W tych walkach i utarczkach obok żołnierzy będących pod dowództwem starosty Jana Wejhera syna Ernesta, liczny udział brali rybacy i chłopi okoliczni. Podczas sierpniowej nocy chłopi i rybacy wsi Mechelinki uzbrojeni w kosy i, widły i pałki zmusili oddział  Szwedów do ucieczki. Dopiero w lipcu 1626 r. Szwedzi zdobyli Puck. Dokumenty puckie z lat 1625 – 1626 odnotowały nazwiska puckich szkutników biorących udział przy budowie okrętów. Byli nimi: Jan Fentun, Jakub Baks, Jakub Boit, Maciej Ros, Jerzy Kloc, Stach Trzeżno, Jakub Cegenhaga, Jan Dytlaf, i inni, ( (W. Odyniec. Wojska polskie i gdańskie zdobyły Puck 2 kwietnia 1627 r).  Wojna szwedzka 1626 r. na terenie kartuskim spowodowała spustoszenie wsie klasztorne: Kiełpino, Prokowo, Smołdzino. Przejazdowo i Bielkowo puścił z dymem, w Małkowie z dziewięciu gospodarstw przedwojennych pozostały tylko dwa. Klęski związane z pobytem różnych wojsk spadły na okoliczne wsie w latach 1700-1710, kiedy to oddziały szwedzkie, saskie, polskie, a od roku 1707 także rosyjskie nieustannie przewalały się przez te tereny, wyciskając coraz brutalniej kontrybucje, hiberny, prowiant i kwatery. Jeżeli rolnikowi przez szereg lat plony się niszczy lub zabiera, budynki pali, inwentarz wybija, a on sam doznaję tylko nędzy, głodu i udręki, to dziwić się nie można, że uciekał z rodziną do lasu. Uzupełnieniem nieszczęść była zaraza w  od 1709 r. Kolejnym piekłem, które podzieliło na ród polski na dwa zwalczające się obozy  były wydarzenia związane z podwójną  elekcją  króla Stanisława Leszczyńskiego w latach 1734 -1735. W kolejnej, siedmioletniej wojnie śląskiej 1756-1763 przez kilka lat, począwszy od jesieni 1758r. wojska szerzyły postrach na Kaszubach , wyrządzały krzywdy i straty.  Wcześniej był wielki król wojownik Jan III Sobieski, a obok niego Kaszubi w bitwie pod Wiedniem  we wrześniu 1683 r. Kaszubi z Pomorza pod dowództwem wojewody pomorskiego Władysława Dónhofa wzięli udział w walce z Turkami i wykazali się męstwem. Legenda, tak tylko legenda mówi, że ci drobni i biedni Kaszubi otrzymali szlachectwa z rąk Sobieskiego. Od tych czasów znane jest przysłowie : „Gbur – to mur”, co oznacza, że byli tędzy, silni, śmiali, odważni z fantazją. Jeszcze wcześniej ta szlachta kaszubska pojechała z Zygmuntem III Wazą do Szwecji i dała się wyciąć, ale nie odstąpiła króla. Szła pod rozkazy Koniecpolskiego aby stawić czoła Szwedom. Przyszedł rozbiór Polski w 1772 r. Król pruski Fryderyk II zajmując Pomorze oświadczył złośliwie, że Pomorze to kraj barbarzyński i nieokrzesany, że on go zajmuje, aby uszczęśliwić i wprowadzić kulturę. Okres zaborów jest wyjątkowo bogaty w literaturę historyczną polską i niemiecką.

 

Gdy 10 lutego 1920 r. gen Haller dokonał historycznych zaślubin Polski z Bałtykiem rzucając pierścień do Bałtyku, gdański bursztyn znowu dostał się w ręce Polski.

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
3
3

komentarze (1) | dodaj komentarz

Aktualności

sobota, 15 marca 2014 11:13

Polaku zapłać za wojnę…

 

 Winston Churchill powiedział kiedyś: Polacy popełnili wszystkie możliwe błędy.

 

Maksymalne wrogie Rosji zaangażowanie sterników Państwa Polskiego, bo przecież nie narodu polskiego przeciwko narodowi rosyjskiemu, którego to narodu z okręgu kaliningradzkiego codziennie kilka autobusów znajduje się na parkingu obok markietu Auchan na obrzeżach Gdańska. To jest rzeczywisty objaw pokojowego współżycia sąsiednich narodów.  O tym sternicy zdaję się nie mają zielonego pojęcia. A szkoda, bo wmanewrować naród w wariacką i durną awanturę wojenną jest bardzo łatwo. Zawsze to naród w swej masie płacił rachunek w postaci kilka milionów istnień ludzkich, ruiną substancji kulturowej, materialnej i gospodarczej państwa. Ci sternicy uciekali na z góry upatrzone pozycje – na Zachód Europy. Dzisiejsi podżegacze też wybrali sobie już miejsce – Parlament Europejski w Brukseli. A co z narodem? Potęga militarna jaką jest Rosja, czego nie biorą pod uwagę krzykacze rządowi, jest wystarczająca aby kilka rakiet z kierunku Białorusi obróciło Warszawę w ruinę w ciągu kilku minut. To samo z obwodu kaliningradzkiego może się stać z Gdańskiem. Kto tych ludzi puknie w przysłowiowy „łeb” aby zrozumieli powagę sytuacji?

Tyle w aspekcie militarnym.

Już zaczyna się „rewanż” gospodarczy za wrogą politykę wobec Rosji. Tylko dyletant polityczny nie mógł tego przewidzieć. Jest to dopiero początek sankcji gospodarczych przeciwko Polsce. A może to zostało politycznie skalkulowane, np. dla celów wyborczych?. Jeżeli tak, to mamy do czynienia z sabotażem  i zdradą interesów narodowych. Jak to się dzieje, że prawie wszystkie media pełne  hipokryzji oszukują naród polski. Eskalacja napięcia, „napuszczanie Polaków” na naród rosyjski przy tak licznych korzystnych relacjach ekonomicznych, kontaktów turystycznych nie wyłączając - jest nie do pojęcia. Wszelkie sojusze są dobre i sprawdzają się, ale w sprawie zachowania pokoju, gdy układają się mądrzy ludzie. Wojnę sprowokować potrafi każdy dureń. Czas na jakąś konkluzję. Żyjemy w systemie demokratycznym i wariant z majdanu nie przejdzie. Zatem, kartka wyborcza i zdecydowany opór durniom. Na Zachodzie wyborcy stosują taką taktykę wyboczą: jeżeli nie jesteś zadowolony ze swoich przedstawicieli w jakimkolwiek gremium pochodzącym z twojego wyboru, nie głosuj na niego powtórnie. Głosuj na innego – nawet  gdy okaże się jeszcze gorszym wybrańcem – ale tylko na jedną kadencję. Chciałbym doczekać tej taktyki społecznej.


oceń
8
3

komentarze (1) | dodaj komentarz

Felieton na czasie

poniedziałek, 03 marca 2014 18:34

                         Polaku szykuj się na wojnę...

 

Zalewa nas pseudopublicystyka nawiedzonych propagatorów katastroficznego zagrożenia ze strony wschodniego sąsiada. Dokładnie nie wiadomo kto na nas napadnie, ale na pewno ktoś ze wschodu. W mediach aż huczy od apeli: bądżmy czujni i przygotowani aby nie oddać ani guzika. Każdy, od przedszkola na prezydencie i premierze ma być przygotowany na najgorsze Straszliwe zagrożenie opisuje najpierw premier po nim charyzmatyczny minister od zagranicy. Czytamy, że to car rosyjski stracił rozum, tymczasem jest odwrotnie. Dlaczego? Otóż na przejściach granicznych odbywa się ruch graniczny w jedną i w drugą stronę , jak za niedawnych dobrych pokojowych czasów. Jak to się dzieje, że sterownicy państwa polskiego o tym nie wiedzą? A może chodzi o dorobienie sobie procentów poparcia wyborczego. Ostatnio słabo idzie w sondażach, no to trzeba wywołać psychozę zagrożenia bytu narodu i pojawić się w roli wybawcy. Zawsze jakiś procent obywateli uwierzy w te brednie. Minister od zagranicy nie powie, rodacy nie bójmy się, przecież należymy do paktu, który nas obroni. Ponadto, car państwa uzbrojonego po zęby w nośniki głowic nuklearnych nie musi się obawiać szczekających piesków za jego zachodnią granicą. Gdy Car Ameryki opieprzał cara ze wschodu, ten się jego zapytał : a co ty robisz w Afganistanie od 10 lat. No… to  gęba demokraty zza oceanu się zamknęła. Kiedy polscy eksporterzy do obu zwaśnionych państw przywołają do porządku polskich zwolenników krucjaty nad Don. Polska padnie nie od armat ze wschodu, ale z powodu utraty rynków zbytu na wschodzie. Rząd, który pcha kraj do ruiny gospodarczej, powinien być usunięty w ciągu 24 godzin. W tym kierunku kraj zmierza szybkimi krokami. Durnych łkających dziennikarzy w telewizji i innych mediach, powinno zaopatrzyć się w delegacje i niech jadą i wspierają majdan - nie nasz majdan. Teraz powoli dowiadujemy się kto płacił pensje niepracującym demonstrantom przez trzy miesiące na majdanie. Pieniądze napływały wartkim strumieniem zza zachodniej granicy, nie tylko z Polski, ale z całego świata zachodniego. Nasz styropianowy Lechu, może powiedzieć jak to się odbywało. On to przerabiał, gdy miał na liście płac całą plejadę bojowników o demokrację i krzyż. Oni wówczas żyli lepiej niż obecnie. Papież dał z prywatnej szkatuły 20 milionów dolarów, a amerykańska centrala związkowa 100 milionów. Były to pieniądze z kasy wywiadu amerykańskiego. Nie inaczej jest obecnie na wschodzie. Carowi ze wschodu nikt nie podskoczy, gdyż cała Zachodnia Europa zostałaby któregoś dnia bez prądu i gazu. Tam durniów w rządach nie ma. Ludzie by ich znieśli w ciągu jednej doby. No , ale Polska to nie Zachodnia Europa.  

 

   


oceń
30
11

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  145 199  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości