Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 551 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wielcy Gdańszczanie

sobota, 02 stycznia 2010 21:37

 

Keckermann  Bartłomiej 1572 - 1609

 Twórca systemu geografii  i autor pierwszej w Polsce pracy z dziedziny oceanografii  "Brevis commentatio nautica."



Bartłomiej Keckermann - sztych z kronik R. Curickiego ( 1686)

Syn gdańskiego kupca Jerzego Keckermanna pochodzącego ze Starogardu Gdańskiego.  Zagorzały kalwin, urodził się w Gdańsku w 1572 r. Najpierw uczył się w szkole parafialnej. Następnie w latach 1587 - 1590 studiował w Gdańskim Gimnazjum . Potem udał się na studia do Niemiec, gdzie studiował na kilku uczelniach, gdzie opracował i wydał kilka dziel z różnych dziedzin. Prowadził zajęcia z filozofii, logiki i hebraistyki. Dużo podróżował. Po 12 latach w 1602 roku powrócił do Gdańska na stanowisko profesora na katedrze filozofii Gimnazjum Gdańskim. Podjął z zapałem wykłady oraz  pracę naukową. Pasjonowały go różne dziedziny jak: fizyka, matematyka, filozofia, optyka, astronomia, geografia, metafizyka, nauka o morzu, logika, etyka, prawo, teologia, polityka i nauki humanistyczne. Był inicjatorem i realizatorem poważnych (poszerzających zmiany rektora Jakuba Fabriciusa) reform i programów nauczania zgodnie z najnowszymi tendencjami w uniwersytetach europejskich, co nadało mu profil uczelni półwyższej. Rangę akademicką Gimnazjum Gdańskie uzyskało w pierwszym dziesięcioleciu XVII wieku, dzięki Keckermannowi.

Są opinie iż nastąpiło to już  w 1580r.( M.Csombor , Podróż po Polsce, s. 128, p.57)

Traktaty Keckermanna powstałe w Gdańsku zyskały rozgłos europejski. W Gimnazjum pracował 7 lat. Za jego czasów Gimnazjum Gdańskie przeżywało swój najbujnieszy rozkwit dorównując poziomem najpoważniejszym ośrodkom naukowym w Europie. Jego prace rozchodziły się natychmiast wśród uczonych i studentów.  Całość jego dorobku została wydana już w 1613 roku w Hanau i następnie w Genewie. Jak napisała G. Danielewicz :" Przedwczesny zgon Bartłomieja Keckermanna zubożył środowisko uczonych gdańskich o wybitną , twórczą i bezkompromisową indywidualność - prawdziwy skarb nauki." Uczniowie profesora którymi byli m. in. Andrzej Rey z Nagłowic, Jan Bochnic , Mikołaj Sienicki i Jerzy Pauli wydali drukiem jego prace.     Zmarł na skutek wyczerpania w 1609 r w Gdańsku.

Przeczytajmy fragmenty bogatej w treści pracy o Keckermannie wydanej przez Gdańskie. Tow. Naukowe pod tytułem „Brevis Commentatio Nautica". w przekładzie A. Siemiginowskiej.

[...] Uczniowie kochali swego profesora i niejedna dedykacja w wydanych przez nich pracach wyrazila te uczucia.  Jan Henryk Alstedius na początku zbiorowej edycji dzieł Keckermanna  z 1613 roku pt. Systema systemanum pisał w liście dedykacyjnym do Rady Miejskiej w Gdańsku, że „ za sprawą Keckermanna spłynęła na to miasto chwała, że  się stało ono siedliskiem nauk, prawdziwym muzeum Prus i Polski." Keckermann niejednokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do Polski, wpajał w młodzież miłość do Ojczyzny, potępiał to, co prowadziło do osłabienia politycznego kraju, „domagał się poprawy obyczajów i uzdrowienia moralności publicznej". Uczył, że szlachta nie powinna nadużywać posiadanej wolności, żądał powszechnej oświaty dla chłopów. Przekonany był, że wychowanie i kształcenie w dziedzinie polityki da przygotowanie do pracy dla państwa i Kościoła. Dalej czytamy: A to napis na nagrobku w kościele gimnazjalnym św. Trójcy, gdzie został pochowany „ Wyróżnionemu filozofowi i w Piśmie św. dociekliwemu uczonemu Boga, który swoje resztki pozostawił na tym miejscu, a ducha oddał niebu, z którego wyszedł; chwałę jego imienia uświęciła wieczność; miał ducha godnego podziwu, wnikliwy sąd; przez swoje nauki, swoje pisma, swoje życie i kierowanie Gimnazjum wiele przynosił pożytku swojemu miastu ojczystemu i każdemu; przedmiot serdecznej tęsknoty wszystkich dobrych ludzi. Jest to nagrobek miłości jego bliskich i ogólnego bólu".

A tak wspominał Keckermanna jego uczeń Piotr Janichius z Kołobrzegu: „ Kiedy jeszcze nie ukończył 37 lat, jego budzące szacunek oblicze było jasne, pełne uroku i łagodności, szczupła zaś postać miała niezwykły wdzięk. Bystry talent, wykwintny umysł, żywa pamięć, wybitna erudycja, serce kochające Boga



Keckermann opisał kometę widzianą 22 grudnia 1607 roku w swoim dziele De Cometis ( BGd., sygn. Sa 34).

                                                        Bałtyk

Jeszcze po świecie starożytnym słynne
Były te wody i lądy bursztynne!
Ku nim to Fenik biegał w bród daleki,
Ku nim Słowianin korabli czeredą
Pływal - i kupię składal pod Wenedą.
Ku nim to, ku nim, płyną nasze rzeki -
Co ziemia zrodzi i co kmieć przysporzy,
Chetnie i cało odnosim w czas boży...
Co jeno - Bóg dał - to domowe łodzie
Niosą im w darze po gościnnej wodzie.
Ale jak stara wiecznie boli blizna,
Tak od północy wieje Pomorszcyzna...
             Wincenty Pol, 1855


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

W obronie krzyża...

poniedziałek, 28 grudnia 2009 16:21

 

 

 

Sejm niedawno podjął uchwałę specjalną o obronie krzyża w życiu społeczno- publicznym narodu polskiego. Była to inicjatywa bodaj kilku posłów wśród których znależli się również niektórzy  posłowie gdańscy, oraz kartuski, który jako jeden z pierwszych podpisał, deklarację przed jej uchwaleniem, o czym nie omieszkał poinformować swych wyborców. Oczywiście zaznaczając, że uczynił to wyłącznie z pobudek religijnych, nie wyborczych. Przewodniczył tej inicjatywie były minister kultury i dziedzictwa narodowego, co obwieścił publicznie z tak dumną  miną jakby odkrył, że „słońce świeci". Podkreślam to specjalnie, gdyż tekst deklaracji sejmowej przeznaczony jest dla osób, które nigdy nie słyszały historii o np. starożytnym Izraelu, Grecji czy Rzymu. Dlaczego? o tym za chwilę.  Czy taka uchwała rzeczywiście była potrzebna?, czy w Polsce kiedykolwiek był ktoś kto mógł zagrozić obecności krzyża w życiu społecznym?, czy w Polsce w ogóle ktoś poważny może powiedzieć, że takie zagrożenie może wystąpić?

Trzy pytania na które należy sobie odpowiedzieć, zanim podejmie się poważną kontrakcję przeciwko wyżej wymienionym rzekomym  zagrożeniom. W tym wielkim szumie jaki powstał po znanym wyroku Europejskiego Trybunału  Praw Człowieka -  który w Polsce prawdopodobnie nie zostanie wykonany - pewna grupa polityków poczuła wodę na swój „ młyn wyborczy", stając się rycerzami podobnymi do tych z okresu krucjat do Jerozolimy i Ziemi Świętej organizowanych przez papiestwo w pierwszych wiekach drugiego tysiąclecia.  Każdy kto trochę poczytał to wie jaki miały cel, przebieg i skutki. Do dzisiaj się mówi, że Jerozolima jest miastem gdzie ziemia jest nasiąknięta krwią jak żadne inne miejsce na świecie. Wiele poważnych znawców prawa międzynarodowego wyjaśniło, że wyrok nie dotyczy Polski, że nikt nie będzie usuwał krzyża z sali szkolnej nawet we Włoszech, tyle że państwo innowiercom umożliwi się naukę w salce obok - bez krzyża. Zatem, kto tutaj walczy z krzyżem, z wartościami chrześcijańskimi czy też z korzeniami Europy. Szczególną uwagę polecam zwrócić na słowo „walczyć". Używają go niektórzy hierarchowie Kościoła rzymskiego, i za nimi natychmiast niektórzy politycy. Aby walczyć z kimś lub z czymś, logicznie nasuwa się myśl o zaopatrzeniu w jakąś odpowiednią broń. Dotychczas - głosiciele krucjaty -  nie podali jakiego rodzaju broń zostanie użyta. Co do tych korzeni Europy , to może by jednak poczytali oni historię starożytnego Izraela J. Flaviusza, starożytnej Grecji  autorstwa prof. Marii Jaczynowskiej i jej zespołu, oraz Dzieje Imperium Romanum tej samej autorki , zanim zacznie się robić wodę z mózgu oświeconym wierzącym i czytelnikom. Przede wszystkim polecam im lekturę Starego Testamentu. Dowiedzą się , że chrześcijaństwo wyszło z judaizmu, a ta księga jest Świętą Księgą  Żydów i Chrześcijan .Była pisana przez wielu autorów i okres kilku tys. lat przed narodzeniem Jezusa. Jeżeli statystyki kościelne liczące uczestnictwo wierzących- regularnie praktykujących wykazują tendencję spadkową, szczególnie wśród młodego pokolenia środowisk miejskich ( 12%) i wiejskich (46%) to ta część znajdującą się po za regularnym uczestnictwem ( co wcale nie oznacza, że przestali wierzyć), oczekuje poważnego jej traktowania,  poczynając od przytaczania prawdziwych faktów historycznych. Dla chcących poszerzenia powyższych informacji polecam cenną książkę : T. Terlikowski, „Grzechy Kościoła  teraz w Polsce". Z dotychczasowych wielu - podkreślam wielu - publikacji pisanych na zamówienie szykujących się „do walki'  dowiadujemy się, że Europa zapuściła korzenie dziejowe dopiero po pojawieniu się Jezusa i Jego religii. Wolne żarty z poważnego tematu. Chrześcijaństwo uzyskało status religii panującej w Rzymie od cesarza Teodozjusza Wielkiego 28 lutego 380 roku na mocy edyktu podpisanego w Tesalonikach , a więc 380 lat po narodzeniu Jezusa, co powinno mieć znaczenie dla głosicieli początku korzeni Europy i wartości chrześcijańskich!. To on Teodozjusz  rozdawał „ karty „ skłóconym biskupom podczas soboru w Konstantynopolu w 381 roku. Nie czynił tego z nadgorliwości religijnej lecz czysto politycznych kalkulacji. Staram się zrozumieć niektórych polityków ( duchownych już nie) którzy głoszą to co usłyszeli z ambony, a co jest tam ogólnie uważane za słuszne i historycznie prawdziwe, bez względu na fakty, gwarantujące głosy wyborcze politykom, tych których nie interesuje historia ludzkości a jedynie to, co głoszą rzekomi obrońcy krzyża, wiary a nawet tolerancji religijnej. Z tymi tradycjami tolerancji i wolności religijnej w okresie I Rzeczpospolitej było może trochę lepiej niż gdzie indziej w Europie. W Polsce sądy inkwizycji straciły - spaliły na stosach i w wyniku tortur unicestwiły ok. 10 tysięcy istnień ludzkich, przeważnie niewinnych kobiet, natomiast w Europie ok. 200 tys..(sic!). Liczbowo rzeczywiście mniej, czyli lepiej? !. A co z przykazaniem Boskim „ nie zabijaj!". Czyżby wówczas nie obowiązywało?. Głosicieli bzdur historycznych o tolerancji religijnej odsyłam do opracowań: prof. B.  Baranowskiego, M. Polaszek, Baschewitz i innych autorów opisujących czary i stosy w Polsce. A do jakiego rodzaju tolerancji należy zaliczyć bierną postawę papieża Piusa XII w odniesieniu do hitlerowskich obozów zagłady w których ginęły miliony istnień ludzkich, dzieci Boga?. Papież ten wiedział o tych zbrodniach, pomimo tego nie zerwał stosunków dyplomatycznych Watykanu z Rzeszą hitlerowską. Zabrakło zdecydowanego i otwartego  potępienia zbrodni hitlerowskich. W okresie miedzywojennym był nuncjuszem papieskim w Niemczech, nazywał się Eugenio Pacelli. Obecnie toczy się w Watykanie proces beatyfikacyjny, zmierzający do uznania go świętym. Po wojnie obłożył ekskomuniką wszystkie publikacje i książki komunistyczne. (pomyśleć..., że ja się wychowałem i wykształciłem na wyklętych  publikacjach ! To się nadaje do kabaretu „moralnego niepokoju").

 

 

 Po tym akcie Hitler oświadczyl, że w chrześcijaństwie  widzi " niezachwiany fundament moralności" ; dlatego " obowiązkiem naszym jest utrzymanie i rozwijanie przyjaznych stosunków ze Stolicą Apostolską". Po podpisaniu konkordatu z Hitlerem, Pacelli napisał do papieża Benedykta XV : " Mój przjaciel przystał na wszelkie warunki Waszej Świątobliwości .  To wielki sukces".  Nazywa Hitlera " przyjacielem". Adolf przemawiając w Reichstagu - wygłasza identyczne zdanie: "To moje i kardynała (Pacellego) wielkie wspólne osiągnięcie".      



Pius XII w 1939


                                                                                  W podziemnej  prasie w 1943 r. pisano: 
Watykan, na który zwrócone były wszystkie  spojrzenia, milczał , udawał, że nie wie co się dzieje w Polsce, Danii, Belgii, Holandii, Francji, Norwegii, Grecji i Jugosławii. Watykan uparcie milczał. Niemiecki kler miał niebagatelną rolę w popieraniu działań wojennych. Popierał brunatną hałastrę i z błogoslawieństwem swoich biskupów zepchnieto miliony katolikow do zbiorowych mogił. A do tego jeszcze miliony niekatolików. Prałaci rzecz jasna nie działali bez przyzwolenia Rzymu. 
W tym miejscu godzi się wspomnieć trochę historii. Kiedy Hitler zajął 13 marca 1938 roku Austrię, we Wiedniu przyjął kardynała Kościoła austriackiego Innitzera zapewniając go o pozostawieniu kościołowi całkowitej niezależności. A więc, współpraca i zgodność interesów całkowita. O obozach koncentracyjnych i prześladowaniach kapłanów nie było mowy. 



Pius XII przyjmuje delegację hitlerowców w 1941


Innym przykładem próby porozumienia z okupantem za zagwarantowanie "całkowitej niezależności Kościołowi "( klasztorowi) który możemy odnotować miał miejsce podczas oblężenia Jasnej Góry przez Szwedów w 1655r. Otóż przeor Kordecki wystosowal list w dniu 21 listopada tegoż roku do oblegającego gen. Mullera oświadczając: " klasztor jasnogórski - za przykładem całego królestwa poddał się pod władzę Karola Gustawa i uznaje go za swego pana, oraz modli się do Boga o jego zdrowie".
Gdy Kordecki opisał te  wydarzenia dwa lata póżniej w 1657 roku pisząc swoją Nową Gigantomachię, zastąpił to sformułowanie ogólnikowym "że klasztor uznaje zawsze tego władcę, którego wybiorą - przedniejsi w narodzie.  Można i tak...


Minister spraw zagranicznych II R.P. Józef Beck powiedział: "Do głównych sprawców tragedii mojego kraju należy też Watykan. Zbyt póżno pojąłem, że nasza polityka zagraniczna służyła  interesom Kościoła katolickiego.

                                                                                                                                                                                                                              Dla pogłębienia wiedzy o tolerancji polecam wielkie dzieło o konfederacji barskiej prof. W. Konopczyńskiego i prace E.  Rostworowskiego, J. Michalskiego. Pomijam publikacje zagraniczne budzące osłupienie, o jezuitach - „oddziałach papieskich" zwalczających tzw. reformację protestancką i ich broni.

Posłowie - autorzy uchwały specjalnej sejmu - nawiązali do „tradycji wolnościowej I Rzeczpospolitej, która była w ówczesnej Europie wzorem tolerancji w sferze narodowościowej i religijnej „. Autorom tej części deklaracji polecam szczególnie wyżej wymienione publikacje. Nadto „ wskazują na zasadniczy i pozytywny wkład chrześcijaństwa w rozwój praw osoby ludzkiej" ( zgoda), „kulturę narodów Europy i jedność naszego kontynentu"? chyba w sensie geograficznym, dalej ... „jak i wspólnoty mają prawo do wyrażania własnej tożsamości religijnej i kulturowej, która nie ogranicza się do sfery prywatnej", rozumiem: Katolicy ,Żydzi, Muzułmanie, Protestanci, Ateiści i wszyscy inni na tych samych prawach. Inaczej w Polsce i Europie XXI wieku nie będzie. Czy na pewno tak?

Posłowie również : „ wyrażają zaniepokojenie decyzjami , które godzą w wolność wyznania, lekceważą prawa i uczucia ludzi wierzących oraz burzą pokój społeczny". Co do pokoju społecznego, to kto,  jak go burzył i dlaczego w Rzeczpospolitej, polecam... na początek historię walk Polaków (z popieranym aż do jego upadku  przez papiestwo) Zakonem Krzyżackim,  historię kontrreformacji w XVII i XVIII wieku, oraz burzenie prób  uratowania Rzeczpospolitej od rozbiorów, poprzez organizowanie różnych targowic i lokalnych wojen domowych.   

    
J. Wright,  misje i prawda: między hagiografią a czarną legendą. (ostatnia strona)                                                                                                                                                                                                                                 To „straż przednia" (jezuici) jej metody i styl wpływania na monarchów (jako spowiedników), szczególnie w Polsce od Jana  Kazimierza począwszy, doprowadzili do sytuacji, która zakończyła się zniknięciem Polski z mapy Europy. Tak oceniają ten okres historyczny polscy świeccy uczeni, którzy mieli odwagę głosić prawdę historyczną taką jaką ona rzeczywiście była. O miażdżących, niekiedy szyderczych ocenach zagranicznych obserwatorów i monarchów państw ościennych sytuacji w Rzeczpospolitej szlacheckiej wolę nie wspominać. Słowo„nierząd" było najłagodniejsze. Pamiętać należy, że krajem przecież nie rządził prosty ufny, i pobożny lud polski.(kto i jak rządził vide: art. niżej o biskupach XVIII w.)

Obecne hasła hierarchów i ich poglądy nie są niczym nowym w historii rozwoju społeczeństw, wyznania katolickiego czy innych religii. Wiadomo, że każda religia walczy o utrzymanie swego stanu posiadania. Dąży do tego różnymi drogami i środkami. Najskuteczniejszy- jak pokazał historyczny przypadek cesarza Teodozjusza- jest droga dominacji kleru określonej religii w orbicie władzy świeckiej. W obecnej Polsce mamy tego klasyczny przykład. Jak długo?, pokaże historia. Nieoceniony dla mnie śp. prof. Leszek Kołakowski w ostatniej swojej książce „Czy Pan Bóg jest szczęśliwy" napisał: „ Krzyż jest znakiem męczeństwa za wiarę i męczeństwa dla dobra ludzi. Ci, którzy używają krzyża jako pałki do bicia po głowie przeciwników politycznych, są wrogami krzyża".

W cytowanej uchwale sejmowej znajduje się werset: „znak krzyża jest nie tylko symbolem religijnym i znakiem miłości Boga do ludzi". Właśnie..., kto miłuje w imię Boga, nie nawołuje do „ walki". Współczesny oświecony człowiek nie potrzebuje walczyć o tolerancję. Wyposażony przez Boga w potęgę rozumu posiada cechy wśród których tolerancja zajmuje ważne miejsce. Tenże rozum nakazuje mu korzystać z niego, nakazuje mu nie wierzyć bezgranicznie i bezwzględnie we wszystko co się słyszy. Gdyby tak nie było, to ludzkość funkcjonowałaby jeszcze na drzewach. Na przykład proces i potępienie przez kościół genialnego myśliciela i uczonego Galileusza ( 1564 -1642) , odwołane zostało dopiero w 1965 r. Współczesny rozumny i oświecony człowiek ma obowiązek wskazywać obłudę i obłudników. Nie wolno iść na wojnę z miłością na ustach . Ludzie nie są głupcami i to widzą!


Kardynał Roberto Bellarmino w 1600 r. skazał na spalenie na stosie włoskiego filozofa  Giordana Bruno, zwolennika teorii o obrotach Ziemi w przestrzeni pozaziemskiej i o istnieniu nielicznych światów, który bronił systemu Kopernika i uogólnil go, czyniąc z każdej gwiazdy słońce i centrum planetarne. Kardynał ten w 1923 roku został ogłoszony błogosławionym, w 1930 roku świetym przez papieża Piusa XI. Doktorem Kościoła został w 1931r. Jako święty (sic) jest patronem kanonistów.



Współczesny krzyż jako symbol chrześcijan został wprowadzony dopiero w IV wieku.

Papieże w swych bullach domagali się od rycerzy - zakonników ( vide Krzyżacy w Polsce) wypełniania zadań, które znajdujemy w "Statutach" zakonu krzyzackiego : I zaprawdę zakon ten, jak wiadomo , został w szczególności powołany do walki z wrogami krzyża i winien walczyć różną bronią i sposobem według rozmaitych owych ziem nawyków i podstępów". Walka z poganami jest nie tylko obowiązkiem, ale i zaszczytem! ( M. Perlbach, Die Statuten ...s. 22). Tych, którzy zostali nawróceni (neofici) papież Innocenty III (1198- 1216) wziął " pod opieką św. Piotra i swoją". Również ten papież zwołał najwiekszy sobór sredniowiecza - IV sobór laterański na ktorym uchwalono 70 kanonów. Między innymi: uściślono obowiązek zachowania celibatu kapłańskiego. Dotychczas księża mieli żony i dzieci. Kościół mial problemy z przejmowaniem spadków przez ich rodziny. Wiernym nakazano spowiadać się , ale tylko u własnego proboszcza  " na ucho"i przyjmować komunię co najmniej raz w roku w okresie wielkiego postu. Na spowiedników nałożono obowiązek zachowania tajemnicy spowiedzi. Chodziło o udoskonalenie " wywiadu srodowiskowego".
Innocenty III zmarł w Perugii w 1216 r. Ciało papieża ubrane w szaty pontyfikalne wystawiono na katafalku w miejscowej katedrze. W nocy złodzieje wtargnęli do kościoła i skradli insygnia papieskie. Gdy nazajutrz kardynałowie zebrali się, by odspiewać egzekwie ujrzeli w trumnie tylko nagie zwłoki tego, który przez 18 lat dzierżyl władzę nad światem. Był autorem traktatu ascetyczno - moralnego pod tytułem " O nędzy losu ludzkiego". W czasie swego pontyfikatu napisał 600 listów i bulli. Tenże papież powiedział " Każdy kto próbuje stworzyć własny wizerunek Boga niezgodny z dogmatem Kościoła musi być bez litości spalony".


PS. Prześladowanych... - za wyznanie, których u nas obecnie coraz więcej, informuję, że przeżyłem 70 lat w różnych systemach politycznych, i żaden nie utrudniał mi praktyk religijnych!. Natomiast ci którzy doznali prześladowań, doznali ich na własne życzenie, z własnego wyboru, za mieszanie się do polityki, konkretnie... występowali przeciwko rządzącemu reżimowi. Bohaterów i męczenników w historii Polski nigdy nie brakowało. Jeżeli ktoś w poważny sposób wskaże mi - na przestrzeni historii - reżim będący u władzy, a który tolerował jednostki czy grupy społeczne zwalczające go w każdy dostępny sposób, będę wielce zobowiązany.

Kończąc, proszę o ponowne przeczytanie cytatu prof. Kołakowskiego.

                                                                                                    

 Wbrew temu co się powszechnie głosi, władza papieża rzymskiego nie obejmuje całego chrześcijaństwa.

 

W tej niezmiernie ważnej sprawie społecznej głos zabrała Halina Bortnowska filozof, publicystka, przewodnicząca rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, udzielając wywiadu Gazecie Wyborczej. Oto jej  wypowiedż: „Spodziewałam się głosu biskupów w sprawie wyroku w Strasburgu, ponieważ w Polsce rozpoczęła się publiczna debata na jego temat. Wyrok wprost Polski nie dotyczy, dotyczy tej konkretnej włoskiej szkoły i nie oznacza wcale, że Trybunał już coś nakazuje całej Europie, ale z pewnością daje jakieś wytyczne i wskazówki.

Dobrze, że ten głos biskupów jest relatywnie łagodny i spokojny. Nie jest jednak prawdziwym przyczynkiem do dialogu, który musi się w Polsce odbywać. Biskupi mówią jedynie o prawach większości, które są zagrożone przez mniejszość. Ale większość zawsze jest w jakimś sensie zagrożona przez mniejszość, bo nie może bezkarnie zgarniać dla siebie całej przestrzeni publicznej, a tym bardziej państwowej. Krzyże w instytucjach publicznych są dziś rodzajem państwowego mebla, fragmentem godła, a nie symbolem wolności.

Pamiętam doskonale czasy, gdy znak krzyża był symbolem obrony naszej tożsamości, różnicy między tym, kim chcemy być, a co się nam narzuca. Było jednak jasne, że gdy odzyskaliśmy wolność i prawo samostanowienia, ta era się skończy - będą w Polsce różni obywatele z równymi prawami.

Krzyże należy nosić, a nie zawieszać tam, gdzie będą komuś przeszkadzały czuć się jak u siebie w domu, gdy jest to również jego dom. Mają świecić sumieniom, ale nie krzywdzić nikogo swoją obecnością. Taką sytuację mieliśmy na Żwirowisku w Auschwitz. W pewnym sensie cała Polska jest takim Żwirowiskiem.

Biskupi powołują się na to, że krzyż jest elementem wielu odznaczeń. Niestety, Krzyża Żelaznego także, przypominając o napisie: „Got mit uns" na klamrach pasów niemieckich żołnierzy. Nie mówię, że trzeba zmieniać kształt odznaczeń, ale nie należy jednak używać tego przykładu jako argumentu w dyskusji. Takie zeświecczenie krzyża boli chrześcijan innych wyznań."



Intelektualistów, pomimo różnej skali i polotu łączy niewątpliwie wspólna postawa wobec życia, ciekawość i chęć poznania. Czują  po prostu swoją wyższość nad innymi, tymi którzy kroczą dalej szlakiem tradycji.

 

 

Ponieważ pojawia się co raz więcej głosów opinii publicznej o tym, że - Polska staje się, a niektórzy twierdzą, że już jest - państwem wyznaniowym postanowiłem przytoczyć kilka opinii zaczerpniętych z „Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów" zmieszczonych w internecie. Zapewne nie wszyscy czytelnicy orientują się kiedy stosuje się, określenie tzw. „państwo wyznaniowe". Oto opinie niektórych osób:

 

„ Dowodem na to, że żyjemy w państwie wyznaniowym, jest oczywiście podpisanie konkordatu, wprowadzenie do wszystkich uroczystości państwowych elementów religijnych i duchowych. Poza tym święcenie dosłownie wszystkiego, co się da, łącznie z poświęceniem tornistrów dla dzieci w jednej z warszawskich szkół. Kolejnym przejawem państwa wyznaniowego jest stosunek do homoseksualistów i lesbijek, czy też zgorszenie wprowadzenia w Polsce prawa do eutanazji. Odnoszę wrażenie, że za pomocą norm prawnych chce się zmusić wiernych do przestrzegania pewnej określonej moralności - poprzez na przykład utrudnianie rozwodów czy też wprowadzenie religii do szkół".

                Autor: Maria Szyszkowska

 

„Najbardziej wymiernym zjawiskiem społecznym występującym w państwie wyznaniowym jest materialne uprzywilejowanie kleru w porównaniu z innymi grupami społecznymi oraz instytucji wyznaniowej w porównaniu z innymi instytucjami działającymi w państwie. Indywidualne obciążenia finansowe ( podatkowe i inne) kleru wobec państwa są znikome, a liczne rodzaje działalności instytucji wyznaniowej służące jej przetrwaniu i umocnieniu, w tym autoreklama oraz szkolenie kadr i rozbudowa infrastruktury, są finansowane lub współfinansowane przez państwo. Odbywa się to zarówno w formie stałych i okazjonalnych nakładów pieniężnych , jak i przez obdarowywanie tej instytucji częścią państwowego majątku trwałego, głownie ziemi i budynków. Powstające w ten sposób niedobory w żródłach utrzymania państwa wyrównywane są kosztem reszty jego obywateli".

             Autor:  Barbara Stanosz

 

„Państwo wyznaniowe polega na uznawaniu i stosowaniu kryteriów religijnych w sferze działalności publicznej. Poczynania władz państwowych poddawane są kontroli organów religijnych. Wiele nakazów religijnych uzyskuje sankcje prawa państwowego".

                Autor: Michał Pietrzak

 

„Rządzących i pretendentów do rządów w państwie wyznaniowym nie musi cechować fanatyczna religijność, muszą oni jednak demonstrować swoje religijne zaangażowanie ( jeśli wcześniej było ono słabe lub żadne, doznają tzw. nawróceń). Systematycznie uczestniczą w obrzędach religijnych i chętnie łączą je z uroczystościami państwowymi. Zapewniają  wszechobecność symboli religijnych, a zwierzchnikom organizacji wyznaniowej okazują wyjątkowy respekt, wręcz czołobitność".

               Autor: Barbara Stanosz

 

„Państwo wyznaniowe tym różni się od państwa przechwyconego przez organizację gangsterska, że religijni dyktatorzy są zazwyczaj autentycznie przekonani o swej niezmierzonej uczciwości i dobroci". 

              Autor: Andrzej Koraszewski

 

„Państwo wyznaniowe może powstać tylko na fundamencie głupoty i ciemnoty jego obywateli".

                Autor:  Andrzej Szczypiorski

 

„Państwo staje się wyznaniowe na naszych oczach".

               Autor: Kazimierz Kutz


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wielcy Gdańszczanie

sobota, 26 grudnia 2009 18:25

 Lengnich   Gottfried   1689 - 1774

Portret pędzla J. Fabriciusa z XVIII w. ( ze zb. BG  PAN ) 
Urodził się 4. grudnia 1689 roku w Gdańsku w rodzinie kupieckiej. Nauki podstawowe - jak wielu jemu podobnych - odebrał w szkole kościoła mariackiego, którą ukończył w 1707 roku. Mając lat 13 rodzice wysłali go do szkoły w Gniewie, aby poznał język polski. Następnie studiował w słynnym Gdańskim Gimnazjum Akademickim. Od 1710 roku przebywał na studiach prawniczych, historycznych i retoryki w Halle. Specjalizował się w prawie publicznym pod kierownictwem prof. M.H. Grundlinga. Był tam współpracownikiem przy wydawaniu „Hallische Bibliothek". W 1712 roku został licencjatem prawa, a w 1713 r. doktorem obojga praw. Starał się o docenturę na tamtym uniwersytecie, co mu się nie udało. Wówczas wrócił do Gdańska z zamiarem podjęcia posady na dworze królewskim w Warszawie. Jednakże, syndyk gdański Albrecht Rosenberg przekonał go do pozostania w Gdańsku i podjęcia badań nad prawem Królestwa Polskiego i Prus Królewskich, oraz Gdańska. W latach 1718 /19 redagował i wydawał pierwszy periodyk historyczny na ziemiach polskich „Polnische Bibliothek", wzorując się zapewne na wydawnictwie w Halle. Dokonał pierwszych prób krytycznej oceny żródeł historycznych, obalając mity funkcjonujące w historiografii polskiej. Spotkało się to z niechęcią szlachty, która karmiona była często historią pisaną na zamówienie, czy to przez kręgi kościelne, czy magnackie. Obalał sądy o bajecznych początkach państwa polskiego.  W 1720 roku zebrał grupę naukową,  która założyła pierwsze w Gdańsku towarzystwo naukowe - Societas Litteraria, którego celem było pielęgnowanie cnoty i nauki, „ których brak jest żródłem nieszczęśliwych czasów". Lengnich referował historię państwa polskiego, w 1724r. dyskutowano temat „Czy prawdą jest, że Polska nierządem stoi". Siedmioletnia działalność Towarzystwa Literackiego obfitowała w ponad 200 referatów niemal ze wszystkich dziedzin wiedzy.  W 1721 roku Rada Gdańska zleciła Lengnichowi opracowanie dalszego ciągu dzieła Caspra Schutza, Historia Rerum Prussicanum. Wydał z rękopisów kroniki Galla i Wincentego Kadłubka, oraz rozprawę De Polonorum maioribus - O przodkach Polaków i podręcznik historii Polski - Historia Polona a Lecho ad Augusti II mortem . Historię tą napisał z inspiracji wojewody mazowieckiego Stanisława Poniatowskiego, który powierzył mu opiekę nad swymi trzema synami. Rodzina Poniatowskich przebywała w Gdańsku w latach 1733-34 wraz ze Stanisławem Leszczyńskim, któremu miasto Gdańsk udzieliło wszechstronnego poparcia i pomocy w staraniach o objęcie tronu. Z podręcznika tego korzystał w młodości król Stanisław August Poniatowski. ( Za to poparcie Gdańsk zapłacił bardzo wysokę cenę - o czym w poprzednim artykule - Gralath). Lengnich  zatrudniony był już  na stałej pensji Rady. Uzyskał zgodę na  korzystanie ze żródeł archiwalnych Gdańska. Nie wszystkim takie uprawnienie przysługiwało. W latach 1722 - 1755 napisał 9 tomów fundamentalnej historii Prus Królewskich - Geschichte der preussischer Lande, Kóniglich- polnischen Antheils. Dzieło to zawiera niezwykle cenny materiał dokumentacyjny, do którego jeszcze dzisiaj odwołują się historycy.                                                                                                                                                                  



W jednym z wystąpień napisał : „Jest już najwyższy czas, gdy inne narody omawiają dzieje swych przodków z największą pilnością, aby i Polacy wzięli się do pióra i naśladowali tak chwalebne przykłady [...] . Należy wreszcie zrozumieć, że uczeni obcy powinni mieć pewne wiadomości o naszych czynach, naszej formie rządów, gospodarstwie, kulturze [...]. Często rozmyślałem, że należy dzieje mojej ojczyzny oczyścić z oczywistych kłamstw i przedstawić je we właściwym świetle".

 

 W 1729 roku objął wykłady z retoryki , następnie prawa i historii w Gimnazjum Akademickim.                                                                   


W 1737 roku został honorowym członkiem Akademii Nauk w Petersburgu. Po rezygnacji z profesury w Gimnazjum, w 1750 roku objął funkcję syndyka miejskiego w Gdańsku. Przez cały czas trwania konfliktów społeczno - politycznych w Gdańsku, Lengnich skłanial sie do rozwiązań kompromisowych, tzn. opowiadał się za przyjęciem ordynacji królewskich, z zastrzeżeniem jednak nienaruszalności praw i przywilejów Gdańska. Lengnich czynnie angażował się w obronę praw  dysydentów ( inowierców), wystąpił przeciwko przyłączeniu się Gdańska do konfederacji barskiej. Dorobek naukowy tego najwybitniejszego uczonego gdańskiego XVIII wieku jest obszerny. Gotfryd Lengnich był żonaty z wdową po prof. K.L. Hoheisel, Florentyną Fischer z którą miał dwie córki i 2 pasierbice. Zmarł 28 kwietnia 1774 roku w Gdańsku.

  
Herb Lengnich

Ze zbiorów BG PAN w Gdańsku


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Złote myśli na nowy rok

sobota, 19 grudnia 2009 21:40

 

 

Na nowy rok przytoczę kilka złotych myśli mojego ulubionego rzymskiego retora, poety i filozofa Seneki (4 p.n.e. - 65 n.e.).



Wielki jest ten, kto naczyniami glinianymi posługuje się, tak jak i srebrną zastawą. Ale nie mniejszy jest i ten, kto ze srebrną zastawą obchodzi się tak, jak z glinianą. Niezdolność do zniesienia bogactwa - to oznaka płytkiego umysłu.


- Pomyślność jest dobrem wspólnym pospólstwa i ludzi gorszego gatunku. Ale wznieść się ponad wszelkie klęski i trwogi śmiertelnych jest wyłącznym przywilejem wielkiego człowieka.

- Uważasz się za wielkiego człowieka? Ale w jaki sposób przekonam się o tym, jeżeli los nie nadarzył ci sposobności, abyś pokazał swą cnotę (wielkość).

- Uważam cię za nędzarza, ponieważ nigdy nie byłeś nędzarzem. Szedłeś przez życie nie walcząc z żadnym przeciwnikiem. Nikt się nie dowie, co potrafisz, tak samo jak ty się nie dowiesz. Do poznania bowiem siebie samego konieczna jest próba.

- Dlaczego pytasz - tak wiele nieszczęść spada na ludzi dobrych? Otóż dobremu człowiekowi nie może się zdarzyć nic złego, przeciwieństwa wyłączają się wzajemnie.


- Najlżejszego ciosu nie zniesie szczęście nigdy nie zmącone. Ale ktoś kto się boryka z przeciwnościami, temu ciosy nadały hart stali, ten nie cofnie się przed żadnym niebezpieczeństwem, ten nawet powalony, na kolanach wojuje.


- Sprawiedliwość nie może doznać niczego niesprawiedliwego, ponieważ przeciwieństwa wzajemnie się wyłączają.


- Zły człowiek nie ma niczego do ofiarowania mądremu, z czego tenże mógłby się cieszyć.

- Kto obrał rozum za swego przewodnika, ten ożywiony duchem bożym, postępuje naprzód przez przeciwności ludzkie.


- Dwie rzeczy, które są najpiękniejsze, w którąkolwiek zwrócimy się stronę, tam wszędzie będą nam towarzyszyć; wspólna wszystkim natura i własna cnota. Sprawił to, wierz mi, Stwórca wszechświata, niezależnie od tego, kim jest; czy jest nim Bóg wszechmogący, czy bezcielesny rozum, mistrz - twórca przeogromnych arcydzieł, czy duch Boży, który z równym natężeniem przenika wszystkie największe, jak i najmniejsze rzeczy. Cudzej samowoli podlegają wyłącznie sprawy najbardziej błahe. Co natomiast człowiek posiada najlepszego, to leży poza zasięgiem potęgi ludzkiej i ani nie może być dane, ani zabrane.


- Zniewagi po większej części pochodzą od ludzi zuchwałych, pysznych i zaślepionych przez własną pomyślność, mądry znajduje sposób lekceważenia ich butnej pogardy przez najpiękniejszą ze wszystkich cnót - wspaniałomyślność.


- Bogactwo jest najobfitszym źródłem ludzkich niedoli. Jeśli wszystkie nieszczęścia i utrapienia, jak śmierć, choroby, lęki, pragnienia, cierpienia trudy, położysz na jednej szali, na drugiej te wszystkie nieszczęścia, które nam sprawiają pieniądze, wtedy ta druga szala stanowczo przeważy.


- Nic nie sprawia tak wielkiej radości, jak przyjaźń serdeczna i wierna. Wielkie to dobro, jeśli zjednasz sobie serca ludzi, którym śmiało i bez obawy możesz powierzyć najskrytsze tajemnice .


- Dawajmy dobrodziejstwa, ale nie uprawiajmy z nich lichwy. Zasłużył na to, aby się przeliczył w swoich nadziejach, kto myślał o zwrocie już chwili, gdy dawał.


- Dobrodziejstwo jest dobrym i życzliwym uczynkiem, który rodzi radość i czerpie ją z dawania. Jest nim dobra wola, sama z siebie skłonna, ochocza i gotowa do spełniania dobrych uczynków. I dlatego nieważne jest to, co się czyni lub daje, ale na dobrej i życzliwej woli tego, kto czyni lub daje.


- O pycho, największe zaślepienie i klęsko towarzyszące wielkiemu szczęściu i pomyślności! Jak żaden twój dar nie jest miły! Jak każde dobrodziejstwo zmieniasz w zniewagę! Jak się lubujesz w braku wszelkiego umiaru! Jak wszystko, co pochodzi od ciebie , jest wstrętne! Im bardziej się wywyższasz, tym bardziej się poniżasz i jasno dowodzisz, że nie potrafisz poznać rzeczywistej wartości tych dóbr, z powodu których się tak unosisz! Wszystko co dajesz, zatruwasz.


- Rodzice prawie zawsze mają nad nami przewagę w dobrodziejstwach. Tylko że , niestety, jak długo ich mamy tak długo uważamy ich surowych dla nas i nie rozumiemy pochodzących od nich dobrodziejstw. Ale kiedy z biegiem lat życie nam wreszcie otworzy oczy i zaczniemy jasno rozumieć, wtedy śmierć nam ich zabiera. Mało jest ojców, którym by dane było doczekać się tej chwili, kiedy by mogli zbierać prawdziwe zasłużone owoce ze strony swych dzieci. Wszyscy inni znają swe dzieci przez trud i ciężar wychowania.


- W niektórych krajach bezbożne życzenie karano na równi z faktycznym przestępstwem. W Atenach skazano grabarza, właściciela zakładu pogrzebowego, kiedy udowodniono mu, że pragnie więcej pogrzebów, a przecież tego rodzaju życzenie grabarza może się spełnić nie inaczej niż pod warunkiem, że będzie więcej umarłych. Na tej podstawie można potępić wszystkich grabarzy. Ale w ten sposób potępisz większą część rodzaju ludzkiego, gdzie bowiem na świecie jest człowiek, który bu z cudzej krzywdy nie wyciskał własnych korzyści? Napiętnowano życzenie jednego grabarza, ale co z tego, kiedy my wszyscy mamy takie same pragnienia.


- Dusza ludzka nie jest przecież w pełni boska. Z boskością złączy ją to, co aktywne ,energiczne, zwrócone ku dzialaniu i sprzeciwiające się obezwładniającym ją elementom, które ściagają ducha ku najcięższym partiom uniwersum, zagrażają jego energii, rwą nerwy i podporządkowują go nakazom rozkoszy. Takie ciążenie jest ciążeniem ciała, ciążeniem naszej zwierzęcości.  


    - Czym jest człowiek?                                                                                                                                                                             Naczyniem łatwym do rozbicia za najlżejszym wstrząśnięciem, za najlżejszym stuknięciem. Nie trzeba wielkiej burzy by cię zdruzgotać. W które miejsce zostaniesz rażona , w proch się rozpadniesz. Czym jest człowiek? Ułomnym i niedołężnym ciałem, nagim, ze swej natury bezbronnym, cudzej pomocy potrzebującym, rzuconym na wszelką poniewierkę losu, a choć nawet ma dobrze wyćwiczone muskuły, staje się pastwą pierwszej lepszej bestii ofiarą. Ze słabych i nietrwałych tworzyw ono utkane, na zimno, upał i trudy niewytrzymałe, przez leżenie i wypoczynek, na przekór działaniu spoczynku, ulega rozkładowi, przez własne środki żywności zagrożone, raz mdleje z ich niedostatku, raz znowu pęka z nadmiaru. Obarczone namiętnościami i nie na wiele przydatne, jest wiecznym źródłem samoudręki człowieka. Mamy dziwować się obecności śmierci w tym ciele śmierci, do której potrzeba jednego głębszego oddechu? Wśród płaczu do życia się rodzi, w ciągu życia ile wrzawy wszczyna to wzgardzone stworzenie! Jednak, zapominając o słabościach swojej natury, do jakich dumnych zamysłów się wzbija! Sprawy nieśmiertelne i wieczne snuje w swej myśli i wydaje rozporządzenia dotyczące wnuków i prawnuków. Tymczasem kiedy na daleką przyszłość układa swe plany, śmierć je porywa, a to co nazywa się starością, jest obrotem lat bardzo nielicznych.

 

Człowiek potrzebuje natury i musi żyć z nią w zgodzie, Seneka często o tym mówi!


oceń
0
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Obserwacje życia i obyczajów w Polsce - minionej?

wtorek, 24 listopada 2009 21:28

 

 W mediach publicznych od dłuższego czasu głośno o staraniach Kościoła katolickiego o zwrot terenów, które były w jego posiadaniu przed wybuchem drugiej wojny światowej, a nawet w ubiegłych wiekach. Należy przypomnieć, że dobra kościelne obejmowały kiedyś 1/3 obszaru Rzeczypospolitej, a obciążenie chłopa pańszczyżnianego było większe niż np. w dobrach królewskich.

.....................................................................................................................................................................................
W nędznej chacie zrodzeni, nędzę spadkiem wzięli,

Chlebem łzami skropionym zła dola ich dzieli;

Chlebem, który tysiącznym okupują trudem,

Pracują równo z bydłem, a zowią się ludem.

                           ( E. Karpiński)

                                                                                                                                                                                                                            O doli chłopa pisali różni zagraniczni podróżnicy. Jednym z nich był jezuita ksiądz Hubert Vautrin, który w 1777 roku zjawił się w Polsce. Przebywał w Polsce 4 lata. Po powrocie napisał książkę Obserwator w Polsce. Ustrój w którym większość ludności żyje (napisał m. in.) w niewoli, biedzie i ciemnocie, nie sprzyja rozwojowi gospodarki i techniki.  Ustrój pańszczyźniany uważał za największe zło i nieszczęście Polski. Polacy nie mogą zrozumieć, że wolny gospodarz przynosi więcej zysku niż dziesięciu chłopów pańszczyźnianych.

Obok tej zastraszającej nędzy biło w oczy olśniewające bogactwo i przepych. Te zwyczaje gościnne, przyjęcia sąsiadów, którzy czasem w odwiedziny pięćset koni ze sobą prowadziły, te wiwaty przy biciu moździerzy, janczarskie muzyki, kielichy tłuczone, ukłony, które wskazują stopnie uszanowania dla tych , którym się oddają.
Ignacy Krasicki wyszydził manię podróży zagranicznych w satyrze Podróż, zaczynającej się od słów: "Miał rozum, w domu siedząc kto się śmiał z podróży". (Jaki on miał rozum, o tym za chwilę).
Redaktor "Gazette de Varsowie" w wówczas napisał o podróżach Polaków: "Biegać po świecie przez próżność, dla pychy, wozić się ze swym nieuctwem i niezdarnością, rujnować się, nabierać złych nałogów i śmieszności - oto cel i skutki tych włóczeg, które Polacy zowią podróżami".

Inny obcokrajowiec arystokrata Lehndorff pisał:

Wszystko jest tu eleganckie i wyrafinowane, wszyscy lubują się tu w dziwaczności, opisując magnacki przepych i niepotrzebny przepych. Książę biskup warmiński I. Krasicki drwił bezlitośnie w swych wierszach z tego dziwactwa, aczkolwiek nie przeszkadzało mu brać czynny udział w tych ucztach.  

 

                                                                                                                                                                                                                              O Krasickim Lehndorff obok pochwał i zachwytów dla Krasickiego, uznając jego rozległą wiedzę, talent, dowcip i kulturę, styl życia i smak artystyczny napisał: „ zna na pamięć starszych i nowszych poetów, poznał też dzieła najwybitniejszych malarzy i pisarzy, ale zupełnie nie umie liczyć się z groszem i skończy jeszcze kiedyś marnie. I niech kto powie, że inteligencja i dowcip na coś się przydają"! Były to prorocze słowa. 17 września 1772 roku dragoni pruscy zajęli Warmię, księstwo księcia biskupa Ignacego Krasickiego. Książe biskup i kapituła fromborska, dzierżący władzę na tym obszarze od ok. 500 lat tracili władzę i posiadłości, a dobry i pokorny lud warmiński przywiązany do tradycji w swej  pobożności i prostocie, od pokoleń czuł się szczęśliwy  pod łagodnym panowaniem laski biskupiej, jak napisał Paul Cazin w swojej monografii I. Krasickiego. Władca Warmii I. Krasicki wysłał swoich przedstawicieli do Malborka, gdzie złożyli przysięgę na wierność i posłuszeństwo królowi Prus. W listopadzie tegoż roku król napisał list do I. Krasickiego: „Do Księdza Krasickiego, Biskupa Warmińskiego. Miło mi było ujrzeć nowe zapewnienia Twojej powolności i wierności.(sic! od autora) Nie wzbraniam dostępu do tronu żadnemu z moich wiernych poddanych, a skoro Ty zajmujesz między nimi znakomite miejsce, będziesz tu łaskawie przyjęty. Kończąc proszę Boga etc." Otóż biskup Krasicki nie obraża się i nie zniechęca. Udał się do Berlina za pożyczone pieniądze, ale po otrzymaniu z łaski króla pruskiego 2000 dukatów, wrócił „cały zroszony dworską wodą świeconą, nakarmiony obietnicami i bez grosza w kieszeni". Krasicki zawsze był bez grosza w kieszeni. Miał reputację człowieka towarzyskiego, który zaciągał długi na prawo i lewo, nie troszcząc się o ich spłatę. Obawiano się, że Krasicki zabawia króla Fryderyka II kosztem swych własnych rodaków. Stał po stronie króla pruskiego w sporze z Gdańskiem. Komisarz generalny króla polskiego latach 1764 - 1782 w Gdańsku Onufry Aleksy Husarzewski w końcu pisze: „Znam go i już żałuję, żem kiedykolwiek miał z nim do czynienia". Dalej..."Jego Królewska Mość ( Stanisław August) czyni, co może, jego  wysiłki przejdą do historii...podobnie jak niegodziwość biskupów chełmińskich i warmińskich etc.".Ale później okaże się, że król pruski otwierał ostrożnie (ale otwierał) sakiewką dla zdrajców polskiej ojczyzny i równocześnie - szydził z nich. 16 lutego 1795 roku król Fryderyk Wilhelm II konferował biskupowi warmińskiemu nominację na „ Arcybiskupa Gnieżnieńskiego". Krasicki nie był prymasem, gdyż urząd ten przestał istnieć z chwilą dokonania rozbiorów. Natomiast parę razy podpisywał się jako prymas. Zmarł 14 marca 801 roku w Berlinie, pochowano go w kościele św. Jadwigi w Berlinie. Miał 67 lat. W 1829 roku prochy jego przewieziono do katedry gnieżnieńskiej. Nasuwają się pytania : kim był? komu służył? jakie miał zasady?. Czy znał pojęcie ojczyzna, patriotyzm? Jakie znaczenie dla niego miało powstanie Kościuszkowskie? Pytań bez końca Musimy pamiętać, że w okresie bezkrólewia prymas był „interreksem", czyli sprawował urząd króla , a więc pierwszej osoby w państwie. Duża grupa historyków zauważa u I. Krasickiego tylko jego satyry, fraszki! Działalności politycznej nie było?  
.............................................................................................................................................................................................

 Kolejnym przedstawicielem tej najbardziej uprzywilejowanej warstwy społecznej w Polsce szlacheckiej w tym wypadku -  XVIII wiecznej, był Podoski Gabriel.

 Pamiętnikarz ówczesny ksiądz kanonik kaliski Jędrzej Kitowicz odnotował go następująco:

„Po śmierci Władysława Łubieńskiego za promocją posła moskiewskiego został prymasem Gabriel Podoski, referendarz koronny. Sacra mu przyszła przed sejmem, na którym już zasiadał jako prymas." Marceli Kosman cytując ks. Pstrokońskiego przytacza jego wypowiedż: „ Po nieodżałowanej śmierci pana mego, księcia Łubieńskiego, został prymasem i arcybiskupem gnieźnieńskim, a to za promocją moskiewską do króla Stanisława, z którym albo raczej przeciw któremu wszedł w  takie spiski i intrygi nierozmyślne, że się odważył na detronizację knować sekretne z panami polskimi machinacje( znać do przywiązania do domu saskiego).Już on nawet na ten koniec zaczynał swoje z dworem petersburskim korespondencje, gdy imperatorowa odkryła to wszystko i przekazała królowi. Nie mógł zatem Podoski za tak śmiałą i zuchwałą pretensją dobrze być widziany nie tylko od naszego, ale i petersburskiego dworu, więc trzeba mu się było oddalić za granicę, przynajmniej do jakiego czasu, pokądby wzniecone tajemne zapalenie ojczyzny ognie nie ugasły". Dalej ten autor..."wyjątkowo obrzydliwa to postać, nawet jak na owe czasy, pełne różnych kreatur. Ten człowiek przekroczył wszelkie granice, stąd opuścili go nawet cyniczni protektorzy - jak marnie żył, tak i marnie skończył. Gdy nawet po śmierci  został za granicą i nikt nie sprowadził zwłok, które zostały sprofanowane podczas rewolucji francuskiej, wyrzucone z trumny do zatoki Marsylii".

Przyjrzyjmy się choć trochę jak żył w wcześniej w Warszawie. Zajrzyjmy do opisu jaki sporządził dyplomata  K.H. von Heykins w swoich wspomnieniach z pobytu w Polsce.

„ W niedzielę i święta składałem wizyty. Prymas ksiądz Podoski otrzymał zezwolenie na zamieszkanie w pałacu saskim i nie omieszkaliśmy złożyć mu naszego uszanowania. Książę prymas Podoski, aczkolwiek zawsze otoczony Rosjanami i oficjalnie korzystający z ich opieki, jako głowa Kościoła katolickiego i kreatura dworu saskiego pragnął odegrać role patrioty i gorliwego katolika (skąd my to znamy), wszelako bez narażania się Rosji. Prymas ujawnił mi szyfry i gdy depesze zostały wysłane , natychmiast paliliśmy oryginały. Projekt prymasa miał dwie sprawy na względzie: zmusić Stanisława do zrzeczenia się tronu na korzyść elektora saskiego i zmusić Bierna do oddania Kurlandii prawowitemu władcy, księciu Karolowi. Im bliżej poznawałem ludzi, tym wyraźniej dostrzegałem zepsucie obyczajów panujące w Warszawie. Zwierzchnik Kościoła w Polsce zupełnie jawnie żył ze swoją dawną kochanką panią Oemichen, a jej córka , zamężna za pułkownikiem Weyrauch, szła w ślady jej matki. Kilka pięknych dam z arystokracji, cieszących się nieszczególną opinią, tworzyło otoczenie pani Weyrauch a kanoniczki z tego otoczenia szły śladami arcybiskupa. Był to widok tak gorszący."

Książe Gabriel Jan Podoski w lipcu 1771 roku zamieszkał w Gdańsku, gdzie przebywał cztery lata. Rezydował w podmiejskiej posiadłości Heybude (Stogi). Prowadził świecki tryb życia, hołdował modzie francuskiej. Żył dalej w konkubinacie ze starszą od siebie wdową po saskim liwerzncie Oemichenową ( vel Oemchenowa zwana przez Polaków „Emkinią)".





Podoski Gabriel, autor: D. Chodowiecki

 Jego pobyt w Gdańsku oceniano jako kompromitujący zarówno dla państwa polskiego i jak Kościoła. Był osobnikiem pozbawionym wszelkich zasad moralnych i społeczno - politycznych. Dla czytelnika współczesnego jest rzeczą nie pojętą, jak taki człowiek mógł osiągnąć najwyższą godność w Kościele katolickim i to w Polsce, w kraju uważanym za ostoję katolicyzmu i przedmurze chrześcijaństwa w tej części Europy? Przecież nie był samozwańcem czy uzurpatorem, otrzymał sacrę prymasowską od papieża!

  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 Trzecim księciem i biskupem w moich szkicach o posiadaczach latyfundiów ziemskich w drugie połowie XVIII wieku jest biskup wileński Józef Ignacy Massalski.

Wspomniany wcześniej kronikarz ksiądz J. Kitowicz napisał w katalogu powieszonych w 1794 r. : „ Na szubienicy przed bernardynami, zdjąwszy wprzód z niego obrządkiem duchownym święcenia, dla której ceremonii chciwym na śmierć i zgładzenie ze świata zdrajcy ojczyzny potrzebny był bliski szubienicy kościół czyli szubienica kościoła, aby zaraz po zdjęciu święceń mógł być powieszony...przed tymże kościołem była wystawiona trochę póżniej druga szubienica, dla biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, ale go zatrzymano w więzieniu , że się odwołał odkryć więcej wiadomości do zdrady ojczyzny należących i wielu powołał, których brano w areszt jako to: Skarszewskiego biskupa chełmskiego, księcia Czetwertyńskiego, Moszyńskiego marszałka w. koronnego". Wcześniej Kitowicz podał, że powieszono Józefa Kossakowskiego biskupa finlandzkiego. Można odnieść wrażenie, że biskupi polscy XVIII wieku specjalizowali się w zdradzie własnego narodu, oczywiście za dukaty, ale przecież biednymi nie byli! W sumariuszu Kitowicz wymienił czternastu powieszonych z grona najważniejszych ówczesnych postaci życia religijnego i państwowego Rzeczpospolitej szlacheckiej. Ciągle mieli za mało włości i dukatów. Wyjątkowa jakaś grupa społeczna, a jej Mistrz  Jezus chodził w sandałach i jednej szacie!.

Biskup Massalski był jednym z czołowych działaczy Sejmu rozbiorowego 1773- 1775, prezesem Komisji Edukacji Narodowej w latach 1773 - 1777. Dopuścił się największych nadużyć w Rzeczpospolitej szlacheckiej w ramach działalności Komisji Rozdawniczej i Sądowej majątkiem  pojezuickim w Polsce i na Litwie. Człowiek dużej kultury, dobry organizator, zasłużony przy organizacji Komisji, ale przy tym złodziej, karciarz i rozpustnik rozkradający fundusze pojezuickie. Kasata zakonu jezuickiego nastąpiła 21 lipca 1773 roku, przez papieża Klemensa XIV.

Powieszanie Massalskiego (po denuncjacji towarzyszy j. wyż) na lejcu konopnym porwanym przejeżdżającemu chłopu było wyrokiem sprawiedliwości ludu warszawskiego, na tym , „ co ludziom swoim służącym każe dawać sto rózg".



Massalski był biskupem, który wyświęcił złodzieja na kapłana, był to niejaki Ogonowski, urzędnik województwa wileńskiego, który dopuszczał się różnych występków: kradł rozbijał i oszukiwał, skazany został przez trybunał, ale uciekł z więzienia. Zgłosił się do Massalskiego, który zlecił biskupowi żmudzkiemu Janowi Stefanowi Giedrojciowi, aby go wyświęcił na kapłana. Potem przechowywano go w klasztorze  i broniono przed władzami sądowymi. Biskup Massalski, wiecznie potrzebujący pieniędzy na grę w karty i hulaszcze życie , pożyczył u Ogonowskiego w swoim czasie 160 tysięcy złotych. Ceną wyświęcenia był zwrot skryptu dłużnego.

............................................................................................................................................................................................................ 

 

Sołtyk Kajetan - biskup krakowski  (1715 -1788).

  

Od kwietnia 1764 roku Rosja i Prusy pozostające w formalnym przymierzu, starały się udaremnić zamierzenia najlepszych ludzi w Rzeczpospolitej, oraz jej nowego króla. Początkowo oba te mocarstwa uroczyście głosiły, że nie dążą do żadnych zaborów kosztem Polski. Austria i Turcja żądały utrzymania „złotej wolności". Tego samego domagała się dyplomacja papieska, lękająca się, że reforma może naruszyć i uszczuplić nieograniczone przywileje kleru. Sejm konwokacyjny chciał zapobiec dalszemu rozrostowi tych przywilejów w zakresie czysto materialnym, ograniczył możność zakupywania nieruchomości w miastach, dziedziczenia majątków przez zakonników, tworzenia nowych fundacji. Opozycja pragnęła pokonać „Ciołka" ( Stanisława Augusta) pozyskując dla siebie łaski Rosji i Prus. Z gorzkimi skargami biegał do ambasadora Kayserlinga biskup krakowski Kajetan Sołtyk. Oskarżał Poniatowskiego i Familię o zamierzenia despotyczne, o chęć zniszczenia wolności. Biskup ten od roku 1758 tworzył wraz Brulem i marszałkiem Mniszkiem słynną trójcę rządzącą Rzeczpospolitą za Augusta III. Stronnik dynastii saskiej, fanatyczny obrońca kościoła katolickiego, zwolennik zachowania bez zmian ustroju państwa, był jedną z czołowych postaci opozycji przeciw królowi i Czartoryskim. Oba dwory porozumiały się co do wspólnej strategii. Ustrój Rzeczpospolitej z liberum  veto musi być zatrzymany, oraz równouprawnienie innowierców.  Król pruski w (1752)  Fryderyk Wielki wynurzył co myśli o religii: „Katolicy , luteranie, reformowani, żydzi i wiele innych  sekt chrześcijańskich mieszka w państwie i żyje w zgodzie; jeśli zbyt gorliwy władca opowie się po jednej stronie z tych wyznań, na początku utworzą się stronnictwa, wybuchną spory, pomału zaczną się prześladowania i wreszcie wyznawcy religii prześladowanej opuszczą ojczyznę. Wszystkie religie, jeśli się je zbada, opierają się na systemie mitów, mniej lub bardziej absurdalnym..."

Duchowym przywódcą walki  z królem Stanisławem Augustem był biskup Kajetan Sołtyk. Paweł Jasienica napisał: „księdza referendarza koronnego Gabriela Junoszę Podoskiego, kanalię stuprocentową, Repnin po prostu kupił i w 1767 roku uczynił prymasem Polski.

To Sołtyk nakłonił Rzym do zatwierdzenia prymasury Podoskiego, „ateusza i łotra" ( A. Skałkowski).

Stosunek do innowierców biskup Sołtyk wyraził mówiąc: „ Boże - wyrzuć mię z liczby żyjących, zawstydź mnie przed całym niebem i światem, wymaż mię z ksiąg żywota wiecznego, wrzuć mię w gmin potępieńców[...], jeżeli na pomnożenie najmniejsze wolności dysydentów [...] jawnie lub skrycie pozwalać będę, jeżeli owczarni Chrystusowej od zarazy kacerskich nauk, ile ze mnie jest, bronić nie będę..."  

.................................................................................................                                                                                                                      Pomyśleć, że są dzisiaj ludzie którzy podają Polskę jako kraj tolerancji religijnej!.                                                                                                                                                                                                                           Tenże biskup przebrał miarkę. 13 września 1767 roku kanclerz Panin pisał do Renina: „ Teraz, gdy szelmostwa pomienionego biskupa przekroczyły wszelką miarę i gdy już macie pozwolenie użycia przeciw niemu środków przymusowych, oczekuję niecierpliwie wiadomości, coście z nim uczynili, a zdaje mi się, ze już czas dać za jego pośrednictwem innym fanatykom religijnym nauczkę i wsadzić Jego Wielebność do kozy:. Dokładnie miesiąc póżniej, w nocy 13 na 14 pażdziernika 1767 roku Repnin kazał aresztować i wywieżć na wschód biskupów Kajetana Sołtyka i Józefa Andrzeja Załuskiego i hetmana Wacława Rzewuskiego. Postępek ten słusznie został uznany za brutalne bezprawie. Ale Nikita Panin powtarzał:"szelmostwa pomienionego biskupa przekroczyły wszelką miarę".

Kajetan Sołtyk po powrocie z Kaługi, gdzie przebywał do 1773 roku, stał się układny i i nawet przymilny. Próbował organizować opór przeciw uznaniu pierwszego rozbioru Polski. Potem popadł w melancholię obłęd. Został usunięty od obowiązków biskupich. W 1782 roku król Stanisław August i Rada Nieustająca ubezwłasnowolnili biskupa Kajetana Sołtyka, iż postradał zmysły. Po myśleć, że ten człowiek był przywódcą duchowym i politycznym opozycji, której poważni historycy przypisują rozbiór Polski. Wspomniany Paweł Jasienica napisał:"Katolicyzm pozostał wyznaniem panującym („przejście od Kościoła rzymskiego do jakiejkolwiek innej religii...za kryminalny występek deklarujemy"), protestanci oraz prawosławni uzyskali jednak równouprawnienie polityczne. Nie przyniosło to w przyszłości żadnych szkód , nie sprawiło państwu trudności...od innowierców. Bo liczni, niestety aż nazbyt liczni fanatycy, fanatycy katoliccy uznali, że przychodzi oto „nieomylne nadwątlenie i prawie powszechna zguba na wiarę rzymską katolicką", która to teza wywiera dziwne wrażenie, jeśli ją porównać z cytowanym nieco wyżej - w nawiasach - tekstem jednego z „praw kardynalnych" , więc uznanych za wieczne, niezmienne. Despotyzmy z reguły wykrzykują o własnych krzywdach , wydaje im się podejrzane, że inaczej myślący korzystają z przywileju oddychania świeżym powietrzem i chodzenia na dwóch nogach. Prawidła zdrowego rozsądku nie obowiązują w Ciemnogrodach
....................................................................................................................................................................................................
Opisani  wyżej renegaci wywodzący się z grupy społecznej mającej uczyć i dawać przykład innym grupom społecznym jak żyć wg. zasad wiary, której przecież byli głosicielami i wyznawcami , a odziani w purpury o gładkich policzkach i obwisłych tłustych brzuchach, obok nich istniał zdrowy moralnie i etycznie prosty lud , religijny lud, który cechował autentyczny bezinteresowny patriotyzm, jak dowodzi tego udział tego ludu w Insurekcji Kościuszkowskiej. Ten lud również wiedział co zrobić ( ku przestrodze potomnym) z tymi faryzeuszami w chwili sądu. Lud słuchał i cenił światłych swoich rodaków do których zaliczał się np. Stanisław Konarski. Jak napisał o nim w jego biografii J. Nowak- Dłużewski: „Konarski pozbywa się taniej idealizacji, aby zyskać za to oblicze głębokiego realisty życiowego, którego wielkość tkwi w mądrym kompromisie z rzeczywistością. Ten ojciec demokracji polskiej, racjonalista utylitarysta, twórca łagodnej rewolucji w stosunkach politycznych , w szkolnictwie i literaturze, okazuje prawdziwą wielkość nie w zewnętrznych gestach, lecz w wytrwałym realizowaniu celów, do których dąży. Śmiałość jego myśli wyprzedza reformatorskie pomysły póżniejszych pisarzy takich  jak Staszic czy Kołłątaj.





Stanisław Konarski



.............................................................................................................................................................................................

Tekst powyższy nie jest skierowany przeciwko komukolwiek, natomiast jest przestrogą dla tych, którzy odzyskują tereny dawniej należące do Kościoła, a natychmiast traktują je i rozporządzają nimi jak własnymi prywatnymi. Własność Kościoła to własność wszystkich parafian, gdyż parafianie tworzą Kościół. Jak wykazuje tekst, osąd ludu jest surowy.

Osąd surowy spotkał kilka lat temu nowomianowanego proboszcza w sąsiedniej parafii, który z energią prawdziwego biznesmena przystąpił do wyprzedaży parafialnego terenu. Parafianie wyrzucili go, ale dopiero po gorszącej okupacji kurii.
......................................................................................................................................................................................................................

Opublikowany ostatnio w Dublinie - Irlandia , raport komisji rządowej w sprawie procederu  molestowania dzieci w latach 1975 -2004, który jest dokumentem zatrważającym  każdego rodzica. Tyle skrzywdzonych niewinnych i bezbronnych dzieci! Smutne to , że przypada na czas pontyfikatu naszego rodaka, który niebawem ma zostać ogłoszonym świętym. Czy można zaryzykować pytanie: czyżby w kościele nic się nie zmieniło od opisanego wyżej XVIII wieku?  Gdy rozmawiamy w gronie starych bogobojnych sąsiadów na ten temat , wówczas skromnie spuszczają wzrok pokręcając z niedowierzaniem głową. Nie znajdują słów.
Wydaje się, że czas opublikowania tego raportu nie jest przypadkowy. Irlandia jest po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, który to traktat  kościół irlandzki zwalczal jak zarazę.  Zakończył się czas cenzury.  Sygnał ten powinien zostać zauważony i w Polsce.                                                                                 
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 26 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  135 321  

O moim forum

Mam nadzieję, że to forum będzie miejscem gdzie wiele osób mających coś do przekazania, zechcą się podzielić z nami czytelnikami. W szczególności zależy mi na społeczności gminy Przodkowo.

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl